Dzieci, Rodzice

dzień wyłącznie dla Neli.

25 października 2013

Dziś razem z Nelą wybyłyśmy rankiem, na wygraną w konkursie sesję fotograficzną:))
Cieszyłam się na nią jak dziecko-bo nie nowiną jest, że zdjęcia kocham miłością wielką i uważam, że są najcudowniejszą pamiątką. Oczywiście nie obyło się bez problemów (Nela niestety ma chorobę lokomocyjną i akurat dziś pokazała się ona sowicie.) Nie policzę postojów i wysiadek by zaczerpnąć powietrza. Dwie stylizacje do sesji też poszły w zapomnienie:P
Matka nie pomyślała i dziecka nie przygotowała. Od razu dobrze ubrała i do auta zapakowała. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Nela uwielbia jeździć autem! A najgorsze jest to, że jak zaczyna zwracać, niczym tego nie poprzedza-ani płacz, ani jęki, nic. Nie przewidzisz. Siedzi, siedzi i chlust! poleciało! Potem matka przebiera, chusteczkami wyciera, wodą z butelki jak trzeba polewa. Mała po „zabiegu” tak samo uśmiechnięta, jak przed. Masakra. A, napiszę jeszcze, że lokomotiv jej w małej dawce podaję-nie działa. Macie może jakieś sprawdzone sposoby na tę dolegliwość? słyszałam o plasterkach, ale nie stosowałam, więc nie wiem….może to by jej pomogło? pozostałe dzieci choroby lokomocyjnej nie miały, więc zielonam w temacie.
Gdy dwie pary ubranek poszły w zmarnowanie (ależ sobie wymyślałam, bo mogłam przemyśleć sprawę, że jak ostatnio nie zwracała, nie znaczy, że jej przeszło), dojechałyśmy na miejsce i Nela odpłynęła. Po odstaniu na parkingu godziny, by dziecko się wyspało i nie za bardzo na sesji gwiazdorzyło (Karol jeszcze w domu nakazał kupić mi snikersa;) zaczęła się sesja. Było super! Mała w parku szyku zadawała, prowokowała przechodniów do uśmiechów, biegała, uciekała i ogólnie panią fotograf troszkę przegoniła. Zrobić tak ruchliwemu dziecku zdjęcia-nie lada wyzwanie.
Zaliczyłyśmy trzy przebieranki, fontannę i………samochodziki na pieniążki! Ci co je ustawiają, chcą chyba matkom zrobić na złość;)
Zdjęcia podejrzałam jeszcze przed obróbką i powiem Wam, cudowna ta moja córeczka! Jest mega fotogeniczna i nie ma absolutnie ani jednego złego zdjęcia!Oczywiście to również zasługa fotografa, ale jako laik fotograf wiem, że Nela bardzo tę pracę ułatwia:)
Czekam na fotki z entuzjazmem i oczywiście jak tylko je dostanę, to się z Wami nimi podzielę. Adresem do zdolnej i przemiłej pani fotograf również;)
Bo warto jej talent pokazywać…

Dzieci zostały z Karolem. Nie było mnie od rana, do 18-tej. Duma mnie rozpierała, gdy przez telefon opowiadał mi, jaka Gaja jest cudnie grzeczna i bezproblemowa. Dużo spała, uśmiechała się i wcale nie płakała. Gdy weszłam do domu, siedziała w leżaczku tyłem do mnie. Karol przy niej. Zaczepiała go, gaworzyła, szczęśliwa. Gdy się odezwałam, rozpłakała się z takim żalem, że poczułam jakbym ją opuściła co najmniej na miesiąc. Wzięłam swoje cudo na ręce, a Ona na przemian zaśmiewała się i zawodziła.
Położyłam się z nią i przystawiłam do pękającej w szwach piersi. Mówię Wam, aż się łezka w oku zakręciła, gdy to maleństwo moje kochane ssąc, ani na chwilę oczek od mych oczu nie oderwało. A potem usnęła słodko, ale najpierw zasypiając, co chwila oczka otwierała, (jakby upewniała się, że znów nie zwiałam) i powtarzała z uśmiechem to swoje najpiękniejsze na świecie „ma ma”.
Ja nie wiem, jak można takie maleństwa zostawiać na dłużej…

a chłopcy?
pewnie, że też się na mój powrót ucieszyli! Dali temu wyraz natychmiast:

mama! mama! mama! co tupiłaś????

ech…

Podobne wpisy

45 komentarzy

  • Reply binka 25 października 2013 at 20:19

    Ty takie piękne zdjęcia trzaskasz, że ciekawa jestem czy Cię pani fotograf da radę przebić ;)
    Fajnie, że spędziłyście przy okazji dzień tylko ze sobą!

