Dzieci, Rodzice

Dziecko z temperamentem

2 września 2015

Niesforne dziecko w przedszkolu ma trudniej. Ciężko być z marszu „pod linijkę”, a co dopiero w sytuacji, gdy każdy wie, że to właśnie ono łobuzuje, że to ono dostaje nawięcej reprymendy, że to ono ma nikłe szanse na dyplom z pochwałą za idealne zachowanie. Niesforne dziecko, często nazywane wręcz niegrzecznym nawet nie próbuje ustawiać się w kolejce po nagrodę. Ono wie, że jemu nagroda się nie należy.

Niesforne dziecko rozumie, że choćby nie wiem jak się starało, to łatka łobuza jest na tyle mocno przyszyta, że pora odpuścić marzenia o dyplomie za wzorowe zachowanie. I odpuszcza. I zgadza się z opinią, że jest tym niegrzecznym, tym co to w ławce spokojnie pięciu minut nie usiedzi. A już fakt, że konkuruje o nagrodę z dziećmi od siebie starszymi (nawet o dwa lata), nie pomaga. Bo jak tu usiedzieć grzecznie tyle czasu? Jak utrzymać na wodzy temperament? Jak nie pytać? nie przeszkadzać? nie zaznaczać ciągle swojej pozycji? Przecież starszy o dwa lata brat, w jego wieku też tego nie wiedział! A teraz macha bezczelnie kartką uznania młodszemu przed nosem. Jak żyć?

Zapewne domyślacie się, że w tym całym nieco ubarwionym opisie, jest sporo prawdy z życia. Ano jest. Do napisania tej notki skłonił mnie wczorajszy dzień w nowym przedszkolu dzieci. Jak wiecie Anielka dostała się do cudownego miejsca, za co jestem wdzięczna i losowi i Dyrekcji. Na zebraniu poprzedzającym rozpoczęcie przedszkola, siedziałam dosłownie z otwartą paszczą, słuchając tego co mówi i jak mówi kadra. Nie będę zachwalać za wczasu, ale powiem jedno – cudownie było porozmawiać z ludźmi, którzy wsłuchują się w dzieci, doceniają je za każdy najdrobniejszy postęp, zapamiętują szczegóły. Wiedziałam, że zrobię wszystko by i Franio dostał się do tamtejszej placówki. Antoś poszedł do pierwszej klasy, siłą rzeczy zostali w starej szkole rozdzieleni.

Jak założyłam, tak się stało i dnia pierwszego września Franciszek i Aniela zaczęli nowy rozdział w nowym, fantastycznym otoczeniu. Anielka z maluchami, Franio ze starszakami. Anielka, tak jak sądziłam odnalazła się w przedszkolu świetnie. Zresztą, ona doczekać się go nie mogła. Odliczała nocki i….kompletnie się nie zawiodła. Cała aż promieniała :). Gdy odbierałam ją, był akurat czas leżakowania. Była bardzo niepocieszona, że już musi iść, choć od roku przecież w dzień nie sypia. Dziś obiecałam, że zostanie w przedszkolu dłużej. Gdy usłyszałam płaczące dzieci trochę się zaniepokoiłam, że udzielić się może Anielce, ale ona przyjęła rolę pocieszycielki i sama pani dyrektor stwierdziła, że jest dużą pomocą dla pań ;). Cudnie było słyszeć te pochwały: niezwykle samodzielna, chętna do wszystkich zabaw, pomocna. Już widzę jak bardzo pokocha przedszkole. Garnie się do niego niebywale. I taka dumna jest, bo : jestem mamusiu przedszkolakiem! 

Jeśli chodzi o Frania, to naszła mnie refleksja. On z tych wszędobylskich i niesfornych. I choć był lubiany w poprzednim przedszkolu, tak skargi słyszałam niemal codziennie. Taką przyjęli metodę. Dziecko skarcone przy rodzicach może weźmie sobie uwagi mocniej do serca. Dyplom za dobre zachowanie przyniósł raz i tydzień po otrzymaniu dyplomu był ponoć dzieckiem idealnym. Wtedy pomyślałam, że to jest na Frania metoda – docenienie jego starań, nie wciąż podnoszenie poprzeczki. Tam było pewnie paniom też trudniej, wszak był najmłodszy w grupie, zapewne nie chciano nikomu dawać więcej luzu, czy ulg. Dzieci traktowane sprawiedliwie. Tylko czy do końca? Trudno wymagać tego samego od cztero i sześciolatka. Podsumowując, Franio jawił się nam jako ten urwisujący, absorbujący i niesforny. Dzięki wrodzonemu urokowi osobistemu dawał radę, ale łatka nicponia przylgnęła.

