Kobieta, Rodzice

Cesarskie cięcie to nie poród. Serio?!

9 kwietnia 2015
CC

Zwykle nie przyłączam się do bzdurnych dyskusji, ale teraz postanowiłam zająć stanowisko. Choć nie mogę powołać się na własne doświadczenie (rodziłam sn), dotąd wydawało mi się, że podczas cesarskiego cięcia rodzi się nowe życie. A jak rodzi się nowe życie, to logicznym jest, że właśnie nastąpił poród. No bo jeśli nie poród, to co? zabieg medyczny ze skutkiem ubocznym, jakim jest nowy człowiek? Ja przepraszam, ale jak czytam, że prawdziwą kobietą jest wyłącznie matka, która powiła dziecię siłami natury i to najlepiej bez żadnego znieczulenia, w bólach i cierpieniach, to naprawdę zastanawiam się kto te brednie pisze.

Urodziłam piątkę dzieci. Wszystkie jak przeciwniczki CC przykazały. Troje jak „największa bohaterka”, bo w bólach tak kosmicznych, że włos na ręku mi się jeży na myśl do dnia dzisiejszego. Przy dziewczynkach miałam już możliwość skorzystania ze znieczulenia, po które podczas porodu „wyciągnęłam ręce” nader ochoczo. I gdyby nie fakt, że przy Gai nastąpiły (nie pytajcie o mój kręgosłup) skutki uboczne, bo jakiś pajac nie potrafił wkłuć się tam gdzie powinien, głosiłabym pod niebiosa nadal (po Neli głosiłam), że znieczulenie to najwspanialszy wynalazek pod słońcem. Gdy znieczulona wydałam na świat Anielkę, moją pierwszą myślą nie było :ach, jaką piękną mam córeńkę (to później:), a: po jaką cholerę ja się tak męczyłam z chłopcami???!!! I naprawdę nie pojmuję w czym lepszą matką się stawałam wydając na świat dajmy na to Frania, łażąc z bólu po ścianach i żegnając się w myślach z żywotem. Czy inaczej przytuliłam dziecko na świat w męczarni wydane, niż to narodzone we względnym komforcie? no, pewnie z większym strachem jedynie, że upuścić mogę, bo i ręce i reszta ciała z bólu odrętwiałe. A to, że zamiast brzucha goiło mi się krocze naprawdę wzniosło mnie na szczyty? zostawiłam w tyle te zoperowane, wygodnickie lale? Te, co się tak męczyć nie chciały i zafundowały sobie rarytas w postaci bezruchu po? No bo nie wiem jak Wy, ale ja śmigałam raz dwa po porodzie, a dziewczyny po porodzie przez cc chodziły nczym babuleńki w pół zgarbione i syczące z bólu przy każdym niemal ruchu. Nooo, faktycznie wygodne! Nie ma co!

Z drugiej strony po co sobie umniejszać, nie? wszak rodząc bez znieczulenia siłamy natury, a potem karmiąc piersią z namaszczeniem, wśród fanatyczek mogłabym się starać o miano bohatera. Albo jakiejś super woman choćby. I głosić razem z nimi te herezje, że tylko co moje właściwe. I tylko jam nieomylna. Bo moja racja jest mojsza! Bo po co myśleć? Przecież NIE ISTNIEJĄ wskazania do CC. Wymyśliły je sobie te wygodne pańcie, albo przekupieni przezeń lekarze. Lepiej rach ciach wrzucić wszystkie te matki – nie matki do jednego wora. I krytykować! I szydzić! I pokazywać swoją wyższość – bo ja URODZIŁAM! I JESTEM PRAWDZIWĄ KOBIETĄ! A te co kazały sobie brzuch przeciąć (bo przecież kazały! bo jakby się postarały, to by urodziły NORMALNIE!) to są zwykłymi podróbkami kobiet. I tyle! I ja im współczuję. Bo ani więź z dzieckiem nie ta, ani świadomość porodu żadna. Pffff….taka tam wydmuszka! Żadna matka!

Ja tutaj się naśmiewam, ale uwierzcie, że na tego typu komentarze natknąć się w sieci nie trudno. A to już śmieszne nie jest. Ba! to jest żałosne. I jedynym wytłumaczeniem takich zachowań, jest dla mnie myśl, że gdy się człowiek tak bardzo, bardzo nacierpi, to może z tego bólu dostać pomieszania zmysłów. I te wszystkie złośliwości to stąd się właśnie wzięły.

A tak na zakończenie już całkiem poważnie. Nie ważne czy urodziłaś siłami natury, czy przez cesarskie cięcie. I wcale nie najważniejsze jest nawet to, czy miałaś wskazania do CC, czy sobie je po prostu zażyczyłaś  – to Twoja decyzja, poparta przecież przez lekarza. Gdyby ta decyzja zagrażała dziecku, żaden doktorek nie wziąłby na siebie takiej odpowiedzialności, zaręczam. Co więcej, przecież o wiele więcej niebezpieczeństw czyha na dziecko wydane na świat siłami natury. Poród jest dla dziecka, jak i matki trudniejszy. Tak, czy siak czy rodziłaś sn, czy też przez cc w obydwu przypadkach zostałaś matką. Ale sam poród to za mało, by uczynić Cię matką idealną.Ocena jaką matką będziesz należy zwłaszcza do Twojego dziecka. Na pewno nie do „koleżanek” z sal porodowych, ani tym bardziej do obcych nicków z for internetowych.

