Dzieci, Rodzice

intuicja matki najlepszym drogowskazem!

3 czerwca 2013

Gaja ma prawie 5 miesięcy.Od trzech tygoni jest chora.
Starsze dzieci, które zapoczątkowały chorobę, dawno o niej zapomniały.U Gajki początkowo paskuda, była najmniej dokuczliwa.Ot mały katarek, nic więcej.Od tygodnia bujam się od lekarza do lekarza, a dziecko wygląda coraz gorzej.Niedzielami odwiedzamy pogotowie, bo kaszel tak dokucza, że boję się czekać poniedziałku, a w tygodniu przyjeżdza doktor do nas i tak w kółko.Wczoraj nastąpiło apogeum choroby, niestety z dużej winy lekarki.
W niedzielę rankiem (lekarz widział dziecko w poprzedzający czwartek) u Gai nasilił się kaszel i katar.Z noska lało się okrutnie, kaszel zdzierał gardełko.Malutka umęczona popłakiwała.Szybka decyzja-jadę na doraźną.Nie ma co czekać.
Na miejscu osłabłam, gdy zobaczyłam lekarkę, od której stronię (wiele, wiele pomyłek w leczeniu starszych dzieci), a która notabene jest naszym miejscowym pediatrą i przyjmuje w ośrodku, do którego jesteśmy zapisani.Trochę mnie zatrzymało to w progu, ale nie miałam w sumie wyjścia.Lekarz, który przyjeżdżał prywatnie na weselu, cóż robić?przecież to też lekarz!nie zaszkodzi, a może ulży Maleńkiej.O ja naiwna…
Badanie trwało góra pięć minut.
To, czego nie cierpię-czyli olewanie sugestii i spostrzeżeń rodzica (czyli moje produkowanie bez sensu), natychmiast wykonane.A przeciez TO JA jestem z dzieckiem non stop i TO JA mogę pomóc w trafnej diagnozie, opisując kaszel (akurat dziecko nie kaszlało w gabinecie) i zachowanie dziecięcia.Ale, po co współpracować?przecież TO NIE JA jestem lekarzem, jestem tylko głupiutką matką.
Mała dostała nowe leki (syropki, krople do noska), bo osłuchowo wciąż dobrze.Ale poprzednie syropki wyrzucamy, kupujemy nowe i podajemy.Jak nie minie do pojutrza, ma tu pani receptę na antybiotyk.Koniec wizyty.
Głupiutka matka leki wykupiła i w domu leki podała.I się zaczęło….
Krzyk, kaszel, który nie odpuszczał nawet na chwilę i katar, który tworzył bańki, wypływając na potęgę.Dziecko po trzech godzinach nie miało siły, przelewało mi się przez ręce.Kaszel-szczekająco-świszczący dusił, oczka wychodziły z orbit, spocona, zmęczona, zasypiała w pionie, by za chwilę z nowym atakiem kaszlu, szukać u mnie ratunku.Boże, widok nie do opisania…
Byłam totalnie bezradna, wystraszona jak mała Gaja.
O 22, po wielu godzinach krzyku (mała ani razu nie zjadła od południa), zaczęłam wydzwaniać do kolejnych lekarzy.Odezwała się Pani Doktor, która nigdy nie zawodzi.Niestety nie mogła mnie przyjąć, bo wracała dopiero z weekendu do domu i była daleko, ale odebrała.Rozmawiałyśmy ponad pół godziny, wypytała o wszystko, a po usłyszeniu co dziecko dostało, spytała tylko ile razy jej to podałam.Na szczęście raz, wieczorną dawkę odpuściłam, gdyż byłam pewna, że leki nasiliły wszelkie objawy.
Boże, dzięki Ci za intuicję matczyną…
Natychmiast miałam odstawić leki (notabene silnie wykrztuśnie-na noc też miałam podać, dziecko mogłoby się po prostu udusić, gdybym to zrobiła-słowa lekarza) i zmienić krople do nosa, które powodowały jeszcze większy wyciek-kompletnie źle, nieodpowiedzialnie dobrane leki!!!
Pani Doktor zaleciła co podać, by noc minęłajak lepiej-poskutkowało.
Dziś Maleńka jest zupełnie innym dzieckiem.Nie ozdrowiała, ale świadomie patrzy, uśmiecha się, po prostu JEST.Wczoraj to była bezbronna kukiełka, kiwająca się na boki, otumaniona chorobą.
Jutro jedziemy na wizytę.Wiem, że Gaja zostanie osłuchana jak należy, wizyta będzie trwała godzinę, a nie pięć minut. I wreszcie zacznie zdrowieć.
Dziewczyny-ku przestrodze!
słuchajcie swojej intuicji!Ja posłuchałam i dzięki temu pomogłam córeczce.Nie chcę nawet myśleć, co mogło się stać, gdybym podała leki, tak jak zalecił mi to niekompetentny lekarz.
Mamy beznadziejną opiekę medyczną.Nie ufajmy jednemu lekarzowi i szukajmy ratunku dla swoich dzieci, nawet jeśli to oznacza codzienne (nawet kilkakrotne) wycieczki.

