Dzieci, Rodzice

Dzieci i zwierzęta

29 lipca 2014

Gdy byłam małą dziewczynką, zawsze miałam w domu jakiegoś zwierzaka.
Ba! gdy dorosłam i z dziecka, zmieniłam się w pannicę – również.
Utrapieniem mojej mamy, z pewnością było to, jak średnio kilka razy w roku, sprowadzałam do domu psią znajdę. Kategorycznie odmawiała wiktu i opierunku psiej biedzie, po czym jak zawsze, finalnie – dbała o nią najlepiej. Psy – znajdy, to ulubiona „rasa” mojego dzieciństwa ;)
Nie zliczę, ileż to razy miałam żal do mamy, za Jej brak współczucia (tak, mi się wtedy zdawało). Dziś Ją rozumiem, i pewnie sama też złościłabym się, gdyby dziecko wciąż sprowadzało mi do domu, nowe towarzystwo. Tym bardziej, że mało kiedy było tak jak obiecywałam : podkarmię i znajdę jej/jemu właściciela. Jak się można domyślić, najczęściej były to brzemienne suczki, a miejsce w którym mieszkaliśmy i zawód mojej mamy, nie sprzyjały zakładaniu psiego sierocińca.
Wciąż słyszałam: jestem dyrektorem szkoły, mieszkamy w domu nauczyciela, dookoła szkolne place zabaw dla dzieci. Ty wiesz, co by było, gdyby któryś z tych psów, pogryzł jakieś dziecko?
– może  wiedziałam, ale wtedy dla mnie liczyła się tylko pomoc zwierzęciu.
Co mnie obchodziły jakieś dzieciaki?
a niech nie bawią się tutaj. Niech nie przyłażą!
Jest misja i pies do uratowania!

Dziś jako matka, tak bardzo rozumiem moją mamę. Nigdy nie była obojętna i nieczuła. Przecież po stracie jakiegokolwiek zwierzaka, oczy miała tak samo podpuchnięte od płaczu, jak ja. Ona zwyczajnie była odpowiedzialna. Za swoich uczniów, za swoje stanowisko, za naszą całą rodzinę.

Dziś moje dzieci, na widok pieska lub kotka, dostają drgawek ze szczęścia.
Sąsiedzkie psy, uwielbiają je, bo zawsze coś dobrego dostaną (chłopcy są w stanie wynieść zawartość całej lodówki, w kilka minut). Dziewczynki natomiast tulą się do miękkich futer z takim namaszczeniem, że zastanawiam się, kiedy suczka, którą spotykamy najczęściej, zaadoptuje je, jako swoje młode.
Gaja daje buzi prosto w pyszczek (mają głowy na mniej więcej, tej samej wysokości :), nic sobie nie robiąc z tego, że potem cała jest w psiej sierści, a to już tak miłe nie jest.

Po stracie Czesia i Sticza, wstrzymywałam się z decyzją o nowym zwierzaku. Nie chciałam, znów tego przechodzić. Przywiązanie, potem rozłąka – my dorośli jak to przeżywamy, a co dopiero dzieci. Nie zawsze jest tak, że zwierzę dożywa sędziwego wieku, niestety…
Ale, gdy obserwuję maluchy, które wręcz na kolanach błagają o zwierzątko – zaczynam ulegać.
Oni wszyscy, jak jeden – na widok kota, czy psa, zaczynają piszczeć z radości, a zwierzęta mało tego, że od Nich nie uciekają, to same na Ich widok, przychodzą.
Kochają swoich mniejszych braci, marzą o którymś na stałe, codziennie wypytują mnie, za ile nocek będą gotowi, bym mogła spełnić Ich największe marzenie…Są czuli, delikatni i ostrożni.

Powoli oswajam się z myślą, że może nadszedł odpowiedni czas.
Czas, by pomyśleć o małym słodkim kociaku, lub cudnym puchatym szczeniaczku.
A jak już znajdziemy tego odpowiedniego, tego jedynego – to jestem pewna, że będzie to najbardziej kochane zwierzątko w całej okolicy. Tyle serduszek i otwartych ramion….

tak… będzie Ci u nas dobrze, zdecydowanie.

