Kobieta, moda dziecięca, refleksje

Bądźmy, kim chcemy być i żyjmy według swojego planu…

14 października 2014

Mam wrażenie, iż nastał dziwny czas ram i wpasowywania się, w ogóle.
Wychylenie się, w którąkolwiek stronę, a już nie daj bóg głośny sprzeciw, nie spotyka się z dobrym odbiorem i naraża na krytykę.
Zewsząd zalewają nas hasła:

-żeby być spełnioną i szczęśliwą matką, kobieta musi pamiętać o sobie!

I nie, nie znaczy to, że pamiętać ma w ogóle (bo w sumie powinna :), pamiętanie w tym kontekście znaczy chodzenie na fitness przynajmniej trzy razy w tygodniu, regularne wizyty u kosmetyczki, szalony szoping (uwielbiam to słowo), wychodzenie co sobota do kina, tudzież na kawę z psiapsiółkami. Zwykle jako zachęta, pokazany jest obrazek sex bomby, w rozmiarze zero, w którego tle widnieje lekko (lub całkiem mocno) rozmyty wózek z berbeciem.
I żeby było, nie jestem przeciwniczką ani regularnych maseczek ujędrniających, ani traconych kalorii na bieżni, ani nawet tych zdjęć wypindrzonych lal, które mają motywować zwykłe, szare kobiety.
Nie!
Jestem przeciwna NARZUCANIU nam tego, co dla nas dobre. Wpychania nas na siłę w jakieś durne ramki, i krytykowaniu nas, jeśli nasz gruby tylek, w tą ramkę upchnąć się nie da.
Nie twierdzę, że kobieta szczęśliwsza to ta, której tu i ówdzie się wylewa. Po prostu nie rozumiem, dlaczego nasz wygląd, ma być jedną z głównych miar szczęścia?
Ja jeśli wolałam siebie dwa rozmiary temu, to nie dlatego, że mój gruby tyłek wystaje zza przysłowiowej ramki, a na przykład- z racji przymusu pożegnania niejednej pary ukochanych dżinsów. Bo nawet jeśli moje ciało nie wygląda tak, jak dwie ciąże temu, to przecież nadal jestem tą samą kobietą! Mam tą samą głowę, te same ręce, takie same przekonania, oraz wartości.
Dlaczego ktoś chce mi wmówić coś kompletnie innego?
Czy to, że mój biust stracił na jędrności, tak bardzo mi ujmuje?
Czy to, że mój brzuch nie wygląda tak dobrze, jak ‚przed dziewczynkami’, zamyka mnie w szufladce pt. zaniedbanie?
Nie godzę się na to.
I głośno o tym mówię, jakkolwiek nie odbierzecie tego głosu. Pewnie jedni przyklasną, a drudzy stwierdzą:

-mówi tak z zazdrości! Bo sama jest już stara i gruba, a na dodatek paskudna.
Bo nie wiem, czy wiecie, ale w blogosferze odmienne zdanie = zazdrość  i zawiść najczęściej ;)

A ja mam to w nosie.
Jeśli zechcę – zacznę chodzić na fitness (a precyzując – jeśli dobę rozciągnę), a także do fryzjera częściej niż dwa razy do roku. Tak – jeśli zechcę!
Żadna notka z cudną pańcią w tle, ani żaden artykuł pokazujący piękne, zadbane mamuśki , na tle tych szarych i  NA BANK! mniej szczęśliwych, nie sprawi, że stanie się to wcześniej.
Bo nie lubię ram, nie znoszę nakazów. A już to, czego nie trawię kompletnie, to mówienie mi, czego potrzebuję i co powinnam. Cholera, to ja nie powinnam o tym najlepiej wiedzieć?!
I jak czytam o kolejnym karnecie na siłkę, jak widzę kolejny imprezowy makijaż, a wcześniej w tym miejscu mogłam poczytać naprawdę świetne artykuły, to mi się po prostu ulewa.
Bo czemu nie może być wszystko zrównoważone?
Albo wcale! Albo tylko!

Podsumowując: warto dbać o siebie, oczywiście. Ale, na litość boską – niech to będzie Wasze, niech sprawia przyjemność! Niech nie będzie wyłącznie z pobudek: a bo sąsiadka na fitness chodzi, a w gazecie napisali, że trzeba. Jeśli będziecie robiły coś z przymusu, a w duchu myślały tylko o tym, kiedy to się skończy???, to naprawdę będziecie szczęśliwsze?
Śmiem wątpić.
Sama przez lata chodziłam na siłownię. Tak, jeszcze wtedy, gdy matek nie oceniało się zwłaszcza po wyglądzie. Uwielbiałam to. Ba! uzależniłam się na lata. I tak dziś myślę, czy gdyby ktoś mi to narzucał, też kochałabym tak bardzo? czerpałabym taką samą przyjemność?