Nie chcę pisać, co wczoraj przeżyliśmy, patrząc na tracące świadomość dziecko.
Wiem, że tego tak nie zostawię.
Za moje dzieci wydrapałabym oczy.
Bądźcie czujne…od nas matek, naprawdę wiele zależy.

Noc Gai minęła spokojnie, czuwałam przy Niej-odstresowywując się na zaGAJAczu-Dziewczyny dziękuję:*
Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej…..

Podobne wpisy

45 komentarzy

  • Reply Nefrytowe Zwierciadło 3 czerwca 2013 at 18:11

    Kochana, współczuję Ci okrutnie.
    Gajuni również. Biedactwo.
    Wiem coś o beznadziejnych lekarzach z doświadczenia. Lekarka z przychodni nawet Małej dobrze się nie przyjrzała jak się zapytałam skąd u niej takie okropne krosty na twarzy „od wszystkiego” Ślubny mało jej tam nie zlinczował.
    Przyjechał nasz zaufany pediatra, dziecko osłuchał, popatrzył wybadał i postawił odpowiednią diagnozę.

    Intuicji trzeba wierzyć. I lekarzy mieć zawsze kilku.
    Ja teraz szukam w okolicy jeszcze jakiegoś, bo ten nasz to często nie może.
    Ale najgorsze, że Nie ma, nie ma się do kogo zwrócić, bo albo nie odbiera, albo mi przez telefon nie doradzi, albo jeszcze cośtaminnego.

    No witki opadają.

    Ale najważniejsze, że Gaja już dziś lepiej.
    Oby prędko wyzdrowiała biedulka.

  • Reply Chachulka1990 3 czerwca 2013 at 18:18

    Niestety tak to już jest z tymi lekarzami robią wielki przymus tym,że nas w ogóle przyjmują. Ja aby zapisać się do lekarza pierwszego kontaktu muszę najpierw zaklepać sobie wizytę najlepiej kilka dni wcześniej o przyjęciu w dniu kiedy jest naprawdę źle niema mowy pomijając fakt,że jak poprosiłam o skierowanie na USG lekarka wywaliła wielkie oczy i powiedziała,że niema takiej potrzeby…

    Szybkiego powrotu do zdrowia…

  • Reply AgaMamaDusi 3 czerwca 2013 at 18:18

    Na ogół leków wykrztuśnych nie daje się na noc więc nie wiem czemu ta Lekarka kazała :/. Dobrze, że już jest lepiej. Dużo zdrówka dla Maleństwa.

    Ps. My raz trawiłyśmy do laryngologa który pomimo opisu na prześwietleniu zatok: „polipowate zmiany śluzówkowe zatoki szczękowej” wmawiał nam, że żadnych polipów nie ma, to tylko przewlekłe zapalanie zatok i trzeba płukać. Więcej do Niego nie poszłam. Znalazłam inną Panią laryngolog która okazała się rewelacyjna.

