Dzieci, Rodzice

Relacje z nastoletnim dzieckiem? Można je poprawić.

24 stycznia 2016
Wiek dorastania naszego dziecka czasem przemknie nam niespodziewanie, a czasem staje się prawdziwą walką o przetrwanie. Ten okres może, choć oczywiście nie musi być naprawdę trudny zarówno dla nas, jak i naszych dzieci. Czy istnieje zatem sposób, który może nas przed tym uchronić? Oczywiście! Bowiem wiek dorastania naszego dziecka jest ostatnim etapem w procesie intensywnego rozwoju człowieka i jeszcze możemy mieć na niego wpływ. Jak zbudować relacje z nastoletnim dzieckiem? Najlepiej jak się da! Podpowiem Ci jak mi się to udało.

Wielokrotnie pisałam, wręcz chwaliłam się Wam moim bardzo dobrym kontaktem z dorastającym synem. To prawda, rozmawiać możemy o wszystkim i w absolutnym zaufaniu. Nie mamy przed sobą tajemnic (nie mówię  tu o potrzebnej każdemu dawce pywtaności), wszelkie problemy rozwiązujemy za pomocą rozmowy, radzimy się wzajemnie. Syn udał mi się nad wyraz i dość długo umniejszałam sobie w tej kwestii. Twierdziłam, że jest wyjątkowy, ułożony i nad wiek dorosły – cała tajemnica dobrego wychowania. Dziś potrafię przyznać mniej skromnie, że miałam w tym również swój matczyny udział, a moje relacje z nastoletnim dzieckiem nie wzięły się z nikąd.

Co zatem robiłam, by lepiej zrozumieć swoje dziecko?

Zawsze, abosolutnie zawsze w sytuacji która mnie irytowała, w której zachował się nie tak, jakbym tego oczekiwała zadawałam sobie pytanie, co ja zrobiłabym na jego miejscu. I wiecie co? Bardzo często wychodziło na to, że to samo! Nam dorosłym łatwo powiedzieć, że zachowanie było nie takie jak powinno. Że można było załatwić coś bardziej polubownie, czy rozważnie. A już do szewskiej pasji doprowadza mnie zdanie: ‚bo ja w Twoim wieku…’.Jasne, my oczywiście wszyscy wraz aniołami byliśmy. Nie pamiętamy jak zacieraliśmy ślady występków, jak do granic wytrzymałości doprowadzaliśmy własnych rodziców. A skąd! Nam się to nie zdarzało!. A teraz? Teraz pouczamy, kiwając palcem. Zapominamy o tym, że my mamy czas przetrawić TĘ informację, zastanowić się nad nią, poszukać rozwiązań. Poza tym czerpiemy z doświadczenia! Dziecko zwykle na reakcję ma kilka sekund, co skutkuje nie zawsze przemyślaną strategią. Dajmy przykładową sytuację:

    Kolega wyzywa Twoje dziecko. Ono odpłaca tym samym, dochodzi do szarpaniny. W dzienniku wpisana uwaga. W domu tłumaczysz, że mógł być mądrzejszy i puścić obelgi mimo uszu. Owszem, uniknąłby uwagi w dzienniku. Ale czy na pewno Ty potrafiłabyś przejść obojętnie? Co za hipokryzja. Nawet jeśli teraz masz na tyle powściągliwy język, że potrafisz trzymać go za zębami, to czy na pewno było tak samo w wieku dojrzewania? No nie wiem, nie wiem – ja z pewnością zarobiłabym tą uwagę. Nie mogę więc karać syna za coś, co wiem, że sama bym uczyniła. I nawet tłumaczyć nie muszę, że to głupie. On przecież to wie! Chodzi o fakt. Nikt nie będzie mnie ośmieszał bezkarnie. Wolę być chamem, niż sierotą mamo. No wiem, pamiętam przecież.