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 20:50

      oj….no coś Ty:) pani fotograf to ma sprzęt marzenie, talent a ja zamiłowanie i dupny obiektyw:P
      dziękuję, bardzo mi miło to przeczytać, naprawdę-kocham robić zdjęcia i już ciułam na coś co pomoże mi robić je lepiej:*

  • Reply Magdalena Burek 25 października 2013 at 20:20

    Śliczna:)) Już oczekuję na zdjęcia od pani fotograf:)) Taka modelka to zdjęcia na pewno piękne:))A co do plasterków na chorobę lokomocyjną to mogę polecić transway. Całusy przesyłam:*:*

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 20:51

      Madziu, dziękuję:* a nie wiesz, czy te plastry można naklejać tak małym dzieciom?

    • Reply Paula B 25 października 2013 at 20:56

      wyczytałam już- dla dzieci od 3 lat ;/

    • Reply Magdalena Burek 25 października 2013 at 20:56

      Kurcze wyczytałam,że od 3 roku niestety dopiero:/. Poszukam czy są jakieś odpowiedniki dla maluchów.

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 21:12

      buuuu:/

    • Reply Magdalena Burek 25 października 2013 at 21:25

      Wyczytałam coś o diphergan. Ale nie wiem czy to coś skutkuje bo mi pomagał albo lokomotiv do ssania albo właśnie te plasterki.

    • Reply Magdalena Burek 25 października 2013 at 21:27

      Diphegan – od 1 roku (na receptę)
      Aviomarin – od 5 latek
      Avioplant – lek z imbiru, od 6 latek
      Lokomotiv – lek ziołowy, od 3 latek
      Cocculine – lek homeopatyczny
      Transway – plaster akupresurowy, od 2 latek
      Travelgum – w formie gumy do żucia
      Vomitusheel – lek homeopatyczny w kroplach i czopkach, od 3 miesięcy

      Takie coś znalazłam, może w aptece by doradzili.

    • Reply Noelka 26 października 2013 at 09:08

      Madziula! Co za lista, no no :D

  • Reply HeniaP 25 października 2013 at 20:25

    piękne zdjęcia, Nela jest urodzoną modelka :)

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 20:57

      :) dziękujemy:*

  • Reply mamaka 25 października 2013 at 20:27

    …a to dziś sesję miałyście. Z taką modelką cuudna rzecz.
    Aż szkoda,że tak ją zmęczyła podróż,ale może w końcu minie to też .
    Pozdrawiamy:)

    ..no mamuś to Gajcik dopiero musiał wię wtukić po takiej rozłące:-)

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 20:59

      miała Nela gwoli ścisłości:)))))) mam nadzieję, bo wiesz Kasiu-ona zwraca od razu, nawet ją podróż nie zmęczy.Jak ma zwracać, to tak będzie nawet po ujechaniu kilometra.
      Gajkuś mój-ja tęskniłam jak wariatka:P
      z jednej strony chciałoby się wyrwać z domu, a z drugiej pędzę do tych moich łobuzów jak jakiś postrzeleniec:P

  • Reply mamaka 25 października 2013 at 20:29

    ależ one śliczne siostrzyczki a tak innei wyjątkowe:)

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 20:59

      :***

  • Reply Anna S. 25 października 2013 at 20:30

    podobno na chorobę lokomocyjną działa… dobry podstęp :p nie wiem, czy sprawdzi się u tak małego dziecka, ale napiszę, co wykombinowała moja koleżanka – opiekunka kolonijna – kiedy dziecko źle się czuło, ta machała ręką i mówiła: „ee tam, niemożliwe żebyś się źle czuł, przecież to jest nowoczesny autobus ze specjalnym sprzętem, żeby dzieci się dobrze czuły.” to tylko jeden z przykładów, nie pamiętam niestety wszystkich. :)
    Btw. nie mogę się napatrzeć na zdjęcia! dziewczynki są przepiękne!
    Pozdrawiam!

    http://www.oliwia-poznaje-swiat.blogspot.com

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 21:02

      u Neli nie zadziała, bo ona się nie skarży, nie pokazuje oznak-po prostu zaczyna zwracać, bezobjawowo. Trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie jest. Nie płacze przy tym, ani nie marudzi…mówi tylko „bleeee”:P
      Dziękujemy za ciepłe słowa:)

  • Reply Bazylia 25 października 2013 at 20:35

    Mnie pomagały na chorobę lokomocyjna takie plasterki transway , które się przykleja na nadgarstek. Do kupienia na allegro :-) żadnych efektów ubocznych, nie powodują sennosci i powstrzymują nudności i dzięki nim przeżyłam 30godzinną podróż autobusem do Wloch:-) warto spróbować :-)

