Dzieci, Kobieta, Rodzice

Karmienie piersią może wzbudzać kontrowersje

23 stycznia 2014

Właśnie uśpiłam (z pomocą piersi) roczną Córkę, mam więc czas na podzielenie się z Wami swoją opinią na temat karmienia.

Karmienie piersią-najbardziej naturalna czynność na świecie, bywa zarazem bardzo kontrowersyjną niestety. Kobiety prześcigają się w chwaleniu, krytykowaniu, wytykaniu, ba! nawet obrażaniu matek, które karmią INACZEJ. Nie rozumiem tego całego hejtu. Jak świat światem stoi, nie podlega dyskusji, że karmienie piersią, to najlepszy start, jaki możemy podarować swojemu dziecku.Mówienie, że mm jest lepsze dla dziecka (pomijam dzieci ze wskazaniem do mieszanek mlekozastępczych), świadczy niestety o niewiedzy. Mleka matki NIE DA się podrobić. Żadna, najdroższa i najlepsza mieszanka, nie może się z nim równać. Śmieszą mnie opinie mam butelkowych, które twierdzą inaczej, a nawet próbują wmówić innym, że mieszanka ma więcej zalet niż pierś. Bzdura, Drogie Panie. Nawet producenci tychże mieszanek, wiedzą, że MLEKO MATKI, to najlepszy pokarm dla Maluszka. Wystarczy obejrzeć opakowanie mm-na każdym jednym, producenci to podkreślają. Natomiast ich zadaniem jest, wprowadzenie pokarmu, który będzie jak najlepszy, jako kontynuacja kp- najlepsze mleko następne.
Nie krytykuję matek, które z przyczyn innych niż braku pokarmu, czy nietolerancję dziecka na pokarm, postanowiły podawać mieszankę zamiast piersi. Nie wnikam dlaczego tak robią, nie mądrzę się, nie pukam w czoło. Natomiast drażni mnie to, że taka mama, stara się na siłę, udowodnić, że jej decyzja jest lepsza. Że karmienie sztuczne jest właściwsze, że karmienie piersią jest obrzydliwe (tak, tak to też się zdarza), że kp to kompletne zacofanie.
Tu nóż mi się w kieszeni otwiera.
Powtarzam, róbcie co chcecie-Wasz wybór, ale nie wciskajcie ciemnoty.
Każda mądra mama wie, że mleko matki jest najlepsze, ta butelkowa również.
Inna rzecz, która wywołuje u mnie ironiczny uśmiech, to ta, gdy matki (najczęściej te, które czekają na Maluszka dopiero) zakładają, jak długo będą karmić i czy w ogóle będą. Wybaczcie, ale zakładać to sobie możecie, co najwyżej rajstopy;)
Często mówią to też mamy, które mimo chęci, piersią nie karmiły, ale jakby karmiły, to NAJWYŻEJ ROK!
taaaa….
Kochane kobitki, uwierzcie, że pewnych sytuacji po prostu zaplanować się nie da!
Bo dajmy na to, zdecydujecie, że karmić piersią nie będziecie w ogóle.
A potem rodzi Wam się wcześniaczek, dla którego najlepszym lekarstwem jest Wasze mleko…i co? odmówicie? Powstają przecież specjalne banki mleka, dzieciom zbyt wcześnie urodzonym podawane jest na świecie mleko, nawet innych kobiet-bo to LEPSZE niż jakakolwiek mieszanka w takich przypadkach.
Po drugie zakładamy, że karmimy rok i koniec:
patrzę na Gaję, która smacznie śpi, ululana ukochanym cysiem i teraz opamiętanie: ojej! miałam karmić ROK! a Ona rok skończyła wczoraj! Płacz, domagaj się, zanoś-nie dam! Bo postanowiłam!
Czy nie wydaje się Wam to śmieszne?:)
Możemy przypuszczać jak długo chcemy karmić, ale takie stanowcze zdanie na ten temat, jest co najmniej niepoważne.
Karmienie w miejscu publicznym -kolejny temat rzeka…
Ja karmię.
Karmiłam.
I karmić będę.
Nigdy nie spotkałam się z dezaprobatą, niechęcią, czy wykręcanymi z obrzydzenia głowami przechodniów:)
Karmienie piersią, to nie „wywalanie cyców”. Karmienie piersią, to karmienie głodnego dziecka.
Czy naprawdę jest ktoś, komu kojarzy się to, z czymś innym? z seksualnością? z wyuzdaniem?
Przecież karmiąc dziecko, żadna matka nie wymachuje nagą piersią na prawo i lewo:)
Dziecko ssie, widać troszkę odsłoniętego ciała (albo nawet i nie), ale kontrowersja być musi.
Po co? Logiczne jest, że skoro karmię dziecko piersią na żądanie, a akurat jestem, dajmy na to, w galerii handlowej, to przysiądę na ławce i głodne dziecko zwyczajnie w świecie nakarmię, a nie będę biegała i szukała kącika dla matek, z wrzeszczącym maluchem.
Sama jak widzę karmiącą matkę, uśmiecham się z czułością…
przecież to cudne :)
Dopuszczam myśl, że ktoś myśli inaczej, zdanie to szanuję i z nim nie dyskutuję.
Nie rozumiem jednak, używania słów, które absolutnie nie są na miejscu (obrzydliwe, ohydne, odpychające), wtedy potrafię tupnąć nogą.
Ja jestem zdecydowaną zwolenniczką karmienia piersią. Nikt, nie wmówi mi, że jest lepsza metoda karmienia noworodka. Nie znaczy to jednak, że trysnę jadem w mamy butelkowe. Co więcej, sama miałam okazję doświadczyć jak to jest być butelkową mamą, karmiąc Anielką mieszanką mlekozastępczą, gdy po trzech tygodniach kp i szczegółowych badaniach dziecka, usłyszałam, że karmiona sztucznie być powinna. Z ciężkim sercem, podałam mieszankę. Nikt, kto ma inne zdanie na temat kp, nie zrozumie, jak wtedy było mi ciężko. Jak roniłam łzy, gdy córka zamiast do silikonowego smoczka, nadal przekręcała główkę w stronę mojego ciała…
Jednak wiedziałam, że dla Niej, to jest lepsze. Bo cierpieć przestała, bo prawidłowo rosła.
Na mieszance cudnie się wychowała, bo taki sposób karmienia dla Niej był właściwszy.
I to powinno decydować!
Nie nasze chore założenia (ja przecież nie brałam pod uwagę butelki), tylko dobro naszego dziecka!
Nie docierają do mnie również tłumaczenia, że przeszłam na butelkę, bo byłam zmęczona.
Pewnie, że jest się zmęczonym, ale nie o nas tu chodzi! Jesteśmy na drugim miejscu! Jeśli dziecko pięknie rośnie, uwielbia nasze mleko, jest zdrowe i szczęśliwe, to na Boga! pierwsze miesiące snu, warto za to oddać.
Ci, którzy znają naszą historię, wiedzą, że karmiłam dzieci długo i nie była to droga łatwa. Moje maluchy „kolkowce”, więc dieta ścisła (często krytykowana, często bardzo słusznie) u nas zdawała egzamin. Trudno to nazwać właściwie dietą, bo żeby moje dzieci nie płakały z powodu bólu brzuszka, przez pierwsze trzy miesiące Ich życia, jadłam wyłącznie mięso indyka- gotowane bez soli z dodatkiem śladowej ilości marchewki. Cukier też im szkodził, więc herbatę-lurę, piłam niesłodzoną ( a nie znoszę takowej). Na wszystko inne reagowały płaczem, więc przy każdym kolejnym (gdy problemy brzuszkowe się potwierdzały), wracałam do indyka, nie próbując nawet wprowadzać czegokolwiek na próbę. Po trzech miesiącach mogłam jeść wszystko. Ktoś kiedyś mi powiedział, że jedząc tylko to, moje mleko nie miało wartości-ano kolejna bujda. Mleko wartość miało, dzieci przybierały na wadze pięknie, ja na deficyt nie narzekałam.
Oczywiście zgodzę się w ciemno z opiniami, że dzieci karmione piersią, często są trudniejsze (u mnie zawsze) w wychowaniu. Czyli: Anielka butelkowa-zasypiała sama, używała smoczka, nie budziła się w nocy, ja się wysypiałam. Dokładanie tak było. Reszta-odwrotnie.
Ktoś może zatem zapytać-więc jaki sens się męczyć???
ano taki, że nie chodzi tu o nas.
Pamiętajmy, tu chodzi o nasze dzieci!
Dajmy Im to, co najlepsze.
Istnieje wiele badań, wskazujących na to, że dzieci karmione piersią, są inteligentniejsze, łatwiej przychodzi Im nauka, są zdrowsze (nie mylmy z tym, że akurat teraz nie chorują-mówimy o plonach na całe życie). Skoro twierdzą tak „mądre głowy”, chcę by moje dzieci mogły to żniwo zbierać. I nie zrozumcie mnie opatrznie, nie twierdzę, że butelkowe dzieci są głupsze (nie obrażałabym własnej Córeczki), twierdzę natomiast, że skoro są na to dowody, mam kolejny punkt za karmieniem piersią. Skoro mogę-daję.
Patrząc na elokwencję i intelekt Najstarszego, lubię sobie przypisywać zasługi:))
A karmiłam Go 2,5 roku.
Tosia karmiłam rok (musiałam odstawić ze względu na zagrożoną ciążę), odstawienie było mega trudne i bolesne, dla obydwu stron. Kolejna rzecz, która mnie wkurza, to jak się wmawia matkom, że to one mają jedynie problem odstawienia-guzik prawda. Gdyby nie to, że brałam garści hormonów, nie pozwoliłabym by moje dziecko płakało za piersią pierwsze długie (całe!) noce. Butelkę zaakceptował po tygodniu walki o pierś, pewnej nocy, podczas snu-potem już było łatwiej…
Frania karmiłam dwa lata, aż do narodzin Anielki (zanim skrytykujecie, za przyzwoleniem i ku pochwałom lekarza prowadzącego). Odstawił się sam, bez żadnego problemu, gdy został beze mnie trzy doby. Bałam się, jak zareaguje na karmienie siostry, ale przyjął to lepiej niż mogło mi się wydawać-wystarczyło powiedzieć, że podarował cysia siostrzyczce-ba! jeszcze był z tego dumny:)
Anielkę karmiłam trzy tygodnie, potem karmiona była nutramigenem.
Gaję karmię rok i nie mam zamiaru jeszcze tego zmieniać.
O decyzji karmienia piersią, przez pryzmat własnej cielesności, pisać nie będę.
Pomimo tego, że nie jestem „babą, której wszystko jedno”, te powody działają na mnie….nie najlepiej.
Według niektórych po prawie 7 latach łącznego karmienia, powinnam swoich piersi szukać na wysokości butów.
ufff…jakoś się wywinęłam;)
podsumowując:
Drogie Mamy-to Wy decydujecie o tym, jak długo i czy w ogóle chcecie karmić piersią. Chcecie do trzeciego roku życia? pięknie. Nie chcecie wcale? ok, też macie prawo.
Nie krytykujmy inności, jeśli nie jest nam ona narzucana. Nie pokazujmy, że nasze jest lepsze-jeśli nie jest. Jeśli obrzydza Was taki widok, jak poniżej-odwróćcie głowy, ale nie komentujcie, by bolało. Nie opluwajmy się tylko dlatego, że tylko nasze wydaje nam się właściwe. Tak jak, nie wychowamy sobie nawzajem dzieci, tak też ich sobie nie wykarmimy.
I przede wszystkim-kierujmy się dobrem dziecka, niezależnie czy podyktowane ono będzie piersią, czy butelką.