W nowym przedszkolu (odbierając dzieci po zajęciach) spotkała mnie przemiła odmiana. Franio, gdy tylko mnie zobaczył, wystartował niczym torpeda i dumnie pierś wyprężył, by pokazać nagrodę – naklejkę, którą pani przykleiła mu na bluzeczce. On sam był tak tym faktem zdziwiony. Wciąż powtarzał: tylko nie mów tacie, dobrze? zrobimy mu niespodziankę!. Chciał obdzwaniać babcię i dziadka, by powiedzieć, że tak się mocno ugrzecznił w nowym przedszkolu. Pani Dyrektor na widok naszej radości i moich gratulacji składanych synkowi uśmiechnęła się szeroko. Wtedy ja powiedziałam to, co wciąż słyszałam: –cieszymy się bardzo, bo Franio jest dzieckiem dość niesfornym, a tu taka miła odmiana. I wiecie co usłyszałam w odpowiedzi?

-Niesfornym? nieee, ja bym powiedziała, że jest dzieckiem ciekawym świata. To fantastyczny, bardzo mądry chłopczyk. Potrzeba zaznaczenia swojej osoby nie jest wadą, a wręcz przeciwnie. Takie dzieci wiedzą czego chcą, wyrażają chętnie swoje zdanie. To dobra wróżba na przyszłość. 

I jak tu nie być zadowolonym ze zmian? Zwłaszcza, że dzieci wstają w skowronkach do przedszkola. I Franio, który mówi, że tak tu fajnie i panie lubią rozmawiać. Czuje się wreszcie doceniony i zauważony. Nikt go nie ucisza, nikt nie wymaga całkowitego podporządkowania. Ma prawo dyskutować i zgadzać się, bądź nie. A ja? Ja sama siebie w myśli skarciłam, że popłynęłam i przykleiłam się do tamtej łatki nieszczęsnej. Mój syn wcale nie jest niegrzeczny. On jest ciekawym świata, uwielbiającym konwersację chłopczykiem. Co więcej, zamierzam w nim to pielęgnować i nie pozwolę nikomu tłamsić jego temperamentu. Dobre przedszkole niesie korzyści dla całej rodziny. Ja dzięki niemu dostrzegłam pozytywy tam, gdzie dawniej widziałam problem. Tak sobie myślę, że tłumić dziecko lubimy aż nadto –  dziś ja się z tego wypisuję. I doczekać się nie mogę tego świergotu po dzisiejszych zajęciach. Cudownie mieć świadomość słusznych wyborów.

ps. dzieci jedzą wspólnie posiłki. Gdy Franio zauważył podczas obiadu Anielkę, podbiegł do niej, poklepał po pleckach. Dał sygnał, że jest. Siła rodzeństwa jest nie do przebicia. W każdej sytuacji :).

DSC_0168

 

 

Podobne wpisy

23 komentarze

  • Reply Beata Kurgan-Bujdasz 2 września 2015 at 12:02

    fajnie że tak gładko poszło. Pamiętam jak rok temu chciała iść i nie mogła :)

    • Reply Tosinkowo 2 września 2015 at 12:47

      No właśnie. Ona od roku już gotowa?.

  • Reply Mama Calineczki 2 września 2015 at 12:19

    Calineczka też przyjęła rolę pocieszycielki w przedszkolu. Wczoraj też szła po raz pierwszy. ;)
    Cieszę się, że Franio tak dobrze się odnalazł w nowym przedszkolu. ;)

    • Reply Tosinkowo 2 września 2015 at 12:51

      No proszę jakie mamy dzielne córeczki ?.