Gdy nie mam pewności co do tego jak doradzić, często wizualizuję. Przypominam sobie siebie w jego wieku. Myślę o swoich ówczesnych problemach i …. mnożę je razy pięć. Uważam, że dzisiejszym dzieciom jest trudniej niż było nam. Owszem szykany i głupie żarty były zawsze, ale nie zawsze można było je wrzucić do sieci, by stamtąd atakowały nas każdego dnia od nowa. Wraz z całym dobrodziejstwem, które zawitało do nas wraz z dostępem do internetu, musimy również brać pod uwagę zagrożenia. Nasze dzieci są narażone na większe ośmieszenie, na większe pokusy i co za tym idzie na większe konsekwencje swoich ‚niewinnych żartów’. Nade wszystko należy pamiętać, że od nas w dużej mierze zależy, czy nasze dorastające dziecko będzie miało przekazane odpowiednie wartości w życiu. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Wspólne dni, wieczory, wypady do kina, na zakupy. Tradycje rodzinne, zasady przestrzegane przez wszystkich członków rodziny. Musimy pamiętać, że niezależnie od wieku dziecka i natłoku obowiązków w domu, zawsze musimy mieć dla niego czas. Uważam, że nic bardziej niż wspólnie spędzane chwile, nie przyczyniło się do więzi jaka łączy mnie  z moim dorosłym już synem. Kto bywał w naszym domu wie, że wieczorami zawsze przegadujemy z Lubkiem jak upłynął nam dzień, co ciekawego się wydarzyło, opowiadamy sobie nowo zasłyszane dowcpiy, lub usypiamy maluchy i gramy w planszówki. I choć bywało, że szczerze zmuszałam się do tych rozmów, zwłaszcza krótko po porodzie, umęczona dniem, gdy jedynym o czym marzyłam był sen – to dziś wiem, że to zaprocentowało najbardziej. Dziś uwielbiamy spędzać ze sobą czas i wyrywamy każdą możliwą wspólną chwilę. Ostatnio nawet syn powiedział: jak byłem mały, czekałem aż sam będę mógł robić sobie zakupy. Dziś szukam dnia, w którym możesz pojechać ze mną, bo razem zawsze odstawimy coś głupiego. I to był komplement, gdyby ktoś pytał – relacje z nastoletnim dzieckiem nie muszą być oczywiste ;).

Bardzo ważne są wspólne relacje w domu, rozmowy, bycie razem. Pamiętać musimy, że nasze dziecko, które dorasta nie żyje tylko w kręgu rodziny. Koledzy, znajomi, otoczenie w szkole – to wszystko wywiera ogromny wpływ na kształtowanie się młodego człowieka. Im bardziej będziemy starali się ‚rozumieć’ nasze dziecko, tym mniej ono zatonie w gorszych wzorcach. Nie bójmy się autentyczności. Bądźmy prawdziwi. Mój syn wie, kiedy mam gorszy dzień, nie ukrywam co jest tego przyczyną. Wie, że On też będzie mógł przyznać, że nie jest w formie i nie jest to oznaką słabości, a zwykłym prawem człowieka. Co więcej będzie mógł liczyć na to, że z tą samą troską w głosie również zapytam, czy mogę jakoś pomóc. I zrobię herbaty. Bo u nas herbata dobra na wszystko ;).

Pomimo więzi jaka łączy mnie z synem i szczerości w relacji, pamiętam że ma On prawo do prywatności i samodzielnych decyzji. Nie neguję jego decyzji, choć wiele razy gryzłam się w język ;). Dorosły syn ma prawo decydować o swoich sprawach, o tym jak spędza swój wolny czas, o to z kim się spotyka, na co wyda kieszonkowe. Ja mogę jedynie wpływać na jego mądre wybory tym, w jaki sposób go wychowuję. Czyli wracamy do punktu wyjścia: rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy…relacje z nastoletnim dzieckiem to również zaufanie.

Nigdy nie zapominam, że ten dorosły, wyższy ode mnie facet to nadal moje dziecko. Chwalę, wspieram, pomagam – zawsze, gdy tego potrzebuje. Nie porównuję do równolatka, który ma same dobre oceny, ani do syna kuzyna, który włada biegle kilkoma językami. Nie krytykuję, nie ironizuję, nie robię niczego czego sama doświadczać bym nie chciała. Jego samoakceptacja jest dla mnie ważna, dlatego nie czynię nic, co by mogło jej szkodzić. Doceniam fakt, że nigdy nie prosi o rzeczy, na które mnie nie stać i to, że bardzo szanuje cudzą pracę i pieniądze. Jestem dumna, że ciężką pracą w wakacje sam zarobił na swój laptop i gitarę a jeszcze bardziej z faktu, że odmówił bym dołożyła do sprzętu, bo: „nie będzie to już aż tak cieszyło, a poza tym musiałabyś reszcie (rodzeństwu) dać po tyle samo, a to w tym wieku Ich zdecydowanie zepsuje ;)”.