Mówiłam to ja. Matka, która przed cesarką broniła się jak mogła. A czy była to dobra decyzja? nie wiem. Wiem natomiast, że miałam do niej pełne prawo. Takie samo, jak matki które rodzą dzieci przez cesarskie cięcie.

Podobne wpisy

50 komentarzy

  • Reply Noelka Pe 9 kwietnia 2015 at 08:26

    O Matko… A matki adopcyjne? Co z nimi? One ani nie karmią, ani nie rodzą w ogóle…
    Każdy podejmuje samodzielne decyzje, nie każdemu jest dane pewne rzeczy przeżyć…
    WRRRR jak mnie wkurzają stereotypy…

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 09:20

      Mamy adopcyjne mogą być rozgrzeszone, bo przecież zrobiły coś wielkiego. A te wygodne kobietki, które jedynie podłożyły się pod nóż przy cc? no przecież nie zrobiły nic ;) Oczywiście ironizuję, żeby nie było :)

  • Reply Anna Motylewska 9 kwietnia 2015 at 09:15

    Zwyczajnie śmiać mi się chce z tych wszystkich MAM na forach, które głoszą swoje przekonania, jakoby one rodzące w bólach były cudownymi matkami, którym należy oddawać cześć i kłaniać się w pas dziękując, za tak wielkie poświęcenie jakim jest poród naturalny :) Sama rodziłam niedawno (2tyg temu) przez cc – wskazanie łożysko przodujące – i gdyby nie operacja i rozsądek lekarza pewnie mój synek i ja mielibyśmy poważne kłopoty zdrowotne (o ile w ogóle urodził by się żywy). Fakt sam zabieg dla dziecka jest stresujący, bo nie ma czasu żeby się przygotować na przyjście na ten świat i jest nagle wyrywany z ciepłego brzuszka mamusi. Ale życie ważniejsze niż jakieś tak bezstresowe przygotowania :) I pomimo cc czuję się 100% mamą, która kocha swoje Maleństwo i jest w stanie oddać za nie życie. Nie potrzebuję specjalnych podziękowań, wielbienia i chwały jak Panie,które szydzą z takich jak ja, choć ból po cc przynajmniej przez pierwsze dni jest straszny i potrzebna pomoc najbliższych. CZUJĘ się MAMĄ i tego uczucia nie ma prawa nikt nawet tknąć najmniejszym porem skóry swojego palca :):) Wszystkie te BŁOGOSŁAWIONE i OŚWIECONE MATKI powinny udać się na terapię do psychologa ewentualnie psychiatry, bo to ewidentnie jakieś zaburzenia na tle poczucia własnej wartości:) Jeszcze powinny mnie zlinczować bo zamiast karmić piersią to ściągam pokarm i podaję w butelce i dokarmiam mm ;) Już odpowiadam – tak z własnej wygody bo miałam tak poranione i pokrwawione sutki, że wolałam, żeby Maluch miał spokojną kochającą mamę, a nie sfrustrowaną wariatkę, która za każdym razem jak go dostawiała do piersi miała ochotę go udusić – ból nie z tej ziemi :) I pomimo cc i niekarmienia piersią kocham swojego synka, może nawet bardziej niż te wszystkie fanatyczki, które później może będą oczekiwały od swoich dzieci jakiś wielkich podziękowań lub wielbienia ze strony dzieci za poród w tak niewyobrażalnych bólach :) Nasza Trójeczka pozdrawia Waszą Siódemeczkę :):)

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 09:22

      Aniu, no co ja tu mogę dodać? :) Właśnie to chciałam w poście przekazać – nie rodzaj porodu czyni nas dobrymi matkami. A już na pewno nie lepszymi kobietami. Jakby siła cierpienia decydowała :). Mocno Cię pozdrawiamy! Dziękuję za komentarz :*

    • Reply disqus_jkMizMXPyQ 9 kwietnia 2015 at 09:36

      jak napisałam CC ze wskazań medycznych, nie umniejsza takiej matce w ogóle ani jej dziecku :) wskazania medyczne to nie fanaberia :)

  • Reply disqus_jkMizMXPyQ 9 kwietnia 2015 at 09:34

    nie neguje cc ze wskazań medycznych, to czasem ratowanie życia i matki i dziecka !! natomiast CC z fanaberii, o nie bardzo. Znieczulenie OK. ale CC z fanaberii nie ! czemu bardzo proste !
    żeby nie było jestem prawie naukowcem z naukach medycznych ( prawie brakuje dwa miesiące ;P)
    CC jest ważne i potrzebne kiedy trzeba.
    1. dziecko rodząc się naturalnie drogami rodnymi kolonizuje się florą bakteryjną pochwy, artykuły mówią, że zmniejsza to ryzyko alergii, przez CC dziecko nie ma kolonizacji bakteriami symbiotycznymi, owszem kolonizacja zajdzie, ale przechodząc przez kanał rodny ta florę dziecko dziecko zdobywa wcześniej na dzień dobry.
    2. karmienie piersią, w kwestii mówią tu alergii podkreślam, zauważona, że nie mleko ale kontakt naga skóra matki, twarz dziecka powoduje kolonizacje symbiontami.
    oczywiscie nie jest tak ze kazde cc=alergik bo w medycynie nic nie ma jednego czynnika, a raczej działa synergizm moim zdaniem.
    Podsumowując czy z cc czy naturalne tak samo piękne i kochane. Ale np. jak czytam CC bo mamusia wymarzyła sobie, że synek urodzi się np. dajmy na to 9 kwietnia i robi CC to włos się dęba staje, ludzie opanujmy się bo mam wrażenie, że z macierzyństwa czasem robi się sklep.
    Szanuje znieczulenie, jak idę do dentysty wyrwać zęba to nie robię tego na żywca, każdy ma inny próg bólu to też ważne. Nie potrzebujesz znieczulenia ok potrzebujesz też ok ;) CC bo dziecko zle ułożone, duża wada wzroku matki i wiele innych ok. Ale cc bo się boje, albo mam widzi misie nie przemawia do mnie.

