Bez kategorii

Kiedyś tam zamieszkam…

18 kwietnia 2016
A na razie cieszę się bardzo, że mogłam ukochane góry znowu odwiedzić. Razem z rodzinami, które zwyciężyły w konkursie „Zwierzaki Pocieszaki” mogłam cieszyć się z cudownych widoków i gościnności Reymontówki przez cały weekend. To były niezapomniane dwa dni, zwłaszcza że byli tam również moi przyjaciele i serdeczni znajomi.

Dni upływały nam na wędrówkach, grach terenowych, a wieczory na uwielbianych przeze mnie grach planszowych, którymi zarażam wszystkich z kim mam możliwość spędzić wieczór ;). Ile było śmiechu i zabawy tego na pewno Wam nie opiszę, bo się po prostu nie da. Kto był ten wie – ananas stał się naszym ulubionym owocem :).

Bardzo żałowałam, że pojechaliśmy w tak okrojonym składzie, ale u nas niestety przechodzi to do normy, że jak szykuje się rodzinny wyjazd zawsze ktoś choruje. Dzieciaki były przeziębione, więc w góry pojechał jedynie Antoś. Teraz natomiast z powodu bólu ucha ominęły go warsztaty Lamali, a pojechała pozostała trójka. No czy nie złośliwość losu? Ale nie smęcę, gdyż wiem jak często mogą moje dzieci z atrakcji wszelakich korzystać. A że rzadko udaje się zebrać je w pełnym składzie na raz? no cóż, kiedyś może się uda. Teraz w planach Piknik z Blogującą Mamą, więc trzymajcie kciuki żebyśmy dotarli cała familią.

Z całego wyjazdu w góry najbardziej będziemy pamiętać wieczorne spotkania dorosłych przy planszówkach ;), no i oczywiście grę terenową. Kłaniam się w pas pomysłodawcy. To nie lada wyczyn zorganizować grę terenową, która tak bardzo wciągnie całe rodziny, przy okazji ułożyć trasę w taki sposób, że widoki których doświadczaliśmy przy okazji zabawy zapierały nam dech w piersiach. Antek przynajmniej dziesięć razy zapytał: „dlaczego nie mieszkamy w górach” i „kiedy tu zamieszkamy”. Co więcej dostaliśmy przykaz zbierania pieniążków na dom w górach i wszelkie ogłoszenia przyklejone na domy góralskie z napisem „sprzedam” starannie notował. Jak nic, moja krew!

Oszołomieni widokami i przecudnym towarzystwem spędziliśmy naprawdę udany weekend. W górach czas płynie inaczej, w górach zmęczenie odczuwa się inaczej (ono jest przyjemne!:), w górach oddycha się inaczej. Mogłabym wędrować szlakami godzinami, ba dniami całymi i wracać wieczorem tylko po to, by się przespać i wracać znowu. Zazdroszczę mieszkańcom gór, naprawdę zazdroszczę. I tak jak w tytule, kiedyś tam zamieszkam. Emeryturka w górach? brzmi cudnie. I wiem wiem zima tam długa i utrudnień bez liku, ja zakładam być zdrową emerytką więc to mnie absolutnie nie odstrasza ;). Tam czuję, że żyję. Do gór zawsze tęsknię. Tam zawsze wracam z radością i zawsze smucę się, gdy odjeżdżam.

Dziękuję Wszystkim, którzy brali udział w przygotowaniach do eventu za wspaniałe doznania. Monika, Łukasz – gra terenowa to nasze nowe hobby. Antek pełen dumy wciąż opowiadał rodzeństwu jakie z niego bystre oko :).kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam kiedyś tam zamieszkam

Podobne wpisy

17 komentarzy

  • Reply Marta mamawbiegu.pl 18 kwietnia 2016 at 11:59

    Tyle zdjęć, a ja po przejrzeniu mam niedosyt! Świetne miejsce. Antek jada drożdże tylko rano, czy trzy razy dziennie go nimi pasiesz?

    Cudowne te Twoje plany, będzie ciepła miejscówka ;)

    • Reply Marta 18 kwietnia 2016 at 19:30

      Oj Martuś ja mam niedosyt wszystkiego, jeśli chodzi o góry. Antek faktycznie wystrzelił w górę ;)). Miejscówka idealna na spędy nie? ;)

  • Reply Natalia 18 kwietnia 2016 at 12:01

    Przecudowne miejsce! <3 I jak zawsze piękne zdjęcia! :* A za piknik trzyyymam! Uda się!

