Kobieta

każdy chce żyć długo, ale nikt nie chce być stary

28 marca 2014
Ostatnio gdzieś wpadł mi w oko tekst o „wścisbksich, starych babach”, które to wtrącają się we wszystko i do wszystkich, nie pozwalając matkom i ich dzieciom na super zabawę w miejscach publicznych typu: park, plac zabaw.
I przyznam, trochę się na te słowa zagotowałam.

Owszem, Starsze Panie, prawie zawsze na widok dziecka podchodzą i zagajają, nigdy mi to nie przeszkadzało, a wręcz odwrotnie, sprawiało przyjemność. To miłe, gdy dziecko wzbudza ciekawość, gdy prowokuje do rozmowy. Nie wiem dlaczego, ale dziś wszystko musi zahaczyć o przekraczanie granic. Nie widzę absolutnie niczego złego w tym, że Starsza Pani się do nas w parku przysiądzie, ani w tym, że opowie jak to za jej czasów było, ani w tym, że moje dziecko po głowie pogłaszcze.
Nie odbieram tego agresywnie. Nie doszukuję się drugiego dna. Uważam, że nawet jeśli nie zgadzamy się z tym, co akurat Stasza Pani radzi, to przecież nie musimy Jej ust zamykać…po prostu nadal będziemy postępowały po swojemu.

Ja już nie raz pisałam/mówiłam, że do starszych ludzi mam podejście podobne do tego, jakie wyznaję w przypadku małego dziecka. I jedni i drudzy wzruszają mnie kompletnie.
Zdaję sobie sprawę, że dziecku można więcej „wybaczyć”,można też łatwiej zachowanie malca wytłumaczyć: ” bo małe, bo nie rozumie do końca”…ale zastanówmy się, czy słusznie?
Starsi ludzie noszą na sobie cały plecak życia.
Różne są w nim przedmioty i różnie wypchane kieszenie…niektórzy mają taki nadbagaż, że lata dźwigania zdeformowały Ich ciała, a co mówić o powściągliwości, czy takcie wypowiedzi?
Ja nie odbieram Ich „wtykania nosa”, jak coś, z czym powinnam walczyć.
Pozwalam na zaczepki, odpowiadam na pytania, nie zabieram rączki dziecka przed dotykiem pomarszczonej dłoni. Moje dzieci są śmiałe, więc często same zaczepiają uśmiechających się staruszków. Mam wiele wspomnień z parków, spacerów, w których przewijają się rozmowy z obcymi ludźmi. Zauważyłam, że wiele takich osób jest zwyczajnie samotnych i takie wproszenie się w plan dnia mamy i jej dziecka, stanowi więcej niż nam się wydaje…

Wszędzie gdzie mieszkałam, miałam takich Znajomych.
Z daleka kłaniałam się, a Oni ożywali. Jakby całe życie czekali na tą matkę, z „pięknym jak dziewczynka” chłopcem. Potem odchodzili, park pustoszał….ja rodziłam kolejne dzieci…

Nie zliczę ile razy słuchałam wciąż tych samych opowieści.
Ale jak nie słuchać, skoro one powodowały, że Opowiadacz czuł się znów potrzebny.
Wiele z parkowych znajomości, przenosiło się na inny grunt. Bo ta Pani mieszka tuż za nami, ręce ma słabe, a zakupy swoje ważą…a jak raz pomożesz, to potem wpadniesz by zapytać, czy znów czegoś nie trzeba i dostaniesz kawałek pachnącej wdzięcznością szarlotki.

Kocham starszych ludzi. Wybaczam wtrącanie, które naprawdę często kierowane jest zwykłą troską, nie kurczę się pod niewygodnym pytaniem, bo w mojej ocenie zabrzmiało nietaktownie, nie oburzam się, gdy po raz kolejny usłyszę, że: w moich czasach, robiło się inaczej..



Tym kim my jesteśmy, Oni byli.
Tym kim Oni są, my będziemy…

(może warto pamiętać?)