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:49

      Dziękuję za fachowy komentarz. Jak czytam, że cesarka może być powodem wyboru daty urodzenia, to sama staję okoniem. Serio? Aż tak? Ludzie nie przestaną mnie zadziwiać. Pozdrawiam :)

  • Reply Sylwia Matusak Bigus 9 kwietnia 2015 at 09:38

    ja miałam cc z synem. nie z własnej woli. miałam wywoływany poród na normalnym fotelu do porodu sn, ale w trakcie dziecku spadł puls, wyniki się pogarszały więc zostało ostatnie wyjście cc.
    więc także nie rozumiem tego co niektóre „prawdziwe kobiety-mamy” piszą

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:49

      Bo to są bzdury. Ciężko zrozumieć :)

  • Reply Mama w biegu pl 9 kwietnia 2015 at 09:52

    Ehh, a już myślałam, że wymyśliłam sobie te moje rozkrzyczane dzieci :) Wszak ja ani razu nie rodziłam ;)

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:49

      hahahahaha Ty szczęściaro!

  • Reply ~Meg~ 9 kwietnia 2015 at 10:05

    Kurcze, trzeba się naprawdę nudzić, żeby wymyślać takie brednie. Czytałam wpis Wioli i oczywiście się z wami zgadzam.
    Sama urodziłam Antka naturalnie i bez znieczulenia. Wymęczyłam się strasznie ale kiedy byłam w ciąży z Jukiem nawet mi przez myśl nie przeszło żeby prosić o cesarkę. Stało się inaczej bo Młodszy ułożony był pośladkowo i bez wahania podjęłyśmy decyzję z Panią doktor o cesarce. Bo po co narażać życie i zdrowie dziecka i moje?
    No i co teraz dla Antka jestem lepszą mamą niż dla Julka? Co do wychowania naszych dzieci ma sposób urodzenia.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:50

      Prawda Madziu? Powinnaś inaczej tą miłość czuć chociaż, a tu zonk ;)
      ściskam :*

  • Reply miejskiewiejskie 9 kwietnia 2015 at 10:40

    Hmmm to chyba ja jako matka cesarkowa podwójnie- w dodatku z cesarek na zimno moge w sieci mocno oberwać… Ale tak naprawdę to nie w sieci usłyszysz największe słowa krytyki- tylko przy rodzinnym stole z ciotkami, wujenkami i innymi krewnymi, które ochoczo będądpradzac w wskazywać drogę, którą każda kobieta pojsc powinna – i ty znowu nie wpisuje sie w ich kanony- nie dość, ze dwa razy cc to jeszcze karmie tak długo, że to juz z pewnością patologia…

    Takie słowa mogą zaboleć matkę, ktora dopiero co się nią stała. Te z dłuższym stażem zwykle juz nie reagują na podobne bzdury. Ja- reagowałam śmiechem. Bo co mi zostało? Długo gorąca sie rana, upokorzenie na sali operacyjnej, mięśnie brzucha które juz nigdy nie bedą działać tak jak powinny. Bałam sie sn bardzo. Bardzo bardzo nardzo. A kiedy okazało sie, że cc bedzie konieczne nawet sie ucieszyłam. A potem… Moje pierwsze macierzyństwo było niepełne. Ciagle nie takie jak chciałam. Nie umiem powiedzieć czego mi zabrakło. Moze samoswiadomosci i zrozumienia ze zamiast czekac na to co powinno sie zdarzyć, powinnam brać to, co do mnie przychodziło. Z pewnością zabrakło mi chwili sam na sam z dzieckiem, kontaktu skóra do skory. Rok zajęło mi pogodzenie się z tym co mam. Rok! A przecież byłam przygotowana na cc, wiedziałam co mnie czeka. Na drugą poszłam bez zastanowienia. Nie ważna byłam juz ja w tym wszystkim- tylko dziecko. Ja juz wiedziałam co i jak i było mi łatwiej.

    • Reply miejskiewiejskie 9 kwietnia 2015 at 11:00

      Boje sie tylko tych stwierdzeń o tym, ze cc jet łatwiejsze dla dziecka niz sn. Bo nie jest. Dużo sie słyszy o powikłaniach po porodzie naturalnym ale trzeba pamietać ze cc dla dziecka to naprawdę nie jest bułka z masłem. Alergie, astmy, zaburzenia integracji sensorycznej, nieprawidłowe napięcia mięśniowe… W obliczu złamanego obojczyka, itd to noże niska cena ale zastanówcie sie dobrze… Każde przeziębienie to walka o oddech. To nie znika, ciągnie sie tygodniami, matka ciagle bierze zwolnienia z pracy a z astmy sie nie wyrasta. Zaburzenia si to mie tylko gadanie to kłopoty w szkole, czasami kłopoty z rówieśnikami bo dziecko z czymś nie moze sobie poradzić… Cc dla dziecka to naprawdę nie jest byle hop siup.

