dialogi, Dzieci, Kobieta, Rodzice

dosłowność czy udawanie greka?

28 lutego 2014

Tosio, jak to pięciolatek, wykazuje zainteresowanie również literkami.
Na tapecie mamy teraz odczytywanie metek wszelakich.
Zanim założy jakiekolwiek ubranko, studiuje metki z uwagą. Ciężko Mu idzie, bo słowa obce ciężej poskładać :)
Dziś przy wkładaniu t-shirtu, pyta:

-mamusiu, a co tutaj jest napisane?
– next.
-a co to słowo znaczy?
-hmmmm….w tłumaczeniu na język polski : dalej, następny….
-bez sensu……no bo jak jest lato, to też mam wkładać następną bluzkę???
-jak jest lato, to „dalej” jazda na dwór!

uśmialiśmy się przednio, a ja jak zwykle „zanurkowałam” w rozumowanie dziecka.
Do dziś pamiętam (odżałować nie mogę skasowanego przez onet bloga, gdzie skrzętnie przez parę lat zapisywałam poczynania małego Lubka), gdy Najstarszy postępował identycznie.
Mówił na przykład:

-Ty jesteś duża do nieba, a ja mały do….dywanu :)
-Ty masz oczka jak niebo, a ja jak…ziemia w donicy :)
-Jestem Lubuś, bo wszystkich lubię :)

I wiele, wiele innych, które na stałe wryły się w moją pamięć i serce. Dosłowność rozumowania dziecka-nie ma nic bardziej rozczulającego i śmiesznego zarazem.
Myślę, że często dobrze by było, być równie dosłownym, w życiu dorosłym.
To by wiele ułatwiło.
U dzieci nie ma niedopowiedzeń, nie potrzeba tłumaczyć, że miało się co innego na myśli, gdy rozmówca zrozumiał nasze słowa opatrznie. Tu wszystko jest jasne i klarowne. I mega szczere.
Czasem, gdy obserwuję, jak ludzie usiłują (a jakże! w sposób kulturalny) wbić jeden drugiemu szpilę, oczywiście nie rozumiejąc później, na jakiej podstawie ktoś mógł poczuć się urażony ;), natychmiast na myśl mi przychodzi, jak postąpiłaby ta osoba, nie wyrastając z dziecięcej dosłowności…
Pominąwszy fakt, że dziecko nie bywa z natury złośliwe, myślę, że w takiej sytuacji powiedziałaby wprost:

-nie lubię cię. Drażnisz mnie, więc będę starała się drażnić ciebie. wiem, że potrafisz czytać między wierszami. wiem, że cię zaboli, a o to mi przecież chodzi!

Czy nie byłoby prościej?

Osobiście wolałabym wresję hardcore, bo ta wersja light-dietetyczna jest jedynie z pozoru.

Z drugiej strony, odwiecznie zastanawiają mnie osoby, które bez wbijania przysłowiowych szpil, obejść się nie mogą…nieodłącznie towarzyszy mi wtedy myśl, że nie są to osoby szczęśliwe.
Ale z drugiej strony, jak sama jestem smutna-czy poprawi mi się humor, gdy inni też będą płakać?
hmmm…

Życzyłabym sobie i innym, życzliwości ludzkiej.
Z nią życie bywa przyjemnością, bez niej często utrapieniem.
Nie wierzę, że są ludzie z tak twardymi tyłami, że jest to im zbędne…

Mi nie jest. Dlatego sama nie chcę i nigdy nie chciałam być powodem czyjegokolwiek smutku.

A Wy? jakie macie zdanie na ten temat?



Podobne wpisy

12 komentarzy

  • Reply kat-sar 28 lutego 2014 at 08:16

    Wszystko racja, mądre słowa. Mamy duże doświadczenie jako matki, żony i wiemy, że wiele wynosi się z domu. Sposób mówienia, ton głosu, spojrzenie. Ja sama jestem dla swoich domowników czasami dość sroga – właśnie spojrzeniem, tonem głosu. I gdy kiedyś z boku popatrzyłam na Zosię, która już mnie zaczyna naśladować (oczywiście myśląc, że tak trzeba), to sobie uzmysłowiłam, jaką robię im przykrość, nie mówiąc nawet nic. Może lepiej byłoby więcej powiedzieć, dosłowniej, a mniej by się zraniło niż gestem czy spojrzeniem.
    Ja wiem, że ty pisząc tę notkę masz na myśli świat FB, blogów, komentarzy, ale… ci ludzie są tacy na co dzień – uszczypliwi, ironiczni, skwaszeni. Ja lubię się cieszyć, gdy widzę ludzi radosnych, optymistycznych, czerpiących szczęście z drobnostek, takim, którym się udało. Ale są tacy, których raduje czyjś smutek, porażka. Tym żyją. Najgorsze jest to, że ludziom młodym zawsze obraz osoby skwaszonej, rozżalonej kojarzy się ze staruszkiem, którego nic już nie czeka. Ale my tu mamy dowód, że coraz częściej na tę zawiść i kwasicę mózgu i serca zapadają bardzo młodzi ludzie.

