Dzieci, Kobieta, Rodzice

Dzień Dziecka Utraconego

15 października 2016

Dzień Dziecka Utraconego. Dzień, w którym łączę się w bólu z wszystkimi kobietami, które straciły swoje dziecko. Kobietami, których siłę podziwiam każdego dnia. Kobietami, którym chciałabym powiedzieć tak dużo,  a ciągle nie wiem jak. Kobietami, które znam, kobietami które zapewne mijam na ulicy, kobietami które pochylone nad małymi grobkami ustawiają na nich kolejne aniołki, autka i laleczki.

Dzień Dziecka Utraconego od pięciu lat przeżywam dotkliwie. Data boleśnie wryła się we mnie, choć przecież co ja wiem…co ja mogę o tym powiedzieć. Jak mogę porównać odczuwanie z Nią, Aniołkową Mamą. Nie mogę. Nikt, kto tego nie doświadczył nie może. I choć na samą myśl brakuje mi oddechu, a serce zdaje się rozrywać na milion kawałków mam świadomość, że Ona to przeżyła. Z rozerwanym na strzępy sercem, z łzami połykanymi po cichu jest jedną z najlepszych mam, jakie znam. Mamą dla swoich córeczek. Przyjaciółką, opoką, drogowskazem. Jest dla mnie symbolem siły i potęgą miłości.

Nigdy nie zapomnę tamtych chwil. Ani nie sprawię, by nie wracały w takie dni jak dziś. To taki straszny paradoks, bo chciałabym zapomnieć tamto uczucie, jednocześnie pielęgnując każdą sekundę. Bo nie chcę zapomnieć. Bo nie mogę pozwolić najmniejszej swojej myśli uciec pod przykrywką tchórzostwa. Chcę o Nim pamiętać i będę do końca moich dni. To wiem dziś na pewno. Bo choć minęło już pięć lat, wciąż pamiętam tamten strach, tamte modlitwy, tamten krzyk i nieprzespane noce. I Ją…skuloną, maleńką, niemal przezroczystą… I siebie taką beznadziejnie nieprzydatną.

A potem rozmowy. Godziny rozmów, by jak najwięcej Go zatrzymać. Bo nie wolno pozwolić, by stał się mgiełką skoro był tak doskonałym człowiekiem.

Dzień Dziecka Utraconego nie powinien istnieć. Ale istnieje. I w ten Dzień jestem z Wami Aniołkowe Mamy. Każdą myślą, modlitwą, spacerem pełnym zadumy. I choć dzisiaj często zdradzają Was szkliste oczy i drgające ramiona jesteście najsilniejszymi kobietami na świecie…

Podobne wpisy

3 komentarze

  • Reply Kasia 15 października 2016 at 09:53

    Ja też pamiętam :(

  • Reply www.zaraz-wracam.pl 15 października 2016 at 10:09

    Jestem szczęściarą, bo na szczęście nie spotkała mnie utrata dziecka lecz wygrana walka z niepłodnością. Rozmawiam czasem jednak ze szwagierką, bo ona właśnie straciła Zuzię w wieku 3 miesięcy. Podziwiam te kobiety za siłę i przełamanie strachu przed kolejnymi ciążami.

  • Reply Justyna Komada 15 października 2016 at 12:41

    Cudnie to ujęłaś… żałuję, że wtedy Cię nie znałam… nie byłoby łatwiej… ale lepiej. Napewno.

  • Leave a Reply