    • Reply Marta 18 kwietnia 2016 at 19:30

      Trzymaj Nati, trzymaj! :* ♥

  • Reply Katarina 18 kwietnia 2016 at 12:47

    Wiesz co?
    Też kiedyś mi się marzył domek pod Tatrami.
    Kiedyś.
    Przeszło mi w ostatnich latach, kiedy na szlaku zamiast Turystów przez duże T coraz częściej spotykam tzw. bydło, a o tym, co łazi po Krupówkach rozpychając się i rzucając kurwami to wolę nawet nie myśleć…
    Kiedyś było tam fajnie.
    Teraz coraz rzadziej odwiedzam Zakopane, Tatry, mimo, że miłość nieustającą czuję do tego miejsca…

    • Reply Marta 18 kwietnia 2016 at 19:32

      Ach jak ja to rozumiem, nawet nie wiesz! Nie to, że Ci przeszło (ja nadal tam chcę mieszkać), ale że omijasz Krupówki to wcale się nie dziwię. Kiedyś były piękne, teraz nawet nie zaglądam. Tatry na szczęście duże i nadal są magiczne, wyjątkowe miejsca :*

  • Reply Stokrotka 18 kwietnia 2016 at 13:11

    zdjęcia nieziemskie! Tosio, jak zawsze uroczy, tylko właściwie to już nie Tosio, to Antek, boże po co one tak szybko rosną, gdzie im się tak spieszy?!

    • Reply Marta 18 kwietnia 2016 at 19:33

      Tak, tak to już Antek pełną gębą ;). Ja nie wiem…też mi wszystko za szybko pędzi. Dopiero co w chuście nosiłam, no… Dziękuję ♥

    • Reply Katarina 19 kwietnia 2016 at 20:17

      Tatry „polskie” nie są duże:/
      Słowackie większe. I tam byli jeszcze parę lat temu prawdziwi turyści-debili w klapkach na szlaku tam nie uświadczysz…

  • Reply Asia Szarańska 18 kwietnia 2016 at 15:54

    Już się nie mogę doczekać wyprawy w góry :)
    Ale podobnie jak Katarina Zakopanego nie cierpię :)
    No, dobra – kocham dworzec pkp bo fajnie mi się kojarzy :D

    • Reply Marta 18 kwietnia 2016 at 19:34

      Hahahahaha dworzec PKP – uśmiałam się, dziękuję ;)))

  • Reply Kasia 18 kwietnia 2016 at 19:45

    Ale Wam zazdroszczę! :)

    • Reply Asia Szarańska 19 kwietnia 2016 at 03:39

      No coooo? Ja tylko pociągiem do Zakopanego jeżdżę, bo mieszkamy blisko. I do dziś mam ten dreszcz, gdy już wjeżdżamy do Poronina, a nawet wcześniej i z daleka widać Giewont. Wysiadamy i czujemy lekki niepokój w sobie, ale to przyjemny niepokój, bo wycieczka w Tatry jest ciągle przed nami… gorzej, jak się wraca. Wtedy Pkp nie lubię :P

  • Reply Rivulet 19 kwietnia 2016 at 09:35

    Góóóóry <3
    W te wakacje raczej nigdzie nie pojedziemy, bo ja tuż po porodzie będę i remont w domu, ale gór nie odpuszczę, na pewno przynajmniej na jeden dzień wyskoczymy!
    Tatry piękne, choć ja zawsze wolałam Beskidy, zwłaszcza Gorce i Beskid Niski :)

  • Reply Ruda Madzia 19 kwietnia 2016 at 20:04

    Ach jak pięknie:)) Dla tych widoków warto żyć i spinać się, mój cel to te białe w tle, jak nie w tym roku to kiedyś na pewno;d. Oooo i państwo Komada się załapali na foto;pp

  • Reply Młoda Mama 19 kwietnia 2016 at 20:28

    Piękne zdjęcia.
    Rozmarzyłam się czytając Twojego posta i oglądając zdjęcia. :)
    Pozdrawiam

  • Reply Alicja 27 kwietnia 2016 at 10:51

    Jedna z moich największych miłości-GORY <3

  • Leave a Reply