Kobieta

Gdy słowo „dziecko” ogranicza

29 lipca 2015

Co jakiś czas obserwuję w internetach zjawisko pt. mam dość blogowania, chyba zakończę tą przygodę. Dziwiłam się wielce, bo jak to? można mieć dość swojej ukochanej strony? swoich wpisów dzieciowych? kart spisanych „ku pamięci”gdzie bohaterem jest dziecko? Ano można. Od jakiegoś czasu obijam się o wewnętrzne rozterki jak ślepy pies o futryny. Kocham to moje miejsce, bo wraz z tymi zapisanymi kartami wiąże się znacznie, znacznie więcej. Nie wszystko jesteście w stanie zobaczyć, bo dzięki blogowaniu dzieją się również pozablogowe, lecz z blogiem związane zdarzenia. Czerpię z nich garściami, doceniam możliwości, wielbię ludzi poznanych dzięki blogowaniu. W czym więc jest problem? Długo sama nad tym myślałam. Czy mogłabym obejść się bez pisania? Wątpię. Piszę przecież od zawsze. Czy mogłabym zatem porzucić bloga? Na pewno nie, a jeśli nawet nie byłabym z tym szczęśliwa. W pewnym momencie zdałam sobie natomiast sprawę, że kategoria mojego blogowania mocno mnie ogranicza. Nie wszystko mogę tu napisać, nie wszystko chcę. Skoro to blog rodzicielski, nie rzucę sprośnym żartem, ani nie oczyszczę smutku, wylewając żale. I choć daleka jestem od publicznego użalania, czasem mam ochotę strzelić publicznego focha. Wtedy nie musiałabym tłumaczyć chwilowej zawiechy. Blog o moich dzieciach z założenia jest radosny, bo radością są dzieci. On nie przełknie chwilowej goryczki. Nie pasuje jakikolwiek smutek, do tych wesołych buziek i szczęścia, które roztaczają. Ostatnio miałam ochotę przytoczyć tekst, który rozłożył mnie na łopatki. Ale żeby go przytoczyć, musiałabym posłużyć się wulgaryzmem. No wiecie, są takie sytuacje, że bez tego ani rusz ;). I to była taka właśnie sytuacja. I nawet w szkicu skreśliłam te zdania, ale przed publikacją coś trzymało mnie za rękę. Jakiś niewidzialny uścisk, który za uchem szeptał, że jak to matko? na blogu z Twoimi dziećmi? No mi się mocno kłóci. I choć wielu z Was nie zauważy problemu, dla mnie istnieje. Nie przeskoczę.

Kusi mnie mocno, by stworzyć takie swoje miejsce. Gdzie nie musi być ani poprawnie, ani niepoprawnie. Miejsce bez terminów i bez obowiązków. Na ile okaże się silna ta pokusa? Pojęcia nie mam.

Podobne wpisy

25 komentarzy

  • Reply Magdalena Burek 29 lipca 2015 at 20:41

    Franio w mojej ulubionej bluzie<3. Teraz mogę przejść do treści;d. Jak kusi to zrób swoje miejsce;d. Blogosfera bez Marty nima bata;d

    • Reply Tosinkowo 30 lipca 2015 at 06:02

      Kusi mocno, a bluza i nasza ulubiona :) :*

  • Reply Kasia 29 lipca 2015 at 20:45

    A wiesz, że mam tak samo?! Chciałabym napisać tyyyyle rzeczy, ale kurczę… Raz, że mój blog przez lata był parentingowy,a dwa – nie jestem pewna czy na miejscu eM chciałabym w przyszłości czytać takie teksty na blogu własnej matki :P

    • Reply Tosinkowo 30 lipca 2015 at 06:01

      No właśnie! Ty wiesz o co mi chodzi! Mam identycznie, raz parenting, a dwa – chyba nie chciałabym żeby moje dzieci wszystko co chcę powiedzieć, czytały ;). To co? zakładamy blogi „wieczorne”? :P

      • Reply Kasia 30 lipca 2015 at 21:48

        Miałam takiego przez lata… Od roku nic tam nie publikowałam… ale coraz częściej myślę nad powrotem :)

  • Reply mylifestyle.com.pl 29 lipca 2015 at 20:54

    Hmmm…. w takim razie czekam na rozwój sytuacji :)

    • Reply Tosinkowo 30 lipca 2015 at 06:00

      Ja również ;). Bo chęć chęcią, ale jak to będzie w rzeczywistości tego nie wie nikt ;)

  • Reply Katarzyna Łępa 29 lipca 2015 at 22:16

    Niech powróci zagajacz! ?