  • Reply D. 3 czerwca 2013 at 18:28

    Oj boziu, zdrówka dla biednej Gajki :*:*:*:*
    Oby szybko przeszło i oby kolejna wizyta była już tą ostatnią.
    Trzymajcie się dzielnie.
    I masz rację, matka zawsze wie najlepiej.
    Ja też już parę razy odstawiałam leki na własną odpowiedzialność bo wiedziałam, że to bardziej mu pomoże niż faszerowanie go nadal dziwną nieodpowiednio dobrana chemią.
    Ciężko teraz zaufać lekarzom.
    W ośrodku mamy lekarkę taka w miarę a prywatnie mamy super lekarza ale wizyta słono kosztuje, za to jest u nas zawsze w 15 min i dokładnie Kacpra wybada i stawia dobra diagnozę.
    Buziaki dla dzieciaków.
    Trzymajcie się

  • Reply Lux 3 czerwca 2013 at 18:29

    BOZE!!!!!!!! Biedactwa Wy moje!! Jejku, dobrze ze juz lepiej, no naprawde taka lekarke to omijac!!!
    Marta po raz kolejny zloty medal za sily i wyczucie oraz za to, ze z nami jestes, my tu wczoraj hhii hhaaa a Ty, sorry Wy po takim dniu :O
    USCISKI!! i zyczenia zdrowka dla Calineczki :*

    • Reply ma~ 3 czerwca 2013 at 18:33

      Ewo, dzięki Wam, tym naszym chichotom nie zwariowałam do reszty…
      zaGAJAcz świetnie spełnia swoją rolę, odstresowywacza-ale to dzięki Wam:***
      Calineczka o niebo lepiej, a jutro z rana mamy wizytę, więc wszystko W KOŃCU na dobrej drodze.

  • Reply Madeleine 3 czerwca 2013 at 18:32

    i ja od dwóch lat po takiej akcji z debilem lekarzem chodzę tylko do jednego lekarza, wcześniej na lux med teraz już nie mamy abonamentu więc chodzimy prywatnie do niego ale to i tak wchodzi taniej bo nie wykupujemy tony leków i nie latamy po lekarzach, to jedyny czlowiek któremu ufam i spokojnie oddaje, już kilka razy właśnie myślałam, że jest inaczej, że moje intuicja podpowiada mi inną diagnoze ;) w tym przypadku to zawsze on miał rację a moje diagnozy były złe ;) i takiego lekarza i Wam życzę :* w tamtym roku byliśmy częściej w tym już tylko od września cztery lub pięć razy łącznie z Alą i Jasiem.

    • Reply ma~ 3 czerwca 2013 at 18:36

      Madziu, mieliśmy wspaniałego lekarza-ale co z tego, On częściej nieuchwytny niż uchwytny:(
      lekarka, do której jedziemy jest fenomenalna-opinie cudowne, ZAWSZE dostępna, tylko droga.Ale nie wazne to, gdy w grę wchodzi zdrowie dziecka.My już się jej nie puścimy.
      Mnie intuicja nigdy jeszcze nie zawiodła.

    • Reply Anonymous 3 czerwca 2013 at 19:55

      Marto zdradzisz do jakiej lekarki chodzisz z dzieciaczkami ?
      Nina

    • Reply ma~ 3 czerwca 2013 at 22:45

      Bardzo proszę-dr Izabela Korzeniowska.Polecam z czystym sumieniem.

  • Reply Magdalena Burek 3 czerwca 2013 at 18:48

    Biedna Gajunia i Wy przy niej, bo nie wiedzieliście co jej podawać a co nie:/ Oby teraz było już tylko lepiej. O pani doktor to chyba lepiej nie rozmawiać, a do niej bym już więcej nie poszła. Martuś Twoja intuicja nie zawodzi, a to najważniejsze. Jak najwięcej takich lekarzy jak pani doktor, która wracała z weekendu. To ja się cieszę, że z Waszej inicjatywy powstał zaGAJAcz:))Pozdrowionka i buziaki dla wszystkich a w szczególności do Gai:***

  • Reply Mama Żaneta 3 czerwca 2013 at 18:50

    Będzie już tylko lepiej, dzięki Tobie Martuś! Strasznie współczuję, wiem co przeżywałyście… Jestem z Wami i mocno trzymam kciuki by Gaja wróciła do zdrowia. Całuję mocno :* Dzięki za tel :*

  • Reply Kasia Ł. 3 czerwca 2013 at 18:56

    Będzie lepiej, na pewno :* Grunt, to znaleźć lekarza, który trafi z diagnozą i lekami. A skoro znalazłaś, to już z górki:). Wiem to po sobie, moim Bracie i chyba w ogóle po wszystkich dzieciach z rodziny – ot takie chorowite dzieciaki jesteśmy :p A lekarza rodzinnego też mamy … jak dyszki nie dostanie, to się nawet nie odezwie. Ale to babcie tak rozpieszczają…
    Buziak:*:** Gajka zdrowiej!

