Dzieci, Rodzice

Mikołaj istnieje naprawdę? Co odpowiedzieć dziecku?

8 grudnia 2015
Mikołaj istnieje, Mamusiu? To pytanie prędzej czy później pada. Co w takiej sytuacji robicie? Jak odpowiadacie? Zgodnie z prawdą, czy jednak zwycięża pokusa, by nie odzierać dziecka z marzeń? Nie będę Wam mówić co powinniście robić, bo nie zamierzam uczynić z tego wpisu poradnika (wszak nie jestem specem od Mikołaja:), powiem Wam jednak jak ja podeszłam do tematu, gdy mały Lubomir miał wątpliwość. A skoro zadziałało i nie podważyło w żaden sposób zaufania do rodziców, to myślę, że warto.

Mikołaj i jego renifery. Mikołaj i pomocnicy elfy – według mnie dzieci mają prawo wierzyć w tą całą magię. I ja robię wszystko, by tę wiarę zachować w nich jak najdłużej. Przecież w każdym z nas jest potrzeba bajki, czy legendy. Czytamy mnóstwo książeczek swoim pociechom. O tym, że dobro zwycięża zło. W bajkowym świecie wszystko jest takie, jakie chcemy by było. Dziecko czuje się bezpieczne, rozwija własną wyobraźnię. Książki dla dzieci to w większości mity, legendy. Chwalimy ich posiadanie, czytanie. Dlaczego miałoby być inaczej z Mikołajem? Przecież to wspaniała postać! Jest dobry, sprawiedliwy, poczciwy i daje ogrom radości.

-Mamusiu, a jak Mikołaj podkłada nam te prezenty?

Mikołaj wchodzi do domu przez kominek. Widzisz? Znów rozsypał nam popiół dookoła. 

To On istnieje naprawdę!!!

Istnieje. Dopóki w niego wierzysz, istnieje.

Uważam, że warto zachować tę magię jak najdłużej. Lubomir naprawdę długo wierzył w Mikołaja. Nawet jeśli udawał, że to już poza nim przed kolegami, widziałam jak zerka przez okno wypatrując śladów sań na podwórku. Co z tego, że większość rówieśników była innego zdania. On chciał wierzyć dłużej. Czy jest coś w tym złego, że dłużej mógł być dzieckiem? Nie sądzę. Co więcej, wspomnienia z Wigilii ma cudowne :). Każdego roku działo się coś magicznego, coś bardzo radosnego i często śmiesznego. A to buty Mikołaja, które były identyczne jak te, które nosił tata, a to głos nieco podobny do głosu dziadka, w końcu broda, która najwyraźniej z racji wieku Mikołaja zaczęła w pewnej chwili odpadać. W połączeniu z rodzinną, cudowną atmosferą takie święta zostają w pamięci na zawsze.

Maluchom zawsze powtarzam, że Mikołaj obserwuje ich cały rok. Tuż przed obdarowaniem same zastanawiają się, czy wszystkie psoty widział i czy nie przymknął czasem oka na ich występki. Pierwsze, co zwykle mówią po otworzeniu prezentów to: rózgi nie ma! :). Doskonale wiedzą, że znów im się upiekło :). W tym roku i dziewczynki są już na tyle duże, by poznały prawdziwą historię starszego, dobrodusznego siwego pana z brodą. Mikołaj przecież pomagał ludziom, ratował żeglarzy, rozdawał majątek biednym. To postać realna, żaden tam przebieraniec.

Dlatego ja nie odzieram dzieci z własnych wyobrażeń o Mikołaju. Wierzą, sprawia im to ogromną radość, starają się być grzeczne (co z tego, że w przeddzień wigilii najczęściej:). Niech wierzą jak najdłużej, niech będą dziećmi ile tylko się da. A jak przyjdzie ten moment prawdy, na pewno nie będę miały do mnie żalu, że nie uświadomiłam ich wcześniej. Wiem, bo już to przerabiałam.

Zresztą ja nadal w niego wierzę. Zakorzenił się we mnie skutecznie. Waszym dzieciom niech się jednak kojarzy w nieco przyjemniej KLIK KLIK :)

Podobne wpisy

19 komentarzy

  • Reply 4 razy M 8 grudnia 2015 at 12:39

    Również uważam że warto podtrzymywać w dzieciach wiarę w świętego Mikołaja jak najdłużej. Pamiętam doskonale moment kiedy dowiedziałam się że święty nie istnieje. Święta nie były już magiczne i wyjątkowe. A teraz uwielbiam patrzeć na radość dzieci i ich oczekiwanie na gwiazdora. Wszystkie dobre wspomnienia wracają

    • Reply Marta 10 grudnia 2015 at 08:35

      Tak, ja też pamiętam ten moment. I choć dość długo bałam się Mikołaja (powód w linku:P), to kochałam Go całą sobą :).