Okazuję Synowi szacunek, miłość, wsparcie, zainteresowanie i zapewniam o poczuciu bezpieczeństwa. On wie, że zawsze może do mnie przyjść, z największym problemem. Nie zostawię go samego w potrzebie, nie ocenię gdy podwinie mu się noga i postąpi niewłaściwie. Zdaję sobie sprawę, że ma prawo do błędów. Wiem, że nie przeżyję życia za niego, mogę jedynie mądrze, acz nienachalnie doradzić.

Co możesz zrobić, gdy u Was wygląda to nieco inaczej, czyli 5 kroków do poprawienia Waszych relacji:

  • ustal granicę – powiedz o własnych oczekiwaniach względem dziecka, ono niech zrobi to samo względem Ciebie. Bądź przyjacielem, nie zapominając że wciąż jesteś rodzicem. Ustalenie granic pomoże Twojemu dziecku poczuć się pewniej, będzie wiedziało na co może sobie pozwolić względem Ciebie, Ty zaś będziesz wiedziała na ile możesz wejść w świat dziecka, by nie poczuć się intruzem – właściwe relacje z nastoletnim dzieckiem.
  • wprowadź sprawiedliwe zasady – wprowadzaj dziecko w świat obowiązków. Rozbudzaj zainteresowania, zachęcaj do współpracy. Dziecko nieaktywne, bez obowiązków, bez zajęć umysłowych czy fizycznych często popada w depresję. Podsuwaj dziecku broszurki z dodatkowymi zajęciami, pomóz rozwijać pasje. Pilnuj zasad przestrzeganych w domu: jeśli dziś kolej na opróżnienie kosza i załadawania zmywarki syna/córki nie wyręczaj.
  • zachęcaj do rozmów – słuchaj, co dziecko chce Ci powiedzieć. Nie krytykuj, nie pouczaj. Daj sobie szansę na rozmowę, nie komentuj niepotrzebnie. Pozwól się dziecku zwyczajnie wygadać, radź gdy o to poprosi. Gdy nauczysz się rozmawiać jak równy z równym z własnym dzieckiem, wkrótce możesz stać się powiernikiem największych sekretów – za to również odpowiedzialne są właściwe relacje z nastoletnim dzieckiem;).
  • pozwól na podejmowanie samodzielnych decyzji – uwierz, że dorastające dziecko wie, co robi. Nie jest już tym małym, nieporadnym maluchem, którego należy zawsze strzec od pomyłki. Nie podkładaj materaca, gdy czasem się przewróci. Złe wyobry też są po coś – to doskonała okazja do nauki.
  • dawaj dobry przykład – chcesz, by dziecko szanowało Ciebie? Ty szanuj dziecko. Chcesz, by postępowało właściwie, było empatyczne i potrafiło czynić dobro? Naucz je tego swoim postępowaniem. Nic tak jak obserwacja rodzica, nie kształtuje nawyków i działań malca. To samo jest z natolatkami. Dorosłe dziecko będzie postępować tak, jak zostało tego nauczone wcześniej. A nawet jeśli zbłądzi, bo wpadnie w nieciekawe towarzystwo, będzie wiedziało gdzie jest droga powrotu – to właśnie Twoje relacje z nastoletnim dzieckiem bardzo pomagają.

