Kobieta, refleksje

Czym dla Ciebie jest szczęście?

22 marca 2018

Czym jest szczęście? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym? Na pewno. A czy jesteś skłonna uwierzyć w to, że są kobiety (mężczyźni zapewne też, ale z wiadomych względów zabieram głos w sprawie kobiet), dla których szczęściem jest obojętność partnera? Nie, nie zwariowałam. Obojętność to często jedyna okazja do zaznania spokoju.

Szczęście Anny

Ania miała 36 lat, świetną pracę i kilka nieudanych związków za sobą. Żaden z wcześniejszych partnerów nie spełniał wymogów despotycznej matki Ani, która od zawsze wzbudzała w Annie uczucie przymusu podporządkowania. Szkoła średnia, kierunek studiów, nawet lokalizacja miejsca na zakup własnego mieszkania – to wszystko w zasadzie było wyborem matki Anny, a nie jej samej. Tak samo było ze związkami. Dla świętego spokoju dziewczyna kończyła relacje, które zdaniem jej matki nie prowadzą do niczego dobrego. Gdy pewnego razu to mama przedstawiła córce nowego mężczyznę, ze słowami: „takiego zięcia sobie wymarzyłam”, Anna wiedziała, że właśnie patrzy na swojego przyszłego męża. Nie ważne było to, że niekoniecznie był w jej typie, a ton nieznoszący sprzeciwu od początku budził w niej grozę. Uwierzyła matce, że skoro taki mężczyzna w ogóle zwrócił na nią uwagę, to byłaby kompletną idiotką, gdyby przepuściła okazję. Szybko sprzedała swoje ukochane mieszkanko, zwolniła się z ulubionej pracy, a po pewnym czasie zerwała wszelkie kontakty z koleżankami i znajomymi, które denerwowały jej wybranka. Teraz żyła jedynie domem męża (nigdy nie pozwolił jej zapomnieć, kto na ten dom zarobił), dbaniem o jego nienaganną prezencję i dobre samopoczucie. Za każde przewinienie dostawała karę. Przewinieniem była na przykład źle uprasowana koszula, bądź niedostatecznie wypastowana podłoga, a karą między innymi sypianie w piwnicy. Zanim Ania zdołała powiedzieć o swoim koszmarze komukolwiek, zdążyła popaść w głęboką depresję, przeżyć nieudaną próbę samobójczą i kompletnie stracić wiarę w siebie, jako człowieka. Na dźwięk klucza w zamku zamierała i marzyła, by stać się niewidzialną. Uwierzyła w to, że jest słabą, nieudolną, beznadziejnie głupią gęsią, która nawet domu prowadzić jak należy nie potrafi. Gdy jej mąż znalazł sobie kochankę, Ania odetchnęła z ulgą. Przestawał być w domu na czas, często znikał na weekendy, a gdy wracał zamykał się w swoim gabinecie, rzucając jej co najwyżej pogardliwe spojrzenie. Ania czuła się wreszcie wolna. Ignorował ją, a ona czuła się szczęśliwsza niż kiedykolwiek. Zrozumiała, że musi zrobić wszystko co w jej mocy, by znaleźć siłę na to, by od niego odejść. Nie było to proste, gdyż bez przyjaciół, wsparcia rodziny, z zerową wiarą w swoje możliwości Anna sama wpędzała się w poczucie beznadziejności. Sprawę ułatwiła jej kochanka męża, która po miesiącu wprowadziła się do ich domu i postawiła ultimatum kochankowi. Wsiadając do autobusu z jedną małą walizką, bez pracy i żadnych oszczędności Anna była najszczęśliwszą kobietą na świecie. Czuła się wolna. Ignorancja męża okazała się najlepszym uczuciem jakie od niego dostała.