      • Reply asia 9 kwietnia 2015 at 11:57

        kochana,dzieci urodzone sn też mają astmę,alergię i wszystko to co napisałaś. a z kolei dzieci z cc nie mają żadnych problemów zdrowotnych.(przykładem jestm ja i mój brat urodzeni ponad 30 lat temu).i uwierz mi,że nie ma reguły jśli chodzi o zdrowie. i niejednokrotnie nie ma znaczenia jak urodzone dziecko.
        ważne aby i matkę i dzidziusia pomogli urodzić kompetentni lekarze i położne.i traktowali ich po ludzku.
        ps a z tymi kłopotami w szkole to już przesadziłaś. jeśl dziecko sobie nie radzi z nauką i kolegami to tzn że to wina cc?
        padłam…

        • Reply Miejskiewiejskie.blogspot.com 9 kwietnia 2015 at 12:06

          Oczywiscie, ze nie ma znaczenia. Nie zgadzam się jednak na gloryfikowanie cc jako metody lepszej dla dziecka.
          Co do klopotow w szkole. Słyszałas o łamagach? O nadpobudliwych dzieciach, których nie lubią inne dzieci bo wlasnie nie umieją sobie poradzić z gwałtownością tego malucha? O kłopotach z pisaniem, czytaniem wynikających z problemów z przekraczaniem linii środka? A nie ze zwykłego lenistwa? To wlasnie moze miec związek z si. A czy samo zaburzenie si moze wynikać z tego jak dziecko mogło przyjsc na swiat? Tego sie nie dowiemy. Bo to samo dziecko nie moze urodzić sie dwa razy, by sprawdzić co by było gdyby… Faktem jest ze dzieci po cc częściej mają kłopoty z integracją

          • Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 12:49

            Gloryfikowanie cc? Ej, no proszę Cię. Nie miałam takiego zamiaru.Tym bardziej, że sama nie miałam żadnej cesarki. Napisałam jedynie w kontekście umęczenia matki. Że dziecko urodzone przez cc jest również mniej umęczone, po prostu. Co do powikłań poporodowych, według mnie istnieją i przy porodzie sn i przy cc. Nie będę szukała przykładów gdzie ich więcej. Nie gloryfikuję cc. Gdyby tak było, rodziłabym w ten sposób. Mogłam.

          • Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:51

            a już krytyka przy rodzinnym stole…przykre. Nie chcę takich cioć i wujków.

          • Miejskiewiejskie.blogspot.com 9 kwietnia 2015 at 20:07

            He :-) ciezko u mnie dzisiaj z komunikacja:-) nie mówiłam o tobie, ze gliryfikujesz. Tylko ogólnie. Bo niestety tyle bzdur ile słyszę o cc- a przecież wiem czym to sie je- to naprawdę … Po prostu gratulować niektórym wiedzy… Tak w przestrzeń nie do ciebie:)

          • asia 10 kwietnia 2015 at 17:50

            ja też daleka jestem od gloryfikowania cc.o łamagach słyszałam i o nadpobudliwych dzieciach też.i nawet takiego nadpobudliwego mam w rodzinie.urodzony sn dzień po terminie duży zdrowy i nadpobudliwy :) a co do łamag, to myśle że to nie sposób porodu na to ma wpływ czy dziecko sobie radzi w szkole i z rówieśnikami tylko charakter i niestety wychowanie w domu.bo jeśli mamusia i tatuś nie poświęcą czasu dziecku to cudów nie ma, orłem będzie ciężko zostać.trzeba poświęcić czas na podstawy.trudno się spierać o linię środka czy si i co ma wpływ że jedne dzieci szybciej się uczą a inne mają problem.podobnie jak z blondynkami. jedne są kumate a inne nie.i tu nasuwa się pytanie jak która urodzona ;)
            ja urodzona w 42tc cc okaz zdrowia bez najmniejszych problemów personalnych szkoła podstawowa LO studia bez problemów
            mój brat 38tc cc bez problemów zdrowotnych życiowych itp itd
            bratanek 40tc sn zdrowy piekielnie inteligentny niestety nadpobudliwy (nudzi się okropnie w szkole rozprasza panią i dzieciaki bo on to wszystko już wie i umie:)
            moja córcia 36/37 tc cc ratujące życie niestety nieustannie chora ale bez kłopotów z kolegami mieści się w liniach przy pisaniu podobno inteligenta również
            dalej bez sensu wymieniać bo moja rodzina i przyjaciele nie pasujemy do kanonów :)
            ale coż wiadomo podobieństwa się przyciągają:)
            pozdrawiam gorąco wszystkie mamusie niezależnie od tego jak rodziły :)
            licytacje są bez sensu,a życie pokaże która jaką matką była :)
            może Tosinkowo odkopie temat za 15-20-25 lat i nadal będziemy żywo dyskutować na w/w temat?

