Dzieci, Rodzice, Zdrowie

Epidemia otyłych dzieci

17 sierpnia 2017

Epidemia otyłych dzieci dotarła do Polski. Będąc na krótkim urlopie nad morzem, nie dało się tego nie zauważyć. Mnóstwo małych dzieci wyglądało zwyczajnie niezdrowo i aż przykro się robiło, obserwując te maluchy w zabawie. Zadyszka i szybkie zmęczenie skutecznie psuły im zabawę. Zamiast grać w piłkę z rówieśnikami, biegać brzegiem morza i przeskakiwać przez fale, otyłe dzieci zwykle grzebały kijkiem w piasku i co chwilę wracały do rodziców po nowe porcję niezdrowych przekąsek. Chipsy, ciastka i słodkie napoje na plaży? Niestety…

Epidemia otyłych dzieci rozwija się w szalonym tempie. Z badań wynika, że polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Już co piąte dziecko w wieku szkolnym ma nadwagę. To naprawdę zatrważające wieści i jeśli nic się w tym temacie nie zmieni, zaleje nas fala chorób. Otyłość u dzieci prowadzi do przeciążenia układu kostno-stawowego, czyli deformacji szkieletu, wad postawy oraz nieodwracalnych zmian w stawach. Dzieci, które mają nadwagę w dorosłym życiu są aż 15 razy bardziej narażone na choroby serca i układu krążenia. Otyłość zwiększa ryzyko zachorowania na raka i jest przyczyną poważnych zaburzeń emocjonalnych.

ŁATWIEJ ZAPOBIEGAĆ NIŻ LECZYĆ

Należy pamiętać o tym, że otyłość u dzieci rodzi ogromne problemy w ich dorosłym życiu. Zresztą otyłe dzieci już w dzieciństwie nie mają lekko. Pomijając sprawy zdrowotne (co jest kluczową kwestią), otyłe dzieci narażone są na szykany ze strony rówieśników, co z kolei prowadzi do depresji a nawet prób samobójczych. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że łatwo jest mówić, gdy problem otyłości już istnieje (wyobrażam sobie jak musi być ciężko trzymać się zasad i nie ulegać prośbom dziecka). Dlatego róbmy co w naszej mocy, by problem otyłości dzieci nas nie dotyczył. Pokażmy dobrym przykładem jak powinna wyglądać codzienna, zdrowa i zbilansowana dieta. Zaszczepmy w dziecku miłość do sportu i ruchu. Propagujmy zabawy na świeżym powietrzu i nie pozwalajmy na długie przesiadywanie przed telewizorem, czy komputerem.

EPIDEMIA OTYŁYCH DZIECI. JAK ZAPOBIEGAĆ?

NIE PRZEKARMIAJ!

Często zauważam tendencję do przekarmiania dzieci, które w efekcie tyją. Oczywiście dzieci są różne i bywają totalnymi niejadkami (przerabiałam z małym Tosiem). Nie znaczy to jednak, że należy biegać za dzieckiem z łyżką, wciskając mu przy każdej okazji kolejny kęs, co zwykle powoduje jeszcze większą niechęć do jedzenia. Zawsze mnie zastawia jedzeniowy rygor przez wielu rodziców praktykowany przy stole. Nie zjesz wszystkiego, nie odejdziesz od stołu. Musisz zjeść wszystko, dopiero dostaniesz pić. Zjesz do czysta, będzie nagroda. Nie lubię tego, bo jakie mamy prawo decydować o tym, czy nasze dziecko już się najadło czy nie? Mowa tu o dzieciach, które bez problemu potrafią już komunikować własne potrzeby. Dlaczego zabieramy mu prawo do decydowania o własnym żołądku? Czy my dorośli gdy czujemy sytość, dopychamy się kolejną kanapką? Nie. My odchodzimy po prostu od stołu. Dajmy naszemu dziecku tą samą możliwość. Organizm przekarmianego dziecka wykształca zbyt dużo komórek tłuszczowych, które następnie magazynują tłuszcz. Machina się napędza. Jesz dużo, potrzebujesz wciąż więcej. W efekcie dziecko które wciąż namawiane jest do jedzenia większych ilości, tyje. Dodajmy do tego małą aktywność fizyczną i problem gotowy.