To samo, dotyczy myślenia, że samo dziecko to za mało, byśmy były szczęśliwe. Pewnie dla wielu tak! I ok. Ale, czy nie ma takich dziewczyn, którym nie potrzeba wyszukiwać własnych zainteresowań, by czuły się spełnione? Czy wtedy, gdy głośno mówią, iż dziecko jest Ich sensem życia, coś z nimi nie tak?
Przecież mają prawo do tego! Mają prawo być przede wszystkim matkami. Ba! a nawet wyłącznie! Jeśli tylko, wtedy są szczęśliwe. Nie muszą mieć zdolności plastycznych, nie muszą szyć, dziergać – mogą być tylko i AŻ matkami. Tak samo, jak te mamy, które szukają od dziecka ucieczki (nie mylmy z porzucaniem;), i częściej je można zobaczyć w galerii handlowej, niż na placu zabaw (bo tam wysyła np pana tatę), jeśli są z tym szczęśliwe, a Ich dziecko nie cierpi z tego tytułu, to nie krytykujmy, ani nie narzucajmy swojej odmienności w tym temacie!

Wkurza mnie do granic możliwości, uleganie schematom. Wszelakim.
I ‚przesadyzm’, w jakąkolwiek stronę.

dziecko brudne, to dziecko szczęśliwe
i nie myjemy dzieciaka przez tydzień.
-w żywności coraz więcej chemii
i dziecko wychowane na pęczaku…

mogłabym tak w nieskończoność.

Czy jeśli się teraz przyznam, że moje dzieci są moim sensem życia, że bez Nich nie potrafiłabym i nie chciała funkcjonować, to będzie to pod publiczkę? Czy jeśli uczciwie przyznam, że w moim zyciu były sytuacje, że zbierałam się w sobie i wstawałam rano, wyłącznie dzięki dzieciom i wyłącznie dla dzieci – ktoś będzie mi współczuł, że nie umiałam wtedy zawalczyć o siebie?
Dzieci były, są i będą największą moją siłą.
Cokolwiek życie nie przyniesie, już wiem, że wstanę, otrzepię się i pójdę dalej – i nie, nie dlatego, że jestem herosem. Znajdę w sobie siłę, bo mam Ich.
Czy to w takim razie, pokazuje moją słabość, bo nie robiłabym tego, z myślą o sobie samej?
Ujmuje mi w czymś, bo oprócz matki, niektórzy nie zobaczą tu  odrębnego człowieka?
Mam to gdzieś.

Głośno mówię, że jestem Matką.
Przede wszystkim, a bywało też, że tylko.
I nie dbam o to, że dla wielu, będę przez to bezbarwna i nijaka.
Dla niektórych pewnie i nieszczęśliwa.
Ja wiem jedno: moje dzieci mnie ukształtowały. Dzięki Nim jestem, kim jestem. Dla Nich przeszłam wiele zmian w życiu, przekonałam się niejednokrotnie o swojej sile.
Kiedyś ktoś mi anonimowo napisał, że nie jestem fajną mamą. Pamiętam, to ubodło dość mocno – pewnie dlatego, że akurat matkowanie w moim mniemaniu, wychodziło mi właśnie najlepiej…
Dziś mnie to bawi. Przecież to, jaką mamą jestem – ocenić mogą i będą mogły, wyłącznie moje dzieci.

Moje dziecko, to moja miara szczęścia. Nawet jeśli, nie mieścimy się w tych cholernych, nowoczesnych ramkach…One najlepiej tworzą ze mnie Człowieka. I wiecie co? Tego Ludzia lubię najbardziej.
Bo zawsze będę pamiętać, że nikt, tak jak dziecko, nie pomoże Ci wstać na nogi, gdy cały dorosły świat, zechce się na Ciebie wypiąć.

najmłodsze Szczęście ♥

Podobne wpisy

62 komentarze

  • Reply Noelka 14 października 2014 at 07:38

    Może i są gdzieś na świecie lepsze…
    Może i ładniejsze?
    Mądrzejsze?
    Świat jest przecież taki duży…
    Ale dla mnie to właśnie TY jesteś tą idealną matką. (No i jeszcze oczywiście MOJA mama i moje siostry, to nie podlega dyskusji)
    I niech sobie hejterki myślą, że się podlizuje.
    Trochę się podlizuje, żebyś mnie dalej lubiła :P
    Masz w sobie taką mądrość życiową, taki spryt by dobrze wychować całą piątkę, że wciąż coś nowego się uczę od Ciebie. A jednocześnie jesteś tak normalnie normalna, że właśnie Twoja swojskość i naturalność mnie do Ciebie tak przyciągnęła przed latami.

    A inni… A inni niech szukają ideału gdzie indziej… Więcej dla Nas, dla maluchów, dla Karola i dla Lubka.
    Bo to że dla nich, też jesteś idealna to przecież logiczne ;)

    :*

  • Reply ma~ 14 października 2014 at 07:46

    w sumie Tyś ma Córka, więc coś wiedzieć o mnie jako mamie, możesz ;))
    a poważnie – a gdzie tam! do ideału mi daleko. Nigdy nie starałam się być dla nikogo wzorem (no dobra, pomijam potomstwo;), ani tym bardziej nie oczekiwałam budowania pomników. Ale jak czytam od kogoś, kto mnie na oczy nie widział, kto nie zna moich relacji z dziećmi – że jestem złą matką, to mną telepnęło, nie powiem. Dziś mam dystans nawet do nieprzychylnych…cóż, żyjemy jak chcemy. Czy ktoś będzie na tak, czy ktoś całkiem przeciw. Ważne, by być w zgodzie ze sobą. Ja się ze sobą zakumplowałam ;) i dobrze mi z tym.
    A te superlatywy, które tu wytoczyłaś-odsyłam. Dla mnie będziesz przebojową Laską, która swoją siłę udowadnia codziennie. Tak trzymaj Córko! ;)