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 21:03

      dzięki Bazylio, na pewno kupię-jak tylko dowiem się, że maluchom je można nakleić.
      Tyle kilometrów dały radę, to muszą być dobre;))

  • Reply Paula B 25 października 2013 at 20:46

    ja miałam podobny problem. Jak brałam aviomarin to spałam i spałam, a to nie o to chodzi. Ktoś nam gdzieś kiedyś powiedział o zaklejaniu pępka. Na mnie podziałało w 200 %…. spróbuj. Są jakieś plastry w aptekach też na nadgarstek… Ja ścisnęłam pępek, tak aby powietrza w nim nie było i zaklejałam zwykłym plastrem na kółku…nigdy mnie ten sposób nie zawiódł…
    Uściski:*:*:*

    Już nie mogę doczekać się zdjęć Nelusi!!!

    Gaja ma już na tyle rozszerzoną dietę, że cały dzień bez mleczka była?Czy może przekonała się do butelki? Ciekawi mnie to bardzo, bo Amelka tu niby kaszkę zje, a to zupka czy deserek ale cycem popić musi…

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 21:07

      no właśnie, nie o to chodzi. Mojej siostry syn po aviomarinie czuł się jeszcze gorzej-to znaczy nie zwracał, ale twierdził, że chce mu się a nie może, a to go męczy jeszcze bardziej. O tym zaklejaniu, o którym piszesz też słyszałam-tylko jak Młodej pępola skleić-przecież będzie tam gmyrać, wydzierać i wszystko inne:P
      Co do diety-a coś Ty, jaka butla? zero butli:P Mała pod moją nieobecność zjadła kaszkę, zupkę w słoiku, deserek z twarożkiem (też słoiczkowy), jabłuszko świeże, parę paluszków dla dzieci (uwielbia chyba dobrze jej na dziąsła:) i biszkopcik. Dała radę:) nawet bardzo cysia nie chciała, possała dla przytulenia ale nie tak, by się najadać.

    • Reply Paula B 25 października 2013 at 21:17

      Wytnij jakiegoś motylka, serduszko…Ty pomysłowa jesteś to jakoś Ją zakręcisz:) Drugiego motylka wytnij i daj na rękę żeby widziała…może przejdzie coś takiego? Teraz już chłodno to może nie rozbierze się w aucie i nie zdrapie motylka…:)))Po co faszerować chemią jak i tak nic nie pomaga?

      Może i Mela się do jedzenia przekona bardziej… w sumie to dopiero początki – 3 tygodnie…

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 21:19

      masz rację, zakręcić to dobry pomysł:P a co do jedzenia, powiem Ci tak: ja byłam w szoku, że Gaja w ogóle jadła. Bo jak jestem pod ręką, to cyc najlepszy a reszty może nie być. Kaszkę jeszcze jako tako, ale zupki nie tyka. A tu i zupa i jabłuszko….a wystarczyło cyca zabrać:P

    • Reply Paula B 25 października 2013 at 21:27

      Jak spróbujesz, daj znać. Bo ja np. do tej pory mam problem ‚wysiedzieć’ na tylnej kanapie, więc jak gdzieś dalej mamy jechać to kleje – mi zawsze pomaga…
      No to widzisz, ja jak ją karmie to w połowie nawet nie jest i już ‚wstaje’ do cyca… nie przekonam do jedzenia niczym. Ale np my jemy to Ona buźką rusza i chce – to co mogę jej dam i wcina. Widać trza jej na normalnym talerzu szykować i dorosłymi sztućcami karmić a nie dzieciowymi…:) Ja tak po cichutku marzę o dłuuuuuuuuugim karmieniu…

  • Reply mama pisarka 25 października 2013 at 20:48

    Ten rampers Gai wymiata!
    Sama bym chciała poznać sposób na chorobę lokomocyjną u dzieci. U nas objawia się rzadko, bardzo rzadko, ale samochód przechowuje pamięć o takim wydarzeniu baaaaaaaaaardzo długo :/

    • Reply ma~ 25 października 2013 at 21:10

      oj tak, ubóstwiam go i chyba oprawię w ramki jak wyrośnie:P
      hahahahaha Ty zawsze w sedno!

