Dzieci, Kobieta, Rodzice

Jestem Hipis i opowiem Ci moją historię

21 czerwca 2015

Byłem maleńki, gdy wziął mnie na przejażdżkę.  Ucieszyłem się nawet, bo lubię przygody. Jechaliśmy jakiś czas, a gdy silnik samochodu zgasł, poderwałem się na równe nogi. Zamerdałem ogonkiem gotowy do zabawy! Wyjrzałem przez okno. Jakoś dziwnie, tak cicho i ciemno. Nie lubię ciemności, jestem jeszcze taki malutki, mam prawo się bać. „Pan”wysiadł z auta i wziął mnie na ręce, wtuliłem nos w jego ramię. Od razu lepiej. Podniosłem łebek i spojrzałem mu w oczy. Nie potrafię inaczej wyrazić wdzięczności a chciałem by wiedział, że czuję się bezpiecznie, gdy jest obok. Szliśmy lasem, był zmrok. Po pewnym czasie „Pan” postawił mnie na ziemi. Zawiązał mi sznurek i przywiązał mnie do drzewa. Dziwna ta zabawa…Stałem bez ruchu, a sznurek ciasno zacisnął się na karku. Spojrzałam niepewnie na „Pana”, a on bez słowa odwrócił się i zaczął odchodzić. Zakwiliłem. Szczeknąłem raz, czy dwa i próbowałem się wydostać, ale wtedy zrobiło mi się tylko ciaśniej. –Nie odchodź, nie zostawiaj mnie tu! wołałem, po czym straciłem go z oczu. Usłyszałem silnik samochodu, szczekałem ile sił w płucach…Nic to nie dało. Zostałem sam…całkiem sam, w ciemnym i strasznym lesie…płakałem….a potem chyba usnąłem…

Nie wiem ile tam byłem. Wiem, że było mi zimno i byłem bardzo głodny. A potem już nic nie czułem… aż do dnia, w którym pochyliła się nade mną Ona. I zabrała mnie do domu. Tuliła mnie i ogrzewała, a ja poczułem się bezpieczny. Jej dom jest inny niż wszystkie. Mieszka w nim bardzo dużo takich sierotek jak ja. I choć Ona robi co może, dba o nas i karmi, przytula i drapie za uszkiem, to nie jest to taki prawdziwy, wymarzony dom. Dlatego szuka nam stałych domów, a ten jest tylko tymczasowym. Nabieramy w nim sił, ogrzewamy się ciepłem Jej rąk, dostajemy nadzieję i towarzystwo Jej wspaniałej Córeczki. Dbają tam o nas wszyscy, którzy tworzą to miejsce. A gdy znajdują nam nowe domy, wraz z nami świętują. A radość z uratowania kolejnej psiej sieroty zagłusza tęsknotę.

Gdyby nie Pani z Pensjonatu dla piesków w „Lesie Brzozowym”pewnie moja historia skończyłaby się przy tamtym drzewie…z ciasnym sznurkiem wokół szyi. Gdyby nie Ona, nie miałbym teraz najprawdziwszego domu, w którym jestem kochany i bardzo szczęśliwy. Nie miałbym koca z łosiem, ani gumowych zabawek. Nie tuliłyby mnie małe rączki, ani nie zaznawałbym długich spacerów nad brzegiem zalewu. Dzięki Pani z Pensjoantu mam dziś wszystko to, czego potrzebuję. A nawet więcej, bo podobno psy wcale nie muszą spać w łóżku :). Moje dni w nowym domu są pełne rozrywki, szaleństwa i super zabawy. A gdy już padam zmęczony na kocyk, małe szkraby drapią mnie za uszkiem, głaszczą po głowie, i dają całą miłość pieczętowaną najsłodszymi buziakami.

A wiecie co jest najbardziej magicznego w tej historii? Ano to, że czasem przypadek może odmienić Twoje życie. Bo moja nowa rodzina wcale specjalnie po mnie nie przyjechała. Spotkałem Ich na ulicy, gdy spieszyli się na jakiś ważny projekt, czy coś takiego (pewnie o nim przeczytacie:). Byłem tam z Panią z Pensjoantu, która pokazując mnie zachęcała dobrych ludzi, by dali takim jak ja, prawdziwy dom. Wystarczyło jedno spojrzenie, jeden wymieniony uśmiech, a pośpiech przestał mieć znaczenie. Wtedy poznałem Lubomira i dowiedziałem się, że ludzkie mamy nie potrafią odmówić swoim dzieciom szczęścia. Więc Ona nie odmówiła, a ja dałem szczęście.

I daję je każdego dnia. Jestem Hipis i jestem szczęśliwy.

 

Pani z Pensjonatu przekazuje mnie w dobre ręce :)DSC_0006 DSC_0008 DSC_0010A tu już w domu z tymi, którzy kochają mnie najmocniej ♥
10277851_1662167304003030_4288268089962559604_n (1)
DSC_0030DSC_0037DSC_0033DSC_0034DSC_0053DSC_0054DSC_0055DSC_0056DSC_0057DSC_0042DSC_0075DSC_0080DSC_0087DSC_0091DSC_0097DSC_0100DSC_0102DSC_0112Ty też możesz osłodzić czyjąś historię. Mam wielu kolegów z Pensjonatu dla piesków w Lesie Brzozowym, którzy czekają na swój prawdziwy dom. Zapewniam Cię, że nikt nie da Ci takiej radości, wdzięczności i oddania. A jeśli z jakichś względów nie możesz zaadoptować żadnego z moich kolegów, proszę polub profil Pensjonatu. Niech wszyscy dowiedzą się, że istnieje w Polsce takie miejsce, gdzie na psie sieroty się nie czeka. Tu się je znajduje. Jeździ na interwencje. Im więcej ludzi o nas usłyszy, tym więcej takich jak ja zostanie ocalonych. Pieski, które trafiają do nowych domów są zaszczepione, odrobaczone i zaczipowane.