  • Reply Urwisowa Mama 14 października 2014 at 08:32

    W blogosferze żeby być na topie musisz ubierać dzieci według najlepszych i najnowszych trendów, dzieciaki mają mieć najbardziej reklamowane i często najdroższe zabawki i inne, musisz wpasować się w aktualną modę. Ktoś ćwiczy z tą czy inną, nosić takie czy inne buty, spodnie, bluzki, kurtki, czy co tam jeszcze. Musisz się napinać żeby być w tv. Dużo blogów schodzi na psy, dużo wartościowych blogów, bo czasem sodowa do głowy uderzyła.
    Smutne to, bo coraz mniej jest blogów piszących oczymś. Polecających coś, cokolowiek, bo to coś jest godne polecenia, nie dlatego, że firma dała.

    Piszesz o tych wszelkich kanonach jakimi jesteśmy ze wszystkich stron atakowani. I przypomina mi się pewna reklama w tv, gdzie szczupła, zadbana i modne ubrana matka z dzieckiem na jednym ręku, siatą z zakupami w drugim dodatkowo z telefonem przy uchu i na dodaek z szerokim uśmiechem na ustach reklamuje antyperspirant bodajże zachwalając jego cudowne właściwości jakoby zmienił on jej życie.
    Przypominam sobie tą reklamę za każdym razem, gdy z wywieszonym do pasa językiem i spocona wybieram się w jakieś konkretne miejsce z moimi dziećmi. I ogarnia mnie pusty śmiech. Bo co innego zostaje?
    Wkurzające jest też robienie zakupów ubraniowych, bo mam wrażenie, że rozmiar xl albo xxl jest w sieciówkach rozmiarem zakazanym. A jeśli już coś się trafi, to szkoda słów. Poszukiwania czegokolwiek na moją figurę graniczy z cudem.
    Po dwóch ciążach moja figura daleka była od rozmiaru s. Teraz, w trzeciej ciąży wychodzi na to, że powinnam nosić maskujące namioty, a zakup sukienki na wesele, tudzież inne wyjście w cenie nie przyprawiającej o ból głowy i głośne jęki portfela graniczy z cudem. Podobnie z resztą jest z codziennymi ubraniami, bo jak jest coś fajnego, to cena odstrasza.

    Mam wrażenie, że pomimo wszelkiego chwalenia rodzin wielodzietnych i pewnego rodzaju kultu matki wszelkie firmy niekoniecznie dostosowują się do potrzeb tych najbardziej zainteresowanych.

    Coraz częście dochodzę do podobnego co i Ty wniosku, że matka szczęśliwa, to taka o wyglądzie modelki, ubrana tak jak modelka, z trójką dzieci minimum, z super pracą i pochłaniającą pasją.
    A skąd czas na to wszystko? Przecież czasem nie mam czasu żeby spokojnie pójść do toalety. Pasja? Kiedy miałabym ją realizować? Pracs? Bardzo chętnie, tylko kto przyjmnie matkę dwójki małych dzieci i do tego w ciąży, z kim miałabym dzieci zostawić.
    Tu gdzie mieszkam przedszkole jest od 5 rż. dziecka. Chcesz zaprowadzać dziecko wcześniej? To fanaberie i nic takiego nie jest możliwe.

    I bądź mądrym i pisz wiersze.
    Albo bądź matką:-)

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 11:34

      Niestety muszę się z Tobą zgodzić, blogosfera ewoluowała i niekoniecznie tylko w fajną stronę. Mamy czasem prześcigają się w pokazywaniu, coraz nowszych, coraz droższych gadżetów. Tylko wiesz? często jest jeszcze tak, że czytelnicy poniekąd wymuszają pewne sytuacje. Mały przykładzik: kiedyś ktoś chciał mnie ośmieszyć i napisał, że nadaję się tylko do pokazywania szmateksów. Nie udało się, bo jawnie i otwarcie piszę o tym, że SH uwielbiam i mam tak od zawsze – wchodziłam nawet wtedy, gdy nie tylko na małych wioskach uważało się to, za obciach, czy oznakę biedy. Ale jakby tak pomyśleć, mogłabym być przecież inna, przejąć się, zaprzestać kupowania ubrań z drugiej ręki i starać się (przynajmniej pokazywać) to co najmodniejsze i ekskluzywne. Paranoja. Reklamę, którą wspomninasz, pamiętam bardzo dobrze ;) też uśmiechałam się na ten obrazek. U mnie nie często, a prawie zawsze był problem, żebym sama weszła do toalety, a tu wystarczyło andyperspirant nabyć i po kłopocie ;)) O ubraniach w sieciówkach też już kiedyś mówiłam, a z przyjaciółką gderamy non stop ;) Bo czym wytłumaczyć to, że w przedpotopowe spodnie, które mam zostawione do sprzątania w domu, wchodzę bez problemu – a na nich rozm 38, a w sieciówkach 40 lub 42? ;) oszukują! ;)) I jest absolutnie jak piszesz! jak patrzę na większe od siebie dziewczyny, takie w rozm 44 – to Im współczuję zakupów, serio! Bo w takich rozm albo nie ma nic, albo jak dla ciotki klotki! A przecież nie każy marzy o XS do diabła. A nawet jak marzy, nie zawsze osiąga. Dziś czasy się zmieniły i wielodzietność traktowana (zaczyna być) prawidłowo, tzn nie tylko stereotypowo, patologia itp. Ale wielomatka ma być szczupła, uśmiechnięta, modnie ubrana i spełniona zawodowo. Dzieci mają być wychowane świetnie, ale matka powinna pracować ;)najlepiej na etacie poza domem. Nie wypowiem się o pracodawcach, bo w naszym przypadku dla nich zwyczajnie nie istniejemy.
      Zawód matka – cholernie trudny, co? ;)