  • Reply Sara Niedzielska 3 czerwca 2013 at 19:02

    Nie rozumiem jaki lekarz przepisuje leki wykrztuśne na noc!!! Nasza pani doktor zawsze nam przypomina, że można je podać najpóźniej o godzinie 16. Oj współczuję takiej lekarki i radzę ją omijać z daleka. Biedna Gaja! Mam nadzieję, że pójdziesz teraz do tej pani doktor i poprosisz o jakieś wyjaśnienie, ja bym tak zrobiła.

  • Reply emilia 3 czerwca 2013 at 19:11

    Bidulka.
    Wiesz, ze we Wloszech zabronione jest podawanie syropow wykrztusnych dzieciom ponizej dwoch lat.W kazdym gabinecie pediatrycznym i aptece.
    Duzo zdrowka dla Gajki

  • Reply Anonymous 3 czerwca 2013 at 19:12

    hej Martuśka, wczoraj nie mogłam dobić się do zagajacza – komputer mi padł na amen a z tel. nie mogłam wejść przez zabezpieczenie prywatności.
    Kochana moja przytulam mocno Ciebie i Gajusię.
    Niestety dobry lekarz to okazuje się towar deficytowy.. a panienka lekareczka (bo nie powinno się jej zwać lekarzem) pewnie z radością wzięła kasę za dyżur za to z wielką łaską przepisała Ci leki na odwal się między łykiem kawki i gryzkiem ciastka a ulubionym serialem. taka prawda.
    całuuuję, klara.

  • Reply mamaka 3 czerwca 2013 at 19:34

    Martuś ależ masz krzepę przy takich problemach z Gajcikiem jeszcze na zagajacz wchodzisz. Dzięki że jesteś tutaj. Zagajacz będzie działał ale nie za wszelką cenę. Przytulam i życzę dobrego lekarza- by był zawsze z Wami jak potrzeba.Szkoda,ze nie ma takich na NFZ cóż wszystko DD ale sił życząc i powodzenia w tym wszystkim.Buziam:)

  • Reply przyszywana żona 3 czerwca 2013 at 19:51

    ja też miałam sytuację,że lekarka mnie olała, źle dobrała leki i skończyło się na przelewaniu dziecka przez ręce;/
    intuicja to naprawdę coś czego matka musi słuchać. zdrowia!!

  • Reply Ewka 3 czerwca 2013 at 20:10

    Najchętniej poszłabym do niej i przy otwartych drzwiach powiedziałabym co o niej myślę. Sucz jeden, dziecko by wykończyła :[
    Niestety takich ludzi na pęczki.
    W swojej przychodni też mamy ich pod dostatkiem, ale jest jeden pediatra z prawdziwego zdarzenia, do której chodzimy, niestety ma bardzo krótkie dyżury i do tego dwa, góra trzy razy w tygodniu :/

    Zdrówka dla Gajeczki :*

  • Reply mama pisarka 3 czerwca 2013 at 20:16

    Brawo, kochana! Ja sama też nigdy nie odpuszczam i na kogo byśmy na dyżurze nie trafili to już wiem, że JA wiem lepiej :) Mąż z służby medycznej lekarzom ufa niemalże ślepo i wykładziki mi w domu strzela regularnie, ale potem się przekonuje :P
    Trzymam kciuki za Gajeczkę, niech zdrowieje jak najszybciej!

  • Reply Gosia 3 czerwca 2013 at 20:23

    Fakt…teraz trafić na dobrego lekarza to nie lada wyzwanie. W naszej przychodni była taka Pani, co to nawet nie obejrzała – ba! ona nawet nie kazała rozbierać się z kurtki w zimę,gardło oglądała zza biurka i od razu przepisywała antybiotyk ;/ Tragedia.