    • Reply Tosinkowo 30 lipca 2015 at 06:00

      A wiesz, że to natknięcie się na niego spowodowało tęsknotę za słowem doroślejszym z lekka ;)

      • Reply Magdalena Burek 30 lipca 2015 at 17:13

        Kasia dobrze prawi:)) Zagajacz to było coś. Nie ważne, że 2 w nocy siedziało i się pisało a nie daj boże się coś zacięło;p. To wtedy była katastrofa;pp

  • Reply Stokrotka 30 lipca 2015 at 07:39

    Mnie kusi czasem, żeby zamknąć, nie usunąć, bo to przecież mój pamiętnik, kawałek naszego życia, ale nie dlatego, ze mam dosyć pisania, mam mniej czasu to prawda, ale największą moją bolączką chyba jest to, że Czytelnicy sie zmienili chyba, jednak jak człowiek pisze publicznie to czeka na jakieś słowo z zewnątrz, no nie ma siły czeka sie i już, a u mnie komentarzy jak na lekarstwo i coraz mniej i po prostu nie wiem czy jest sens pisać publicznie czy nie lepiej pisać już tylko dla własnych wspomnień, ale z drugiej strony żal, bo dzięki blogowi poznałam masę fantastycznych ludzi….
    A na Twoje miejsce w sieci czekam, ja mam swoje zamknięte i o tyle było super, że kiedy trzeba było mogłam się tam wypłakać, a od jakiegoś czasu nie mam powodu aby tam wchodzic, czyli chyba dobrze;-)
    Buziaki dla uśmiechniętych buziek!!!!

    • Reply Tosinkowo 30 lipca 2015 at 09:24

      Stokrotko masz absolutną rację, kiedyś więcej się konwersowało z czytelnikiem. Teraz często myślę, że wcale nie czytają, zaglądam w statystyki a Oni są, ale po cichu ;). Swoje miejsce chyba założę, ale z natury jestem wariatką, więc i tak więcej byłoby tam szaleństwa niż smutku. Tyle, że bez hamulców w stylu: „czy to pasuje przy dzieciach?” ;)

  • Reply tAliwzmianki 30 lipca 2015 at 07:55

    Czy będziesz pisać o dzieciach , o psach ,kotach czy nawet o przysłowiowej „dupie Marynie” to i tak wszyscy będą czytać i czytać i błagać o więcej :D wiem z doświadczenia :P Pisz ! Będę Cię męczyć od rana do rana :D

    • Reply Tosinkowo 30 lipca 2015 at 09:22

      Tobie powiem do ucha :P :D

      • Reply tAliwzmianki 30 lipca 2015 at 10:15

        Ooooo już mi się ta koncepcja podoba <3 :D

  • Reply Mamine Skarby 30 lipca 2015 at 08:09

    No to jestem ciekawa czy pokusa zwycięży ;)

    • Reply Tosinkowo 30 lipca 2015 at 09:21

      Pewnie jak znajdę chwilę wolnego, coś się wyklaruje ;)

  • Reply Noelka Pe 30 lipca 2015 at 08:59

    Jeeestem za! Z doświadczenia (Zagajacza) wiem, że twoje „dorosłe” notki są zajebiaszcze! :D

  • Reply Rivulet 30 lipca 2015 at 09:07

    Hmm no nie wiem, jak tam nie mam oporów w pisaniu o dzieciach, swoich żalach, poezji i rzucaniu sprośnych żartów gdzies pomiędzy tym wszystkim :P Ale to ja :) A Tobie jeśli tak wygodniej, to faktycznie alternatywna stronka się przyda. Pozdrawiam

    • Reply Tosinkowo 30 lipca 2015 at 09:21

      No ja wiem, wiele osób nie ma z tym problemu, ale ja mam jakiś wewnętrzny opór a nie lubię działać wbrew sobie ;). Buźka!

  • Reply Esencja 30 lipca 2015 at 17:25

    Marta, z Twoim blogiem dopiero się zapoznaję, ale nie widzę problemu, żeby napisać od czasu do czasu jak jest. To jest prawdziwe, bo takie jest życie, nie zawsze perfekcyjne i radosne, a Ty jesteś realna i szczera, więc dlaczego nie miałabyś pisać tego co czujesz? O to przecież chodzi, również czytelnikowi. Każda z nas jest kobietą, matką, córką, przyjaciółką przeżywającą codzienne radości, ale i borykającą się z problemami. Wal prosto z mostu. Możesz jedynie dla własnego komfortu nadać tylko temu odpowiednią formę literacką ;-)
    Rób to, co czyni Cię szczęśliwą. Będzie dobrze.

    • Reply Tosinkowo 30 lipca 2015 at 17:45

      Olu, to nawet nie o to chodzi ;). Brak mi miejsca, w którym nie będę musiała gryźć się w język, bo humor mam raczej ciężki ;). Tu nie przystoi, a korci mnie często by napisać coś mocno „życiowego” ;)

      • Reply Esencja 30 lipca 2015 at 21:27

        To stwórz sobie takie miejsce

    Leave a Reply