Szczęście Karoliny

Karolina poznała swojego męża jeszcze na studiach. Od samego początku było widoczne, kto rządzi w tym związku. Chodzili tam, gdzie chciał Jacek, jadali to, co smakowało jemu, urządzili dom dokładnie w jego guście. Gdy Karolina zaszła w pierwszą ciążę wiadomym było, że od tej pory spełniać się będzie jako pani domu. Jacek nie wyobrażał sobie, by jego dziecko wychowywane było przez obcych, więc żadna niania, czy żłobek nie wchodziły w grę. Karolina nie protestowała, co więcej sama była przekonana, że to dobry pomysł, bo odchowa córeczkę i wróci na rynek pracy. Gdy malutka miała dwa latka, znów zaszła w ciążę. Od tej pory wychowywała dzieci, jednak coraz częściej w kłótniach słyszała, że jest darmozjadem. Gdy próbowała dorobić przez internet, słyszała że zaniedbuje dzieci, a dom wygląda jak pobojowisko. W rezultacie stała się niewolnikiem humorów swojego męża. Nie dosypiała, pilnując by dom lśnił, ale wtedy Jacek znajdował kolejne „wady” swojej żony i uderzał w nie z satysfakcją. Wszystko co robiła spotykało się z krytyką, a ona sama po pewnym czasie zaczęła o sobie myśleć, jak o największej nieudacznicy świata. Kompletnie przestała w siebie wierzyć, a gdy odkryła, że Jacek ma kochankę, nie zrobiła mu awantury, tylko przepłakała całą noc w poczuciu, że nawet męża przy sobie zatrzymać nie potrafiła. Winiła siebie. Widocznie za mało się starała, faktycznie jest za głupia i brzydka, a jedyne co teraz musi zrobić, to uprosić męża, by przy niej pozostał. Obieca mu, że postara się bardziej. Będzie spełniać jego życzenia, jeśli tylko da jej drugą szansę. Dopiero, gdy Jacek kompletnie zignorował jej błagania, porzucając ją dla kochanki, zrozumiała jak może być szczęśliwa sama. Jeszcze dużo czasu upłynie nim uwierzy w komplementy innych mężczyzn, ale już dziś docenia dni, w których nie słyszy, że jest głupia i niczego nie potrafi.

Szczęście Kasi

Kasia poznała swojego męża będąc rozwódką. Tak bardzo pragnęła uczucia i prawdziwego, pełnego domu dla swojego synka, że zignorowała wszelkie objawy toksycznego charakteru Mariusza. Kontrolował ją od samego początku, był chorobliwie zazdrosny. Nie mogła mieć kolegów, a każde męskie spojrzenie skierowane w jej stronę, musiała odpokutować słuchając, jak kokietuje facetów i jak tylko czeka, by przyprawić rogi Mariuszowi. Po pewnym czasie Kasia nienawidziła swej urody, która przyciągając zainteresowanie mężczyzn, stała się powodem wyzwisk wysyłanych pod jej adresem. Gdy uderzył ją pierwszy raz, wybaczyła mu pocieszając go, gdy skulony płakał i błagał o wybaczenie. Potem już tylko kupowała bardziej kryjące podkłady. Po kilku latach spędzonych w czterech ścianach piekła, Kasia postanowiła odejść. Pękło w niej wszystko, gdy zobaczyła jak jej mały jeszcze syn panicznie boi się Mariusza. Gdy wyprowadziła się z synkiem do matki, Mariusz zaczął przedstawienie. Najpierw błagał, klęcząc przed nią na ulicy pełnej ludzi, potem krzyczał, że się zabije, a następnie szantażował i zastraszał. Kasia przez kilka miesięcy bała się wyjść z domu. Śledził każdy jej ruch, wysyłał zastraszające wiadomości, w końcu zaczął nachodzić ją w pracy. Krzyczał, że albo będzie jego, albo nikogo. Mówił wprost, że ją zabije. Policja, świadkowie, ukrywanie się – tak wyglądało życie Kasi i jej synka przez kilka długich miesięcy. Gdy w końcu Mariusz odpuścił i zaczął Kasię ignorować, zapewne znalazłszy nowy obiekt do znęcania, Kasia pierwszy raz od dawna złapała swobodny oddech. Ignorancja Mariusza była pierwszym krokiem do jej szczęścia.

Szczęście każdej z nas

Masz prawo myśleć, że Ciebie na pewno by to nie spotkało. Masz prawo myśleć, że te kobiety są same sobie winne, że godziły się na takie życie. Pamiętaj jednak, że ile kobiet – tyle historii. Te kobiety też miały marzenia i wizję cudownego życia. Zostały oszukane i krzywdzone, często całymi latami. Myślisz, że Twoja ocena, nawet ta najgorsza byłaby w stanie je skrzywdzić, skoro przetrwały piekło? Spotkałam wiele takich kobiet, słuchałam wiele mrożących krew w żyłach historii, min. na spotkaniu „Kobiety dla Kobiety”, zorganizowanym przez Fundację 3-4 Start, w którym miałam zaszczyt uczestniczyć pewnego weekendu. I choć tak wiele uczuć mną wtedy targało, od złości po żal i niezgodę, to jedna myśl wciąż była niezmienna: nigdy, przenigdy nie możemy dawać przyzwolenia na krzywdzenie innych. Brak reakcji, to także przyzwolenie. Za zamkniętymi drzwiami często dzieją się tragedie. Nie bądźmy obojętni.

Podobne wpisy

3 komentarze

  • Reply Małgorzata Ostrowska 22 marca 2018 at 18:05

    Pięknie to napisałaś. Szczęście każdej z nas zależy od nas samych. Często mamy problem by w to uwierzyć, a warto.

  • Reply Monika Kilijańska 23 marca 2018 at 12:22

    Zawsze trzeba reagować!

  • Leave a Reply