Nela i Pepsi
Nela i Czesio
Tosio i Czesio
Tosio i Sticz
Tosio i Czesio
i tęskno się za nimi zrobiło…

Podobne wpisy

30 komentarzy

  • Reply Justyna Komada 29 lipca 2014 at 10:30

    Oj tak, to bedzie najszczęśliwsze zwierze w okolicy! A co z Ozzy? PrZegapilam cos? Nie ma jej z Wami?

    • Reply ma~ 29 lipca 2014 at 12:02

      widzę, że sporo osób przegapiło-pisałam, ale wyszło w komentarzach, nie notce.
      Ozzy znalazła właściciela :(
      smutne, bo właściciel to okoliczny menel i mniemam, że może znów mu cudownie „zaginąć”.
      Jednak pies to pies, pobiegła za nim….choć on mało się ucieszył….

    • Reply Justyna Komada 29 lipca 2014 at 17:55

      Kurczę byłabym pewna ze nic nie omijam. Ojej… Ależ żal. Psiaki to wierne bestyjki nawet wobec tych, którzy średnio na to zasługują :(

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 08:57

      no w tym przypadku, niestety…

  • Reply Amisha 29 lipca 2014 at 10:31

    I to jest TO, Marto! Bez zbędnych słów ;-).

  • Reply Cooks TLA 29 lipca 2014 at 11:00

    Czesc, Dorota z Hong Kongu z tej strony. czesto podczytuje Twojego bloga i podziwiam zdjecia i opisy o Twoich dzieciach:) za moimi zwierzakami ktore odeszly caly czas tesknie,ale przyznam ze nowe zwierzatko zawsze mocno poprawialo nastroj i pomagalo w tesknocie :) nie wiem czy znasz autora ksiazek Cesar’a Milan’a ktory duzo pisze o psach i wyborze szczeniaka ktory idealnie bedzie pasowal do Waszej gromadki. Nie znalazlam niestety po polsku,ale masz jakies pytania z checia pomoge bo psiaki,wychowanie i ich tresura to moja pasja:)

    http://www.amazon.com/gp/aw/d/0307337979?cache=2125219d1d92db44e3083b68f5fd4bdb&pi=SY200_QL40&qid=1406631448&sr=1-3#ref=mp_s_a_1_3

    Pozdrawiam,
    Dorota

  • Reply Niebieska 29 lipca 2014 at 11:20

    A co z psiakiem znalezionym przez Lubka? Chyba przegapiłam ten temat.
    Urocze zdjęcia :)!

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 08:57

      napisałam wyżej.
      dziękuję :)

  • Reply Anna S. 29 lipca 2014 at 11:20

    A co się stało z tym owczarkiem niemieckim, co ostatnio przygarnęliście? może gdzieś o tym pisałaś, ale pewnie mi umknęło…
    Ja to byłam typowa psiara – zawsze z jakimś psem do domu przyłaziłam, i również nie rozumiałam mamy, czemu nie możemy jakiegoś wziąć. Jednak pewnego dnia przybłąkał się do nas wychudzony jamnik,tata przez tydzień trzymał go w garażu i tam go dokarmiał, aż w końcu wyszło szydło z worka :D jak go wszyscy zobaczyliśmy, to wiedzieliśmy, że musimy się nim zaopiekować. zamieszkał już oficjalnie w domu, a spał ze mną lub moim bratem. :)
    Również teraz chciałabym mieć jakiegoś czworonoga w domu. Jednak od półtora roku mieszkamy w bloku, na czwartym piętrze, narzeczony dużo pracuje i wiem, że to ja będę musiała z psem wychodzić, a większość miejsc u nas w okolicy, do których chodzę z Oliwią (place zabaw, parki) nie pozwala na wprowadzanie psów… :/

    • Reply Chachulka1990 29 lipca 2014 at 13:25

      No właśnie też myślałam, że macie tego psiaka :-)

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 08:59

      Ozzy okazała Azą. Historia Twojego jamnika, ach jakże mi znana. Też tak się u nas działo, identycznie ;) W bloku nie polecam, nie miałam i szczerze – niezbyt sobie to nawet wyobrażam. Umęczy się i zwierzę i Wy.