  • Reply Bożena Jędral 2 września 2015 at 12:35

    Wspaniałe placówki, fantastyczni nauczyciele :) Mela trafiła pod opiekę byłych nauczycielek Gaby, również znamy tą palcówkę, w której jest teraz, zaadoptowała się niesamowicie szybko, choć nie zapeszając, nie zachwalam ;)

    • Reply Tosinkowo 2 września 2015 at 12:51

      To prawda. Bardzo dużo zależy od podejścia nauczycieli. Mam wrażenie, że niektóre placówki mają takich, co to już wypalenie zawodowe silniejsze niż reszta. Na szczęście dla nas, mamy alternatywę ?. Też nie chcę zapeszyć, tfu tfu ?.

  • Reply Ania Muszyńska-Stosio 2 września 2015 at 12:59

    Martusiu w pierwszej kolejnosci trafilas na jakieś przedszkole z innej bajki. Mnie podczas praktyk studenckich oraz półrocznego stazu odbytego w przedszkolu uczono ze zarówno dziecko (jak i rodzicow tak tak rodzicow) trzeba chwalic i pozytywanie motywowac a to zaowocuje we współpracy. Moja mentorka zawsze powtarzala ze nawet w niesfornym maluchu znajdzie sie pozytywne cechy tylko trzeba odpowiedniego podejscia i morza cierpliwosci! A ja osobiście uwielbiam rozrabiakow z tymi ich chochlikami w oczach? Pozdrawiam Ania M.S.

    • Reply Tosinkowo 2 września 2015 at 14:36

      Aniu no widzisz, nauka nauką a życie życiem :). Bardzo się cieszę, że w moim chochliku dostrzeżono potencjał i pozytywy. Ja osobiście również lubię dzieciaki temperamentne i jak to mówią, takie „do przodu” ;). Buziaki!

  • Reply Patrycja Wegner-Keiling 2 września 2015 at 13:28

    My tez zaczelismy nowy rozdział i podobnie jak ty jesteśmy oczarowani. Warto szukac odpowiednich miejsc dla naszych dzieci :)

    • Reply Tosinkowo 2 września 2015 at 14:34

      Cieszę się z Wami. Kacper na pewno na tym skorzysta :).

  • Reply Nianio born to be wild 2 września 2015 at 18:22

    Czasem łatka, którą ktoś przypiął może się ciągnąć całe życie, dobrze że na to nie pozwoliłaś. Zmiany zazwyczaj wychodzą na lepsze.

    • Reply Tosinkowo 3 września 2015 at 09:42

      Dokładnie. Wolę zatem działać, niż przypatrywać się biernie :*

  • Reply w biegu pisane 3 września 2015 at 07:58

    Mnie przeraża wysyłanie dzieci za drzwi sali przedszkolnej z jednym komunikatem „tylko bądź grzeczny/a”. Kamieniem nie będę rzucała, bo sama bez winy nie jestem gdyż moja córka też jest z tych temperamentnych dzieci. Jasne, że ma słuchać starszych, nie przeszkadzać innym, szanować czyjeś zdanie i tego ją ciągle uczymy ale też chciałabym żeby wiedziała, że i jej należy się szacunek i prawo do głośnego wyrażania swoich potrzeb i swojego zdania. Fajnie, że trafiłyście na super przedszkole (mogę wiedzieć jakie? to w sumie i nasze okolice :)) My mamy w tym roku zmianę pań i chociaż nie miałam powodu narzekać na poprzednie, teraz trafiły nam się prawdziwe przedszkolne skarby (tfu, tfu nie zapeszajmy także).

    • Reply Tosinkowo 3 września 2015 at 09:44

      Bardzo zgadzam się z tym, co napisałaś. Dokładnie oddałaś to, w jaki sposób dostrzegam uczenie podstaw zachowania dziecka. To, że ma prawo głosu nie czyni z niego nieposłusznego. Przedszkole z każdym dniem kochamy bardziej, więc jeśli chcesz dokładny adres, proszę odezwij się na maila ;). Pozdrawiam ciepło!

  • Reply Igulka1 3 września 2015 at 09:48

    Z tymi łatkami to prawda. Mój kuzyn był z tych niesfornych dzieci. Ciągłe uwagi w dzienniczku, upominanie itp. Nawet jak już był starszy, spokojniejszy łatka została. W ósmej klasie dzieci pojechały na wycieczkę. Po powrocie afera zebranie w szkole bo ktoś wziął ze sobą alkohol. Ciocia też poszła na to zebranie i co usłyszała od innych rodziców? To na pewno Darek przywiózł, nikt inny…Tylko, że kuzyn wcale na tej wycieczce nie był ponieważ został w domu ze złamaną ręką.