DAWAJ DZIECKU DOBRY PRZYKŁAD!

Dobre nawyki żywieniowe najłatwiej przekażesz dziecku, gdy sama je stosujesz. Dziecko przez obserwację swoich rodziców uczy się najszybciej. Słodycze raz w tygodniu? Pewnie! tak robi przecież mamusia – to normalne. Nie jemy chipsów? Nie jemy! Rodzice mówią, że to niezdrowe i chipsów nie kupujemy. Jeśli w naszym menu królują warzywa i owoce, naturalnym wyborem stanie się to również  dla Twojego dziecka. Pokazuj różnorodność zdrowego jedzenia, czaruj kolorami, opowiadaj o zbawiennym wpływie witamin pozyskiwanych z warzyw i owoców. Dziecko chłonie jak gąbka, będąc mądrym nauczycielem osiągniesz najwięcej.

DBAJ O AKTYWNOŚĆ FIZYCZNĄ!

Nic tak nie zbliża jak wspólne chwile. Pomyśl również o wspólnej aktywności. Wycieczki rowerowe, spacery, a może wspólne, aktywne hobby? wspinaczka, rolki, pływanie – na pewno znajdziecie coś, co ucieszy was oboje. Dzięki aktywności każdy czuje się lepiej, a ciało wygląda piękniej. Tu gołym okiem widać zalety. Często opowiadam swoim dzieciom, jak w dzieciństwie pomimo braku elektroniki i wszelakich interaktywnych gier i zabawek spędzałam fantastycznie czas. Do domu nie można mnie było zagonić, a ruchu i aktywności na podwórku wciąż mi było za mało. Dawniej ciężko było zobaczyć dziecko z nadwagą. Dziś niestety staje się to nagminne. Dbajmy zatem o to, by problemy tego typu rozwiązywać jak najszybciej, a najlepiej w ogóle do nich nie dopuszczać. Nasze dzieci zasługują na zdrowe i szczęśliwe życie. Możemy im to podarować.

JESTEŚ ODPOWIEDZIALNYM RODZICEM? ZABIERZ WAŻNY GŁOS!

Zachęcam Was do wypełnienia ważnej ankiety. Dzięki niej łatwiej będzie można zawalczyć o profilaktykę otyłości u naszych dzieci. Należy głośno mówić o tym jak duży powstaje problem i nie zgadzać się na to, by się pogłębiał. Żądajmy, by w Polsce zorganizowany został program profilaktyki otyłości u dzieci, wychodzący naprzeciw naszym oczekiwaniom i potrzebom. Epidemia otyłych dzieci nie musi spędzać nam snu z powiek.

Będę bardzo wdzięczna za każdą wypełnioną ankietę. W polu: skąd dowiedziałeś się o ankiecie?proszę zaznacz mój blog (będzie mi bardzo miło). Na dole link do ankiety:

ANKIETA !

 

 

Podobne wpisy

3 komentarze

  • Reply Iwona 18 sierpnia 2017 at 09:54

    Sama prawda. W mojej rodzinie jest dziecko otyłe. Niestety siostra mieszka z rodzicami i duzy udział w tym ma dziadek. Mała zamiast jeść owoce i warzywa je flaki i kielbase. Juz teraz ma problem nie nadaza za innymi. Sprawę utrudniają kłopoty z tarczyca. Tlumacze im żeby się zastanowili co będzie w szkole. Ale to jak grochem o ścianę.

