Dzieci, Kobieta, Rodzice

Dzień Świra

10 listopada 2016

Rozciągnięte po całym salonie zabawki nie wróżą niczego dobrego. Zwykle zwiastują kłótnie, a poszukiwania bałaganiarza roku trwają w najlepsze. Zwykle wychodzi na to, że bałagan zrobiłam ja sama, więc dlaczego po prostu tego nie pozbieram, zamiast chodzić i narzekać? Choroba wyzwala w moich dzieciach lenistwo i kombinatorstwo, a z sił opadam ja. Mam ochotę krzyczeć!

Kolejna wizyta u lekarza, kolejne problemy. Dziewczyny z zapaleniem krtani, chłopcy z katarem do kolan. I ja w tym wszystkim, w samym epicentrum, coraz bardziej skulona i wystraszona. Wiem, co to oznacza.

Ratunku! To nie moje dzieci!

Jeśli mam podać przykłady w jakich momentach moje dzieci zmieniają się w potworzaste, krzyczące, bałaganiące na potęgę stwory to bezapelacyjnie jest to czas choroby. Skończyły się czasy, gdy wtulone w mamine ramiona odganiały wirusy, a książeczki były dobre na każde smutki. Dziś mam wrażenie, że w chorobie dały sobie przyzwolenie na upust wszelkich kumulowanych na co dzień frustracji i pretensji. Bo przecież nie wypada być nieznośniakiem, ale skoro choruję to inni też mogą czuć się nieco gorzej. Prawda?

Plan dnia? Jaki plan?

W czasie choroby wszystko bywa złe. I głupie. Lekarstwa ohydne, bajki nudne, książki za długie/za krótkie, jedzenie mało smaczne. W czasie choroby siostra jest wyjątkowo denerwująca, a brat zdecydowanie niesprawiedliwy. W czasie choroby jęczymy, że chcemy do przedszkola przez pół dnia, ale jak tylko wyzdrowiejemy to obiecujemy Ci matko, że zaczniemy jęczeć, że dziś może zostaniemy w domu. Choroba przewraca nasz porządek do góry nogami, a ja jako osoba lubiąca mieć wszystko pod kontrolą, dostaję do głowy ucząc się akceptować ten czas chaosu. Nie wychodzi. Śniadanie się przeciąga, obiad nie smakuje, usypianie jest głupie.

O co Ci chodzi???

Dziś na przykład znalazłam łyżki i widelce w szufladzie z kocią karmą, butelkę wody w klockach, kapcie w piekarniku. Nikt nie wie jakim cudem tam się to znalazło. Jeszcze chwila a uwierzyłabym im, że od zawsze tam było. Heloł! O co Ci matko chodzi? Zwykle w okresie choroby, gdy zapominam jak się nazywam (to nie metafora!) mam najwięcej do zrobienia, na wczoraj. Frustracja moja nawet wtedy to pikuś z frustracją dzieci, na każde moje „nie”, czy „przeproś siostrę”. Stają się diablątkami (to również nie przenośnia), gotowymi wejść mi na głowę pierdyliard razy dziennie. Zganiam TO jak mogę to ręką, to kapciem.

Dzień Świra!

Wieczorem wyglądam jakbym zmierzyła się z Saletą. Czekam z utęsknieniem na moment, gdy stanie się cisza, a gdy zasypiają padam na pysk tuż za nimi. Ach jak się wtedy wkurzam! Bo to mój czas był! Ten jedyny! A tu, bach! staje się rano. Staje się nowy, nadal CHORY dzień. Dzień Świra! Biorę na klatę gwizdy i krzyki, tłuczenia, walenia, plucie syropem. Moje dzieci, moje wszystko – myślę. Mój czas, mój relaks, moje nerwy na wodzy. Odliczam do pięciu, dziesięciu, robię podwójną kawę. Zakasuję rękawy. Wchodzę do łazienki, przemywam twarz lodowatą wodą. Myję za długo. Znów pobojowisko:

-To on! To ona! To na pewno nie ja!

Łapię się za głowę, lecę po kolejną kawę. Niech leży. Raz, dwa, trzy….sto cztery…

-Mamusiu!!!!

-tak?

-czemu tak dziwnie siedzisz i nic nie robisz???

Ha! też ich zadziwiłam!

-zastanawiam się dlaczego moje dzieci są tak niegrzeczne, gdy chorują…

Nelka klepie mnie po ramieniu:

-widzisz, jakie te choroby wredne?!

I biegnie dalej, goniąc przerażonego kota.

 

Jak spotkacie potarganą, uciekającą w stronę lasu postać – to będę to ja.

 

Podobne wpisy

3 komentarze

  • Reply Anna 10 listopada 2016 at 13:25

    :-D Jakie to prawdziwe! :-D Ale wiem jakie frustrujące, dlatego życzę dużo zdrowia dla dzieciaczków a dla mamy ciężarówkę cierliwości i kanister kawy. :-)

  • Reply Bożena 10 listopada 2016 at 15:08

    Charakteryzację zrobiłaś sobie w Teresinie ;) A zapowiadał się taki miły weekend…

  • Reply Rivulet 10 listopada 2016 at 21:09

    Hm. Jeśli zauważysz obok siebie jakąś inną potarganą postać, która być może nawet zacznie Cię wyprzedzać, mimo wrodzonej astmy – to będę ja :P
    To bardzo dobry wpis po moim dzisiejszym dniu, dobrze wiedzieć że nie tylko ja tak mam…

  • Leave a Reply