Kobieta, refleksje, Rodzice

Kiedy siebie nie lubię…

26 stycznia 2017

Kiedy siebie nie lubię, sama siebie karzę. Nie wystarczy mi świadomość popełnionych błędów. Ja się nimi katuję, cofam do zdarzeń, mentalnie policzkuję. Żeby było trudniej zazwyczaj w towarzystwie rzewnych kawałków, które wykręcają moje wnętrze w ósemkę.

Kiedy siebie nie lubię

nic mi nie wychodzi, całą energię skupiam na tym, by jak najbardziej sobie dokopać. Wtedy przyjmuję na klatę nie tylko własne błędy, ale też innych. Bo przecież inni błądzili w konsekwencji moich błędów, wobec czego to ja ponoszę odpowiedzialność. Nawet jeśli prawda nie jest aż tak bardzo bolesna, już ja ją podkręcę na tyle, żeby była.

Kiedy siebie nie lubię

każde życiowe niepowodzenie przypisuję swojej naiwności, ślepocie, lub po prostu głupocie. Wówczas wydaje mi się, że tylko ja dałam się zrobić na szaro, każdy inny natychmiast by zauważył i w porę wycofał. Oj nie jestem dla siebie łaskawa. Gdy emocje nieco osłabną, zastanawiam się dlaczego tak bardzo jestem dla siebie surowa. Dlaczego nie obarczę swoją winą złego losu, okrutnych ludzi, czy choćby zwykłej niedojrzałości. Przecież to wygodne i takie proste dla wielu…Nie i już. Gdy dochodzi do mnie jak wiele w życiu zmarnowałam szans, biję się po głowie do upadłego. Jakby takie rozpamiętywanie obróciło bieg rzeki, cofnęło czas.

Kiedy siebie nie lubię

nie myślę racjonalnie. Jestem tak bardzo zła na siebie, że nie dopuszczam do głowy żadnych łagodzących czynników. Rozpamiętuję sytuacje, których założę się, większość by nawet nie pamiętała. Żałuję i mnie to wciąż boli. Katuję się tym, choć nikomu dzięki temu nie jest lepiej. Czasem mam wrażenie, że chciałabym móc przeprosić nawet za to, czego nie było. Chciałabym nigdy nie być niczyim powodem smutku. A wiem, że parę razy byłam. Nawet jeśli wówczas mówiono mi się, że to ja jestem ofiarą.

Gdy patrzę na moje najstarsze dziecko, marzę by nie powielało moich błędów. Marzę, by miał łatwiejszy start w dorosłość i więcej szczęścia w życiu. Żeby nie musiał mierzyć się z dorosłością zbyt wcześnie i nie borykał się z sytuacjami, które boleśnie wpiszą się w karty jego historii. Rozmawiam z nim dużo i często dzielę się obawami. On wie, że staram się go chronić, choć bywa że obrusza się na moje ględzenie. Nie chciałabym, żeby musiał siebie nie lubić. Kiedykolwiek i za cokolwiek. Bo nie jest to fajne uczucie. Gdyby można było podzielić się swoją dojrzałością, uczyniłabym to bez wahania i ustrzegła go od błędów młodości, które często stanowią o całym późniejszym życiu.

Wychowanie dziecka to najtrudniejsza z dróg. I nie kończy się ona wraz z osiągnięciem pełnoletności potomka…Ile trzeba mieć mądrości, cierpliwości i życiowej pokory, by podołać. By wpoić do głowy, że są błędy, których nie da się naprawić – więc trzeba czynić wszystko, aby błądzić jak najmniej. Że słów cofnąć się nie da – więc warto umieć czasem milczeć. I przede wszystkim, by nie rezygnować z tego co naprawdę kochamy. Nigdy i dla nikogo. Mam nadzieję, że posłucha.

Kiedy siebie nie lubię…

dociera wszystko bardziej.

Podobne wpisy

6 komentarzy

  • Reply Marta mamawbiegu.pl 26 stycznia 2017 at 18:57

    Żeby tak się dało. Żeby dzieci uczyły się na naszych błędach… Trzymam kciuki, a nuż się uda <3

    • Reply Marta 26 stycznia 2017 at 22:40

      Trzymaj… zawsze to jakaś opcja ♥ :*

  • Reply Zwykła Matka 27 stycznia 2017 at 07:39

    Mam takie dni, że siebie nie lubię, ale częściej mam takie, że wkurzam samą siebie :)

  • Reply Aga 27 stycznia 2017 at 08:44

    Też tak mam przeczytałam Twoje słowa mojemu pierworodnemu pełnoletniemu dziecku. I też siebie nie lubię najczęściej wtedy gdy nie mogę dotrzeć żadnym argumentem do dzieci:-(

    • Reply Marta 28 stycznia 2017 at 12:51

      Wtedy nasze błędy bolą nas bardziej, bo wyobrażamy sobie, że nasze dzieci ich też doświadczą. I próby dotarcia z mądrą radą chcemy przeforsować za wszelką cenę….niestety nie zawsze się to udaje :*

  • Reply Macierzyństwo - raz! 30 stycznia 2017 at 10:03

    Też miewam takie dni..chociaż ostatnio rzadziej, bo nie mam chyba czasu na takie refleksje :) Może to i lepiej :) Trzymam kciuki:*

  • Leave a Reply