Dzieci, Kobieta, Rodzice

Dorosłe dziecko nigdy nie przestaje być dzieckiem

19 lipca 2016
dorosłe dziecko

Dorosłe dziecko nadal pozostaje dla matki dzieckiem. I gdy wylatuje za granicę na prawie dwa miesiące strugasz wariata i minujesz, by ukryć już tego dnia wdzierającą się tęsknotę. Dajesz kuksańca, robisz głupkowate selfie, a w środku rozdziera Cię smutek.

I choć nigdy nie śmiałabym odebrać mu szansy na przygodę i nowe doświadczenia dla zaspokojenia własnego matczynego komfortu, to nie będę ściemniała że jest lekko. Tak szybko mi dorósł, tak niewiarygodnie szybko…
Dlatego nie traćcie z życia swoich dzieci więcej niż to absolutnie konieczne, bo za chwilę będziecie stać na takim lotnisku strugając wariata, by oszukać jego i siebie słowami: „ufff wreszcie od Ciebie odpocznę, co za ulga”, na co mądrze Ci odpowie: ” wiem, wiem” i uściśnie mocniej niż zwykle…

Napisałam te słowa po tym, jak wróciłam bez niego do domu. Jeszcze w drodze na dworzec rozmawialiśmy o tym, co dla niego ważne a ja chłonęłam te chwile, bo wiedziałam, że musi mi te pół godziny wystarczyć na kolejne dwa miesiące. Nie potrafię zrozumieć dlaczego tak ciężko było mi się z nim teraz rozstać. Przecież w domu bywa gościem, bo wiadomo wakacje i zabawa, spotkania, wypady, wspólne granie. Mało go ostatnio, więc nie powinno niby mi robić różnicy, a robi. Ogromną. Lubię wiedzieć, że jest. Że wrócił bezpiecznie do domu, lubię gdy podnosi się w południe i zaspany mówi: ” jak dzieciaki z rana?”. Lubię słuchać o tym jak się ekscytuje nowo stworzonym „kawałkiem”, lubię gdy robimy sobie z siebie żarty, lubię jego czarny humor, ale najbardziej uwielbiam niekończące się nocne rozmowy, gdy łapiemy się za głowę spoglądając na zegarek. I choć już przerabialiśmy jego wylot za granicę, czuję dokładnie to samo co rok temu.

Nie lubię natomiast przechodzić koło jego pokoju, w którym nie słychać gitary. Dziwnie i obco, a przecież taka kolej rzeczy. I nie, wcale nie jestem nadopiekuńczą matką, obdarzam mojego syna ogromnym zaufaniem, a on go nigdy nie nadużywa więcej niż to konieczne. Poza tym, uważam że ma prawo także do błędów, ja nie przeżyję za niego życia i nawet nie próbuję. Dlaczego więc smutno mi, gdy odjeżdża na dłużej? Ano pewnie dlatego, że brutalnie dociera do mnie, że jest dorosły i że wkrótce całkowicie wyfrunie z domu. A wiecie jak jest, to wciąż w serduchu mój mały Lubuś przecież. Zapewne nasze relacje ( podobny odbiór świata, poczucie humoru, wariactwa) sprawę utrudniają, bo kurcze dobrze jest przebywać z podobnymi sobie, po prostu.

 

Dorosłe dziecko nie przestają być dzieckiem – to jedno wiem dziś na pewno.

Podobne wpisy

8 komentarzy

  • Reply Ania MS 19 lipca 2016 at 10:20

    Boziu ależ Was musi łączyć jakąś ogromna siła oprócz tej matczyno-synowskiej troski! Cudowne to i takie prawdziwe to się czuje! Pozdrawiam😘

    • Reply Marta 19 lipca 2016 at 23:27

      Łączy nas, to prawda. Jestem bardzo szczęśliwa, że dane mi było stworzyć tak fajnego syna ;). Ściskam :*

  • Reply Ania 19 lipca 2016 at 12:10

    Zgadzam się w 100%!! Dopiero teraz, kiedy mam własne dzieci i te dzieci dorastają tak szybko, rozumiem moją mamę i to, że do teraz traktuje mnie jak dziecko. I już się przed tym nie bronię :) gomuummygo.blogspot.com

    • Reply Marta 19 lipca 2016 at 23:26

      To bardzo prawdziwe co powiedziałaś: wiemy co to troska rodzica, gdy sami nimi zostajemy ;).

  • Reply Zwykła Matka 19 lipca 2016 at 14:31

    To dziecko to chyba w przedszkolu już miałaś :)
    Tak serio, moja teściowa nie jest moją ulubienicą, ale zawsze powtarza coś z czym się zgadzam – tylko w tej jednej kwestii się z nią zgadzam! Dziecko jest dzieckiem dopóki ma rodziców! :)

    • Reply Marta 19 lipca 2016 at 23:24

      Hahahaha taaa jasne ;). Ale fakt, młodo urodziłam – miałam 21 lat. Teściowej słowa są świetne!

  • Reply Rivulet 19 lipca 2016 at 16:25

    Ech rozumiem Cię dobrze z tą tęsknotą, moi chłopcy byli nad morzem 2 tygodnie z dziadkami i myślałam że mnie trafi. Niby miałam odpocząć, ale tylko odliczałam do ich powrotu :) Ciekawe, czy też tak będę tęsknić jak dorosną, bo na razie to maluchy przecież.
    Dobrze, że dziewczynki miałam przy sobie, bo inaczej to już w ogóle bym zwariowała chyba :D
    Fajnego masz najstarszego, ot co, jest za kim tęsknić. I dobrze nadawać na tych samych falach :)

    • Reply Marta 19 lipca 2016 at 23:25

      I co to za odpoczynek, prawda? ;)). Będziesz zawsze, nawet jak będą tacy jak mój najstarszy…Co zrobić? Taki los mam :) ♥

    Leave a Reply