    A dosłowność dzieci jest wspaniała!

  • Reply mama mniej zapracowana 28 lutego 2014 at 09:04

    Powiem tak – te szpile po cichutku wbijane, często głębiej ranią, niż te powiedziane w prost… Też się często zastanawiam na jakiej zasadzie to działa i… To chyba naprawdę sprawia przyjemność – może na chwilę, ale… Jeśli człowiek jest naprawdę smutnym/nieszczęśliwym człowiekiem, to takie chwile są ważne,pokazują, że są , hmm, lepsi? Tylko czy naprawdę? :)

  • Reply Noelka 28 lutego 2014 at 09:17

    Moje zdanie: Nie warto! Nie warto się przejmować ludźmi bez serca… Choć tacy ludzie też po coś istnieją. Głównie po to by sobie pomyśleć czasami „Ja taką nie chcę być. I nie będę.”

  • Reply Marta K 28 lutego 2014 at 09:30

    Mysle ze to po prostu taka polska natura… Polak nie jest szczesliwy gdy mu dobrze, ale wtedy gdy sasiadowi zle :( A skoro sasiadowi dobrze, to trzeba sie postarac aby tak nie bylo – stad chyba tyle jadu dookola… Przykre to, ale z drugiej strony dobrze widziec ludzi z przyklejonym niemal usmiechem na twarzy (i duszy chyba tez) – to najlepsza bron na tych nieszczesliwych!

  • Reply Monika dz. 28 lutego 2014 at 10:22

    uwielbiam te dziecięce mądrości :)

  • Reply Aga 28 lutego 2014 at 11:26

    Też zawsze się zastanawiałam, dlaczego niektórzy ludzie tacy są. Czy nie byłoby o wiele prościej gdyby ludzie byli wobec siebie choć trochę życzliwi. Nawet jeśli coś im nie odpowiada lub czegoś nie chcą lub nie lubią, to niech na to nie patrzą, nie biorą i niech nie komentują. Każdy z nas jest inny i ma inne poglądy, ale nie znaczy to, że ktoś jest gorszy. Tylko niektórzy ludzie niestety tego nie rozumieją :(

  • Reply Moniqa 28 lutego 2014 at 11:41

    Najbardziej ranią ci, którzy są najbliżsi. Słowa innych – czasem trzeba wpuścić jednym uchem a drugim wypuścić. Nie ma sensu brać wszystkiego do siebie. Choć fakt, że nawet czasem niektóre anonimy potrafią nieźle dać w kość. Bynajmniej mi (mnie?).

  • Reply Justyna Komada 28 lutego 2014 at 12:29

    Wiesz co Martuś. To wsjo co napisałaś to powody, dla których zostałam nauczycielem. Zdecydowanie wolę pracować, przebywać, obcować itd. … Z dziećmi. O!

  • Reply lahana 28 lutego 2014 at 12:32

    Sama często się zastanawiam skąd w ludziach tyle jadu, dlaczego tak często cieszymy się nieszczęściem innych. Po co te szpile, po co złośliwość. Przecież życzliwość tak niewiele kosztuje… niestety dla wielu za dużo :-(

  • Reply Agata 28 lutego 2014 at 16:37

    Sama prawda. Dorosli sa zawistni, zlosliwi, a pod wesolym usmieszkiem kryja morze pogardy i niecheci do swiata. Sama lubie gre slow, zreczna ironie i blyskotliwa riposte. Lubie ogolnie zabawe jezykiem, ale tylko jesli nie rani ona nikogo. Ogolnie (i pewnie naiwnie) lubie ludzi i chcialabym, zeby ta sympatia byla wzajemna.

  • Reply Magda Kus 5 marca 2014 at 06:16

    Są ludzie i ludziska, nic nie poradzimy.
    Ale moja odwieczna teoria brzmi – jak ktoś próbuje umniejszyć, żeby nie powiedzieć wbić w ziemię, drugiego oznacza to, że sam potrzebuje się wywindować.
    Im ktoś ma większe problemy z własną samooceną tym więcej szpilek musi wbić żeby się poczuć lepiej :)
    Mój sposób – olewka i nie wciąganie się w dyskusje :))))))))))))))

  • Reply honorata stradomska 5 marca 2014 at 14:23

    Ja przed chwila dowiedziałąm sei ,ze musimy kupić „tłuszcz”do drukarki czerwony,bo sie skonczył :)kocham te wywody,przekręcanie wyrazów,cos po prostu cudownego,szkoda,ze nie notuje wszystkiego ,na stare lata byłoby sie z czego posmiac……Albo wczoraj-moja 6 latka jest kaszlaca,10 letni brat nie chce isc do szkoły i patrze i co ja widze,ze ona mu kaszle centralnie do otwartej „paszczy” :) No jak ich nie kochac :D

  • Leave a Reply

    Przepisz wynik *