Dzieci, Kobieta, Rodzice

Z kochającą rodziną wszystko bywa łatwiejsze

23 maja 2015

Franio przebywa u Babci już tak długo, że skręca mnie z tęsknoty na samą myśl o Nim. Ja wiem, że jest tam szczęśliwy oraz maksymalnie zaopiekowany i dopieszczony, ale gdy słyszę Jego słodki głosik w słuchawce telefonu, wymiękam. Przypominam sobie siebie samą z dzieciństwa. Byłam taka sama jak moje dzieci, na wyjazd do ukochanej Babci cieszyłam się jak wariat, a dni odliczałam rysując kółeczka na ściennym kalendarzu. I wcale do domu nie tęskniłam (no dobra, troszeczkę ;), a telefonów jak dziś nie było i kontakt taki prosty wtedy nie był. Pisałam listy, które niejednokrotnie dochodziły później, niż ja od Babci wracałam ;). Wspominam te czasy z Babcią z prawdziwym rozrzewnieniem…

Pobyt Frania co prawda dobiega końca, ale już w kolejce ustawia się Antoś. Będą w końcu wakacje i wyjazd nie będzie musiał ograniczać się jedynie do weekendu. Już nawet Anielka wypytuje kiedy Ona pojedzie do Babci na nockę ;). Daję głowę, że nawet moja maleńka (co tam, że ma ponad dwa lata) Gaja, zostałaby bez problemu. Moje dzieci związane są z Babcią bardzo silną więzią, a to procentuje również powyższym. Najchętniej u Babci by zamieszkali. Wielopokoleniowe domy to było to! To,  że dzieciaki tak chętnie zostają u Babci pozwala również uchronić je często przed chorobami. Weźmy stan obecny – choróbska rozpanoszyły się na dobre, od temperatur po zapalenie uszu, a Franuś zdrów! Został między innymi tak długo, by uchronić zdrówko. Wiadomo jak jest z chorobami: zaczyna jedno dziecko, a po chwili choruje cały dom. Mierzymy się z tym często i zanim mi dzieci z chorób wyrosną, pewnie upłynie jeszcze wiele czasu. Zresztą sądząc po niskiej odporności Najstarszego, dopuszczam do siebie nawet taką myśl, że wcale nie musi to nastąpić. Dlatego dziękuję Bogu, że mam alternatywę z babcinym wsparciem, bo to naprawdę jest niewyobrażalne szczęście. Miłość Babci do wnuków, niby tak oczywista a zarazem tak wyjątkowa!

Co ja mówię, tu na Babci się wcale nie kończy. Cała moja rodzina ma w tym swój udział – Franek przebywa oficjalnie u Babci, ale przesiaduje u Cioci. Co rozmawiam z Siostrą, w tle słyszę śmiech Synka. Uważam, że nie ma nic bardziej fantastycznego, niż spotkania z najbliższą i kochającą się rodziną. Jak sobie pomyślę, że Oni dorosną i będą mieli siebie w takiej liczbie, to serce mi z radości rośnie.  Obym doczekała tych Ich spędów :).

DSC_0090 DSC_0096 DSC_0093

Podobne wpisy

6 komentarzy

  • Reply tAliwzmianki 23 maja 2015 at 12:04

    Wsparcie najważniejsze, to fakt..

  • Reply Justyna Komada 23 maja 2015 at 14:36

    Spędy! Uwielbiam..pamiętam i nasze :). W babcinym domku kuchnia i pokój, a na wakacjach ( z noclegiem, a jakze) ze 20 osób:). Ktoś na podwórku pod namiotem, inni w stodole na sianie :), a reszta (dobra 10) w pokoiku :). Czad! Sama sobie tego dzieciństwa zazdroszcze. I zal tylko, ze duże rodziny juz nie w modzie… Ze kuzynostwo nie widuje sie juz czesto bo przecież to daleka rodzina.. Kurcze… A dla mnie to bracia, siostry. Rozmarzyłam sie :). Ale do Babci ruszam juz niebawem :)))

  • Reply Magdalena Burek 23 maja 2015 at 17:41

    Jak zwykle samiuteńka prawda:)) Uwielbiam duże rodziny, a jak się jeszcze powiększa tym bardziej, ach te święta w dużym gronie czy urodziny. Nie ważne, że zrobimy zawsze Babci sajgon, bo przecież ja najstarsza a najgłupsza;p. Rodzina to siła i zawsze będę to powtarzać:)) Buziaki dla Was na ten weekend i zdrówka,może chociaż Was lepsza pogoda<3<3<3

  • Reply Noneczka 23 maja 2015 at 23:13

    Nie ma nic cudowniejszego ,jak zżyte wspierające się rodzeństwo i rodzina.Jestem najmłodsza i byłam wykochaną siostrzyczką.Jak rodziły się moje siostrzenice i bratanice,ponieważ uwielbiałam i rozumiałam/ od dzieciństwa/ dzieci,to moje rodzeństwo zawsze jak chciało się gdzieś wyrwać z domu , miało we mnie oddaną/nie z przymusu,ale z obopulnej przyjemności/ nianię.Potem jak ja już miałam syna,mogłam liczyć na siostrę i brata /nie tylko/w trudnych chwilach mojego życia.Mimo tego,że każdy z nas jest inny ,zawsze możemy się dogadać i wesprzeć.To właśnie jest cudowne jak się jest zgranym rodzeństwe.Ponieważ jesteśmy ludzmi z tak zwanymi brzydko mówiąc „jajami”, nasze rodzinne spotkania ,są pełne dowcipu, gwaru.U Was zapewne jest tak samo,a jak Twoje małolaty dorosna i będą się spotykać w siostrzano-braterskim gronie ,to dopiero zobaczysz co się będzie działo.Pozdrawiam Noneczka.

  • Reply Noelka Pe 28 maja 2015 at 08:59

    Macie zapalenie uszu? Jezu, współczuję… :(
    Czas spędzony z babcią… Coś najfajniejszego co mam ze wspomnień…

    Matula, ty zainstaluj jakiś newsleter, bo tak ostatnio płodzisz notki, że je omijam!
    Nie żeby mi przeszkadzało! Co to to nie :P

    • Reply Tosinkowo 28 maja 2015 at 12:24

      Kochana było ciężko, ale w sumie opanowane choróbska :). Hahahaha a w życiu niczego instalować nie będę! zaglądaj codziennie :D ♥

    Leave a Reply