  • Reply Kinga N 3 czerwca 2013 at 20:43

    Sprawdzają się słowa mojej mamy- „matka najlepszym lekarzem” :) Jak dobrze Martuś, że leków nie podałaś :* Zdrowia dla kochanej Gai, trzymajcie się ciepło :** buziaki dla Was wszystkich :)

  • Reply aleksa 3 czerwca 2013 at 21:03

    ojej, ciezko sie czytalo ten post :( mam nadzieje, ze teraz juz bedzie tylko lepiej i Gaja wyzdrowieje! milosc rodzicow nie da skrzywidzic swoich dzieci :) dobrze, ze jestescie krytyczni wobec „nieomylnych” lekarzy, czasami sie zastanawiam jak niektorzy zdali swoje studia…
    pozdrawiam ;*

  • Reply nana 3 czerwca 2013 at 22:16

    Kochana napisałabyś nazwiska swoich sprawdzonych lekarzy i tej niedouczonej?bo ja z tego samego regionu i bardzo by mi się to przydało.A na doraźną jeździcie do PT, tam z tyłu szpitala? biedna maleńka, nawet nie chcę sobie wyobrażać jak się męczyła:(
    pozdrawiam Was:*

    • Reply ma~ 3 czerwca 2013 at 22:52

      Bardzo proszę, dotychczas jeździliśmy do dr Chalusiaka-świetny człowiek, bardzo dobry lekarz (niestety ciężko się z nim ostatnio umówić.) Lekarka, którą opisałam pozytywnie to dr Izabela Korzeniowska (zawsze odbiera telefon, przyjmuje nawet późnym wieczorem, czy w niedziele).Pani, której delikatnie mówiąc oderwałabym głowę, to Malgorzata Sikorska-u nas przyjmuje na NFZ, w PT podobno ma praktyki prywatne:-O, oraz przyjmuje na doraźnej, jak się okazało:// Tak, byliśmy dwa razy na doraźnej, z tyłu szpitala w PT.
      Buziaki i zapamiętaj nazwiska-naprawdę warto.

    • Reply nana 4 czerwca 2013 at 14:54

      Dziękuję:) no tego pana doktora to każdy chwali,a tych dwóch pań to nie znam, ale ja na doraźnej też niedawno nie byłam mile obsłużona przez jakąś lekarkę, nie pamiętam nazwiska. Zdrówka dla Was:*

  • Reply Mama NieIdealna 4 czerwca 2013 at 06:00

    Aż mnie zmroziło. To straszne.
    Ja mieszkam na wsi, ale mamy super doktorka, który nawet jak przychodzimy sami pyta co u Bąbla. Wizyty trwa tyle ile trzeba i zawsze na koniec pyta czy mamy jeszcze jakieś pytania i w ogóle. Nie zamieniałabym Go na innego bo dobry lekarz to w dzisiejszych czasach to skarb.

    Zdróweczka Wam życzę i jak najmniej takich sytuacji.
    Pozdrawiamy

  • Reply Stokrotka 4 czerwca 2013 at 07:19

    Okropne, niestety ja też mam tu problem z dobrym lekarzem, jeżdzę więc kiedy trzeba do swojej rodzinnej miejscowości, choć to szmat drogi, ale niestety taka rzeczywistość, jak mam ufać lekarzowi, który dwutygodniowemu dziecieciu odmówił pomocy bo „już skończył pracę” i nas nie przyjmie…?

  • Reply kasia z dzieciakami 4 czerwca 2013 at 09:24

    Niestety z lekarzami trzeba uważać, moja Emi jako noworodek i niemowlę dużo płakała i jak szliśmy na kontrolne badania-szczepienia, to lekarka w 5 sekundy miała ją zbadaną i mówiła tylko szybko, szybko bo ja tu oszaleję, na szczęście zmieniliśmy na innego lekarza o wiele lepszego z wiedzy i powołania:)

    Zdróweczka dla Gajuni, dobrze, że ma Ciebie – najwspanialszą mamę!

  • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 10:02

    Oj, moja córeczka też wycierpiala się przez lekarzy i nie miało to znaczenia że przez 2 m-ce jeździliśmy od lekarza do lekarza wszędzie placąć „stówkami”. Nikt nie brał mojego zdania pod uwagę, zdarzało się nie raz że mała nawet nie została zbadana. w koncu stało się tak że podawałam 2 m-cznemu dziecu leki do każdej butelki mleka i…nie wytrzymałam. trafiłam do cudowej pani doktor (ordynatora oddziału dziecięcego) dla której podstawą jest to co mówi mama, ponieważ jak mówi – lekarz widzi dziecko 10 minut, a mama jest z nim cały czas. Wtedy od razu trafiłyśmy na oddział, badania od stóp do głów, okazało się że w moczu jest bakteria e-coli w takiej ilości że nerki cudem ocalały…Pytanie, jak tylu lekarzy mogło to przeoczyć, nie pomyslec o badaniu moczu…..Dzisiaj minęło 2 lata, przez ten czas pani doktor pomogla nam nie raz, wielokrotnie nie za pieniądze, wielokrotnie w weekend kiedy miała wolne. Każdemu takiego prawdziwego lekarza z powołania życzę i nauczona doświadczeniem tylko na szczepienia i bilanse stawiam się u lekarza rodzinnego, w pozostałych przypadkach od razu jadę tam gdzie wiem że otrzymam pomoc dla moich dzieci. Duzo zdrówka dla Malutkiej, oby już było tylko lepiej!Mama Zuzi i Gabrysi

  • Reply drosophila 4 czerwca 2013 at 10:53

    Na wstępie bardzo dziękuję za przesyłkę, z racji ograniczonej dosyć mocno ilości czasu piszę teraz, ale wszystko dotarło:)
    Nawiązując jednak do postu, u nas niestety nie skończyło się tak dobrze. Nasz Mateuszek bardzo wysoko gorączkował prawie 40 stopni, z krótkimi przerwami prawie miesiąc!Najpierw był jeden antybiotyk, potem leki przeciwwirusowe skoro antybiotyk nie pomógł. Biegałam do przychodni, wzywałam wizyty domowe, traktowano mnie jak rozchwianą emocjonalnie matkę. W końcu kolejny antybiotyk i dalej nic, gorączka nadal jak była tak się nas trzymała!!Osłuchowo czysto!Tak twierdzili trzej lekarze, którzy go badali!Na własną rękę wykonałam badanie moczu i krwi, z wyników wynikało że dziecko jest już odwodnione, a wynik CRP przekraczał normę ośmiokrotnie!!!wymusiłam niemal szantażem skierowanie do szpitala,bo sama byłam już na wyczerpaniu i dziecko również, a tam się dowiaduję że dziecko już dawno powinno być hospitalizowane!!!Diagnoza obustronne zapalenie płuc śródmiąższowe z naciekaniem!Tam żaden lekarz nie miał wątpliwości, że dziecko jest chore!!Dlatego ta historia pokazuje, że mamę należy słychać, a dziecko jako pacjenta szczególnie otoczyć opieką, bo maluszek nie powie nam co go boli, a infekcja rozwija się w szybkim tempie.
    Oby lekarzy z duszą było jak najwięcej!!!życzymy Waszej rodzince zdrowia

  • Reply Matka Czworokątna 4 czerwca 2013 at 11:49

    Czytałam i miałam łzy w oczach. Wychodzę z założenia, ze lepiej nie iść do lekarza niż miałby to być bęcwał. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam takim stwierdzeniem.
    Mam dziwne odczucia, ze jako matka wielodzietna – również mająca 5 dzieci, jak Ty – jestem traktowana jak ktoś nieposiadający wiedzy, spostrzeżeń, nierozsądny i nierozważny. Mój lekarz w przychodni jest b. w porządku i Bogu za to dziękuję, za to pielęgniarka to koszmarny babol, który traktuje mnie czasami jak półgłówka. Mówi do mnie już jak do dziecka. Z każdym kolejnym dzieckiem jej stosunek do mnie się pogarsza, ale niestety nic na to nie poradzę, to ona ma problem, nie ja. Mi inteligencji nie ubywa.
    Może stąd takie traktowanie, że pani uważa się za wszechwiedzącą? Cieszę się, ze Gajuni już lepiej, trzymaj te swoje skarby jak najdalej od tej lekarki. I następnym razem zawracaj jak tylko zobaczysz tego lekarza w gabinecie.