 

Podobne wpisy

27 komentarzy

  • Reply Mama też człowiek 28 marca 2014 at 10:22

    My też kiedyś będziemy starzy i też będziemy potrzebować bliskości innych. My mieszkamy w wielopokoleniowej rodzinie i ja jestem dumna jak mogę powiedzieć że mój syn ma pradziadków (ze strony męża). Lubię słuchać jak babcia męża opowiada historię gdy byłą małą dziewczynka – czasami są wesołe innym razem tak smutne że wspólnie płaczemy. Widzę ten błysk w jej oku gdy patrzy na mojego syna i się uśmiecha – to jest piękne :)

  • Reply Mama Ka 28 marca 2014 at 10:24

    Hmmm… Z jednej strony się z Tobą zgadzam i sama pozwalam starszym ludziom się wygadać. Z drugiej strony czasem wkurza mnie to, jakie wredne potrafią być starsze osoby… i to z premedytacją :/

  • Reply Ania Grochal 28 marca 2014 at 10:25

    Nawet wiem gdzie Ci wpadł w oko ;D trzeba rozdzielić dwie sprawy… jeśli ktoś się przysiada żeby milo porozmawiać zagaduje do dziecka żeby nawiązać z nim kontakt z uśmiechem i jest zwyczajnie miły to i ja i moje dzieci też jesteśmy mili , ale jak ktoś mówi mojemu dziecku że jest niegrzeczne bo chce jabłko a nie banana albo przykład z weekendu ja sama wybrałam się z dwójką dzieci na ciacho do kawiarni i jedna wypięta już stała koło samochodu wypinałam druga nagle podchodzi grupka starszych Pań i z uśmiechem zawijają mi dziecko i idą…. i dziwią się czemu ja z mordą na nie wyjechałam przecież to takie zabawne że dziecko w histerie w padło, bo sie na żartach nie zna… tylko co w tym żarcie było zabawnego? Wybacz ale teksty bo cię zabiorę , bo cię mamusia nie będzie kochać, bo cie cygani porwą działają na mnie jak płachta na byka! Nikt nie ma prawa straszyć mojego dziecka! i nie ma tu znaczenia wiek, płeć, rasa, wyznanie… tu jestem tolerancyjna jak nigdy…

    • Reply ma~ 28 marca 2014 at 10:32

      eeee, no to co opisujesz to insza inszość. Mówimy o dwóch różnych sytuacjach :)
      Jak przeczytałam cytuję :” wredne stare baby nie pozwalają się nam bawić, bez ich wścibskich tekstów i pytań”, to się zagotowałam. Tam nie było nic o krytykowaniu dzieci, ani o tekstach typu :” bo Cię zabiorę!” (sama tego nie cierpię i nie pozwalam na strasznie dzieci), problemem było to, że starsze panie się po prostu „wpierniczają”. Chyba mówimy jednak o różnych tekstach :)

    • Reply Ania Grochal 28 marca 2014 at 10:49

      Nie wiem czy o tym samym czy nie :D to nie istotne… ja jestem z pokolenia gdy starszym ustępowało się miejsce , mówiło dzień dobry i pomagało nieść torbę z zakupami… tego uczę tez moje córki… mają to szczęście że jeszcze do niedawna miały komplet pradziadków. ja sama jak byłam mała miałam prababcie 102 letnią i często chowałam się w szafie żeby podsłuchiwać jak z bratem (dużo młodszym) wspominała stare czasy… fascynowało mnie to… ale teraz mam wrażenie Ci starsi ludzie są inni niż kiedyś… wymagają szacunku choć zachowują się tak że na niego nie zasługują, wtrącają się we wszystko, upominają, straszą, negują zdanie matki i jej pomysł na wychowanie… czasem mam wrażenie że robią to dla przyjemności i maja z tego satysfakcje, jak widzą moje zmieszanie czy irytacje a nawet łzy w oczach dziecka. Świta się zmienia….

    • Reply ma~ 28 marca 2014 at 11:01

      kurcze…przykre to. U nas wciąż spotykam takich dobrych staruszków…serio, nie spotykam się z tym, o czym mówisz. Dlatego pewnie moje zdanie, jest takie, a nie inne.

    • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 12:49

      dokładnie, też mam czasem wrażenie (ale to bardziej u mężczyzn – nie wiem dlaczego), że oni tak jakby czują satysfakcję z tego, że dziecko na ich widok ucieka!
      Mieszkamy akurat na „starym” osiedlu, gdzie jest masa starszych ludzi (oraz młodych małżeństw a brak rodzin w średnim wieku), więc i tych złych i tych dobrych staruszków spotykamy na spacerach często. I właściwie to przez kilka niemiłych sytuacji sama mam teraz spory dystans do takich rozmów, bo zwyczajnie w świecie nie wiem czego się spodziewać :/

    • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 17:09

      A ja wlasnie spotykam niemile staruszki,nie do nas akurat, a przemilych „dziadków”,wg mnie sa bardziej życzliwi.

      Pozdrawiam

      Stała Czytelniczka:*

  • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 10:44

    Wszystko ma swoje dwie strony, ty piszesz o pozytywnych doświadczeniach ze starszymi ludźmi, ale bywają też całkiem negatywne. Owszem też kiedyś bede w tym wieku, oby bylo mi to dane, ale nigdy nie bede ośmieszać lub straszyc zabraniem od rodzicow zadnego dziecka, nie ważne ile lat bede wtedy miala… I to ze oni uatrakcyjniają sobie dzien mam w nosie bo liczą sie dla mnie uczucia dziecka a nie obcej osoby, i jego poczucie bezpieczeństwa a nie ich samotność. szanuje starszych ludzi i mogą oni liczyć na mogą pomoc, nie każdy jest przeciez „wscibska baba” ;) ale dla przykładu: córeczka schyla sie do kwiatka i go podziwia, raczki oparte na kolanach, ja stoję tuż obok i rozczulam sie jej wielkie, gdy nagle slysze wrzask (darcie sie na cale miasto!) zza siebie:
    „zostaw te kwiatki! Nawet nie waz sie ich zrywać!”
    Ja sama podskoczylam jak oparzona wiec wyobraźcie sobie reakcje mojej córki – ona nawet nie wyciągała do tego kwiatka reki. Nigdy nie spotkałam sie z taka reakcja u osoby młodszej. Zazwyczaj niestety takie sytuacje dotyczą właśnie osób starszych a takich zachowan na pewno nie zaakceptuje.

    • Reply ma~ 28 marca 2014 at 11:04

      o matko! gdzie Wy takie staruszki spotykacie ???:)))

      w poście nie miałam na myśli „uatrakcyjniania” sobie przez osoby starsze dni, chodziło mi o coś głębszego.

    • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 12:40

      coś głębszego dotyczy właśnie tych ciepłych i miłych staruszków, a „uatrakcyjniają” sobie dni właśnie te bezczelne babska.
      A ta „nasza” staruszka to sąsiadka obok z klatki i niestety często ją widujemy – córka już z daleka jak ją widzi to wdrapuje się na mnie albo chowa w spodnie byle jej nie widzieć ;/
      Takie sytuacje niestety sprawiają, że dziecko obawia się też potem tych czułych staruszków i na nic zdają moje tłumaczenia :(

  • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 12:01

    Ja na razie spotykam uśmiechniętych staruszków :) Młody czasami w autobusie potrafi dostać cukierka od starczej Pani ( zawsze odmawia „nie, dziękuję, już jadłem batonika”, Pani się upiera, wyjmuje.. synek zerka na mnie i czeka na moje tak) , jak spotkamy kogoś drugi raz to też słyszymy ” oooo ” i duży uśmiech. W tramwaju gdy narzeka że musi stać, a obok stoi jakaś babcia to też miło powie „Zobacz ile ja mam lat i też muszę stać, jakoś dojedziemy”. Różne są sytuacje i.. Jak mój synek ma gorszy humor, jest zmęczony ( dziecko nie zawsze jest uśmiechnięte, zadowolone.. tak jak i my dorośli) i marudzi strasznie na ulicy czy w innym miejscu, to najczęściej źle reagują ludzie młodzi którzy dzieci jeszcze nie mają i inne mamy.. Nigdy! osoby starsze. Ona zawsze nawet starają się pomóc zagadując dziecko. ewa