    • Reply Urwisowa Mama 14 października 2014 at 12:52

      Tak, czytelnicy naciskają na blogujące, bo chcą więcej i więcej. Błędnne koło. Naciskają też firmy, bo teoretycznie możesz o produkcie napisać co chcesz, a praktycznie niekoniecznie.
      O rozmiarówkach i sieciówkach czasem nie chce mi się po prostu gadać. Mam podwójny problem, przy wzroście 1.80 ciężko mi było kiedykolwiek dojść do rozmiaru s, z każdą kolejną ciążą przychodziło tu i ówdzie. Mnie ratują jeszcze zakupy w Rzgowskim Ptaku, z sieciówkami jest kiepsko, choć muszę powiedzieć, że w temacie rozmiaru i cdługościnogawki spodni jakby ciut, ciut lepiej. A jakość oferowana w sieciówkach? Czasem niewspółmierna do ceny.
      Piszesz o szmateksach, ja nic do nich nie mam, czasem sama coś kupiłam, teraz nie chadzam, nie czuję potrzeby.
      Coraz częściej myślę o samodzielnym szyciu ubrań, tylko czasu brak.
      Tak, racja wielodzietność przestaje być patologią, niejednokrotnie posiadsanie dwójki dzieci jest dobrem po prostu luksusowym. Ceny ubranek dla dzieci często przekraczają ceny tych dla dorosłych, przykład- szukaliśmy jesienno-wiosennego płaszczyka dla córki, to, co oferują sieciówki było po prostu koszmarem, w końcu kupiliśmy, cena bagatela 180zł, pewnie można szukać tańszego, ale gdzie? Buty dla dziecka to koszt często 100zł i więcej, a ileż taki malec w nich pochodzi? Sezon? Czasem nawet nie. A środki higieniczne, pampersy, butelki, mleko?? A nie daj trafi się taki malec co non stop od lekarza do lekarza. W przychodniach często nie ma co szukać pomocy, zostają wizyty prywatne, leki itp. Zwykłe syropki itp. na przesziębienie przy dwójce dzieci kosztowały nas we wrześniu prawie 300zł.
      Po podsumowaniu wydatków teraz, na dwójkę dzieci czasem kwota nas przeraża.
      Dla pracodawcy matka z małym dzieckiem nie jest kandydatką na pracownika. A gdy odchowa się już to jedno, bądź więcej dzieci, całkowicie wypada się z rynku pracy, bo się człowiek robvi za stary.
      Życie w obecnych czasach jest sprawą niezwyklle trudną.
      A najtrudniejszym życiowym zawodem okazuje się bycie rodzicem.
      Do tego dołączyć brak jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa, bo kwotę ok 60zł/mc na dziecko to sobie mogą wsadzić. I pojawia się emigracja, która czasem jest jedynym ratunkiem. Choć ma też złe storny.

      Jesteśmy bombardowani z każdej strony wszelkimi obrazkami ideałów, nikt jednak nie bierze pod uwaagę zwykłego, szarego człowieka.

  • Reply Anonim 14 października 2014 at 09:44

    masz racje, atakowane jestesmy z każdej strony, ale ja przestałam juz zwracać na to uwagę, telewizora nie mam więc nie ogladam, szukam spełnienia sama w sobie, dzieci juz wychowałam , mam trójkę : 41 , 34 i 21 lat…. uważam się w tym wzgledzie za spełnioną. Jestem stara mamą, choć babcią nie jestem :) figura po ciążach się zmieniała, zwłaszcza po tej trzeciej kiedy miałam 43 lata,
    a teraz mam czas dla siebie i nikt mi nic nie narzuci, zaszyłam sie na wsi [ choć magicznej] robię sobie na drutach, wędruje z mężem i psem, fotografuję, mam czas na to wszystko czego nie mogłam mieć pracując zawodowo.
    Nie boje sie zmarszczek, zaokrąglonego brzucha…. mam byc i jestem szczęsliwa ciesząc sie tym co dostaje od losu.
    Ty masz cudne mądre dzieci i to jest największa wartośc….podziwiam cię za humor, za świetne podejście do dzieci…. jesteś Kobieta Spełnioną i piękną, nie tylko fizycznie, masz również ciepła i piękną duszę :)
    serdeczności dla całej gromadki….. a gajka w tych zółtych lisciach na drodze jest obłędna …ha ha tylko takie słowo mi przychodzi na mysl….i te jej niebieskie oczka….. śliczny z niej Skrzacik :)
    http://leptir-visanna6.blogspot.com/

