dialogi, Dzieci

co za dzień!

21 października 2013

Od rana chłopcy o wszystko się sprzeczają. Nie ma wspólnej zabawy, a słychać tylko:

-to moje, ja wziąłem pierwszy!
-nie plafda! Ty nigdy nie jesteś pielfszy!!!
-mamo!!! on mówi, że nie jestem nigdy pierwszyyyy!!!!
Tosio nie jest pielfszy! Tosio nie jest pielfszy! Tosio nie jest pielfszy!
jesteś niefajny i nie będę się z Tobą nigdy niczym dzielił!
mamoooo (już przez łzy), Ja nie jestem niefajnyyyy, ja jestem Flaaaaniooooo!!!!

Dla pełnego zobrazowania sytuacji dodam, że w dziewczyny również coś wstąpiło i Nelka od świtu biadoli (tak, biadoli-nic nie pasuje, wszystko męczy i irytuje) a Gaja chyba pragnie rodzeństwu zwyczajnie dorównać. I tak: Gaja na rękach jojczy, dookoła snuje się niezadowlona Nela: „nieeee, eeee, yyyy, aaaaaaaaaa!!!!!” a w tle (jakby tego mało było), słychać zawodzenia i kłótnie braci.
Zwykle w takich sytuacjach najpierw tłumaczę (mówię o chłopakach), a jak to nie skutkuje, mówię niezadowolonym tonem, że są niegrzeczni i niech się szarpią, kłócą i Bóg wie co jeszcze, jeśli taka ich wola, tylko potem na skargę i utulenia niech do mnie nie biegną. Często skutkuje. Ale nie dzisiaj.
I wiecie co zrobiłam?
zachowałam się jak rozwydrzony na maksa dzieciak. Wsadziłam Gaję do skoczka, po czym wróciłam do reszty i zaczęłam zawodzić: „ja nie chcę gotować obiaduuuuu!!! ja mam dosyyyyć Was karmić i ubieeeeeraaaać!!! Ja chcęęęę nic nie rooooobić!!! aaaaa!!!!!eeeee!!!!łeeeee!!!!
Mam nadzieję, że sąsiedzi mnie nie słyszeli, bo pewnie wezwaliby jakieś służby medyczne;)
Po paru minutach mojego mędzenia, zapanowała cisza. Chłopcy początkowo chichrali, ale widząc, że mi wcale nie do śmiechu, mi do maaaaruuuudzeeeeniaaaa, przestali i zaczęli mnie ciągnąć za ubranie, prosząc bym się już uspokoiła. Nelka miała ubaw, ale też przestała jęczeć.
Po kolejnych sekundach mojego zawodzenia, zrozumieli przekaz.
Antek przeprosił, w ślad za nim ruszył Franek a na koniec podeszła dać buziaka Nelka (nie sądzę, by ta też zrozumiała, ale skoro chłopcy tulą się do mamy, ona być gorsza przecież nie może).
Ucichłam. Przez chwilę nic nie mówiłam. Oni też milczeli.
W końcu odezwał się Tosio:
z taką mamą, to ja bym chyba oszalał….

a Franek zajrzał  mi głęboko w oczy, pogłaskał po głowie i wypalił:
nie fachofuj się tak, bo Mikołaj do ciebie nie fyjdzie!


 
i mnie wystraszył:/ 

i piękna wygrana dziewczynek z konkursu u Aparatki.
Ale jak można się z notki domyślić, Nelka dziś dzielić się nie zamierza niczym. A już na pewno
nie nową koroną!
w myśl zasady, że królowa jest tylko jedna, paraduje w koronie wszędzie!
dobrze, że ciepło na dworze.

Podobne wpisy

27 komentarzy

  • Reply -klara 21 października 2013 at 14:33

    Przychodzi mi jedno do głowy: ale z ciebie piękna kjojewna Nejko:) prześliczna ta korona:) a co do ciebie to zachowuj się matko,bo nici z prezentow;) ps.jutro będzie lepszy dzień!dzis cos wisi w powietrzu:pppp

  • Reply Magdalena Burek 21 października 2013 at 14:43

    Ale się uśmiałam, wyobraźnia zaczęła pracować i w głowie mam jak zaczęłaś zawodzić;dd. Z Neli prawdziwa królowa:)) Jutro im przejdzie zobaczysz:)

  • Reply Paula B 21 października 2013 at 14:45

    :)
    :*
    wystarczy.

  • Reply Rivulet 21 października 2013 at 15:10

    Hahahahaha leżę xD Ja dziś mam to samo, ino w w konaniu dwójki, już niedosłyszę..

  • Reply Noelka 21 października 2013 at 15:10

    hahahahahaha, dobre, dobre, wykorzystam!! :D
    A korona jest naprawdę zaje…super! :)))

  • Reply zuzanabb 21 października 2013 at 15:35

    Tosiek jak zawsze miażdży konstrukcję! Hi hi!