        • Reply maryjanna 17 kwietnia 2016 at 14:08

          Miałam w liceum koleżankę. Ona i jej dwie siostry urodziły się przez cc. Z tego co wiem ze wskazań medycznych. Dziewczyna była bardzo popularna i lubiana. Miała najwyższą średnią w klasie, brała udział w olimpiadach historycznych, pomagała przy organizacji imprez i wycieczek. Jej siostra – umysł ścisły – brała udział w olimpiadach z fizyki chemii. Druga siostra uzdolniona artystycznie, laureatka konkursów plastycznych, pisze wiersze. W tym roku dostała się na architekturę. Wszystkie trzy to okazy zdrowia. Żadnej astmy, alergii ani nic z tych rzeczy. Ja – urodzona siłami natury – chorowita alergiczka.

          • Marta 17 kwietnia 2016 at 15:18

            Oczywiście! Kompletnie nie rozumiem tych wymyślonych związków ;))

  • Reply Szminka Ania 9 kwietnia 2015 at 10:51

    Syna urodziłam przez cesarke. Nie było szans na poród sn przy założeniu, że oboje mamy przeżyć. Teraz ponownie mam wskazania do cesarski i z chęcią się na nią zdecyduje. Dla mnie najważniejsze jest zdrowie moje i dziecka, a nie czyjeś poglądy.
    A czy ktoś ma cc na życzenie czy że wskazań to w moim przekonaniu tylko jego sprawa. Mnie to jakoś nie interesuje jak rodzą inne kobiety. A już na ocenianie ich jako matek przez pryzmat porodu nawet bym nie wpadła. Ale cóż… W sieci na różne ciekawostki można natrafić. ;)

  • Reply Monika Grzelak 9 kwietnia 2015 at 11:32

    Ja bronilam sie przed cc tak dlugo jak mogłam.Przemeczylam sie 15 godzin do 10 cm rozwarcia i co? I tak miałam cc bo młody nie mogl wejść dobrze w kanal rodny.
    Dodatkowo przez dwa tygodnie dochodzilam do siebie.I jesli ktos powiedzialby ze moje cc nie bylo porodem to strzele mu w ryj :)

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:51

      hahahahhaha ja bym się nie odważyła ;)

  • Reply merry 9 kwietnia 2015 at 11:51

    Jestem mamą trójki dzieci, pierwsze rodzone przez cc a dwójka kolejna sn. I podpisuję się obiema rękami pod tym, że nie jest istotne, jak urodziło się dziecko, ale to jak je kochamy… Moja cesarka była spowodowana spadkiem tętna dziecka i jestem wdzięczna lekarzom, że nie próbowali dalej ciągnąć porodu, tylko uratowali moją córeczkę! I myślę, że jestem dla niej tak samo dobrą mamą, jak dla pozostałych. A co do znieczulenia, to zawsze chciałam rodzić bez i w ogóle naczytałam się tych wszystkich ekologicznych artykułów na temat, jak złe jest znieczulenie, ale przy drugim porodzie (pierwszym sn) męczyłam się tak długo, że w końcu z bólu nastąpiła blokada psychiczna i rozwarcie przestało postępować, więc zdecydowałam się na znieczulenie i nigdy tego nie żałowałam, przy kolejnym, który tez trwał straaaasznie długo, jak poczułam, że już nie mogę od razu poprosiłam o znieczulenie i odetchnęłam z ulgą. Jestem absolutnie za porodami naturalnymi i to w 100%, ale przekonała się, że czasem tak się nie da, i to zdecydowanie nie wpływa na nasze macierzyństwo, bo przecież każda z nas kocha swoje maleństwo na 1000% bez względu na to, jak je urodzi i już.

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:53

      Jesteś idealnym przykładem na to, że czasem chcieć nie wystarczy. Ja również wybrałam porody naturalne, ale wiem, że gdyby mój lekarz stwierdził, że istnieje w którymkolwiek momencie porodu zagrożenie dla mojego dziecka, poszłabym na cięcie w trymiga! Pozdrawiam Cię :)

  • Reply Katarzyna Piotrowska 9 kwietnia 2015 at 13:23

    swoją trójcę rodziłam sn bez żadnego znieczulenia, czwartą też tak zamierzam, aczkolwiek życie pokaże ;)
    na cc ani znieczulenie dobrowolnie się nie zgodzę, bo ja panikara jestem i bardzo obawiam się powikłań jakie za sobą niesie, co jak co, ale operacja lub zastrzyk w kręgosłup – ale jakby trzeba było, przekonania i strach idą do kieszeni i rządzi lekarz ;)
    cc ze wskazań medycznych- ok, ale cc na życzenie, to wg mnie fanaberia – ale nie mnie oceniać owe kobiety – ich sprawa w jaki sposób rodzą swoje dzieci z podkreśleniem na RODZĄ, bo jakby nie było to jest poród i tyle w tym temacie :)

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:55

      Kasiu otóż to. Ja jak pisałam chłopców rodziłam bez znieczulenia, dziewczynki już z. Anielki narodziny były cudowne i mistyczne. Nie skupiałam się na bólu, a na najpiękniejszej chwili. Z Gają miało być podobnie….miało. Komplikacje znieczulenia zewnątrzoponowego zapukały nieproszone. Dziś nie zdecydowałabym się na znieczulenie. Co nie znaczy, że nie pamiętam, jak cudownie było przy starszej córeczce.