Podobne wpisy

119 komentarzy

  • Reply Anita Sulima 23 stycznia 2014 at 13:06

    powiem krótko, RACJA. Bardzo mądre słowa… Jak dla mnie jest Pani Super Bohaterem :*

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 21:55

      dziękuję, ale bohater to za duże słowo:*

  • Reply Anonymous 23 stycznia 2014 at 13:16

    Amen :)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 21:55

      :)

  • Reply Justyna Komada 23 stycznia 2014 at 13:23

    Kazde slowo pochlonelam w jego madrosci o! Jestem z Ciebie Matko dumna!

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 21:56

      a ja z Ciebie Matko, że wiesz, że to najlepsze!:*

  • Reply Anonymous 23 stycznia 2014 at 13:24

    Zgadzam się z ostatnimi zdaniami jednak mam wrażenie, że ta notka jest całkowitym przeciwieństwem tej teorii, niestety.
    Dowody? Dowody są też na to, że dzieci karmione butelką są inteligentne. Badania mówią też, że powinno się karmić nawet do 7 roku życia(w Skandynawii podobno wszystkie dzieci są tak karmione). Więc raczej tym bym się nie podpierała :)

    Najlepiej niech każdy robi co uważa za najstosowniejsze.

    • Reply ma~ 23 stycznia 2014 at 13:43

      ależ nie twierdzę, że jest inaczej;) sama mam córkę wychowaną na butelce-mądrą i śliczną:)) chodziło mi bardziej o to, że skoro są TAKIE dowody, to jest mi fajnie się pod nie przypiąć (tak jak unteligencję syna, lubię sobie przypisywać:) Nie podpieram się-wygodnie się podpinam:)
      pozdrawiam

      a czemu notka jest przeciwieństwem teorii? tego nie zrozumiałam.

    • Reply Anonymous 23 stycznia 2014 at 16:30

      Bo napisałaś „Jeśli obrzydza Was taki widok, jak poniżej-odwróćcie głowy, ale nie komentujcie, by bolało. Nie opluwajmy się tylko dlatego, że tylko nasze wydaje nam się właściwe.”, a sama napisałaś, że zdanie innych to ciemnota czy zacofanie. A może właśnie takie mają zdanie i należy je uszanować? Moim zdaniem tak pisząc się go nie szanuje.

    • Reply Anonymous 23 stycznia 2014 at 16:39

      a ja napiszę tylko tyle – mój syn karmiony sztucznym pokarmem od pierwszego dnia życia, jest bardzo zdrowy i nie choruje, więź z nim mam lepszą niż niejedna mama karmiąca piersią, uważam Go (i nie tylko ja) za bardzo inteligentne dziecko:) ja mam swoje zdanie na temat karmienia piersią, ale niech ono pozostanie w moim sercu :)

      Pozdrawiam:*

      Stała Czytelniczka:)

    • Reply Anonymous 25 stycznia 2014 at 10:41

      …kurcze nie wiem po co debaty co lepsze ??? …wiadomo NATURALNYM pokarmem dla dziecka ( każdego gatunku :) ) jest mleko matki …bez dwóch zdań…nie zawsze jest możliwe żeby matka mogła dopełnić tej powinności z wielu przyczyn ( sama karmiłam tylko 6 m-cy czego bardzo żałuję) … i wtedy trzeba karmić sztucznie ( chociaż powiem szczerze jestem większą zwolenniczka mamek czy banków mleka obecnie powstających) …ale nie dorabiajmy do tego ideologii ,ze tak jest lepiej …mam wrażenie ,że często w ten sposób kobiety zakrzykują swoje wyrzuty sumienia bo gdzieś w podświadomości czują ,że jednak pokarm naturalny byłby lepszy…uważam ,że nic co powstało w wyniku obróbki i „ulepszania” nie zastąpi naturalnych pokarmów…to tak jakbyśmy jedli owoce i warzywa tylko w postaci tbl…niby wartości podobne …a jednak nie do końca….i pomyślcie gdyby natura uważała, że mleko matki jest niepotrzebne to nasze niemowlaki szły by po urodzeniu na żer ;)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:00

      do anonima:
      „a sama napisałaś, że zdanie innych to ciemnota czy zacofanie”
      ja tak nie napisałam:) czytaj dokładniej. Ja napisałam tak:
      „Natomiast drażni mnie to, że taka mama, stara się na siłę, udowodnić, że jej decyzja jest lepsza. Że karmienie sztuczne jest właściwsze, że karmienie piersią jest obrzydliwe (tak, tak to też się zdarza), że kp to kompletne zacofanie”-czyli to nie moje słowa, a cytat.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:04

      do Stałej Czytelniczki:
      nigdy nie twierdziłam, że dzieci butelkowe, nie są inteligentne. Napisałam, że czytałam o tym, że te piersiowe są bardziej, więc przytoczyłam co czytałam:) na swoich jeszcze nie mogę bazować, bo Lubka nie zestawię z Nelą:)
      Butelka, czy pierś-inteligencja nie zależy wyłącznie od pokarmu.
      Zastanawia mnie jedynie Twój ostatni wers-czyżbyś uważała, że karmienie piersią jest gorsze?;))

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:05

      i odpowiedź na ostatni anonimowy komentarz:
      zgadzam się z każdym słowem.

    • Reply Anonymous 25 stycznia 2014 at 22:16

      O ciemnocie napisałaś. Ot co.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:21

      ale, że drażni mnie, gdy ktoś tak mówi-zaczyna teraz być ciemno. Ot co.

    • Reply Anonymous 26 stycznia 2014 at 12:23

      Czyli drażni wypowiadanie własnego zdania? Właśnie o tym mówię. Dla mnie to obraza innej osoby i brak szacunku do zdania i ogólnie do samej osoby.

      Ola

    • Reply ma~ 26 stycznia 2014 at 12:30

      czytajcie ze zrozumieniem. Drażni mnie nie wyrażanie własnego zdania (z tym się nie dyskutuje, każdy może mieć swoje), a wciskanie innym, że moja racja jest „mojsza”, gdy jej nie ma wcale.
      I obraża raczej ktoś, kto na siłę stara się zrobić innym, młodym matkom papkę z mózgu. Jeśli już mamy pouczać-miejmy 100% pewność, że się na tym znamy i ta „nauka” nie jest wyssana z palca, na własne usprawiedliwienia nie zawsze najlepszych decyzji.