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 11:41

      Kochana, absolutnie zazdroszczę braku telewizora. Ja nie oglądam, a tylko kurze na nim wycierać muszę :) niestety wywalenie go, w grę nie wchdzi – tak, pozwalam dzieciom bajki oglądać, a fe! matka niedobra ;)
      Gratuluję Ci postawy życiowej! Mam nadzieję, że jak odchowam dzieci tak jak Ty, powiem to samo! Marzę o tym. Figura, jak to figura – zmienna małpa ;) Ja też trzymałam swój rozmiar do czwartej ciąży, niestety po dziewczynkach zostało tu i ówdzie, ale z tego co obserwuję, częściej przeszkadza to innym, niż mnie samej. Najczęściej wadzi ta zmiana, okrąglejszym ode mnie – to jest dziwne zjawisko ;)
      Czytam o Tobie i sobie Ciebie wyobrażam….tą wieś, aparat w ręku…spacery, psa biegającego obok…i się uśmiecham mimowolnie. I choć zazdrości nie lubię, chetnie podzielę Twoje dni za jakiś czas, gdy berbecie podrosną….tak, to moja wymarzona wizja ;) żadne tam luksusy, a spokój i obcowanie z naturą.
      Dziękuję Ci, za wszystkie cudowne słowa. I za obłędny komentarz, jesiennej Gai ;)
      ściskamy Cię :*

  • Reply Anna Niewola 14 października 2014 at 10:34

    Odkąd pamiętam wielu dorosłych stawiało mnie za wzor , gdyż nigdy nie poddawałam sie presji otoczenia. w szkole potrafilam być jedyną która wyrwała się z grupy w jakimś działaniu (jak się póxniej okazało takich którzy też tak chcieli było więcej).. wypinałam sie na grupę nie dlatego że ich nie lubiłam… po prostu miałam odmienne zdanie i nie miałam zamiaru, aby jedna czy dwie osoby decydowały o tym co ja mam w danym momencie zrobić. Miałam szczęście bo pomimo tego, nigdy nie zostałam odrzucona z grupy, czy nielubiana… wręcz przeciwnie… :) tak jest do dziś. Nigdy nie poddaje sie presji otoczenia.. nie chodzę na fitness bo nie lubię.. nie lubię tzw szopingów :P… jakieś rytualne zabiegi kosmetyczne…to nie dla mnie. Mój świat kręci się wokól mojej rodziny i uwielbiam siedzieć w piżamie razem z NIMI i po prostu razem sie wygłupiac, smiac, bawić się… dla męza jestem najpiekniejsza o czym mówi mi na kazdym kroku… córa mnie uwialbia co pokazuje niekończącymi sie przytulasami…. moje dziecko, ja, maż ..nie jesteśmy wystylizowani …zakładamy to co mamy (po prostu jak się żyje od pierwszego do pierwszego to człowiek nie myśli o tym jaki szalik kupic by pasowal do płaszczyka itd.. człowiek mysli czy na mleko, pieluchy starczy i czy rachunki w tym miesiącu zaplacimy na czas..)… ale pomimo tego jestem megaaaaa szczęśliwa kiedy wieczorem moje dziecko wtula się we mnie z usmiechem i zasypia.. :) Martuś ty wiesz jak ja ciebie <3

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 11:43

      Aniu, wzajemnie ♥ :*
      Uśmiecham się pod nosem….jakbym czytała o sobie ;)
      zawsze trochę inna, trochę z boku (choć dusza towarzystwa – Ty wiesz, że można;), stąpająca swoimi ścieżkami…
      I tak samo zakręcona na punkcie dzieci. To One są największym szczęściem…ale co ja Ci będę mówić ;)

  • Reply Justyna Komada 14 października 2014 at 10:40

    Jezuuuu ja chce takie buty jak ma Gajcik ;)))). A tak do tematu… (Ze słowa wyjęte z moich usta to oczywista oczywistość ;)). Niestety ludziska uwielbiają pouczać innych, mowić im co maja robic, tworzyć zasady bycia i życia! W głębokim poważaniu mam to wszystko! Jak chce rady idę po nią tam gdzie sobie zechce ot co! A cała resztę niech mnie pocałuje… O wlasnie tam ;))).