  • Reply Justyna Komada 28 marca 2014 at 12:24

    Ty nasza mądra Matulo. Tyle w temacie ;*

  • Reply Anonim 28 marca 2014 at 12:37

    Marta bardzo mądry i na czasie tekst…..sama jestem „tą starą” bo mam już 64 lata , babcią nie jestem , choc mam trójkę dzieci , najmłodsza ma 21 lat, często obserwuję te młode mamusie z dziećmi i muszę przyznać, że nie spotkałam mamy która potrafi obiektywnie spojrzec na własne dziecko…. co innego dziecko ciekawe świata, obserwujace, a co innego rozbrykany bachor za przeproszeniem… W większości to mamy trzęsą sie nad swoimi dziećmi , bo to ich najmądrzejsze, najładniejsze najlepiej wychowane…ubrane……. nie przebieraja w słowach okreslając „te stare baby” wredne itd….
    czy uczą szacunku do starszych ? chyba nie , bo wszystko co stare to teraz be…. a później zdziwienie że młody odda rodziców do domu starców bo śą upierdliwi, złośliwi….
    kto uchwala obecnie eutanazję ? młodzi…..
    Obserwowałam swoja mamę, która obecnie ma 91 lat, mieszka z moja najstarszą córką, i powiem że babcia zachowuje sie jak dziecko…. starość ma swoje „prawa” niestety, nie jest przyjemna, stary człowiek jest chory, spracowany…, i my przecież kiedys bedziemy starzy…. a córka nie ma do niej cierpliwości, krzyczy na nią a babcia płacze….
    mieszkają daleko ode mnie….
    ale to babcia kupiła jej mieszkanie, meble, itd…to ona korzysta z babci emerytury …. smutne to ale prawdziwe.
    Zastanawiam sie czasami gdzie popełniłam bład wychowując starszą, była pierwszą i dłuugo jedyną wnusią, dziadkowie świata poza nia nie widzieli, dziadek już nie żyje od 20 lat, nie ma komu pójść na cmentarz, najmłodsza nie miała roku jak dziadek zmarł więc go wcale nie pamięta, ale to ona chodzi na cmentarz,
    nie wiem czy to dzisiejsze czasy tak wpływają na ludzi…. wiele jest agresji w ludziach , na blogach również, nie ma normalnej życzliwej rozmowy, spokojnej argumentacji…. jest krzyk i złośliwośc…
    w starszych ludziach również, ale uważam że to w mniejszości….
    podam przykład : mieszkając jeszcze w mieście byłam w markecie, młoda mama, ubrana markowo, dziecię również…. dziecię gryzie słonecznik i pluje na podłogę, zwróciłam się do dziecka, spokojnie mówiąc,dlaczego plujesz na podłoge, nie mozna śmiecic, zobacz tam stoi kosz…… ale nie zdążyłam dokonczyć jak mamuśka z rykiem wrzasnęła do mnie…A CO TO PANI BĘDZIE TU SPRZĄTAĆ???? BRZYDKA PANI PRAWDA SYNUŚ? itd….
    ręce mi opadły, takich przykładów znam wiele
    a przecież ludzie mojego pokolenia czyli dzisiejsi dziadkowie byli uczeni słówek….proszę, dziękuję, przepraszam, w autobusie ustepowało się miejsca starszym….
    teraz mamusia sadza zmęczonego przedszkolaka na siedzeniu, sama stoi trzymając zakupy w torbach, plecak dziecka….na zwrócona uwage…prosze samej usiąśc a dziecko postoi….słyszy się TO MOJA SPRAWA KTO SIEDZI…NIECH SIĘ PANI NIE WTRĄCA….
    to złe przykłady,
    sa również i dobre, bo niektórzy młodzi rodzice mają jeszcze tzw. kindersztubę, i na takich rodziców i dzieci aż miło popatrzeć.
    trochę sie rozpisałam…. ale może to my starsi rodzice popełnilismy gdzieś błędy wychowujac nasze dzieci, które teraz nie potrafią wychowac swoich ?
    Ale zawsze to miło kiedy nawet na kąśliwą uwagę kogoś starszego potrafimy sie usmiechnąć, zagadać a wtedy i ten starszy człowiek się zmityguje i odpowie uśmiechem.
    Więcej życzliwości dla siebie….przecież żyjemy obok siebie….
    dziekuje za ten post…i serdecznie pozdrawiam zarówno te starsze jak i młodsze …mamy , babcie,
    dzieci maja swoje prawa….ale również obowiązki….
    Patrząc jak Lubek odnosi się do młodszego rodzeństwa mozna pozazdrościc takich rodziców i takiego wychowania.
    jako rodzice zdajecie egzamin na 6 z +
    oby właśnie takich jak wy było najwięcej…
    serdeczności
    stara baba :D