    • Reply Anonymous 27 stycznia 2014 at 12:37

      Nie Martus bo ja na to nie patrzę gorsze/lepsze. Bo nie kazda ma wybór, tak jak ja nie miałam, bo nie mam gruczołów odpowiedzialnych za mleko. A jeśli wybór ma to tylko i wyłącznie sprawa danej matki:-) moje ostatnie zdanie odnosi się bardziej do mojego odczucia, ale tak jak napisałam niech to pozostanie w moim sercu.
      I dodam jeszcze dwie rzeczy – do anionima który po Tobie jedzie – jako matka butelkowa nie czuje się obrazana.
      A do anonima propagującego – nie mam ukrytych wyrzutów sumienia, bo po pierwsze nie uważam, ze karmienie piersią to coś bez czego dziecku bedzie zle, po drugie jako matka butelkowa robię wszystko by moje dziecko było najszczęśliwsze, najzdrowsze i najwspanialsze na swiecie;-)

      Stała Czytelniczka :-)

  • Reply Klaudia Sobantka 23 stycznia 2014 at 13:31

    Popieram w 100%. Ja sama majac teściową położną i wiedząc jaki wpływ ma moje mleko na moje dziecko chciałam kp jak najdłużej. Niestety nam się nie udało (problemy z pokarmem po znieczuleniu zęba, przyjmowane przeze mnie leki i na końcu skaza białkowa a u mnie dieta nie wchodziła w grę). Jak odstawiłam małą od piersi to spadły na mnie gromy, że robię to dla swojej wygody a wtedy pytałam dla jakiej wygody? Moje dziecko na piersi budziło się raz w nocy a na mm przynajmniej dwa razy. Pierś mogłam wyjąć w każdym momencie nie musząc latać do kuchni i szykować mleko przy wydzierającym się w niebogłosy dziecku (bo Polak jak głodny to zły). Kolejna sprawa, której nie potrafię zrozumieć to kobiety, które narzekają na brak pieniędzy a same z własnej woli (nie mówię o przypadkach takich jak np. mój) rezygnują z karmienia piersią na rzecz tego drogiego mm. Inną kwestią jest publiczne karmienie piersią. Nie neguję tego i bardzo się rozczulam na ten widok podziwiając takie matki za odwagę, ale jeżeli robią to w granicach dobrego smaku. Karmienie piersią jak dla mnie jest rzeczą bardzo intymną i nie podobają mi się zachowania jak matka świeci „cyckami” na prawo i lewo żeby wszystkim pokazać. Po co takie zachowanie tylko chyba po to żeby zwrócić na siebie uwagę. Publiczne karmienie piersią również może być bardzo intymne wystarczy że matka osłoni się np. pieluszką tetrową i nikt nie zwróci na to nawet uwagi.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:15

      Niestety nie zawsze udaje nam się karmić piersią. Mi przy Nelusi też się nie udało, choć nawet nie wyobrażałam sobie wcześniej takiej sytuacji.
      Ja z kolei miałam i mam odwrotnie. Fakt, nie muszę wstawać po butelki (choć ja miałam termos i zapas butelek przy łóżku dla Neli), ale moje dzieci na piersi budzą się bardzo często i są takie bardziej wymagające. Nelusia to był mały aniołek. Pięknie spała, w dzień nie domagała się tak noszenia jak reszta. Ja przy Neli (bez kp) odpoczęłam. Tylko, że to nie jest dla mnie żaden argument, tu nie chodzi w pierwszej kolejności o mnie. Jeśli chodzi o koszta związane z karmieniem, mam takie samo zdanie jak Ty. Mieszanki są po prostu drogie. Karmienie piersią mamy za friko:) Co do publicznego karmienia piersią-nie wiem jakbym się zachowała, widząc matkę „świecącą cyckami”, bo nigdy nie widziałam. Myślę (jako matka karmiąca), że mamy kp, raczej niechętnie zwracają na siebie uwagę. Piersi pełne mleka, to nie piersi, które konkurowałyby z piersiami na pokaz;) Tak, karmić publicznie nie mam problemu, ale zaręczam-nie świecę;)

  • Reply Rivulet 23 stycznia 2014 at 13:31

    Uff dobrnęłam do końca ;P
    Mamy mamami, mnie rozwalił lekarz. Podczas jakiejś kontroli z rocznym wtedy Rafałkiem się zniesmaczył, że jeszcze karmię piersią – „bo w tym wieku pierś trzeba już zastąpić mieszanką”. Mieszankę to w tym momencie miałam… uczuć i już do tego pediatry nie chodzimy.
    Też karmiłam chłopaków na żądanie i musiałam nieraz robić przystanki na ławce, w galerii, autobusie itd. Ludźmi się starałam nie przejmować, tak niby wszyscy propagują tolerancję, a nie wychodzi im tolerowanie dobrych, normalnych rzeczy…
    Mam nadzieję że nasze kolejne maleństwo też będę mogła karmić piersią, bo to super sprawa :)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:18

      wybacz, wymęczyłam:)
      Aż się we mnie zagotowało, gdy napisałaś o „lekarzu”. Żaden dobry pediatra, w życiu takiej bzdury by nie powiedział. Bardzo dobrze, że postanowiłaś go omijać.
      Gratuluję postawy i życzę cudownego karmienia:*

  • Reply Charlotte 23 stycznia 2014 at 13:34

    Ja zgadzam się z Tobą co do karmienia piersią. Jestem jak najbardziej zwolenniczką. Myślę tylko, że trzeba znać umiar. Prawda jest taka, że większość dzieci samodzielnie rezygnuje z piersi mamy najdalej w 3 roku życia. I ok. 99%. Niemniej nie wszystkie. I spotkałam się z przypadkiem matki, która karmiła piersią jeszcze swoje 4,5 letnie dziecko. To już jak dla mnie przesada i coś jest nie „halo”.
    Pozdrawiam. :)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:19

      Oczywiście, umiar znać trzeba. Jak we wszystkim:)
      pozdrawiam

  • Reply Madeleine 23 stycznia 2014 at 13:43

    ja nie wsadzam kija w mrowisko, nie gadam z nikim o polityce, religii i karmeniu piersią, ja karmiłam ale uwazam, ze to bardzo intymna sprawa. szczerze nie rozumiem dyskusji na ten temat i nie widzę sensu rozmów w toku o tym :))))) ja z różnymi opiniami się spotkjałam i spotkałam się z tym, że mimo iż zawsze starałam znaleźć „spokojne miejsce” nie wszyscy byli zachycenie, ze karmiłam, inni usmiechali się ze wzruszeniem, więc tak to juz jest. Z restauracjami tez spotkałam sie nie raz ze jak weszlam z dziecmi ludzie nie byli zachwyceni i tego nie ukrywali, a inni nie mają z tym problemów. Ile ludzi tyle poglądów ale są sprawy które powinny zostać miedzy mamą a bobaskiem, a już reklamy środków na wzwody między dobranockami to też niby sama natura a seks to seks :D ale bez przesady :D a kobiety się tym oburzają, że o penisach leci ?????? penis jak penis, cycek jak cycek ale czy trzeba o tym gadać w kółko i kółko ???????/

    • Reply ma~ 23 stycznia 2014 at 13:45

      temat jak każdy inny-powinien być poruszany, choć fakt-w żadne kółko:P

    • Reply Anonymous 23 stycznia 2014 at 19:41

      Madeleine, ja się z Tobą nie zgodzę. Przepraszam ale penis jak penis to nie to samo co cycek jak cycek. Penisem dziecka nie wykarmisz! A cyckiem to i się w łóżku z mężem pobawisz i dziecko wykarmisz! I to nie jest intymna sprawa. Nie wyciągam piersi w celu ,,ludzie patrzcie jakie mam sutki!!” może się ktoś podnieci?? Tylko wyciągam pierś i przystawiam do niej swoje dziecko!. Ono JE!!! A nie intymnie pociera mi sutek! NA BOGA!

    • Reply Madeleine 24 stycznia 2014 at 07:43

      a wiesz, ze nie kazdy musi mieć takie zdanie jak Tyy?????????????????? i ze dla facetów cycek to jednak cycek ??????? i nie kazdy musi chciec patrzec jak ja w restauracjii obiad a kobieta wystawia cycek i karmi ??? przyjmujesz to do wiadomosci, ze nie kazdy musi podcza jedzenia sushi oglądać Twój sutek???? bo ja jestem kobietą ale nie koniecznie chce to oglądać podzcas posiłku ?????????

    • Reply Madeleine 24 stycznia 2014 at 07:50

      chodzi mi tylko o to zeby kobiety robily czasami to w bardziej intymny sposób, są teraz super fartuszki do tego, miejsca wyznaczone do tego, mozna naprawdę bo sama karmiłam dwójkę….

    • Reply Madeleine 24 stycznia 2014 at 07:54

      p.s. a teraz pół żartem…gdyby nie penis Ty byś nie mogła wyciągnąć cycka bo bez penisa dziecka nie ma ;))))) to nie znaczy, ze muszę chcieć o tym caly czas słuchać w tv ;)

    • Reply Anonymous 24 stycznia 2014 at 17:29

      Właśnie chyba różnimy się w podstawowej kwestii. Może Ty wyciągasz cycki. Ja przystawiam dziecko do piersi. Nie wyciągam cycków. :) To tyle :)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:26

      No tutaj to się nie zgodzę. Nie uogólniajmy, nie wydaje mi się, że facet to facet i każdemu karmiąca matka kojarzy się z jednym:) Ja bym powiedziała, że to my kobiety chyba bardziej się nakręcamy, że tak może być. Spotkałam wielu facetów, przez te 7 lat karmienia piersią (łącznego, żeby nie było;) i nigdy, przenigdy nie spotkałam chama, który chciałby „pociumkać”. Przeciwnie, wzbudzałam nie raz Ich ogromną życzliwość.