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 11:52

      ja też bym nie pogardziła :)) Do reszty, powiem tylko: amen. Bez słów zbędnych, Ty czytać też nie musiałaś :P

  • Reply Stokrotka 14 października 2014 at 11:38

    Ależ napisałaś, podpisuję się pod tym.
    Ja też się w ramkach nie mieszczę, ba nawet myślę że może nie być takiego rozmiaru ramki:)
    Bardzo trafnie to ujęłaś, niech każdy żyje jak chce, nie narzucajmy nic nikomu i nie dajmy sobie narzucać.
    Dla mnie też jestes idealna mama, i nie potrafię doprawdy zrozumieć jak potrafisz ogarnąć cała piątkę i jeszcze masz czas na inne rzeczy (choćby pisanie tutaj) Ty musisz być jakąś wróżką, albo coś:)

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 11:54

      Przecież nie można być i tak inteligentnym i jeszcze do tego szczupłym, nie ? :P
      eeee…ideały nie istnieją, obalam. A ja ogarniam w sumie czwórkę, więc już mniej poklasku ;)) a z najstarszym to rozmowy toczę długie – tyle się Nim zajmuję ;)
      Jestem czarownicą….ale ciii….. ;)

    • Reply Stokrotka 14 października 2014 at 13:31

      Oj i wydało się:) Czarownica, ha ha:)
      Ale na te rozmowy też musisz znaleźć czas, i na słuchanie muzyki, i na rozmyślanie:)
      Ty już sobie nic nie ujmuj!

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 21:35

      no to nie ujmuję :)
      Kochana ♥

  • Reply MzP 14 października 2014 at 12:46

    Jak ja się cieszę, że to napisałaś!!! Czuję się traktowana jak wariatka z kosmosu, odstająca od ogółu, niedostosowana do realiów, bo na pytanie czym się zajmuję, odpowiadam, że jestem mamą. …No ale czym się zajmujesz? Hmm, niepracowaniem, niepisaniem magisterki, nierobieniem prawka, nieimprezowaniem i tak troszkę jakby odrobinkę… dzieckiem :P Kocham być mamą i tylko mamą, bo się w tym spełniam, tym pełniej im więcej czasu mogę poświęcić Małej Mi. A ludzie widzą tylko leniwą, bo przecież nic nie robię całymi dniami. Jeśli wychowywanie dziecka to nic, to faktycznie nie przystaję do tego świata i wcale nie chcę, bo dla mnie w tym właśnie jest największa i jedyna właściwa wartość. I mogłabym robić to całe życie, tylko to, mimo że kiedyś kochałam swoje studia i inne aktywności, już nie są dla mnie ważne. Jedyne co mnie przy nich trzyma to córka i jej przyszłość. A co do wyglądu mam… jestem dumna ze swoich rozstępów na brzuchu i ciała, które dało mi dziecko.

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 21:37

      No widzisz, a może dlatego są te ciągłe pytania, bo pytający też by chcieli poczuć to macierzyńskie spełnienie, a nie czują? albo czują za mało?
      możemy gdybać, tak samo jak możemy przekonywać do tego, że naprawdę nam z tym dzieckiem dobrze! że na tę chwilę, nie potrzebujemy więcej – kto wie? może to się kiedyś zmieni, ale teraz chłonę i pławię się w byciu mamą. Ja mogę się tylko uśmiechnąć – jest nas już dwie :)

  • Reply Anonymous 14 października 2014 at 13:16

    Pytam wiec dlaczego na tym blogu gdy ktos nie podziela Twoich pogladow wyzywany jest od zazdrosnych? Wlasnie tu wychylenie sie naraza na krytyke. Pozdrawiam

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 13:20

      proszę pokaż mi, w którym momencie wyzwałam kogokolwiek od zazdrośników, dlatego, że nie podzielił mojego zdania? Również pozdrawiam, nie anonimowo :)

  • Reply Anonymous 14 października 2014 at 13:26

    Przepraszam moze zle ujelam. Nie chodzi o Ciebie a o osoby komentujace wpisy „złośliwych anonimow”.

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 13:34

      ach, jak widzisz publikuję wszystkie komentarze ( jeśli są choćby w miarę kulturalnie napisane), pewnie masz rację i ktoś, gdzieś może tak napisał, nie mam na to wpływu. Stąd taka a nie inna notka – do wszystkich ją kieruję, nie tylko do przeciwników mojego zdania. Każda konstruktywna krytyka, doczeka się tu odpowiedzi…niestety, były i przykrości, które są wyłącznie po to, by dokuczyć. Uwierz. Tak, czy siak – swoje zdanie mieć należy. Szanuję to.

  • Reply Mandi 14 października 2014 at 17:27

    Boze jak ja potrzebowalam tagiego tekstu!
    Bladze gdzies ostatnimi dniami miedzy tym czekgo pragne i jaka jesten a tym czego oczekuje odemnie otoczenie.
    Bo jak moge nie chciec pojsc do klubu? Przeciez babcia chetnie z dziecmi na noc zostanie. Jak moge nie miec ochoty na impreze przeciez wszyscy chodza?! A no nie mam bo mnie to nie kreci. Jak moge wolec spedzic czas z dziećmi w domu niz pojechac na wspomniany szoping/ jak moglam po 3 tyg zrezygnowac z pracy kiedy dzieci chodza juz do pkola a po pkolu ma sie nimi kto zajac? Jak mogr nie chciac tej nowej kurtki a kupic dziecku skoro ma z tamtego roku? I wreszcie jak moge byc tak zdziwaczala matka i chciec trzecie dziecko?
    Niestety trend jest ogolnie na bycie sexy mama z dwojka perfekcyjnych dzieci wspaniala praca, karnetem na fitness silownie i wszelakie zajeci dodatkowe. Trend jest raczej na BYWANIE mama. Bo jak juz ktos chce nia byc na prawde 24 na dobe chce nie dla tego ze musi a dlatego ze to kocha to jest zdziwaczały inny i wytykany palcami.
    Przykre ale sama co dzien doswiadczam i staram sie nie zalamac psychicznie kiedy wszyscy wkolo pukaja sie w czolo na moj widok bo jak to ona moze byc szczesliwa przeciez nic nie robi tylko z dziecmi siedzi?!