  • Reply D. 25 października 2013 at 21:31

    A jak jeździła tyłem do kierunku jazdy to też tak się działo ?
    Bo na niektóre dzieci to działa, że jak jadą tyłem to jest lepiej.
    Urocze masz te dwie perełki.
    I czekam na zdjęcia z sesji :*

  • Reply Magdalena 25 października 2013 at 22:33

    Hej :)
    Co do choroby lokomocyjnej polecam kropelki Vomitusheel! Co prawda nigdy nie stosowałam, ale miałam praktyki w aptece (studiuję farmację:)) i bardzo dużo osób je kupowało dla swoich pociech (jeśli chodzi o młodsze dzieciaczki wystarczy podać mniejszą dawkę, w aptece doradzą) wracali zachwalając jakie skuteczne, czego nie słyszało się o Lokomotiv. Aviomarin ma za to dużo skutków ubocznych… Myślę, że warto spróbować, są homeopatyczne więc na pewno nie zaszkodzą, a jest duża szansa że pomogą !
    Pozdrawiam, Magda :)

  • Reply Asia 26 października 2013 at 05:51

    Ja przez kilka lat miałam chorobę lokomocyjna. Dawniej nie bylo takich specyfikow jak dzis. Pamiętam że nawet 5 km nie Przejechalam bez przygody :( :( też nie wiem jak można dziecko zostawić na dłuższy czas. Moja ma ponad 2 lata a nigdy jej nie zostawilam nawet na 2 godz. :) ale już Niedlugo będę musiala- poród coraz bliżej. Zdjęcia sliczne.

  • Reply Anonymous 26 października 2013 at 06:19

    Obie panienki jak z reklamy. Czekam na sesję od pani fotograf bo Nelinda wychodzi na zdjęciach cudnie jak i reszta Tosinków.
    Jak tam Lubomir z obcięciem włosów.

    pozdrawiam,

    Aga z Krakowa

  • Reply Anonymous 26 października 2013 at 07:10

    Mojej znajomej dziecko miało chorobę lokomocyjną i wiem że na początku pomagała herbatka imbirowa a potem zauważyli że jak dziecko jedzie na przednim siedzeniu to nic się nie dzieje a jak tylko usadzili malucha do tyłu to wymiotował może warto spróbować Pozdrawiam

  • Reply Annis 26 października 2013 at 07:56

    Boska Nela :) Uwielbiam

  • Reply ania 26 października 2013 at 08:58

    Przepiekne panieneczki!Z choroba lokomocyjna to mialam tez to z moja cora.Jak podalam lokomotiv czy aviomarin to bylo jeszcze gorzej:(Z wiekiem choroba przeszla na szczescie.Czekam na zdjecia z sesji bo,ze beda przepiekne to nie mam najmniejszej watpliwosci:)Buziaki*

  • Reply Anonymous 26 października 2013 at 09:10

    Imbir Marta, imbir – działa cuda i on jest głównym składnikiem wszystkich lekarstw na chorobę lokomocyjna :-D

    Pozdrawiam

    Stała Czytelniczka :*

  • Reply Anowik 26 października 2013 at 09:41

    Dla małych dzieci są plastry na nadgarstki które są skuteczne bardzo działają na zasadzie akupunktury uciekając miejsce odpowiedzialne za wymioty. Moja mała w aucie też marudzi że brzuszek boli ale nie zwraca i w jej przypadku pomaga zakupienie pępka plasterkiem

  • Reply Anonymous 26 października 2013 at 10:03

    sprawdzony sposób – zakleić dziecku pępek zwykłym plastrem. Żadnych leków bo to strata czasu i kasy.

  • Reply Tissana 26 października 2013 at 10:27

    Gajcik coraz śliczniejsza się robi :)
    A Nela…ajj Nela, Nela… :) Do Niej słów już nie mam – dla mnie jest ideałem dziecka :)

  • Reply India 26 października 2013 at 11:35

    Widzę, że synowie bardzo miło Cię powitali :P czekam na zdjęcia z niecierpliwością!!

  • Reply Anonymous 26 października 2013 at 16:53

    Gaja to dla mnie istny Lubek :)
    Pozdrawiam, Kasia

  • Reply Mama Ka 26 października 2013 at 17:06

    Nela pewnie przeszczęśliwa, że miała mamę cały dzień tylko dla siebie :)

  • Reply Madeleine 26 października 2013 at 17:57

    też słyszałam o imbirze…ale głowy nie dam, a dziewczyny boskie są i bosko ubrane i te buty….marzenie!

  • Reply Kasia 26 października 2013 at 19:00

    ale śliczneeee!!! :) i pięknie wyglądają w tych wełnianych sweterkach – miodzio :)

  • Reply wierszokletka 26 października 2013 at 21:17

    Pięknotki dwie :)) Też takie chcę! Buziaki ;*******

  • Reply innamorata 29 października 2013 at 14:47

    slyszalam, ze na chorobe lokomocyjna pomaga zaklejenie pepka plasterkiem ;) ponoc dziala cuda

  • Leave a Reply