    • Reply Anonymous 25 stycznia 2014 at 22:55

      A ja spotkałam! :) Karmiłam w lecie, w galerii handlowej okryta pieluszką tetrową, tak, że dziecku tylko stópki wystawały. Podszedł stary dziadek, maca mnie za pierś i mówi:” Pani wyciągnie cycusia na wierzch bo się dzidzia spoci!” Ale to chyba wyjątek potwierdzający regułę :)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:00

      jak to „maca Cię za pierś”??? jaja jakieś chyba…

    • Reply Madeleine 20 marca 2014 at 09:52

      teraz to ja wymiękłam :)))))

  • Reply monia 23 stycznia 2014 at 13:52

    Jak nie miałam dzieci byłam calkowicie przeciwna karmieniu naturalnemu- piersią. Gdy urodziłam córkę , jakoś samo to przyszło tak naturalnie zupełnie. Wiedzialam , ze jest to dla niej najlepsze mleko i z żalem po 9 miesiącach niestety gdy zupełnie nie najadała się musiałam skończyc naszą mleczną drogę. Małego natomiat wczesniaka z 34 tyg, byłam zupełnie przekonana że nie uda mi sie naturalnie karmić. Tydzień bez Niego, bez możliwości przytulenia był koszmarem. Ale walczyłam , ściągałam dzielnie laktatorem i udawało się. Ponieważ miał problemy ze ssaniem, szybko się meczył , tracił dużo energii na pierś i mało przybierał zdecydowałam , że bedę mleko odciągała i karmiła nadal swoim. Wytrwałam tak ponad rok, czasem zdarzało się mniej mleka i ogarniało mnie przerażenie że muszę podac MM , ale jakoś nastepnym razem było dużo wiecej. Teraz wiem , że wszystko to instynkt no i nasza głowa, wystarczy chcieć podjąć próbę. Dałam moim dzieciom to co najlepsze, jestem przekonana, choć chorują , to mam nadzieję że w przyszłości to u Nich zaprocentuje.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:28

      Monia, dla takich Matek i takiej determinacji dla dobra dziecka, pokłony do ziemi!
      :*

  • Reply Aniao24 23 stycznia 2014 at 14:08

    Ja karmiłam moje póki co jedyne dziecko tylko przez 4 miesiące ,brak pokarmu, i te 4 miesiące to była walka o każdą kroplę mojego pokarmu. Dziwi mnie tylko jak niektóre mamy karmią piersią dzieci 4,5 letnie a czasami jeszcze wyżej,dla mnie to już wtedy przesada

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:30

      Czasem karmienie to walka, warto ją jednak podjąć.

  • Reply MzP 23 stycznia 2014 at 14:17

    Piękne zdjęcie i z postem się zgadzam. Może tylko dodam, co do tego, że „butelkowe dzieci łatwiejsze”, że moje piersiowa a przesypiała całe noce i ogólnie niemowlakiem bezproblemowym była.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:44

      tylko pozazdrościć:)))

  • Reply Jo@nna 23 stycznia 2014 at 14:49

    Podpisuje się pod Twoim postem rekami i nogami, ba, całą sobą się podpisuję!!
    karmiłam piersią Brzdące, co prawda w drugiej ciąży przestałam, ale nie dawałam rady z bólu, a później były już medyczne przeciwwskazania.
    Gdy urodziła się Lila walczyłam o pokarm, by w szpitalu można jego było podawać i bym potem mogła ja karmić normalnie. Udało się. Karmimy się do dziś dnia, mimo, że były momenty że Li sama rezygnowała zajadając się normalnym jedzeniem. Ale to chyba tylko takie fazy bo do MM nigdy do końca sie nie przekonała i po krótkich przerwach (góra kilkudniowych, kiedy to ssała może raz, góra dwa na dobę i to po parę minut) wracała do piersi :-)
    Bez tych przerw karmiłam więc całą ciążę i…karmię nadal. Od powrotu do domu przy piersi mam i Mariankę i Lilkę.
    I wiesz, nie widzę w tym absolutnie nic złego :-)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:33

      Joasiu:*
      To musi być cudowny widok, jak Siostry się Mamusią dzielą:))))
      Wszystkiego najwspanialszego dla Was:***

  • Reply red_sonia 23 stycznia 2014 at 14:53

    Mnie udało się karmić Córę tylko dzięki mojemu uporowi, gdyż Mała była w szpitalu karmina mm (miałam cc) i jakoś do cycusia jej spieszno nie było. Z odstawieniem nie miałam problemu, Mała sama decydowała, że rezygnuje najpierw z obiadowego, później wieczornego, a na końcu z rannego i już. Obyło się bezproblemowo. Ciekawe czy z drugim będzie tak samo? – zobaczymy w sierpniu.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:36

      Bardzo Ci się chwali to, że walczyłaś z uporem i dałaś Córeczce najlepszy z możliwych start. U mnie też nie było (poza odstawionym brutalnie Tosiem) problemu z odstawieniem dzieci od piersi.. Myślę, że one wiedzą najlepiej, kiedy nadchodzi czas pożegnania z piersią.
      Wszystkiego najlepszego na sierpień:*:)

  • Reply Natalia 23 stycznia 2014 at 15:06

    Zgadzam się z Tobą :) ja mojego Adasia karmiłam tylko 3 miesiące, żałuję że tak krótko niestety Adaś w 5 miesiącu miał rozpoznaną silną skaze białkową bidulek męczyl się od początku a żaden lekarz nawet pediatra nie była w stanie nam pomóc za co później mnie przepraszała. Dopiero prywatna dermatolog wykryła tą skaze…. płakałam kiedy odstawiałam go od piersi, czułam do siebie żal i czuje do tej pory bo miałam tyle pokarmu że spokojnie dwójke mogłabym wykarmić ehh… czasu nie cofnę, głupia byłam że zrezygnowałam, odstawiłam bo chciałam zacząć normalnie jeść. teraz wiem, że jeśli kiedyś urodzę drugie dziecko będę karmić ile się da, nie będę głupia bo karmienie piersią jest piękne…:)))

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:39

      Natalio, ja przy Nelusi miałam to samo-piersi pełne mleka, ból rozsadzał i ciało i duszę…Niestety nietolerancja pokarmowa skutecznie możliwość kp mi odebrała. Ja z odstawieniem jedzenia swojego, na rzecz karmienia problemu nie miałam. Jak pisałam-przez pierwsze 3 mce życia dzieci, jadłam wyłącznie gotowane mięso indyka-do dziś go nie cierpię;)

  • Reply Matka poza światem 23 stycznia 2014 at 15:42

    Świetnie to ujęłaś i zgadzam się oczywiście. Mimo że córa wychowana na butelce i syn aktualnie też (problemy miałam z pokarmem ale potem to już dla wygody) to dla mnie nawet te 2 miesiące dużo znaczyły. Trzymaj tak dalej!

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:40

      Liczą się każde chwile.
      Pozdrawiam:)

  • Reply Anonymous 23 stycznia 2014 at 16:34

    ” patrzę na Gaję, która smacznie śpi, ululana ukochanym cysiem i teraz opamiętanie: ojej! miałam karmić ROK! a Ona rok skończyła wczoraj! Płacz, domagaj się, zanoś-nie dam! Bo postanowiłam!
    Czy nie wydaje się Wam to śmieszne?:)”
    Z jednej strony jest to śmieszne, a z drugiej…znam Mamy, które miały problem by odstawić 3 latka i chodziły w body, bo je rozbierał i podnosił bluzki. Widzę, że dużo Mam pisze tu, że dzieci same się odstawiły, a w moim otoczeniu odstawianie to był jednak koszmar i gdyby nie postanowiły sobie, że odstawią jak to dziecko miało już te 2 czy 3 lata to myślę, że mogłyby karmić do 5 roku życia czy jeszcze dłużej, bo dziecko nadal się domagało ;)

    Ola

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:43

      Ja miałam problem z 2,5 letnim Lubomirem. Też zaglądał pod bluzkę, też się domagał, pomimo wieku. Ale koszmarem tego nazwać nie mogę-po prostu wymagało to ode mnie wiecznego odwracania uwagi Syna od piersi;) Są sposoby-tylko trzeba się nieźle wysilić:)

  • Reply Asia 23 stycznia 2014 at 16:34

    I ja się pod tym podpisuję. Corke Karmilam równe 2 lata i uwiez mi, że moja corka od samych narodzin Przesypiala cale noce i spala do 10 rano a nawet dłużej. Teraz mój synek ma 7 tygodni i niestety jest na butli. Po kilku dniach od porodu dostałam zapalenia piersi. ratunkiem była butla do której się moment przyzwyczaił. I już nie było odwrotu :(

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:47

      cudownie! tylko pozazdrościć takiej „piersiowej”Córeczki. Tak, dzieci do butelki przyzwyczajają się, albo natychmiast, albo….wcale.
      Gratuluję Synusia:*

  • Reply Beata M. 23 stycznia 2014 at 16:37

    Każdy kij ma dwa końce. Ja nie spotkałam ani jednej osoby, która uważałaby, że karmienie mlekiem modyfikowanym pod jakimkolwiek względem przewyższa pierś. Wręcz przeciwnie, Od szkoły rodzenia po dziś dzień ( córeczka ma 8 tygodni ) wszędzie, gdzie sie nie obejrzę wszyscy pieją jakie to wskazane aby karmić piersią, jakie niezastąpione, przewspaniałe… W szpitalu na oddziale noworodkowym wisiała kartka: w tym szpitalu karmimy piersią, mleko modyfikowane wydawane jest w celu dokarmienia tylko w ilości 30ml… A ja nie miałam mleka. I nie mam. I ani razu nie nakarmiłam Córeczki piersią, mimo że przepłakałam wiele godzin, bo bardzo tego pragnęłam. A przez to deprecjonowanie karmienia butlą nabawiłam się kompleksów…
    Mamy, szanujmy się wzajemnie. Tylko tyle.