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 21:41

      Mandi Moja Droga, no właśnie…to idzie w jakąś kompletnie dziwną stronę….jak to?! mieć możliwość wyrwania się z kieratu i nie chcieć skorzystać??? toż na mózg Ci Kobieto padło! ;) tak to wygląda, nie prawda? :)) bo przecież: powinnyśmy! Jesteś wspaniałą Mamą i Twoje dzieci mają wielkie szczęście! Miej w nosie nieprzychylne zdania, krytykę. Niech sobie myślą, że ‚siedzisz’ z dziećmi….Ty z nimi jesteś! a to o wiele więcej ♥

    • Reply MzP 15 października 2014 at 06:14

      Czyżby trzecia wariatka? :DDD
      Co do trendów, to ja widzę sprzeczny z tym, co napisałaś. Dwójka dzieci?! W moim otoczeniu prawie nikt ze znajomych nie chce ich mieć w ogóle. Jak już chcą to max jedno i to grubo po trzydziestce, albo najlepiej tak 40+. Żeby nie było, nie mam nic do późnych matek, piszę tylko o trendach. Ostatnio czytałam statystyki, Polki rodzą PIERWSZE dziecko już ŚREDNIO w wieku 29 lat, a ta średnia ma już wieloletnią tendencję do przesuwania w kierunku większych liczb. Teraz liczy się kariera, a jak na nią nie stawiasz to wypadasz z obiegu i zawodowego i towarzyskiego (bo kto by chciał spotykać się z dzieciatą i zamiast o przetargach, słuchać o konsystencji kupy? – często tak postrzegane są mamy).
      Priorytety większości ludzi mnie zdumiewają, zwłaszcza kiedy dzieci już są, a matka stawia inne „wartości” ponad nie. Nie muszę rozumieć, nikt nie potrzebuje mojej akceptacji, tak jak i ja nie potrzebuję czyjejś… chociaż byłoby miło.

    • Reply Mandi 15 października 2014 at 17:30

      Ogolnie przyjelo sie ze jak kobieta nie pracuje a zajmuje sie dziecmi to juz cos zlego jest zle postrzegana inna dziwna itd.
      I tak sie zastanawiam dlaczego? Czy tak ciezko ludzia zrozumiec ze to nasz wybor ze jestesmy Matkami przez duzem M z czerpiemy przyjemnosc z bycia z dziecmi. Ot tak zwyczajnie czuje sie kobieta szczesliwa spelniona bo mam cudowne zdrowe dzieci dziekuje mezowi za mozliwosc bycia z nimi w domu i tylko przykro mi sluchac jaka to zdziwaczala jestem tym bardziej jesli te glosy pochodza od najblizszych.

  • Reply Mama Ka 14 października 2014 at 17:29

    AMEN.

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 21:41

      :)

  • Reply Aalex BBB 14 października 2014 at 17:50

    Własne zdanie na dany temat może mieć każdy, własną opinię i światopogląd. Przykładowo- ja czasem lubię zerknąć na „Mamcię” 90/60/90 z kompletnym make-upem i ubraną wedle najnowszych trendów…by się uśmiechnąć do samej siebie:) i zastanowić czy naprawdę jej życie kręci się wokół rodziny czy własnego ego…. cóż. Ramki są dobre przy obrazach, kanony przy szkolnych lekturach. A ludzie nie owce, żeby za jednym baranem (czy tam owcą) podążać :D
    pozdrawiam serdecznie:)
    P.S. Gajula to rozkosz dla oczu :)
    http://niekoniecznie-perfekcyjnej-dolcevita.blogspot.com

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 21:44

      otóż to! złoty środek, to najlepsze, czego można doświadczyć. Też lubię piękno, a jakże! I cudnie popatrzeć na piękne, zadbane mamy. Ale nie popadajmy w paranoję! Tak jak napisałaś – niech nasz wygląd nie będzie naszą wartością jedyną….to byłoby bardzo smutne.
      pozdrowionka! :)

  • Reply natafi 14 października 2014 at 18:16

    Mam wrażenie, że na ostatnim zdjęciu jest Franek a nie Gajcik. NO identyczne profile :) A co do wypowiedzi popieram w 100% trzeba żyć własnym życiem i według samego siebie i w zgodzie z samym sobą, tylko wtedy jest się szczęśliwym a nie wiecznie stresować i słucha co mówią inni czy zalecają, żeby robić.

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 21:46

      Gaja faktycznie ma taki sam profil jak Franio ;) celna uwaga :))
      Żyjmy po swojemu – otóż to!