  • Reply Katarina 9 kwietnia 2015 at 15:05

    Moja kochana Mama rodziła mnie 36 godzin.
    Pokrojono ją, gdy już była jedną nogą na tamtym świecie, a ja- jak się okazało, miałam „tylko” pępowinę okręconą wokół szyi ( zdolna od urodzenia!).
    Gdyby nie cc- mnie by nie było, a Mamy pewnie też.
    Więc tym wszystkim niedorobionym „prawdziwym matkom” plującym na cc i osoby, które je miały ( nieważne z jakich pobudek ) polecam przyśpieszoną lobotomię- bo już chyba tylko to im pomoże.

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:46

      Jak czytam takie historie, to mi po prostu przykro. Przykro, że niektórym to nie wystarcza :*

  • Reply Star To Follow 9 kwietnia 2015 at 18:08

    Wierzę że można natknąć się na takie komentarze w sieci, bo akurat w sieci można natknąć się na wszystko. Nawet na forum o puszczaniu bąków na rękę i późniejszym wąchaniu ich. A i ostatnio na każdym prawie blogu wpis zaczynający się od „normalnie tego nie robię ale teraz zrobię ” ….. dziwne jak się wszyscy przełamują. A poród to wiadomo co. I cesarskie cięcie też wiadomo. Nikt nie nalega aby poród nazywano cesarka, a jedynie odwrotnie. Pozbierajcie się do kupy i uznajcie fakty : poród (sn) i cesarka to nie to samo choć dzięki jednemu i drugiemu pojawia się na świecie dziecko. I faktem jest że obydwie procedury się od siebie różnią.

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:23

      Każdy ma prawo do wyrażenia swojego zdania, jeśli jest ono przedstawione w sposób kulturalny, tak jak to Ty zrobiłaś. Szanuję Twoje zdanie, natomiast dla mnie cesarskie cięcie, pomimo iż nie jest tym samym co poród sn, nadal pozostaje porodem. A co do zdań pojawiających się na wstępie notki na blogach, przepraszam nie zauważyłam. Ale może spowodowane jest to tym, że z braku czasu rzadko odwiedzam blogi, po prostu. Natomiast Ci co mnie czytają, wiedzą, że stronię od tzw. głośnych tematów. Nie napisałam tego wpisu dla statystyk, jeśli to sugerujesz. Powstał w kilkanaście minut, ponieważ oburzyły mnie wpisy na fp koleżanki. Pozdrawiam.

  • Reply Agata 9 kwietnia 2015 at 18:40

    No patrz! Czyli ja mam tylko jedno dziecko! Bo to drugie, uparcie wolajace na mnie „mama” to chyba meza czy cus? Bo skoro go nie urodzilam, to nie moje, nie? :D

    • Reply Tosinkowo 9 kwietnia 2015 at 18:42

      hahahahahaha uwielbiam Twoje komentarze :D No, ja bym jakieś badania zrobiła ;)

  • Reply Kasia 9 kwietnia 2015 at 19:53

    Gloryfikowanie porodów SN? Najlepiej robi to moje dziecko:
    „Mamo, a skoro wyszedłem z Ciebie tam na dole to czy jestem kupą?” :D

    I weź mu w tych okolicznościach wytłumacz, że do końca życia powinien nosić mnie na rękach i na kolanach dziękować za to, że byłam bohaterką i rodziłam go SN bez znieczulenia. Taaaa, na pewno ma to dla niego mega znaczenie w jaki sposób przyszedł na świat… :P

    Jeden grzyb – wydobycie z brzucha czy wydalenie poprzez kanał rodny (rzeczywistość jest brutalna). Poród to poród – ważne, aby obyło się bez powikłań i komplikacji.

  • Reply Iwona Ogonowska 9 kwietnia 2015 at 21:15

    Zanim napisałam komentarz przeczytałam wszystkie wcześniejsze. Myślę, że się też wypowiem. A co! Gdy zaszłam w ciążę, moim marzeniem był poród siłami natury. Nie wyobrażałam sobie innego porodu. Pamiętam gdy na każdej wizycie u lekarza pytałam, czy aby na pewno będę mogła urodzić „sama”. Wszyscy byli zgodni, że tak. Pierwsze 5 godzin porodu były ok, chociaż marzyłam już o znieczuleniu. Gdy lekarz zdecydował się na jego podanie, przyszedł do mnie przemiły Pan anestezjolog, bez problemu i bólu podał znieczulenie. Oj jakaż mu byłam wdzięczna. Po godzinie podał mi drugie znieczulenie. Uwielbiałam Go! Po tym poród przybrał na sile. Zaczęła się druga faza porodu i do sali został wezwany lekarz, bo córce skakało tętno. Przyszedł sam dyrektor szpitala położniczego i gromada innych lekarzy. Badają mnie i nagle widzę, że coś jest nie tak. Patrzę na lekarza, a on mi mówi „Proszę Państwa – kierując się do mnie i do męża – kontynuowanie porodu siłami natury jest w tym momencie zagrożeniem życia dla matki i dziecka. Zapadła decyzja o zakończeniu ciąży cięciem cesarskim. Czy zgadzacie się Państwo?”. Nie było chwili na zastanowienie. Ja nie pytałam lekarzy co się dzieje, tylko podpisywałam dokumenty. W uszach miałam jedno – zagrożenie życia mojego dziecka. Popłakałam się wtedy, bo nie tego chciałam. Lekarze zadbali o to by wszystko było dobrze, mąż był przy mnie cały czas. Dopiero po wszystkim dowiedziałam się, że córka w ostatniej chwili odwróciła główkę i zablokowała się o moje kości. Gdyby nie ten lekarz …. nie chce wiedzieć co by było. W wypisie jest – zagrażająca zamartwica płodu w drugim okresie porodu. Dodam, że cesarka dla mnie była trzecią operacją, chociaż pierwszym porodem. Ból po operacji jest okropny. Wszystkie dziewczyny dostawały paracetamol w tabletkach a mi jednej robili zastrzyki. Tylko ja chodziłam do łazienki z pomocą. Wszystkie karmiły bez kłopotu a moja córka nie chciała. Zaraz po porodzie mi ją zabrali, nie widziałam jej nago, z pępowiną.