Jeśli nie jest Ci obojętny nasz los, kliknij w link i polub proszę.

https://www.facebook.com/hoteldlapsow

 

Podobne wpisy

16 komentarzy

  • Reply Mama w biegu pl 21 czerwca 2015 at 20:52

    Takich wpisów nie wrzuca się tak późno! Jak ja jutro będę wyglądała z zapuchniętymi oczami! Hipis pięknota, a Twoje serducho…, a co ja Ci będę pisać!!!

  • Reply Aga 21 czerwca 2015 at 21:10

    Chociaż tyle już takich historii słyszałam, widziałam na własne oczy, pracowałam ze skrzywdzonymi psiakami to znowu łezka w oku mi się zakręciła. To cudnie, że przygarnęliście tego psiaka <3 Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie, bo jak patrzę na tą moją sierotę, co od 4 lat siedzi za kratami schroniska to powoli tracę nadzieję :(

  • Reply mylifestyle.com.pl 21 czerwca 2015 at 21:18

    Hipis! Ale masz szczęście!!! <3 Będziesz mieszkał teraz w domu pełnym miłości <3

  • Reply Szefowa Gangu 21 czerwca 2015 at 21:54

    Cudowny tekst, taki wzruszający. Hipis miał ogromne szczęście. A Wy zyskaliście najwierniejszego przyjaciela, który co dzień będzie okazywał swoją wdzięczność. Cudowny psiak.

  • Reply Scarlett 22 czerwca 2015 at 09:01

    Piękny tekst. Popłakałam się jak bóbr. Moja psinka miała podobną historię. Tylko nieco bardziej brutalną. Była bita przez właścicieli i prawdopodobnie zamykana w piwnicy/szafie… Do drzewa w środku lasu ktoś ją przywiązał… Z głodu jadła patyki i kawałki plastiku jakie znalazła w pobliżu… Jest ze mną już 10 lat i dziś to psia seniorka (sama ma 11). Ale to 10 lat największego szczęścia. Prawdziwy Skarb.

  • Reply Noelka Pe 22 czerwca 2015 at 11:32

    Ech… Hipis najprawdopodobniej okazał się jednym z nietrafionych prezentów… Smutne. Bardzo. Choć z drugiej strony… W końcu ma WAS! Więc jest szczęściarzem!!

  • Reply Katarina 22 czerwca 2015 at 12:17

    I się ku*wa popłakałam jak głupek…
    No to najlepszego z okazji nowego, pięknego członka rodziny:D
    A Twój syn ma piękne serce.
    I tyle.

  • Reply Magdalena Burek 22 czerwca 2015 at 13:34

    Historia smutna za to koniec z happy endem. Brawa dla Was. Hipis ma wielkie szczęście widać to na zdjęciach. Pięknie Martuś uchwyciłaś jak dzieciaki biegają za Hipisem i na odwrót;))) buziole;**

  • Reply Anna Gregorowicz 22 czerwca 2015 at 16:18

    Woooow! Co Was tak wszystkich wzięło na psy w tym tygodniu?! (Moja mama też przygarnęła nowego), Hipis cudny, takie ciepłe, z mokrym nochem, włochate, dopełnienie rodziny :D Pełnia szczęścia i szaleju, zazdraszczamy :P Nam niestety warunki mieszkaniowe, czasowe i finansowe nie pozwalają na wymażonego psiaka, a tyle mamy miłości do oddania :(

  • Reply Asia Szarańska 22 czerwca 2015 at 16:58

    Powinien teraz nosić imię Szczęściarz :) Oby jak najwięcej piesków znalazło swoich dobrych ludziów. A nie te bestie, które za ludzi chcą uchodzić a są marnymi namiastkami śmieci. Och tłukłabym młotkiem po łbie bez litości. Dziękuję Wam za domek dla pieska!

  • Reply Dorota Donigiewicz 22 czerwca 2015 at 17:41

    doslownie 3 godziny temu ogladalam takie slicznoty na stronie schroniska dla psow!!coraz blizej z decyzja o psiaku ;) cudownie ze hipisowi sie poszczescilo :)

  • Reply Kasia 22 czerwca 2015 at 22:30

    Ja planuję kiedyś adoptować kota… Ale najpierw muszę iść na swoje, bo moja mama ich nie toleruje :(

  • Reply Agata 23 czerwca 2015 at 15:26

    Jaki cudny! Ma umaszczenie bardzo podobne do naszej Majuchy! :)
    No i gratuluje nowego czlonka rodziny! Ma Hipis szczescie, ze trafil akurat do Was!

  • Reply Magdalena Dreher 23 czerwca 2015 at 19:55

    Kochana czytając historię Hipisa popłakałam się i chciałam Ci powiedzieć że przywracasz wiarę w człowieka przez duże Cz…..Pozdrawiam i całuję ciotka Matylda:)

  • Reply el ja 26 czerwca 2015 at 11:46

    Śliczny jest psi maluszek

    zgłoście się i opowiedzcie waszą historię
    http://mojkotmadom.blogspot.com

  • Reply Jak pomóc dziecku przeżyć śmierć zwierzaka? - TosinkowoTosinkowo 27 sierpnia 2018 at 17:53

    […] To był główny miernik naszej gotowości na zwierzaka. Gdy nadszedł ten czas, pojawił się Hipis – psiak adoptowany ze schroniska. O naszych początkach z Hipisem możesz przeczytać we wpisie, który oznaczyłam. […]

  • Leave a Reply