    http://leptir-visanna6.blogspot.com/

    • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 13:00

      Jak widać właśnie, każdy medal ma dwie strony, i mamusie, i staruszki ;)

    • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 13:28

      Moje dziecko zawsze siedzi a ja stoję :) Ale ja zwyczajnie lubię stać :D nie lubię siadać w autobusie czy w tramwaju :) Nawet jak jestem sama, bardzo rzadko siadam. ewa

    • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 17:01

      A ja sie z jednym nie zgodzę – mam syna, z ktorym do przedszkola jezdze przez cale miasto i niewyobrazam sobie, ze ja z zakupami, zmeczona siadam a moj 5-latek stoi w scisku i ledwo utrzymuje rownowage przy hamowaniu i ruszaniu. To malo bezpieczne. Takze tu matce sie nie dziwie.

      Pozdrawiam
      Stała Czytelniczka:*

    • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 17:07

      Musze tez Pani powiedziec, ze moja mama jest od Pani mlodsza o rok i ma calkiem inne podejscie do ludzi,za co bardzo ja podziwiam. Nigdy nie zwrocilaby uwagi w taki spodob jak Pani, nigdy nie próbowałaby wychowac obcegp dziecka, jak np Pani w sklepie, Ona zwrocilaby uwage matce nie dziecku. Ale ludzie sa różni. Jak ktos ma jakies „ale” to niech to powie mnie, bo to ja wychowuje, ja jestem matka, a nie do mojego dziecka.

      Pozdrawiam

      Stała Czytelniczka:*

      • Reply anonimowa starowinka 16 kwietnia 2016 at 03:32

        ale to dzieck pluło na podlogę nie matka:p ja po takiej odpowiedzi zrobilabym awanture że hej! gwarantuje że dziumdzia juź by sie więcej niegrzecznie do ludzi nie odzywała a bachor by nie śmiecił!

  • Reply ja 28 marca 2014 at 13:00

    Uwielbian Twojego bloga. To takie prawdziwe co napisałaś!! K.

  • Reply KiniaMamaAmelki 28 marca 2014 at 13:57

    od lat pracuję w domu opieki (większość „moich” staruszków to ludzie w wieku 90+) duża część z nich ma demencję, od bardzo lekkiej do ostatniego stadium zaawansowania. Uwielbiam obserwować, kiedy przychodzą do nich w odwiedziny wnuki ze swoimi dziećmi. Twarze tych smutnych, często patrzących z otępieniem w tv ludzi rozpromieniają się, oczy im błyszczą a uśmiechy mają od ucha do ucha :) Kiedy Amelka była malutka a ja miałam wolny dzień często w trakcie spacerów przechodziłyśmy w okolicach mojej pracy i wtedy zawsze wstąpiłyśmy się przywitać i sprawić, że kilka osób się uśmiechnęło :) Nawet ludzie z zaawansowaną demencją, którzy nie bardzo zdawali sobie sprawę co się w okół nich dzieje, przystawali i wyciągali ręce do maluszka! Tak jak Ciebie – bardzo mnie osoby starsze wzruszają!