    Czy czuję się gorszą matką? Teraz nie. Ale nie zawsze tak było. Na początku mówiłam że ja nie urodziłam córki że lekarze mi ją z brzucha wyjęli po prostu. Ponad rok zajęło mi zrozumienie, że urodzenie córki za pomocą cięcia cesarskiego, jak to jest ładnie w dokumentacji napisane – nie umniejsza mi jako matce. Wszyscy dookoła mi mówili że bzdury gadam, a ja czułam inaczej.

    Teraz jestem w ciąży i podjęliśmy z mężem decyzję, że, niezależnie od wskazań lekarskich, będzie to cięcie cesarskie. Tak, ze strachu. Ale nie ze strachu przed bólem. Ze strachu, że nie trafię na tego samego lekarza, który uratuje mi dziecko. Ze strachu, że znów usłyszę że życie mojego dziecka jest w niebezpieczeństwie.

    I mam gdzieś to co powiedzą inni. Może i mam fanaberie. Ale one są moje i nikomu nic do tego.

    Buźka :)

  • Reply Igulka1 10 kwietnia 2015 at 08:22

    Marta, Ty to mądra kobieta jesteś. Innego komentarza nie trzeba

  • Reply Amisha 10 kwietnia 2015 at 08:23

    Zawodzi tu nas język. I już. Urodziła. Miała cesarkę. Sprowadza się do jednego, a ma różny odbiór.

    Na temat „lepszości” cc czy sn nie wypowiadam się. Znam kobiety, które chciały cc tylko i wyłącznie dlatego, że bały się bólu (a wiem, że jest jednym z najgorszych możliwych – wiem, bo przeszłam).

    Moi synowie mają po 7 i 4 lata i żaden z nich nie chorował (ok – ospa, katarek). Tylko ten starszy dostał raz antybiotyk, bo nawracało mu bardzo bolesne zapalenie ucha. Mówiono mi, jak starszy jeszcze nie był w przedszkolu: zobaczysz! jak tylko zetknie się z innymi dziećmi- dopiero zaczną się choroby! Nie unikniesz! Czyżby?

  • Reply Asia Szarańska 11 kwietnia 2015 at 05:44

    To, że jacyś tam fanatycy kolejny raz sobie czymś pupę podcierają, jestem w stanie zrozumieć, ale przykre jest że matka matce wilkiem. Ja jestem mamą dziecka urodzonego cc, córka 4,52 wagi i 62 cm długości. Leżąc na stole operacyjnym usłyszałam, jak chirurg mówi: O ta dziewczyna by się nam sama nie urodziła, nie ma szans… A ja tylko słuchałam czy płacze. Czy żyje. Bałam się cesarki jak ch.lera. Całą noc nie spałam, jak mi lekarka powiedziała, że zrobimy cięcie. Dwie godziny nie miałam czucia w nogach i bałam się, że tak już zostanie. Nie mogłam przytulić małej, bo nie miałam siły. A kiedy mi ją w końcu przynieśli i położyli w zgięciu łokcia, ona zaczęła się krztusić, a ja nie mogłam się ruszyć i jej pomóc. Dobrze, że była tam inna mama i mogła podejść. Nigdy nie zapomnę bólu połogu. Osoby, które myślą że cesarka to szast prast nie wiedzą o czym mówią. Nie wiedzą, jak obkurcza się macica po takiej operacji. Jak boli brzuch, a potem każdy krok. Jak człowiek się boi wysikać. Minęło 3 lata w styczniu, a mnie nieraz jeszcze w okolicach cięcia zaboli. Gdybym miała wybierać – chciałabym Milę urodzić. Ale nie dałabym rady, nie wiadomo jak by się to skończyło. Kobiety, ogarnijcie się – cesarka ratuje życie matki i dziecka! Kocha się po niej tak samo mocno. A może bardziej skoro tak bardzo drżało się o życie swojego dziecka? Jedno cięcie przekreśla 9 miesięcy ciąży i troski? Już się nie jest mamą przez duże M? Phi, ja mogę być przez małe, jak dla takich „mądrzejszych”, ważne że jestem Mamą dla mojej córki, że dla niej żyję i że jesteśmy razem!

  • Reply Noneczka 11 kwietnia 2015 at 22:01

    Ii

  • Reply Noneczka 11 kwietnia 2015 at 22:12

    Marta ,poród to urodzenie dziecka siłami natury,natomiast cesarskie cięcie,które dawniej było stosowane w sytuacjach zagrożenia życia dziecka lub matki ,lub obojga to nie poród tylko przyjście na świat.Poród musi poprzedzać wiele zmian w organizmie kobiety,zanim nastąpi pojawienie się dziecka na świecie.Znieczulenie podczas porodu to znowu zupełnie inna kwestia.Wiele kobiet decydując się na cc, nie zdaje sobie sprawy z tego ,że to wcale nie jest dobre rozwiązanie dla nich oraz dla ich dzieci.Szkoda,źe ludzie nie zdają sobie sprawy z tego ,że natura najlepiej to wymyśliła.Nie mówię o syyuacjach kiedy coś sikomplikuje.Pozdrawiam Noneczka.