  • Reply Mama Calineczki 8 grudnia 2015 at 13:33

    Ja również uważam, że warto wierzyć w Mikołaja, to jest coś pięknego… :) Ja dowiedziałam się, że go nie ma jak miałam 7, czy 8 lat dopiero… :D

    • Reply Marta 10 grudnia 2015 at 08:35

      Mój Lubek miał ponad 10 lat :D

  • Reply Natalia 8 grudnia 2015 at 13:58

    Czy wierzę w Mikołaja.
    No jasne! ;)
    Co roku w okolicy szóstego grudnia dostaje od losu jakiś prezent.
    I wierzę, że to właśnie ten Mikołaj z góry na mnie patrzy i chce bym się uśmiechnęła przed tymi świętami. :)
    W Mikołaja wierzyłam do 10 roku życia. I choć podejrzewałam wcześniej, że to rodzice podkładają te piękne prezenty, choć koleżanki w szkole mówiły uparcie, że szkolny Mikołaj to ich pan sąsiad-ja wiedziałam swoje. Potem właściwie przyszedł czas, gdy postanowiłam być dorosła i mądra i przestałam pisać do niego listy. I od tej pory, aż do momentu gdy zostałam ciocią i w moim domu znów pojawiły się małe dzieci święta miały jakąś mniejszą magię.
    Dziś wierzę razem z Nimi. Ze wzruszeniem obserwuje jak piszą listy, jak piszczą na widok pozostawionych podarków, albo jak z błyskiem w oku obserwują przez okno, czy gdzieś na niebie nie śmignęły im sanie z reniferami. Wiara w Mikołaja jest piękna, dodaje dziecku wiele pięknych wspomnień!

    Ho Ho Ho Tosinki ;) :*

    • Reply Marta 10 grudnia 2015 at 08:36

      Lubomir też wierzył do 10 roku zycia. I dobrze Mu z tym :)) A nam jeszcze lepiej. Ta radość, wyczekiwanie..ach, jak ja to kocham. Teraz patrzę na maluchy, które wcale już takimi maluchami nie są, jak wypatrują, wyczekują…mam chyba większą frajdę niż Oni czasami :)

    • Reply Marta 10 grudnia 2015 at 08:44

      Warto w niego wierzyć! świat jest lepszy, kolorowszy :)). Lubomir też wierzył do ok. 10 roku życia, jak nie dłużej ;). Maluchy mam nadzieję pójdą w jego ślady. Ho ho ho Noel! :*

  • Reply Asia 8 grudnia 2015 at 15:46

    Pewnie, że wierzę i mam zamiar podtrzymywac tę wiarę w Mili ;)

    • Reply Marta 10 grudnia 2015 at 08:44

      I bosko! :)

  • Reply Moniqa 8 grudnia 2015 at 16:15

    a my, w tamtym roku, mimo góry prezentów podarowaliśmy mojemu bratankowi i rózgę, a co! żeby i śmiechu trochę było ;))

    • Reply Marta 10 grudnia 2015 at 08:44

      Hahahahaha i to jest dobre posunięcie ;)

  • Reply Rivulet 8 grudnia 2015 at 16:48

    No cóż, ja wierzę w świętego Mikołaja – tego prawdziwego, z Myry :) Tak jak napisałaś, to żadna bajka. Tylko kawał dobrego chłopa, którego wspominamy do dziś :)
    A oczekiwanie na prezenty w nocy? No pewnie, że czekamy na prezenty od świętego :) bez tego nie wyobrażam sobie tego dnia. I te piękne wspomnienia z dzieciństwa… Chcę, żeby moje dzieci miały takie same :)

    • Reply Marta 10 grudnia 2015 at 08:44

      Pięknie to napisałaś…właśnie – dla tych wspomnień wspaniałych warto chociażby!

  • Reply asia/wkawiarence.pl 9 grudnia 2015 at 09:36

    dzieciństwo to czas marzeń, snucia planów, wiary, że wszystko jest dobre i piękne. I Mikołaj – to jedno z takich spraw. z wielką brodą, worem pełnym prezentów, z białą brodą , w czerwień przyodziany.

    • Reply Marta 10 grudnia 2015 at 08:45

      Dokładnie! Ile to wspomnień i opowieści dzięki temu staruszkowi :)

  • Reply Taliwzmianki 9 grudnia 2015 at 10:50

    Wiara czyni cuda :P

    • Reply Marta 10 grudnia 2015 at 08:45

      nie inaczej :)

  • Reply Marta K 12 grudnia 2015 at 23:05

    Pięknie to napisałaś :)
    Chyba coraz bardziej w wielu domach ta magia zanika, a szkoda, bo to pozbawia dzieci wielu marzeń i właśnie tego co w tych świętach najpiękniejsze, czyli magii.
    Przede mną jeszcze kilka lat zanim Hania zacznie zadawać takie pytania, ale też nie zamierzam przedwcześnie sprowadzać jej na ziemię, do szarej rzeczywistości:)

  • Reply Adriana Krynicka | Kosmetomama 14 grudnia 2015 at 10:04

    Ja podchodzę do sprawy tak samo. Magię chcę zachować w dzieciach jak najdłużej.

  • Leave a Reply