Dzieci, polecamy, Rodzice

Kid Sleep – jak sprawdza się w Tosinkowie :)

30 listopada 2014

Zacznę od zdecydowanego hitu, jakim okazała się latarnia podarowana Gai.
Lampka jest śliczna. Ma poręczny uchwyt, nie posiada żadnych ostrych krawędzi, w związku z czym notorycznie zabierana jest do łóżeczka ;)
Jeśli mam ocenić walory ze swojego punktu widzenia – numerem jeden jest dla mnie światełko lampki. Jest nienachalne, ale nie ciemne. Daje cudowną i kolorową! (świeci w przeróżnych kolorach) poświatę, zapewnia uczucie dużej przytulności.
Dodatkowo lampka wyposażona jest fantastycznie.
Cztery kołysanki, z różnym natężeniem dźwięku.
Dwie melodyjki.
Dźwięk bijącego serca – coś dla maluszków!
oraz ukochany dźwięk mojej córci – odgłos fontanny :)
Byłam zdumiona widząc, jak Gaję wycisza odgłos wody. Myślałam, że nie będzie nawet pamiętać.
Bo nie wiem czy pamiętacie, ale opisywałam sposoby uspokajania mojej kilkutygodniowej „brzuszkowej” panienki i jednym z nich, było właśnie odkręcanie kranu i puszczanie wody.
To Ją wyciszało. Dawało ulgę przy bólach brzuszkowych.
Bardzo długo zasypiała na moim brzuchu, a w tle szum wody-początkowo z kranu, a później z …laptopa.
Gdybym wtedy wiedziała o tej lampce, na pewno bym ją kupiła.
Dziś Gaja ma prawie dwa latka, a lampka stała się Jej ulubioną „maskotką” do zasypiania.
Najpierw bawi się, przyciskając guziczek podstawki (zmienia melodię, obserwuje zmiany koloru lampki, przełącza dźwięki), a gdy zaczyna ziewać zabiera lampkę pod pachę i przy dźwięku fontanny odpływa.
Lubię to. Zdecydownie :)

no i fakt, że jest to naprawdę słodki gadżet, to dodatkowy plus. Któż nie lubi ładnych przedmiotów? Lampki są w dwóch wersjach kolorystycznych – w delikatnym różu, oraz błękicie.

Żeby bliżej pokazać Wam jak działa latarnia, wstawiam filmik z netu:

Latarnia do kupienia: TU
A teraz regulator snu, który przetestowaliśmy razem z Anielką ;)
Kid Sleep Classic uczy dzieci zarządzania czasem. Dziecko widząc na tarczy zegara śpiące zwierzątko, powinno zostać w łóżeczku, gdyż równa się to z komunikatem, iż jeszcze nie jest pora na wstanie. Rodzic ustawia w zegarze czas w taki sposób, by czas pobudki malucha łączył się ze zmianą obrazka na podświetlonej tarczy. Zwierzątko już nie śpi – możesz wstać i Ty. Takie proste, by się zdawało ;)

Sprawa jednak jest bardziej skomplikowana.
Anielka owszem, zegar w łapki z zachwytem złapała, pochwaliła głośno lampeczkę. Skomentowała wygląd krówki ( o! jaka pięknaaa!), wysłuchała jaki mam wobec Niej plan i….na tym się skończyło.
Wieczorem owszem położyła się widząc śpiącą krówkę i uleżała spokojnie jakieś…..pięć sekund.
Potem zaczęła sama majstrować przy zegarze, żeby obudzić zwierzątko.
I tak przez kolejne noce. Zegar się podobał, ale regulatorem snu to ja bym go nie nazwała ;)
I wiecie co? Już myślałam, że jedyną poztywną opinią na temat tego produktu będzie ukłon w stronę wykonania (opływowy kształt, miły dla oka design), ale pomyślałam, że przecież każdemu dziecku potrzeba innego czasu, do zaakaceptowania nowych norm.
To był strzał w 10!
I choć Aniela każdą kolejną noc, pokazywała mi, że nie na Nią takie numery – nie poddawałam się i z uporem maniaka krówkę „usypiałam” :)
Gdzieś po ok. dwóch tygodniach (ponoć dzieciom wystarcza tydzień, charakterne dziewczę mi się trafiło), Nela zrozumiała o co w tym chodzi. Kładąc się do łóżka sprawdza, czy krówka już śpi. Wstając w nocy (czasem zdarza się Jej drepatnie do toalety), cichutko się porusza po pokoju, by nie obudzić zwierzątka ;) Szybko z powrotem wskakuje do łóżka, a rano gdy wstanie za wcześnie, czeka cierpliwie, aż krówka wstanie, czym da Jej znak, że i Ona może.
Oczywiście bywa też tak, że wstanie lewą nogą i ma gdzieś pozwolenie krówki, nie oszukujmy się – na focha nie ma bata :)
Ogólnie rzecz biorąc, mamy frajdę. I nawet nie chodzi mi tu o pozostanie Neli w łóżeczku, a fakt że potraktowała to, jako zadanie do wykonania. Jest zadaniowcem i mnie to cieszy:)