    • Reply Tosinkowo 3 września 2015 at 10:40

      To tylko dowodzi temu, że nie możemy pozwalać by takie łatki przypinano naszym dzieciom. Jak widzisz nawet nieobecny psoci ;)). Trudna droga przed nami, trudna. Franio, ale i Antoś a także Anielka są dziećmi mocno zaznaczającymi własną pozycję. Dla nich to dobrze, nie zostaną w tyle – a panie muszą się z tym pogodzić ;).

  • Reply Agata 3 września 2015 at 17:10

    Niestety, najczesciej te ruchliwe i odwazne dzieci szybko dostaja latke tych niegrzecznych. A to zwyczajnie dlatego, ze panie wola zeby wszystkie dzieci grzecznie i najlepiej cicho sie bawily oraz nie chce im sie odpowiadac na niekonczace sie pytania dociekliwego malucha. Poniekad je rozumiem, ale bardzo to jednak krzywdzace dla dzieci. I o ile laczenie niektorych grup ma sens, to klasa gdzie sa zarowno 3-4, jak i 5-6 latki, to jakas pomylka. Miedzy dzieciakami w tym wieku jest przepasc, zarowno intelektualna, jak i emocjonalna. To sie nie moglo udac. :)
    Ciesze sie, ze teraz Franio jeste w miejscu, gdzie nauczycielki potrafia docenic jego potencjal! :)

    • Reply Tosinkowo 4 września 2015 at 20:02

      Agato zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Tak, to nie mogło się udać. Przepaść i tyle. Teraz Franio ma cudny czas, a Panie w przedszkolu są naprawdę cudowne. Aż chce się go tam zaprowadzać :)

  • Reply Magdalena Burek 3 września 2015 at 19:21

    Dobra chwila czasu to mogę nadrobić komentowanie:pp. Co te panie chcą od Franka? Przecież to kochany, rezolutny chłopak. Ruch to zdrowie nie wiedzą te panie w przedszkolu:) Franek nie daj się bądź takim chłopcem jakim jesteś;**. W nowym przedszkolu panie z powołania o;))

    • Reply Tosinkowo 4 września 2015 at 20:01

      Hhahahahah no ja sama nie wiem ;) :*

  • Reply Rivulet 4 września 2015 at 09:01

    Pff naprawdę wkurza mnie takie traktowanie dzieci…
    Na szczęście my znaleźliśmy przedszkole, gdzie w każdym dziecku widzi się jego zalety. Pochwały do domu przynoszą zarówno dzieci spokojne, jak i rozrabiaki. Sorry, ale w takich rozbrykanych dzieciakach drzemie ogromny potencjał, wystarczy pomóc im rozwijać talent i rozkwitają. Trzeba być po prostu leniem, żeby tego nie zauważyć. Czasem mam wrażenie, że przedszkolanki/nauczycielki chciałyby mieć w grupie tylko rozmemłane niunie bez ambicji. Pewnie, zdarzają się spokojne dzieciaki z filozoficznymi rozkminami, siedzące godzinami nad puzzlami czy klockami – sama mam takiego mądralę w domu i jestem z niego dumna. Ale no nie każdy musi taki być (a nasz drugi synek to właśnie typ małego zbója…. i jest tak samo niezwykły jak ten pierwszy :)).

    • Reply Tosinkowo 4 września 2015 at 20:01

      Mnie też drażni. Ty wiesz dlaczego :). Skoro masz małego zbója w domu, wiesz że takie dzieci wcale nie są niegrzeczne czy niewychowane. Są zwyczajnie bardziej energiczne i po prostu żywsze. Od podejścia pań zależy, jak będą wykorzystywać swój power.

  • Reply tAliwzmianki 8 września 2015 at 13:15

    Pani się chyba z powołaniem minęła. Przecież każde dziecko jest inne, do każdego podchodzi się inaczej. Jedno jest mniej ciekawe świata , drugie bardziej. Fran niegrzeczne? Pff kpina. Franio to po prostu żywe srebro. Takiego go wszyscy kochamy. <3 przynajmniej ja innego Frania sobie nie wyobrażam ;-)

  • Leave a Reply