A tak w wielkim skrócie na sam koniec – po prostu kochaj! Bo miłość to okazywanie wsparcia,  poczucie bezpieczeństwa, długie rozmowy, przekazywanie wartości. Gdy kochasz, wszystko intuicyjnie wypełniasz. Więc kochaj rodzicu z całych sił. Czas poświęcony dziecku naprawdę procentuje.

relacje z nastoletnim dzieckiem relacje z nastoletnim dzieckiem relacje z nastoletnim dzieckiem relacje z nastoletnim dzieckiem relacje z nastoletnm dzieckiem

 

Podobne wpisy

19 komentarzy

  • Reply Niemęskoosobowa 24 stycznia 2016 at 18:21

    Popłakałam się, jakbym przeczytała to z 8 lat temu – podsunęłabym mamie, może wzięłaby do serducha. Lubek cudowny, w oczach widać, że mądry chłop! :)

    • Reply Marta 25 stycznia 2016 at 10:15

      Kochana, każdy z nas czyni błędy. Ja również wiele rzeczy dziś zrobiłabym inaczej..przytulam najmocniej :*

  • Reply Lefti 24 stycznia 2016 at 18:32

    Twoje dzieci mają bardzo mądra mamę ?

    • Reply Marta 25 stycznia 2016 at 10:16

      Zarumieniłam się. Daję słowo ;)

  • Reply Sylwia N 24 stycznia 2016 at 18:56

    Bardzo dobry tekst, bardzo mądry. Mam nadzieję że tak jak Ty będę potrafiła zatrzymać się i pomyslec co ja sama bym zrobiła,zanim będę miała pretensje do Laury. Na razie jest mała, ale już staram się robić tak ,żeby w przyszłości było miedzy nami dobrze. Udał Ci się Syn, a On ma szczęście że to Ty jesteś jego mama :)

    • Reply Marta 25 stycznia 2016 at 10:17

      Sylwia, sama piszesz że już teraz myślisz o tym, jak będą wyglądały Wasze relacje gdy Laura urośnie. To nie może się nie udać, gdy rodzic o tym myśli i stara się jak najlepiej wychować dzieci :). Wiem, że będzie super :*
      Dziękuję.

  • Reply Kobieta z drugiej strony lustra 24 stycznia 2016 at 20:11

    Jak zwykle mądrze i bez zbędnych słów. Matko Polko, dobrze że wciąż piszesz, dajesz poczucie, że jak jest źle – to nie tylko u mnie i nadzieję, że nie musi być tak zawsze, że da się coś zrobić :) Nie zaprzestawaj procederu :) Ja mam na szczęście daleko do problemów nastolatki ale kiedyś dojdzie i do tego :)) wtedy sobie wrócę do tego posta ;) Buziole.

    • Reply Marta 25 stycznia 2016 at 10:25

      Jak ja za Tobą tęsknie! Coraz częściej i coraz bardziej. I za Twoim pisaniem również. Ostatnio mi się śniłaś, uśmiechnięta – wzięłam to za dobrą wróżbę. Niech wiosna szybciej zawita, niech choroby odpuszczą, jakieś spotkanie, powrót do naszych pogaduch. Koniecznie :*

      • Reply Kobieta z drugiej strony lustra 25 stycznia 2016 at 17:52

        Ja za Tobą też… :)

  • Reply Marta mama chłopaków 24 stycznia 2016 at 22:10

    Ja to się strasznie boję przyszłości naszej… Nikodem ma niespełna 8 lat, a już jest strasznie nerwowy, ekspresowo wyprowadza się z równowagi, zawsze z góry zakłada, że nic nie umie i się nie nauczy, a jak spróbuje i mu nie wyjdzie to strasznie go to demotywuje i jeszcze bardziej się zniechęca. Do tego zaczyna pyskować i coś tam sobie mruczeć pod nosem, zawsze musi mieć ostatnie słowo i ma jakieś dziwne odzywki czasem… Szczerze powiem, że jestem załamana, nie zbyt wiem jak sobie z tym poradzić, aby to wszystko wyprostować… Mam wrażenie, że to moja wina i tylko nie umiem tego naprawić :( Nie wyobrażam sobie jak to będzie jak wkroczymy w wiek nastoletni…