  • Reply Madeleine 23 stycznia 2014 at 16:47

    p.s. bylam swiadkiem jak kobieta karmila piersia a facet do faceta `i co pociumkal bys sobie!” i szczerze wszystko mi opadlo… my kobiety taki jestesmy, cmoki w polik, za raczke, przytulamy sie, ale kiedys gadalam z facetami i dla wiekszosci zwlaszcza niedzieciatych cycek to nie pokarm heh, noooo ;)

    • Reply Anna 25 stycznia 2014 at 22:22

      …sorry ale to nie kobieta która karmi jest w tym momencie niesmaczna tylko facet, który w ten sposób komentuje…cham i tyle i po co się takim gnojkiem przejmować…a jak takiemu się wszystko za przeproszeniem z d..pą kojarzy to niech sobie bromu pociumka…

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:01

      w sumie, to nie obchodzą mnie „tacy”faceci kompletnie;)

  • Reply joanna 23 stycznia 2014 at 16:56

    Karmić publicznie, przy bardzo dużej ilości nieznajomych ludzi pewnie bym się nie odważyła, a jak już to zasłoniłabym nas np.pieluszką. Być może to się zmieni, jak już mamą zostanę ;) A na zdjęciu – od razu widać, że to Franio ;)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:03

      zaręczam, że jeśli nie do końca, to bardzo dużo się zmieni;) My kobiety w czasie laktacji, też inaczej postrzegamy swoje piersi.
      Franio, Franio:))

  • Reply Anonymous 23 stycznia 2014 at 17:19

    Wypowiedź mężczyzny:
    Uczymy się biologii w szkołach. Zdajemy maturę. Głosimy tolerancję dla gender i śmender. A nie rozumiemy, że człowiek to ssak i zwyczajnie jeśli tylko może ssać będzie?

    Cytując Stanisława Lema: Zatem pomyślnego ssania ;)

    • Reply Madeleine 24 stycznia 2014 at 08:32

      aaaaaale nie bardzo rozumiem…ssaki również robia inne rzeczy jak potrzeby fizjologiczne na oczach innych to nie znaczy, ze jak nam sie chce siku to lecimy pod pierwsze lepsze drzewo i sikamy…jakaś intymnosc jest zachowana….

    • Reply Anna 25 stycznia 2014 at 22:24

      aaaa…ja więcej widziałam facetów sikających w bramie niż kobiet karmiących publicznie…i co jakoś na ten temat nie ma dyskusji….???

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:05

      Madeleine, błagam-to raczej kiepskie porównanie;)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:07

      faceci sikający w bramie-mam nadzieję, że widoku kobiety karmiącej nijak porównać się z tym jednak nie da.

    • Reply Madeleine 20 marca 2014 at 09:51

      Martuś, ja nie uważam, żeby zamykać się w domu i karmić ale wiem, że można karmić na mieście i zachować intymność, naprawdę z ręku na sercu piszę, nie mam ochoty patrzeć na czyjegoś cycka jedząc obiad w restauracji a niestety nie raz tak już było a nie wszystkie piersi są jednak….cudem natury :P, uważam, że wszęzie trzeba zachować równowagę, jesteśmy ssakami ale wiesz….poniewaz nigdy wszystkim nie dogodzisz lepiej zachowac równowagę:))))

  • Reply Tissana 23 stycznia 2014 at 17:21

    Aż mi łza poleciała jak przeczytałam…
    Ja karmić piersią chciałam – uwielbiałam to. Córcia mimo, że często ssała, nie czułam zmęczenia. Rozczulał mnie jej widok przy cycu, niestety jak skończyła miesiąc dopadł mnie chyba kryzys laktacyjny i zrobiłam błąd (teraz to wiem), że zaczęłam dokarmiać… Fakt – mleka prawie nie było, laktator nie ściągał prawie nic – a ja dawałam mleko, by się najadała. O dziwo – zasypiała szczęśliwa, bez płaczu. Po kilku dniach, co dla mnie było szokiem nie chciała piersi… Jak jej dawałam wrzeszczała i się krzywiła – w taki sposób jak wczesniej przy smoku. Przepłakałam dużo wtedy, ojj dużo… i butlę dawałam, co miałam za wybór? :(
    Dziś pokarmu już prawie nie ma, córcia jest na MM. Nie wiem co bym zrobiła gdyby dało się cofnąć czas, bo niczego w zyciu nie jest mi bardziej żal niż tego, ze sie poddałam :(

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:13

      Nie ma nic gorszego na zahamowanie laktacji, od dokarmiania. Gdy brakuje mleka, dobrze jest przystawiać dziecko non stop niemalże. Ja miałam nie raz zastoje/kryzysy-wtedy robiłam sobie dnie w łóżku z brzdącem i pozwalałam traktować się dosłownie jak smoczek. Dziecko im więcej ssie, tym więcej mleka się produkuje-to maszyna napędzana wzajemnie. Ktoś kto zastępuje karmienie butelką, skazuje się na niepowodzenie. No, chyba, że tego mleka nie ma WCALE, to jasnym jest, że mm należy podać, bo głodzić dziecka nie będzie. A jak widzisz, taka kruszynka jak złapie butlę i zobaczy, że nie musi się wysilać, a mleko samo leci-to potem piersi nie chce, bo po co ma się męczyć?:)

  • Reply Julietta i Amelka 23 stycznia 2014 at 17:56

    Popieram w 100%! Jednak mialam niemila sytuacje jak Amelka miala rok i bylam z nia w szpitalu (po drgawkch) i karmilam ja piersia ,po kilku dniach przyszla do mnie sama ordynatorka oddzialu i 2 lekarki na rozmowe i oznajmily mi ze „jak ja moge karmic ROCZNE dziecko”!!! Ze to za dlugo i jak ja TO moge robic mojem dziecku! W szoku bylam,oczywiscie poklocilam sie z nimi i poprosilam o opuszczenie sali. I powiedzialam ze to jest moje dziecko i bede karmila tak dlugo ile bede chciala! Nie musze chyba pisac jak po tym caly personel sie na mnie patrzyl… z obrzydzeniem a ja jestem w szoku do dzis.
    Pozdrawiam :-)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:24

      chyba bym uświadomiła panie szanowne, jak lotne są ich umysły:/
      Zrobiłabym absolutnie to samo, co Ty!
      I karmiła zawsze na obchodzie:P

  • Reply Anna 23 stycznia 2014 at 18:15

    Pięknie Pani napisała,zgadzam się w 100%! Sama karmiłam syna 2,5 roku za nic w świecie nie zamieniłabym tej bliskości i więzi na mleko butelkowe.U nas od samego początku było to założenie priorytetowe,bo oboje z mężem jesteśmy alergikami i nie chcieliśmy tego samego losu dla naszego dziecka.Udało się,Jakub rósł zdrowo i świetnie się rozwijał,a w chwili obecnej jest znakomitym uczniem.Lubię myśleć,że dałam synowi na start niezły „posag”. Co do publicznego karmienia-absolutnie nie potępiam,ale sama starałam się unikać takich sytuacji,dla mnie to zbyt intymne.Dziwne to nasze społeczeństwo,które za naturalne uważa wywalenie cycków i doopki w miejscach publicznych,a za wstrętne uważa tak naturalny odruch jakim jest karmienie piersią…cóż może krytykują ci,którym matki poskąpiły naturalnego pokarmu,jak widać mleko to ma wpływ także na rozwój psychiczny…

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:26

      Obie karmiłyśmy tyle samo:)) Cudowne podejście, już od poczęcia-brawo!
      A wiesz, że też mnie to zastanawia? wszędzie jak okiem sięgnąć-golizna. A matka karmiąca to zgorszenie, że hej!

  • Reply Magdalena Kaczmarczyk 23 stycznia 2014 at 18:27

    karmiłam dzieci długo córke ponad 2,5 roku a syna ponad 3,5 (notabene do dzis slini sie na widok cycków i sa lekarstwem na każde zło-byle sie przytulic) Przez te wszystkie lata tylko raz zdarzyło mi sie ze zostałam zle potraktowana. Kupowalismy buty córce – W Bartku w M1 w czeladzi- usiadłam w sklepie w który,m bylismy tylko my i zaczełam karmic syna spod bluzy i zaraz zostałam wyproszona. usiadłam na najblizszej ławce naprzeciw wejscia i karmiłam dalej. ram dopiero byłam widoczna bo kazdy kto szedł galerią mógł zobaczyc. Gdyby nir fakt ze to najlepiej zaopatrzony sklep w okolicy wiecej bym tam nie poszła…

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:31

      oj wiem coś o tym;)) Franio do dziś (ma 4 lata) gdy trzymam go na rękach, bądź tulę, to jego rączka wędruje ZAWSZE za moje ramiączko od stanika;) Nie pojmuję, jak mogli wyprosić Cię ze sklepu za karmienie:-O
      ja kiedyś w galerii miałam sytuację taką, że podjechał do mnie ochroniarz na pędzidle napędowym:P i powiedział, że na górze (ja byłam na parterze) jest pokój dla matki z dzieckiem. Spytałam grzecznie, czy ma problem z tym, że daję jeść swojej kilkumiesięcznej córeczce?
      odjechał….chyba jednak nie miał:) Ale gdyby chciał mnie wyprosić, pewnie bym nawrzucała. Szok!

  • Reply Mama Kami 23 stycznia 2014 at 18:57

    Na ten temat muszę sie wtracic. Mam dwóch synów jeden butelkowy drugi piersiowy ale tylko do 6 m-ca. Decyzja była moja. Ale nie o tym Moja koleżanka przez to ze urodziła wczesniaka a ma mleka jak z 300 porządnych krowek, odcinaga je i cała swoją zamrazalke ma pojemniczki ze swoim mlekiem. Co prawda piersią nie karmi ale daje swoje. Szanuje ja za to i powiedziała ze jak mała bedzie na tyle duża ze jej mleka już potrzebować nie bedzie to resztę swojego zapasu ma zamiar oddać do banku mleka

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:32

      brawa dla koleżanki!