  • Reply Marta mama Nikusia 21 października 2013 at 15:36

    Haha mistrzowskie rozwiązanie sprawy ;) Już wiem co robić jak mi dziecko marudzi i stęka, bo czasem mam ochotę założyć słuchawki na uszy i włączyć muzykę :P

  • Reply binka 21 października 2013 at 15:40

    Oj znam tą technikę! Stosowałam nie raz i nie dwa, wyprowadzona z równowagi przez mojego siostrzeńca… w związku z tym, że krzyków i złoszczenia się na dziecko nie „stosuję”, to gdy nic nie działało na marudę, często pokonywałam go jego własną bronią !:P
    Nic tak nie przywraca do pionu jak ciotka siedząca na dywanie, płacząca i narzekająca na te same rzeczy, co dziecko ;)

  • Reply Klaudia_G 21 października 2013 at 15:46

    oo królowo ma :*
    I teraz tylko pomyslec ze zplucha przed nami, bo jeszcze w zimę to sanki itd. A w pluchę… aż się sama bije :)

  • Reply Stokrotka 21 października 2013 at 16:17

    Super:D no to masz niezawodny sposób na Dzieciaki:-D królewna piekna:D

  • Reply Blueberry 21 października 2013 at 16:31

    Hahahaha, cudowna metoda wychowawcza ;)
    Korona super!

  • Reply Anonim 21 października 2013 at 16:42

    o jesuuuuu ale jestes Bombowa Matka…..brawooooo
    ale się uśmiałam…..
    buziaki dla grzecznych dzieciatek…:)

  • Reply Niebieska 21 października 2013 at 16:43

    Ja nie wiem po co kupować poradniki o wychowaniu jak tu wszystko podane na tacy i jeszcze opatrzone takimi ilustracjami :).
    Jesteś genialna!

  • Reply Ptysiu 21 października 2013 at 17:43

    :)
    Nam do śmiechu, ale Tobie na pewno nie było.
    Królewna prześliczna :*

    Ps. Ja podobnie zachowuję się, gdy Tusia marudzi i zawsze to działa :P

  • Reply Miśka 21 października 2013 at 17:49

    Nie wiem, czy mnie wypada,ale zdaję się, że skorzystam z podpowiedzi! Choćbym miała nie dostać nic od Mikołaja;))
    Królewna jedna jest! I każdy to wie…a nawet widzi:)

  • Reply Miszkowa mama-miszka fashion 21 października 2013 at 19:05

    Kochana każdy z nas ma prawo mieć gorszy dzień :) Jeśli chodzi o mikolaja to u nas groźba że nic nie przyniesie poszła już w ruch :))) http://www.miszka-fashion.blogspot.com/

  • Reply Anonymous 21 października 2013 at 21:20

    Cudna, wspaniała, piękna, doskonała Nela! Och, ach! Napatrzeć się nie mogę :)))
    Jaga

  • Reply Moniqa 22 października 2013 at 08:17

    :D Uwielbiam ich :) No nie masz wyjścia, musisz być grzeczna, bo Mikołaj do Ciebie nie przyjdzie:) Świetny sposób:)

  • Reply KREACJA DNIA 22 października 2013 at 10:17

    Korona cudna ale królewna przyćmiła ją swoją urodą..Piękna fotka ..a jaka radosna! wow!!

  • Reply zaneta z 22 października 2013 at 19:32

    Jak zawsze się uśmiałam :) super :) poDrowienia ślą całej gromatki <3
    http://www.nelusiovo.blogspot.co.uk

  • Reply Julita 22 października 2013 at 20:09

    Ach, i ja uwielbiam te Twoje dzieciaczki! :-)
    A Ty bardzo sprytnie to załatwiłaś! :-D
    Buziaki! :-*

    • Reply ma~ 22 października 2013 at 20:30

      :*** czasem warto zrobić z siebie wariatkę;P

  • Reply Dominika Frankowska 22 października 2013 at 20:13

    Po raz 4 mówię: kocham Twoje opowieści :) przyznam się szczerze, że sama swojemu synusiowi pokazuję czasem taką histerię i również skutkuje, Na szczęście sąsiedzi najbliżsi są koło 500 m obok ;D uff..pozdrawiamy

    • Reply ma~ 22 października 2013 at 20:29

      Dominiko, aż chce się je spisywać, mając takich czytelników:)) hahahaha histeria działa, pewnie do czasu-ale dobre i to. U nas sąsiedzi też na szczęście nie przez ścianę:P
      buziaki:*

  • Reply mamuśka_patuśki 23 października 2013 at 08:37

    Świetne są te Twoje pociechy…. A korona megaaaaaa!!!

  • Reply Anonymous 23 października 2013 at 08:50

    A u mnie ta metoda całkiem odpada, bo kiedy próbuje lametowac, to zaraz syn ma szkliste oczy i zaczyna płakać, bo myśli, ze mamie krzywda się dzieje…
    Ja udaje, ze nie słyszę i na szczęście to skutkuje…

    Pozdrawiam
    Stała Czytelniczka :*

  • Reply Mych: 24 października 2013 at 18:56

    „Ja nie jestem niefajny, ja jestem Flanio” Franio i wszystko jasne- kocham tego dzieciaka <3

  • Leave a Reply