  • Reply Alicja Bułgajewska 12 kwietnia 2015 at 09:03

    Martuśka ja to Cię uwielbiam za ten Twój styl pisania (między innymi za to , of kors :P ) . Trochę zdziwiona jestem bo raczej w „zadymach” tego typu udziału nie bierzesz, ale napisałaś świetnie i bardzo dobrze, że się udzieliłaś. Wychodzi na to , że nie mam mamy o_O . Ja też zostałam „wycięta” :D Także nie ważne czy decydując się na cc myślisz o swoim zdrowiu, o dziecka.. MYŚL O TYM ŻEBY BYĆ PRAWDZIWĄ MATKĄ! BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO DECYDUJ SIĘ NA PORÓD NATURALNY! Inaczej nie jesteś MATKĄ. Ino maszyną wydającą dzieci. Ot , taką na monetę ;-)

  • Reply Noneczka 13 kwietnia 2015 at 16:03

    Ludzie nie nazywajcie cc porodem,bo nie ma nic z nim wspólnego.Przeczytajcie w internecie na czym polega poród.Każdy decyduje się na to, na co chce lub co los mu gotuje w momencie przyjscia swego dziecka na świat.Ale używajcie poprawych określeń,bo poród to poród a cc to cc.Piszę to, po to abyśmy wiedzieli o czym mówimy.Aby była jasność w temacie nie potępiam nikogo za jego taką czy inną decyzję .Życzę wszystkim aby pojawiały się na świecie zdrowe dzieci.Pozdrawiam Noneczka

  • Reply India 16 kwietnia 2015 at 18:44

    Sama nie rodziłam, ale mam nadzieję rodzić będę. Czy sn czy cesarka, obojętnie, byle zdrowe mi to dziecko wyciągneli. A znieczulenie? Dzisiaj już, nie wiem po co kobiety się męczą, skoro jest dostępne i używane.

  • Reply Marlenanana 20 kwietnia 2015 at 08:02

    Spoczko, mi wystarczyły miny starych położnych przed moją cesarką. No tak kiedyś na pośladkowe ułożenie dziecka nie było cesarki. My musiałyśmy rodzić same, byłyśmy porozrywane(tak mi gadały). No tak a ja kurna luksus, cc i po wszystkim. Szkoda, że żadna z tych bab nie chciała mi pomóc jak nie mogłam sobie dać rady z bólem. Śmiały sie ze mnie puszczając teksty może morfiny?? A mimo, że boli to musisz dziecko oporządzić, nakarmić i jak ktoś jest jeszcze do pomocy to spoko ale jak nie ma to tylko wyć sie chce. Obrócić na bok i płakać. Faktycznie luksus… Myślę, że poród obojętnie jaki to stres i ból który nie powinien podlegać tak głupim dyskusją. Każda kobieta przeżywa go na swój, własny sposób. A czy ktoś uważa, że nie urodziłam, przez to że miałam cc no trudno, to wyjęli mi dziecko z brzucha i co?? Gorsza jestem?? Ja czuje się matką i to jest najważniejsze. Co z tego, że normalnie urodziłaś jak porzuciłaś dziecko albo je zabiłaś, lepsza jesteś?? Jakie głupie matki piszą takie stwierdzenia?? Chyba za dużo czasu mają. Niech wezmą worki i idą świat sprzątać, bo głupota im się legnie jak śmieci w lesie. Potem rozsyłają te pierdoły po necie zamiast skupić sie swojej rodzinie i sobie. Wstyd pomyśleć, że kobieta kobiecie takie „gwoździe” przybija….

    • Reply Marlenanana 20 kwietnia 2015 at 08:28

      Wiecie co jest najważniejsze… To, że Twoja pociecha się urodziła, żyje, jest teraz z Tobą. To jest najważniejsze!!!!! Że masz kogo kochać i tyle!!!!!

  • Reply Magda Lena 28 kwietnia 2015 at 08:54

    Heh, ja miałam cesarkę w znieczuleniu ogólnym. Moją córkę zobaczyłam pierwszy raz dopiero po kilku godzinach. Ba, nawet piersią nie karmiłam bo nie miałam w ogóle pokarmu. Chyba „prawdziwe mamusie z internetów” już muszą szykować mi stos do palenia :)

  • Reply Magda Lena 28 kwietnia 2015 at 09:00

    A tak poważnie. To wcale nie czuje się gorszą matką od tych rodzących sn i karmiących piersią. Los tak chciał że nie mogłam rodzić naturalnie i karmić. No trudno… Ale wiesz Tosinkowa mamo. W szpitalu na sali kilka dni po porodzie usłyszałam że to ja skazałam moje dziecko na taki poród i to moja wina że moje dziecko nie urodziło się sn. I w sumie to się trochę z tym zgodzę. Bo to przez moje wskazania medyczne musiałam mieć cesarkę. Ale Moja córka jest najpiękniejsza na świecie i niczym nie różni się od tych dzieci „naturalnych”.

  • Leave a Reply