  • Reply Aniao24 29 lipca 2014 at 12:02

    rozumie Cie doskonale,my mieliśmy dwa psy a teraz niestety już jednego,to u Was pewnie lada chwila pojawi się szczeniaczek :))

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 09:00

      dojrzewamy do decyzji :)

  • Reply Katarina 29 lipca 2014 at 12:15

    Zdjęcie kota na wózku- miszcz!!!!!

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 09:01

      On tak dnie całe się woził ;))) to był Kot! :(

  • Reply Madeleine 29 lipca 2014 at 12:46

    kota w domu w ogole sie nie odczuwa cynamon znika na dnie cale je i idzie dalej czasami zostaje na noc, luska bardziej wymagajaca bo ona z mieszkania a psy jak ma sie płot to tez zero problemu dopoki sa zdrowe;)))))))ja od zawsze mam zwierzaka teraz nawet kilka…..a dzieci je uwielbiaja czasami tez męczyc hehe

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 09:01

      dokładnie Magda – mieć swoje podwórko i nie mieć zwierząt? dziwne, nie?:))) a dzieciaki jak to dzieciaki, czasem trzeba pilnować….zwierzaka ;)

  • Reply Aga 29 lipca 2014 at 16:31

    Ja jak miałam 5 lat dostałam królika. Od tamtej pory tylko przez miesiąc nie mieszkałam na stałe z żadnym zwierzakiem (przerwa między wyprowadzeniem się z domu, a adopcją kota w Warszawie). Nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt. Dużo się dzięki nim nauczyłam. Nadal uważam, że zwierzęta są mądrzejsze od ludzi ;)

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 09:02

      pewnie, że są! zdecydowanie!
      mi bardzo brakuje zwierzaka. Niebawem pewnie nadrobię czas stracony :)

  • Reply Strawberry8333 29 lipca 2014 at 19:32

    Srednii polecam koty wszedzie siersc w poscieli na dzicach obrzydlistwo..

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 09:02

      są koty bez sierści ;)

  • Reply Tissana 29 lipca 2014 at 20:24

    Ja mam 7 kotów :D Chętnie oddam jakiegoś :)

  • Reply Ewelka 30 lipca 2014 at 07:40

    a ja jestem na nie…nawet najłagodniejszy pies może zaatakować, po drugie sierść w domu, po trzecie ból bo stracie przyjaciela….

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 09:04

      nigdy nie zaatakował mnie żadne pies, a podchodziłam do wielu – jak leci;) nie mam takich doświadczeń, więc nie myślę w ten sposób, zwłaszcza, że jeśli chodzi o psa – myślę o labradorze. Pies nie mieszkałby w domu, sierść również nie stanowiłaby problemu. Tylko, ten ból…

    • Reply Magdalena Burek 30 lipca 2014 at 11:51

      Labrador to i moje marzenie na kiedyś;dd. Ojć o Ozzy to nie wiedziałam:/ U was byłoby mu dobrze, a tak znów się będzie biedak męczył. Pepsi śliczna psinka i widać, że uwielbia bawić się z dzieciakami:))

  • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 08:59

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 09:03

    hahahhahaha ja swego czasu, miałam 13 psów :P

  • Reply Kasia Ł. 4 sierpnia 2014 at 21:47

    jak ja chcę takiego Pepsi! tylko czemu szczeniaki takie drogie?! ;(

  • Reply -Longina- 9 sierpnia 2014 at 11:00

    To całkiem jak u mnie, zawsze gdzieś tam zwierzaki się przewijały :) Dziadek miał masę królików i nutrię a po przeprowadzce tata zaczął hodować owczarki niemieckie :) W domu mieliśmy małego ratlerka a potem koty :) Teraz jakiś czas byliśmy bez zwierząt w domu (tylko na podwórku) do czasu aż kuzynka znalazła małego kociaka a że sama nie mogła go zabrać Frotka została u nas :) Fakt wydrapuje ziemię z doniczek a rano podgryza palce u stóp (szczególnie te z pomalowanymi na miętowo paznokciami :P ) ale i tak jest prze kochana :) Ja to choruję od dawna na niebieskiego brytyjczyka :) buziak :*

  • Leave a Reply