  • Reply Noelka 4 czerwca 2013 at 13:10

    A tej lekarce to bym zrobiła coś najchętniej.
    Lekarze dziś to już tylko lekarze na papierze i z nazwy. A przynajmniej niektórzy. Cholernie smutne, że tak się dzieje… I cholernie smutne jest to, że cierpi na tym malutka dziewczynka :(

  • Reply Agata 4 czerwca 2013 at 13:46

    Boze, przytulam Martus. Mam nadzieje, ze Gajuni juz troszke lepiej. Moja lekarka na szczescie zawsze traktuje moje pytania i obawy powaznie. Sama zawsze powtarza, ze ona widzi dziecko przez chwilke, a rodzic obserwuje je caly czas i od razu zauwaza jezeli jest cos nie tak…

  • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 14:20

    Marto ja zawsze słucham swojej intuicji. Podświadomie wiem kiedy katar i kaszel przeistoczy się w coś gorszego. Matki chyba tak juz maja. Nigdy nie zawiodłam się na swojej intuicji, tak jak nigdy nie zawiodłam się na lekarce syna.

    A lekarz podający syrop wykrztuśny na noc, powinien pożegnać się z praca.

    Życzę zdrowia.

    Pozdrawiam,
    Stała Czytelniczka

    P.s. Dawno mnie u Was nie było…

  • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 15:23

    Tragedia z takimi lekarzami. Oby było coraz lepiej. Jednak matczyna intuicja najlepsza.

    A ja mam takie troszkę pytanie nie na temat tego wpisu. Ciekawi mnie jak się do Lubka zwracają koledzy. Lubomir czy Lubek? A może jeszcze inaczej?

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 16:49

      Lubek:)
      a koleżanki Luby:))

  • Reply Moniqa 4 czerwca 2013 at 17:07

    Martuś, oczywiście nazwiska spisałam, bo wiem, że Twoje sugestie w kwestii lekarzy są nieocenione:) Zdrowia dla Gai:*

  • Reply Aniao24 4 czerwca 2013 at 19:19

    No cóż niestety tak u nas jest ;/ Odpowiednie leki dobrać dla dziecka nawet starszego jest bardzo ciężko.

  • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 05:56

    Jak łatwo linczować, wyzywać, obrażać, gdy nie ma się żadnej wiedzy. Mój mąż jest lekarzem, cała jego rodzina to lekarze… Przykro mi na ulubionym blogu czytać tak negatywne opinie o lekarzach. O ludziach którzy ratują życia innym ludziom. Generalizujecie. Sprowadzacie wszystko do paru lekarzy i przedstawiacie ich ogólny obraz jako bandę niedouków. Żal patrzeć, żal czytać. Leczcie dzieci na własną rękę skoro jesteście mądrzejsi, zobaczymy jak to się skończy.

    • Reply Nefrytowe Zwierciadło 5 czerwca 2013 at 06:23

      Nie widzę, żeby tu ktokolwiek obrażał wszystkich lekarzy. I po poście Marty i po komentarzach te niepochlebne słowa odnoszą się do konkretnych jednostek. Nikt nie twierdzi, e wszyscy lekarze są źli, ale nie oszukujmy się duży odsetek osób w tym zawodzie podchodzi do pacjenta jak do zła koniecznego. Trzy minuty i dziękuję, leki za kilka stów, bo dostał cośtam od koncernu i musi jak najwięcej recept wypisać, bez szczegółowego wywiadu, bez niczego, byle jak najszybciej sobie poszedł.

      Ale najłatwiej jest zostawić anonimowy komentarz i napisać co się chce.
      Trzeba mieć odwagę cywilną żeby się podpisać pod swoimi słowami.

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 08:09

      Ja tu widzę konkretne przykłady lekarzy, którzy zaszkodzili a nie pomagali. Żadnych uogólnień. Mniej przewrazliwienia.

      Pozdrawiam

      Stała Czytelniczka

  • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 08:30

    Dlaczego uważasz, że lekarz źle zrobił przepisując takie krople do nosa? Mój synek jak ma katar i lekki kaszel, lekarz przepisuje mu preparaty, po których z nosa leci okropnie. Lecieć musi, żeby nie spływało w dół. Jakby zaczęło spływać zapalenie oskrzeli gotowe. Szczególnie u tak małych dzieci, które nie potrafią wysmarkać noska.

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 08:36

      Aha. Leków wykrztuśnych nie podajemy po godzinie 16 :)

  • Reply -Longina- 5 czerwca 2013 at 23:26

    Martuś byłam przerażona czytając notkę, nie chcę sobie wyobrażać co Ty czułaś. Normalnie poszłabym do tej baby i tak jej dała do wiwatu że by popamiętała. buziaki dla Gajuni i dużo zdrówka

  • Leave a Reply