Podsumowując produkt drugi- oceniam go niżej niż produkt poprzedni. Ale nie zarzekam się, że za jakiś czas zdania nie zmienię, skoro już zauważam takie zmiany. Bo przecież gdybym miała napisać recenzję tydzień temu, napisałabym, że regulator kompletnie się u nas nie sprawdził. Producent pisze o siedmiu dniach, Nela potrzebowała czasu więcej. Dziś sama z chęcią poddaje się krowiej musztrze – oczywiście nie pozostawiając cienia złudzenia, że robi to, bo sama ma na to ochotę ;)

Dla mnie to dodatkowy znak, by za szybko nie przekreślać produktu.
Nasza konsekwencja lub jej brak, na pewno zamiesza w ocenie.
Producent dodaje, że jest to produkt dla dzieci od 0 do 7 lat – może Nela, jako ta z dolnej granicy, potrzebuje więcej czasu i cała w tym tajemnica.

Regulator snu do kupienia : TU

niebawem opiszę produkty chłopców

 

Podobne wpisy

8 komentarzy

  • Reply bozena jedral 30 listopada 2014 at 13:55

    Regulator snu u nas nie sparwdził się wcale, ale może Mela za mała jeszcze na taką naukę.

    • Reply ma~ 30 listopada 2014 at 15:27

      powiem Ci szczerze, że myślałam że i u nas będzie bezużyteczny. Mała bawiła się nim, ale w nosie miała zasady ;) dziś widzę, że zdecydowanie to kwestia i wieku i konsekwencji.

  • Reply Anowik 30 listopada 2014 at 21:23

    Ja chce ten regulator. Moja z usypia niem to koszmar

    • Reply ma~ 1 grudnia 2014 at 23:56

      czasem wspomagacze ratują z opresji ;)

  • Reply Agata 1 grudnia 2014 at 20:34

    A, czyli ten regulator to taki zegarek dla maluszkow. :)

    Wydaje mi sie, ze wiek Neli nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu chyba kazde dziecko buntuje sie przeciwko takiej „mustrze”. Juz sobie wyobrazam moje Potwory! Oni jak upra sie, ze 5 rano to idealny czas na pobudke, to nie ma mocnych! ;) Poza tym jak dla mnie 2-4 lata, to chyba idealnie na ta zabawke. Szczerze zdziwila mnie gorna granica – 7 lat. Dzieci 6-7 letnie znaja juz cyferki, wiec zaczynaja sie mniej wiecej orientowac w zegarku i czasie. Taki regulator to wlasnie cos idealnego dla maluchow. Tych mniej upartych. :)

    • Reply ma~ 2 grudnia 2014 at 00:00

      dla 7 latków jest tarczka z wyświetlaczem, gdzie jak w normalnym zegarku widać godziny ;)
      Mówiąc o tym, że Nela może za mała – miałam na myśli to, że chłopcy od razu wiedzieli czego ta ostra krowa od nich chce. Mają spać i koniec ;) Nelka krówkę budziła, nie rozumiała dlaczego nie powinna ;)
      Tak, Antek ma 6 lat i odczytuje godziny z zegara, a mimo to, chetnie zasypia przy tym regulatorze :P
      mniej uparci – poproszę takich :)

  • Reply Kasia - ciężarówka w różowych okularach 3 grudnia 2014 at 11:40

    Hej Hej! Nominowałyśmy CIę w zabawie Libster Blog Awards :) Jeśli masz ochotę zapraszamy, pytania na naszym blogu :)
    Pozdrawiamy!

  • Reply Netradus Polska 4 grudnia 2014 at 14:44

    Cieszę się, że konsekwencja i rytuały przyniosły efekt! U mnie w domu potrzeba zawsze około 2 tygodnie na podobne sprawy:-)
    Pękamy z dumy czytając taką opinię o naszych produktach! Dziękujemy!
    Pozdrawiam,
    Szymon
    BabyClub.pl

  • Leave a Reply