  • Reply Moniqa 23 stycznia 2014 at 19:15

    Zgadzam się w 100%. Pamiętam jak bałam się karmienia piersią przed porodem i jak wiele kobiet naskoczyło na mnie za samą myśl o mleku modyfikowanym. Pamiętam jak mówiłaś, że na początku 2-3tygodnie może pobolewać, ale jak wytrzymam to będzie tylko lepiej. Trwałam. Było ciężko, ale wizja podania mu butelki sprawiała, że płakałam. I pomimo, że wszyscy dookoła mówili mi, żebym zaprzestała podawania piersi to trwałam. Dietę miałam podobną do Twojej przez ponad 4miesiące. I do tego czasu super przybierał na wadze, nie miał żadnych kolek – może ze względu na tę dietę właśnie. Jednak po 4,5 miesiąca lekarka stwierdziła, że za wolno przybiera na wadze i żebym podała mm. Podawałam tylko wieczorem. Ale niestety mój pokarm zanikł. Jesteś nie tylko wspaniałą matką, ale i wspaniałą kobietą. Martuś, dziękuję Ci, bo byłaś trochę moją wyrocznią. I w znalezieniu odpowiedniego lekarza i potem podczas kp, kiedy to jak mantrę powtarzałam sobie, że tylko 3 tygodnie, a potem będzie super.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:34

      Moniś, pamiętam jak było Ci ciężko i jaka byłaś w tym dzielna!
      To Tobie należy się uznanie, jesteś młodą, ale niezwykle mądrą i oddaną Mamą:*

  • Reply moniab2 23 stycznia 2014 at 19:59

    Pamiętam jak ja sobie właśnie zakładałam, że będę karmić jak najdłużej się da. Życie pokazało mi, że faktycznie zakładać mogę ubrania! Miałam bardzo mało pokarmu, nie byłabym w stanie wykarmić swojego dziecka tylko piersią, dlatego byłam zmuszona podawać butelkę. Ale…mimo tego, że dawałam malo mleka, bo najwyżej 40 ml a bywało i mniej, to postanowiłam sobie, że nawet te ilości jeżeli tylko chcą lecieć to moje dziecko będzie je dostawać!! Spotykałam się z ogromną krytyką ze strony swojej teściowej i siostry męża szczególnie, które śmiały się ze mnie, że jestem chyba nienormalna, żeby sie katować dietą dla tych marnych ilości, ale dla mnie nie było to wcale żadnym wyrzeczeniem by odmawiać sobie wielu rzeczy by chociaż troszkę dać swojemu dziecku coś co jest zdrowe, najlepsze dla Niego!! Każdego dnia żałowałam tylko jednego mianowicie tego, że nie potrafię zrobić nic więcej by mieć więcej mleka.
    Tak, karmienie piersią to bardzo drażliwy temat, staram się nie oceniać nikogo, obojętne w jakim kierunku ta osoba idzie, ale denerwuje mnie bardzo jak ktoś wyśmiewa się z matki, która chce zrobić coś dobrego dla dziecka.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:37

      no właśnie! świetnie ujęłaś to, że dieta, nawet tak restrykcyjna, gdy podjęta jest dla dobra dziecka, nie stanowi żadnego problemu! Ja sama teraz łapię się na tym, że mogłam jeść tego suchego indyka i nic więcej, a teraz z czekolady zrezygnować nie umiem;)
      Starałaś się i dałaś dziecku swój pokarm! A to jest bardzo ważne:*

  • Reply herbata 23 stycznia 2014 at 20:18

    nie tak dawno i ja wypowiadalam sie na swoim blogu o sensie karmienia piersią. nie uważam, aby karmienie piersia było sluszne jeśli potem podajemy dziecku fast foody, chrupki, cukierki itd. Uważam, że karmienie nie zależnie czy butelką czy piersia powinno być w dalszym rozwoju poparte mądrym żywieniem..

    • Reply Klaudia Sobantka 24 stycznia 2014 at 08:53

      Zgadzam się z tobą. Z jednej strony mamusia chwali się, że dziecko piersią karmi bo to zdrowe a z drugiej strony buch dziecku Danonka z toną cukru :) (oczywiście nie każda mama)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:42

      ale fast foody podają też butelkowe mamy:) uważam, że warto promować zdrowe odżywianie nawet wtedy, jeśli po latach istnieje ryzyko „zbłądzenia”. A jeśli chodzi o żywność, dziś ciężko powiedzieć o czymkolwiek, że jest absolutnie zdrowe….no, chyba, ze ma się swoje uprawy, hodowle itp…
      oczywiście zgadzam się z Tobą, że powinniśmy mądrze żywić nasze dzieci:)

  • Reply Anonymous 23 stycznia 2014 at 20:28

    Jak swiat dlugi i szeroki zawsze sa jakies debaty, a to jak ubierac, a czy dawac witaminy czy nie, co lepsze dla dziecka, czy mleko sztuczne czy naturalne itd. Ja robie to co uwazam ze jest dobre dla moich dzieci, chcialam karmic moje corki tak dlugo jak zechca ( oczywiscie z umiarem, jak to czytalam ze matka karmila jeszcze 7- latka i wieksze dzieci). Moje same odrzucily w momencie kiedy poszlam do pracy( 8 miesiacy). A co do slowa ze widok matki karmiacej jest obrzydliwy to patrzac sie na twoja fotke, powiedzialam bym ze najpiekniejszy widok matki i dziecka. Wiesia.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:42

      Amen:)

  • Reply agnes 23 stycznia 2014 at 20:32

    Jestem za karmieniem piersią, karmiłam Szymcia wszędzie, gdy byli u nas goście nie wychodziłam do innego pomieszczenia. Wychodziłam z założenia i wychodzę do tej pory że jak sie komuś nie podoba niech się nie patrzy.
    Każdy ma swoje racje. Mnie nie podoba sie jedynie widok 3-4 letniego dziecka ssącego pierś matki. Ale nie neguję.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:44

      ja podobnie:)

  • Reply lena 23 stycznia 2014 at 22:01

    Martus, no kocham Cie za ten wpis :) my karmimy sie juz 17 miesiac i jeszcze troche pokarmimy :) a to, co inni mysla mam gleboki w doooopie tak nparawde. ktos chce karmic dziecko chemia prosze bardzo. kazda matka ma wybor! buziaki dla Ciebie i Twoich maluchow kochana

  • Reply Mama Ka 23 stycznia 2014 at 22:07

    Karmienie piersią jest moim zdaniem mniej męczące niż przygotowywanie MM.
    Raz, że cycka zawsze mamy pod ręką.
    Dwa – mleko mamy zawsze ma idealną temperaturę i nic nie trzeba podgrzewać, mieszać itd.
    Trzy – karmić można w nocy nawet bez wychodzenia z łóżka.
    Cztery – odpada mycie butelek w ilościach hurtowych :D

    Inna sprawa, że każda mama ma prawo sama zdecydować o tym jak długo i czy w ogóle chce karmić piersią. Mój cycek to moja sprawa… no dobra – moja i mojego dziecka ;)

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:46

      samo karmienie na pewno, tylko dzieci butelkowe zwykle „łatwiejsze w obsłudze”:)
      Tak, każda mama ma prawo decydować-życzę by kierowała się dobrem dziecka:))

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:47

      Lenuś, tak trzymaj:)))

  • Reply Miśka 23 stycznia 2014 at 22:26

    Przybij piątkę!:)))))Buziak

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:47

      przybijam:))))
      :*

  • Reply Agata 24 stycznia 2014 at 13:19

    Nie mieszam z blotem matek, ktore rezygnuja z karmienia piersia z powodow innych niz medyczne przeciwskazania (matki badz dziecka), chociaz szczerze im sie dziwie. Ale jak slysze/ czytam, ze karmienie mm jest wygodniejsze, to rzeczywiscie mam ochote popukac sie w czolo. :) Nie wiem jak przetrwalabym pierwsze kilka miesiecy zycia moich dzieci, gdybym nie karmila cycem. Maluch ryknie o cycka w srodku nocy – podnosze z kolyski, wracam do lozka, przystawiam do piersi… i juz! Przy pobudkach co 2 godziny i tak bylam wykonczona, a gdybym jeszcze miala maszerowac do kuchni, grzac wode, odmierzac mleko, kiedy w drugim pokoju dziecko zanosi mi sie placzem, to dziekuje. :) Wiem, ze niektore dziewczyny wola podawac mm w nocy, zeby maz mogl czasem nakarmic dziecko. Tylko wydaje sie, ze nie chca przyjac do wiadomosci, ze rezygnacja z nawet jednego karmienia naturalnego to juz pierwszy krok do zatrzymania laktacji. Mam kilka znajomych, ktorych dzieci pieknie przybieraly na wadze, ale one upieraly sie, ze skoro budza sie co 2 godziny (co u noworodka jest przeciez normalne), wiec sie nie najadaja i zaczely podawac mm. A potem zdziwione, ze maja corac mniej pokarmu i w ciagu 2 miesiecy przechodzily zupelnie na karmienie sztuczne… A na moje tlumaczenia robily wielkie oczy i stwierdzaly, ze to ich dzieci i one wiedza lepiej. No coz, sama wykarmialam dwojke maluchow (jedno karmie nadal), ale rzeczywiscie, co ja moge wiedziec… ;)
    Oczywiscie mi troche latwo jest mowic bo mialam duzo szczescia. Karmienie piersia przyszlo mi zupelnie naturalnie, a moje dzieci od poczatku potrafily pieknie sie przyssac. Pokarmu mialam tyle, ze wykarmilabym chyba trojaczki, od poczatku nie stosowalam zadnej diety karmiacej mamy, a mimo to moje maluchy nie mialy ani kolek ani innych brzuszkowych problemow. Oboje planowalam karmic rok, ale Bi w koncu karmilam 15 miesiecy, a przestalam tylko dlatego, ze bylam w drugiej ciazy i strasznie bolaly mnie piersi. Nik ma 13 miesiecy i tez nadal go karmie. Juz 3 miesiace temu zredukowalam ilosc karmien piersia do 2, ale z tych dwoch ciezko bedzie zrezygnowac. :)
    W miejscach publicznych tez zdarzalo mi sie karmic. Podawalam dziecku cycka na sali sadowej, na placu zabaw, oraz w poczekalni u lekarza. Zawsze staralam sie dyskretnie zakryc lub chociaz odwrocic I nigdy nie spotkalam sie z zadnymi przykrymi spojrzeniami ani uwagami…
    Przepraszam Martus za ten dlugawy komentarz, ale karmienie piersia to taki moj „konik”, jestem jego straszna adwokatka. ;)