  • Reply Scarlett 28 marca 2014 at 14:15

    Ja nie mam, nic do tego, jeśli starsza pani coś podejdzie, pogada, powspomina jak to było za jej czasów. Ok. Super. Chętnie wysłucham. Niemniej fakty są takie, że wiele starszych ludzi zachowuje się dziś jak święte krowy. Myślą, że wszystko im wolno niejako „z urzędu” bo są starsi. Jestem przeciwna wpajaniu dzieciom tak zwanego szacunku dla starszych… Tylko dlatego, że ktoś jest starszy to zasługuje na szacunek? Otóż nie zawsze. Wiele starszych osób dziś tak myśli i wtrącają się po chamsku i bezczelnie, pouczają, moralizują nawet ludzi na ulicy. Co innego skomentować, wyrazić swoją opinię jakoś, zagadać, a co innego moralizować, pouczać… A tak się niestety wielu starszych ludzi zachowuje. Jak święte krowy. Doprowadza mnie to do szału i już niejednej takiej paniusi przygadałam. Są tacy, którzy owszem, podejdą, pogadają, poopowiadają i super. Do takich osób nic nie mam. Chętnie słucham ich historii nawet tych samych opowiadanych po raz któryś. Ale nie brakuje niestety takich starych bab, które myślą, że pozjadały wszelkie rozumy i z nudów zaczepiają w parku kogo popadnie (nie tylko matki z dziećmi) u umoralniają, krytykują… Dla takich jestem bezlitosna.

  • Reply Agata 28 marca 2014 at 14:52

    Ja nie mam wlasciwie zlych doswiadczen ze starszymi ludzmi… Wrecz przeciwnie, wiekszosc wydaje mi sie zwyczajnie samotna i pragnaca zamienic z kims chociaz kilka slow. Dla moich dzieci tez maja zawsze usmiechy i zyczliwe slowa, nawet kiedy moje Potworki urzadzaja wlasnie sceny w supermarkecie. ;)

  • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 16:04

    Takie Babcie jak Pani opisuje są cudne…. w ogóle starsi ludzie…… tylko, że istnieją niestety też tacy, którzy nie zgadzają się na budowę placu zabaw ‚bo będą dzieciaki latały i hałasowały !!’ albo mojemu sąsiadowi przeszkadza pies – BO SZCZEKA! :O skandal! sąsiadka zamiata ulicę obok własnego domu, a śmieci podsuwa pod moje ogrodzenie, ona ma pięknie a moja rodzina sprząta po sąsiadce…… takie sytuacje są przykre…. a ja jako osoba która wychowała się bez dziadków buduję obraz starszych ludzi przez to co widzę w okół…

  • Reply Madzia 28 marca 2014 at 16:36

    Pięknie napisałas, az się wzruszyłam…..i rowniez uwielbiam starszych ludzi….pozdrawiam

  • Reply Anonymous 28 marca 2014 at 16:53

    Ja mam olbrzymi szacunek do starszych ludzi. A co do „wscibskosci” to mlodzi tez tacy potrafią byc.

    My tez kiedys bedziemy starzy, nie wolno o tym zapominac.

    Pozdrawiam

    Stała Czytelniczka :*

  • Reply Kobieta blogująca 29 marca 2014 at 20:58

    Pamiętam, że będąc dzieckiem też chętnie rozmawiałam ze starszymi ludźmi… Z sąsiadką, jedną, drugą, trzecią, z sąsiadem. Ale najbardziej lubiłam słuchać mojej prababci… Szkoda, że nie zapisywałam i tak mało pamiętam z tych rozmów (miałam 7-9 lat)m gdybym teraz mogła miałabym nonstop włączony dyktafon w komórce! Nie wiem dlaczego, ale starsi ludzie mówili o swoich latach młodości z taką pasją, że chciałam tam być! Jeść te lody, grzać się w tym słońcu! Aż się rozmarzyłam o domu pod Łodzią, który postawili moi prapradziadkowie…

  • Leave a Reply