  • Reply Matka ze świętego miasta 18 sierpnia 2017 at 13:41

    To nie do końca jest tak jak piszesz. Ja osobiście od zawsze byłam gruba. Chudłam jedynie w czasie choroby i gdy byłam w ciążach czyli w sytuacjach nienormalnych dla mojego organizmu. Jako dziecko nie miałam dostępu do ton słodyczy, czekolada, batonik czy ciastko nie były w moim domu czymś co było w zasięgu ręki. Do fast foodów rodzice mnie nie zabierali. Jeździłam na rowerze i biegałam po podwórku jak inne dzieci. Mimo to byłam gruba. Nie miałam problemów z tarczycą, cukrzycą itd. Ciśnienie ksìążkowe. Wszelkie badania zawsze wychodziły w normie. Mama cìagle suszyła mi głowę żebym schudła. No więc nie jadłam mięsa, chleba,ziemniaków, calkiem odstawiłam cukiet. Chodziłam głodna, bolała mnie głowa i byłam osłabiona. Jestem gruba bo jestem. Zapewniam Cię, że nie jem więcej niż inni ludzie, którzy sa szczupli. Widocznie taka moja uroda. Moje dzieci na szczęście są szczupłe. Córke zmuszam do zjedzenia obiadu bo ona przy stole twierdzi, że jest głodna i taki pełny ma brzuch,a po odejściu od stołu leci do swojej skrytki i dopycha sie czekolada od cioci czy od babci i gdybym tego nie kontrolowala to jadlaby czekolade od rana do wieczora. Teraz np. je ugotowanego kalafiora pod groźbą szlabanu na komputer. Moje dziecko nie znosi warzyw i niestety musze wyprobowywac rozne fortele by jednak je jadla.

  • Reply Marta "Nefertari" 19 sierpnia 2017 at 18:00

    Mnie rozbraja, jak dzieci są dokarmiane na placu zabaw albo na spacerze – ja rozumiem, że czasem się odczuje głód, ale to taki niezdrowy głód już… Przekąskowy… Jestem zdania, że jeśli dobrze zbilansuje się posiłki, to te 5 dziennie zupełnie wystarczy… Moja córcia je mniej więcej co 3 godziny, wychodzi właśnie 5 posiłków i w ogóle nie widzę potrzeby, by podjadała w międzyczasie… Czasem coś dostanie, ale to owoc albo batonik owocowy, ale też rzadko… A na spacer nic nie zabieram, bo po powrocie do domu coś zjemy… A moja teściowa zawsze pakuje a to paczkę flipsów, a to paczkę krakersów… Bo dziecko coś przecież zjeść musi, bo inne dzieci jedzą, bo co takie głodne będzie… Moja babcia z kolei kiedy u nich jesteśmy, na siłę wciska mojemu synkowi słodycze… Stoją one na stole, może sam po nie sięgnąć, ale nie sięga, bo woli suszoną żurawinę, która też jest obok, a babcia widząc, że nie częstuje się WSZYSTKIM, wciska mu na siłę, bo „może nie zauważył”. Mojej rocznej córci chcieli kromkę smalcem smarować, bo co suchy chleb będzie jadła, przecież ja ją głodzę. No litości! Czasem trzeba naprawdę walczyć z wiatrakami :( Albo że wodę słodzić, by jakiś smak miała… I nie przetłumaczysz dziadkom, że właśnie nie można, że w ogóle najlepiej bez cukru… „Biedakami nie jesteśmy, by sobie cukru odmawiać!” – powtarzają uparcie, bo oni faktycznie kiedyś nie mieli – więc dla nich dobrobyt, coś wywalczonego, pewnego rodzaju spełnienie marzeń. A dla mnie? Coś strasznego, że cukier albo jego jeszcze mniej zdrowe zamienniki są wszędzie, nawet w napojach czy produktach kierowanych specjalnie dla dzieci… :( I niby walczysz z systemem, ale kurczaki – czasem walczysz z własną, bliską zresztą rodziną… I to już nie jest fajne… Jak dziadek mojego syna, który na moją odmowę czekoladek Kinder dla małego, odciągnął go do kuchni i tam mu dał – chociaż chwilę wcześniej głośno się temu sprzeciwiałam. Młody przyszedł do pokoju umorusany czekoladą i zadowolony jak nie wiem – dziadek też się szczerzył. A ja byłam czerwona ze złości :/ Jak z takimi osobnikami rozmawiać?

  • Leave a Reply