    • Reply Tissana 24 stycznia 2014 at 17:14

      Ja jestem za karmieniem piersią, ale …
      Po mojej córci, która od 2 tygodni jest na MM widzę, że jeśli porównywać MM do piersi, wygodniejsze jest własnie karmienie mlekiem, mimo, iz kiedyś myślałam dokładnie tak samo jak Ty. Śmiać mi się chciało, jak ktoś mówił,że woli dać butlę, skoro ja mówiłam sobie: wstaje mała w nocy, dostawiam cyca issie, co moze być prostszego?
      Wodę mamy w czajniku przegotowaną zawsze, podgrzewam tylko, jak mała wstaje. W tym czasie co sie grzeje, przebieram ją. Zja całą butlę (szybko, nie tyle co cyca wczesniej) i zasypia… w dzień teraz tez je rzadziej i o stałych porach. Cyca mogła ssać cały czas.

      To tak odnośnie wygody, aczkolwiek każdy robi co chce. :)
      A i tak gdyby się dało, cofnęłabym czas i może nie zaczęła dokarmiać, bo tak…córcia cyca odrzuciła niestety.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:49

      Agato, zgadzam się z każdym Twoim słowem! Oj mogłybyśmy przegadać noce na ten temat:))
      Popieram i gratuluję wiedzy!
      buziak:*

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:51

      Tissana też ma rację-dzieci z silnym odruchem ssania, jak moje, wisiały przy piersi non stop-smoczkiem gardziły jak jeden mąż. Podanie mm było dla mnie (w przypadku Neli) było nieproblemowe i o wiele łatwiejsze.

  • Reply Marta 24 stycznia 2014 at 13:46

    Wspaniały tekst!!! :)

  • Reply D. 25 stycznia 2014 at 10:02

    A ja uważam, że to decyzja kobiety i nikt nie powinien tego komentować czy negować.
    Nagonka na mamy butelkowe jest straszna i przyznam szczerze, że mam tego dość…
    Bo niby dlaczego mam słuchać, że nie kocham swojego dziecka bo nie karmię piersią, że jestem wyrodną, egoistyczną mamą??
    Po pierwszym porodzie byłam w strasznym stanie w okropnym szpitalu, gdzie nikt nie chciał mi nawet pokazać jak powinnam synka do piersi przystawić, a Młody był głody i to bardzo, płakał strasznie, ja ledwo żyłam ale nikt, nikt do mnie nie przyszedł i mi nie powiedział, żeby się uspokoiła, że bez nerwów że się da.
    z sutków leciała krew, Młody krzyczał wniebogłosy… i nawet jak wróciliśmy do domu to nic się nie poprawiło, mleka w piersiach nie było ale starałam się, jak tylko słyszałam płacz synka to cała drętwiałam, jak mąż mi go podawał do karmienia to łzy mi leciały po policzkach tak się bałam tego bólu, i po dwóch tygodniach się poddałam bo psychicznie byłam u kresu- dałam butelkę i zaczęłam zbierać się w sobie, długo mi to zajęło
    Podczas drugiej ciąży świadomie podjęłam decyzję – córeczka w szpitalu była przystawiana do piersi choc nic z niej nie leciało – kompletnie nic. po powrocie do domu dostała butlę
    Czy mam wyrzuty sumienia – Nie
    Czy jestem egoistką – pewnie dla niektórych tak ale zrobiłam to nie tylko dla siebie, bałam się powtórki z rozrywki, bałam się, że znów popadnę w depresję, bo będę sobie wyrzucać, że nie daje rady.
    a że natura ma bardzo depresyjna to znów skończyło by się na lekach i terapii.
    Byłam spokojna bo córeczka się najada, byłam spokojna bo jej płacz nie powodował we mnie paraliżu, byłam spokojna bo patrzyłam w jej oczy podczas karmienia i się nie bałam, byłam spokojna a to przy dwójce dzieci jest całkiem istotne.
    To był mój wybór.

    • Reply Mama Mrówek 25 stycznia 2014 at 15:55

      A mi nikt nie wmówi że między butelkową mamą a dzieckiem nie ma więzi:) Moje praktycznie od początku były na butli i się nie skarżą:) Wiadomo, że mleko mamy jest najlepsze ale każdy ma prawo wyboru i nie ważne czy w ciąży zakładał że karmić będzie czy też nie.

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:58

      Nie no, nie popadajmy w skrajności-nigdy bym nie powiedziała, że mama butelkowa nie kocha swojego dziecka, bo wybrała takie a nie inne karmienie. Podstawowym obowiązkiem szpitala, gdzie zajmują się młodymi matkami, powinno być nauczenie przystawiania maluszka do piersi.Wiem, co mówię, wiele razy jako doświadczona mama, to ja pokazywałam dziewczynom co i jak z sąsiednich łóżek, bo paniom z oddziału się nie chciało, a dziewczyny w rozpaczy, bo dziecko zassać nie chce. Co do krwi z sutków-za każdym razem też to przechodziłam, chociaż dziecko łapało całą brodawkę z otoczką, dobrze ssało-wrażliwość piersi jest różna, ja musiałam pierwsze dwa tygodnie gryźć poduszkę. Potem było już z górki.
      Jeśli miałabym do wyboru-depresję a butelkę, też wybrałabym butelkę. Dziecko powinno mieć bezpieczny dom z uśmiechniętą mamą. Co do więzi-mam więź ogromną z butelkową Anielką, tu raczej chodzi o rodzaj więzi-faktycznie jest różnica w zachowaniu dzieci butelkowych i piersiowych-i nie mówię tu, o sile.

  • Reply Anonymous 25 stycznia 2014 at 19:24

    Dokładnie, zgadzam się z D. Ta „nagonka” na karmienie piersią doprowadza, że kobiety popadają nierzadko w depresję. Bo moim zdaniem właśnie temat depresji trzeba poruszyć rozmawiając o karmieniu piersią.
    Ja bardzo chciałam karmić naturalnie, zresztą zewsząd do mnie docierało, że tak trzeba, że najlepiej itd. Ok to prawda. Ale trzeba też umieć pomóc kobiecie, która ma depresję poporodową. Ja przez to CHOLERNE gadanie jakie to karmienie piersią cudowne (zresztą zgadzam się z tym i zgadzałam) śmiem twierdzić, że popadłam w depresję. Przynajmniej był to główny czynnik. Kiedy dziecko darło się w niebogłosy łapał mnie paraliż, a jednocześnie nie wyobrażałam sobie, że mogę podać butlę. Przecież chciałam być tą dobrą matką, a nie tą ZŁĄ. Jest to straszne co dzieje się w głowie kobiety, która po miesiącu leżenia i karmienia z przerwą na toaletę przechodzi na mm. Drugą córkę świadomie zaczęłam karmic mm. Oczywiście nie obyło się bez łez moich, ale stwierdziłam, że wolę nie zrujnować swojej psychiki i cieszyć się macierzyństwem od początku. Kiedy będę planować trzecie dziecko, od razu będę karmić mm. Pomimo, iż uważam nadal, że mm nie jest lepsze od naturalnego. Ja wybieram mniejsze zło dla siebie i jednocześnie dla dzieci.
    jolka

  • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:31

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:56

    Co do szpitali, instytucji-masz absolutną rację. W większości, jeśli nie we wszystkich propaguje się kp i głosi o jego dobrodziejstwie.
    Natomiast jest pewna grupa mam butelkowych, która usilnie próbuję wmówić sobie i innym, że mieszanka jest lepsza dla dziecka od piersi. I nie chodzi mi o to, że matki karmią dziecko mm, sama karmiłam Nelę środkiem mlekozastępczym, chodzi mi wyłącznie o udowadnianiu na siłę racji tam, gdzie jej nie ma. Co do nacisku -nie powinno go być ani w przypadku mam butelkowych, ani piersiowych! Nagonka jaka by nie była, jest straszna! Chciałaś karmić, nie udało się i to nie powinno stanowić o tym, że ktokolwiek ma prawo Ciebie potępiać-bo nie ma. I kompleksów też nie powinnaś mieć z tego powodu. Tylko, że tu nie chodzi o tak uświadomione Matki jak Ty-Ty zdajesz i zdawałaś sobie sprawę, jak ważne i dobre dla maluszka jest karmienie piersią. Dlatego tak to przeżyłaś, dlatego mówisz o kompleksach…
    Jesteś dobrą Mamą, sądząc po wpisie-a to jest najważniejsze!

    • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 22:58

      komentarz powyższy jest do Beaty M. Nie wiem dlaczego tu mi się opublikował

  • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:04

    wypowiedź mężczyzny-w sedno!:D

  • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:44

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Reply ma~ 25 stycznia 2014 at 23:51

    :*

  • Reply Danusia 26 stycznia 2014 at 00:30

    Dziekuje za wiadomośc która nie powiem troche mnie uspokoiła;) że z doświadczenia wiesz że dzieciaki same sie odstawiają od piersi i z nocnym późniejszym spaniem nie ma problemów. Moja 11 miesieczna córcia karmiona na żądanie (robi ze mną co chce;p) w dzień i w nocy. Założenia co do karmienia miałam różne, najlpierw tylko ok pół roku (bałam sie że bedzie miec nietolerancje jak braciszek) potem rok a teraz;)>? Niech sie dzieje wola…Asi :) z nią sie zawsze zgadzac trzeba ;-)

    Takie małe ps. dla mnie te wszystkie wymówki to nadal wymówki nie ważne c zego dotyczą poprostu niektóre mamy są bardziej świadome niekóre mniej, bądź leniwe, wygodne? I to nie tylko dotyczy kp ale i żywienia dzieci, szczepienia, dbania o odpornośc, edukacji itp itd…Weź wytłumacz że danonki i parówki dla roczniaka to syf? To usłysze w odpowiedzi że teraz wszystko to chemia że nawet powietrze jest zanieczysczone wiec jak wszedzie jest chemia to co za różnica co dziecko zje…Pozdrawiam i Wszystkiego Najlepszego dla Nelci :)

  • Reply Szminka 26 stycznia 2014 at 23:45

    Dla mnie spory mam karmiących piersią i mam butelkowych to chyba wynik nadmiaru wolnego czasu… ;)))

    Osobiście uważam, że karmienie piersią siłą rzeczy jest zdecydowanie lepsze dla malucha (sama natura). I jeśli ktoś uważa, że mleko modyfikowane jest lepsze od mleka mamy, to powinien się co najmniej puknąć w czoło. Nie jest lepsze, bo to nie jest mleko mamy w proszku, to mieszanka, która ma je zastąpić. Sami producenci mówią, że daleko im do ideału jakim jest mleko matki (dobrze napisałaś, że jest nie do podrobienia ;)

    Ja syna karmiłam piersią tylko 2 miesiące. Na początku nie było żadnych problemów z karmieniem. Mi samej przyszło to zupełnie naturalnie. Pierwsze przystawienie – i od razu załapaliśmy oboje o co w tym chodzi. ;) Po 2 miesiącach prawie z dnia na dzień straciłam pokarm (poważna choroba, hormony itd.), a u syna zaczęliśmy podejrzewać alergię. W porozumieniu z pediatrą (wspaniały lekarz, btw. wielki zwolennik karmienia piersią) zaczęliśmy podawać synowi mleko modyfikowane, które nie wywoływało u niego reakcji alergicznych.

    Świat mi się nie zawalił. W nosie miałam co jakaś mamuśka uważa na temat karmienia dziecka. Ważne było dla mnie tylko to, żeby syn był dobrze odżywiony, żeby nie męczył się ze skazą białkową, żeby mógł zdrowo rosnąć. Fakt, było mi żal, że karmiłam syna tak krótko, ale skoro mm było dla niego lepsze (wskazania medyczne) cóż miałam zrobić? Mogłam jedynie skupić się na tym, by znaleźć jakieś pozytywy tej sytuacji i nie zadręczać się bezsensownie, bo nikomu by to nie pomogło.

    Jak karmiłabym drugie dziecko? Zdecydowanie piersią. Choć gdyby sytuacja się powtórzyła i z takich a nie innych względów musiałabym podać dziecku butelkę – nie wahałabym się ani chwili. W końcu to o dobro i zdrowie maluszka w tym całym zamieszaniu chodzi. Na pewno sama dla własnej wygody nie zrezygnowałabym z karmienia piersią. Bo choć karmiłam krótko, to wspominam ten okres bardzo dobrze (pomimo nawałów mlecznych w pierwszych dniach, sutków w opłakanym stanie, strasznego bólu na początku itd.).

    • Reply ma~ 26 stycznia 2014 at 23:49

      bardzo mądry komentarz!
      pozdrawiam:)

    • Reply Anonymous 27 stycznia 2014 at 22:50

      Wiecie cos ja sobie tak myślę i myślę,że karmilabym swojego synka (obecnie 14 miesięcy)tak dlugo jakby tego chcial hehe.Bo co,mając 2-3 lata nie zasluguje juz na ten wartościowy pokarm?nie jest mu potrzebny,skoro jest bombą witaminową?dać mu lepiej soczek z kartoniku z samymi słodzikami,bo ma przecież 3 lata,jemu juz nie wypada,taki duży chlopczyk!a jak byl mniejszy to mu wypadalo ciągnąć cyca,tak?ja nie zamierzam na razie odzwyczajac malego od piersi,nie widzę powodów,mimo tego ze pracuję,ze dom,itp. A niech mi tylko jakas zyczliwa ciotka zwróci uwagę ze „taki duży,jeszcze cyca ssie”! D.B

    • Reply Anonymous 27 stycznia 2014 at 22:54

      A na komentarze typu:juz ma 14 miesięcy,nie powinnaś go juz piersią karmić -odpowiadac będę:tak,ma14 miesięcy,nie 14 lat:P. D.B

  • Reply edyta 28 stycznia 2014 at 19:27

    witaj czesto czytam Pani bloga i uwielbiam zdjecia dzieci sa takie sliczne ja mam dwoje dzieci syna 7,5 r.i corke 4 latka syna karmilam tylko 3 miesiace bo niemialam mleka..za to coreczke karmilam 2,5 roku i gdyby nie to ,ze zachorowalam na jelitowke to pewnie bylo by to o wiel dluzej bo uwielbialam jak tulila sie do mnie i zajadala sie mleciem haha,i jest bardzo bystra jak na swoj wiek .dlatego powinno sie karmic tyle czasu ile moze kobieta i dziecko tego chce.wiadomo,ze łatwiej jest podac butle i spokoj a kobieta musi znalezc sobie jakies miejsce zeby to dziecko nakarmic wlaszcza jak jest malutkie mi samej bylo glupi jak karmilam kiedys w oszolomie no ale co mialam zrobic dziecko placze,usiadlam sobie gdzii ebylo mniej ludzi zakrylam szaleikiem piers i mala jadla.dla wielu ludzi to nadal dziwne i beda sie gapic jakby czlowiek byl kosmita…zycze powodzenia w karmieni i oby bylo jak najdluzsze.pozdrawiam

  • Reply Biala Mewa 29 stycznia 2014 at 23:17

    super tekst i tyle. podziwiam za ak dlugie karmienie tez chcialam zawsze ale nigdy sie nie udawalo maks pol roku i butla bo malo pokarmu… albo samoistne odstawienie cyca dla butelki…. ps nie wiedzialam ze az 4 sie dorobiłaś juz maluchów ja piernicze ja to w tyle jstem z wieloma wiadomosciami pozdrawiam Ula

  • Reply Dendrobium 19 lutego 2014 at 21:20

    Nie mogę nic nie napisać
    Przeczytałam cały post i … jest cudowny
    Podpisuje się pod nim dwiema łapkami
    Pozdrawiam ciepło

  • Reply Kasia D. 25 sierpnia 2014 at 10:46

    Piękne zdjęcie i pięknie napisane <3

    Ja nie karmię dla własnej przyjemności, ani na złość butelkowym mamom!
    Karmię bo Moje dziecko tego potrzebuje, bo to jest dla niej najlepsze :)
    I co z tego, że odkąd się urodziła nie przespałam jeszcze ciągiem ani jednej nocy, ponieważ po dziś dzień Kornelia budzi się na cycusia…
    Przecież jestem dorosła! Dam sobie radę! :)

    Oby TYLKO takie „poświęcenia” względem naszych dzieci czekały na Nas w życiu :)

  • Reply Zgorszona 17 lutego 2017 at 14:06

    Trafiłam na ten artykuł przypadkiem i niestety, ale dla mnie karmienie piersią nie jest w żaden sposób piękne, urocze, ani miłe. Chcesz karmić? Karm, ale na Boga, nie wywalaj cyca na wierzch przez obcymi ludźmi, tylko okryj chusteczką, pieluszką, czy czymkolwiek, aby nikogo nie gorszyło i po drugie – nie powodowało podniety u facetów. Później dziwić się, że karmiące kobiety często padają ofiarami gwałtów. Kiedyś byłam świadkiem sytuacji, kiedy młoda dziewczyna (na oko 20 lat), wizualnie nie mająca oznak patologii, w galerii handlowej nie dość że wystawiła więcej cycka niż powinna, to do tego karmiąc dziecko uśmiechała się prowokacyjnie i puszczała oko do przechodzących samotnie facetów. Co na to powiecie?!

    • Reply Marta 24 lutego 2017 at 12:47

      yyyy nic nie powiem, bo faktycznie skutecznie zakleiłaś mi usta ;). Nigdy nie widziałam takiej scenki, nigdy kp nie kojarzyło mi się z seksualnością. Pozdrawiam

    Leave a Reply