    • Reply Marta 25 stycznia 2016 at 10:14

      Martuś, strasznie współczuję. Wyobrażam sobie jak to wszystko jako mama przeżywasz. Jeśli chcesz wiedzieć, co ja bym robiła w takiej sytuacji, to chętnie odpowiem. Po pierwsze na pewno przedstawiłabym Młodemu zasady panujące w domu. Ja wiem, że On to pewnie doskonale wie, ale nie zaszkodzi jak spokojnie pokażesz jakąś kartkę, na której w punktach wypiszesz te zasady – nie krzyczymy, powinno znaleźć się gdzieś na górze i starając się wyciszyć Młodego sami również musicie się tej zasady pilnować, choć zdaję sobie sprawę, że przy łobuziaku to nie zawsze łatwe. Warto jednak się wysilić, bo za chwilkę Dominik zacznie naśladować brata, sama wiesz jak dzieciaki szybko łapią zachowania, które obserwują. A z dwójką uparciuchów będzie tylko ciężej. Oczywiście powtórzę się i znów powiem, że CZAS dla Nikodema musi się zawsze znaleźć, zwłaszcza teraz, gdy ma problemy. Rozmawiaj z Nim wtedy, gdy jest spokojny. Tłumacz, przydziel obowiązki, za które zawsze chwal – nawet wtedy, gdy nie spełni ich idealnie. Nagradzaj Go często, nawet za drobnostki. Gdy zachowuje się źle, nie krzycz a mów, że Ci bardzo przykro. I to czemu ja bym się przyjrzała teraz, to ilości oglądanej telewizji, czy ilości czasu spędzanego przed komputerem/grami. To absolutnie nie sprzyja wyciszeniu. Wiem, że Nikoś lubi książki – poświęćcie ten czas na czytanie. Ja jak miałam jakieś zalążki złych zachowań u Antka, ograniczałam komputer/telewizję do pół godz. dziennie. To naprawdę pomaga, choć dziecko początkowo może się buntować. W zamian zabawy ruchowe, jakieś wspólne wygłupy, ważne by ten czas bez ekranu nie kojarzył Mu się z karą. Niech zobaczy jak fajnie jest z mamą. Kochana i nigdy nie zadręczaj się tym, że nie zawsze masz siłę i cierpliwość. Masz maluszka w domu, pogodzenie wszystkiego nie zawsze jest łatwe. Trzymam za Was kciuki :*

  • Reply Bożena 25 stycznia 2016 at 06:11

    Również się buntowałam dlatego zachowanie mojego nastolatka mnie w najmniejszym stopniu nie dziwi, jednak szczerze? Czasem mam ochotę go ciężko uszkodzić za to, co robi. A to już w sumie dorosły facet,odpowiedzialny za własne życie, najbardziej boję się okresu dorastania Gaby-to będzie ciężki czas…

    • Reply Marta 25 stycznia 2016 at 10:26

      Ano własnie, warto pamiętać co same odwalałyśmy ;). Hahahahaha Adrian chłopak charakterny, cud że jeszcze nie uszkodziłaś ;). A z Gabą mam nadzieję będzie lżej, niż teraz się może wydawać :*

  • Reply syla 25 stycznia 2016 at 17:30

    Święta prawda, rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa:) A mam pytanie czy mi się wydaje, czy zniknął wpis o graniu z Lubkiem? jeśli mogę ewentualnie prosić o nazwę gry przytoczonej w tym wpisie. dzięki

    • Reply Marta 25 stycznia 2016 at 17:52

      Wpisu na temat gier nie było :). Była fotka na instagramie – gramy w CV, Kolejkę, Dixit a wcześniej namiętnie w Tabu. Pozdrawiam :)

  • Reply Kasia 26 stycznia 2016 at 16:04

    Mam nadzieję, że w przyszłości będę miała z moim nastolatkiem tak samo dobre relacje jak Ty z Lubomirem :)

    • Reply Marta 26 stycznia 2016 at 22:34

      Na pewno tak będzie :*

  • Reply MamaLoliPoli 27 stycznia 2016 at 10:35

    Trzymam za siebie kciuki abym była taką mądrą, fajną mamą za kilka lat gdy moje dzieciaczki wkroczą w etap dojrzewania.
    Mądry, piękny tekst.

    Pozdrawiam ciepło,
    Daria

    • Reply Marta 28 stycznia 2016 at 18:48

      Dziękuję kochana :* Na pewno tak będzie ♥

    Leave a Reply