  • Reply Agata 14 października 2014 at 19:54

    Swietnie ujete, ale najbardziej ujelo mnie ostatnie zdanie przedostatniego akapitu. :) W koncu nie innym oceniac moje metody wychowawcze, to ja wiem najlepiej co dziala na moje dzieci. Owszem, z niektorych jestem dumna, z innych (znacznie) mniej, zdarza mi sie rozedrzec jape, Bi i klapsa zarobila. Coz, jestem tylko czlowiekiem, czesto czlowiekiem zmeczonym, nerwy puszczaja. Ale tylko i wylacznie moje dzieci beda mogly za kilkanascie lat powiedziec czy sprawdzilam sie jako ICH matka…

    A co do wygladu to wiesz… Sa szczuplejsze ode mnie, ladniejsze tym bardziej, nie powiem zebym kochala to co widze w lustrze, ale jakos motywacji nie czuje. ;) Poza tym nie lubie publicznych silowni, a maz juz 3 miesiace „przykreca” mi siodelko w rowerku… Tyle w temacie mojego dbania o wizerunek… ;)

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 21:50

      Prawda, Agato? przecież to takie logiczne- tylko nasze dzieciaki, mają monopol na to, by określać nas, jako matki. Każdy z nas ma gorsze i lepsze dni, to całkiem normalne. Składa się na to wiele czynników-stres, charakterność, nerwowość…ważne, by być blisko, kiedy jesteśmy potrzebne. Jak dziecko wie, że zawsze może na nas liczyć, to i żal po reprymendzie, krótszy ;) hahahahahaha siodełkiem podsumowałaś. :*

  • Reply Anonymous 14 października 2014 at 20:11

    Martus bardzo dobra notka ja niestety poddalam sie takiej presji mialam dosc sluchania dlaczego tak przytylam itp. Po drugim dziecku przytylam i nieprzeszkadzalo mi to gdyby nie ci ludzie. Zaczelam sie odchudzac no i schudlam 30 kilo i mieszcze sie w 36 ale czy ja jestem szczesliwsza to nie ciagle kontroluje sie z jedzeniem omaly wlos wpadlabym w anoreksje gdyby nie lekarka moich dzieci ktora uswiadomila mi ze musze przestac wazylam 42kilo ale wiedzialam ze moje dzieci sa najwazniejsze i gdy moj syn raz powiedzial ze on nie je obiadu bo mama tez nie je obudzilam sie. Ludzie potrafia zdolowac czesto sami niesa idealni a chca mowic cos o innych niewiem czy z zazdrosvi czy z glupoty przeciez to ze mamy troche nadwagi czy tare roztepow nie czyni nas gorszymi Ja urodzilam zdrowe sliczne dzieci i to jest powod do dumy a nie plaski brzuch czy jedrna pupa dla dzieci zawsze jestem piekna :) Pozdrawiam uwielbiam Was

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 21:54

      Przeczytałam kilkakrotnie…i chciałabym Cię po prostu przytulić. Wiem, ile złego mogą ludzie, ile złego potrafią dać ludzkie języki. Nie zrozumiem i nie zaakceptuję tego nigdy. Sama zobacz, Ty jeszcze się otrząsnęłaś – pomyślałaś logicznie, miłość i troska o Synka, otworzyła Ci oczy. A ile dziewczyn nie zdążyło? ile kobiet zachorowało, by zadowolić krytykantów? a i tak nie zadowoliły zapewne, bo ten co krytykuje, po prostu znajdzie kolejny powód. Taka jego natura. Musi się przyczepić i już. Bardzo, bardzo się cieszę, że zrozumiałaś, co jest ważne. Dla kogo warto być pięknym i jak łatwo zadowolić gusta naszych skarbów ;) przecież dla Nich – jesteśmy idealne :))) Trzymam kciuki, by ludzkie języki, już nigdy Cię nie krzywdziły ♥

    • Reply Anonymous 15 października 2014 at 07:00

      Dziekuje za cieple slowa czytam twoj blog juz 6 rok niestety nie prowadze swojego ale bardzo was lubie jestescie cudowna rodzinka zycze Zdrowka dla dzieciaczkow i sily dla ciebie w walce z chorobami

  • Reply Anonymous 14 października 2014 at 20:51

    Matka ma do wyboru albo zająć się tylko sobą a dziecko oddać opiekunce,albo spędzić czas z dzieckiem,budować relacje,towarzyszyć dziecku w życiu.Myślę że nie można przeginać w żadną stronę,najlepszy jest złoty środek.W życiu zawsze jest coś za coś,a ideały które potrafią wszystko idealnie pogodzić nie istnieją.Dla jednej matki szczęściem jest być przy dziecku,a dla innej samorealizacja,praca ,idealny wygląd.Dorośli ludzie wybierają i sami ponoszą konsekwencje wyborów.miki

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 21:58

      Wspaniały komentarz! złoty środek – najlepsze, co można wymarzyć. Nie ma tak, że we wszystkim jesteśmy najlepsze! tak jak tu piszesz, ideały nie istnieją. Chcemy być najlepsze w matkowaniu, praca zawodowa na pewno ucierpi – nie zabierzemy jej przecież do domu. Idealne w pracy? tak, ale często kosztem rodziny (nadgodziny, wyjazdy, etc) Życzyłabym wszystkim, oraz sobie samej, dobrych wyborów. Takich, które są dla nas najlepsze, nawet pomimo braku akceptacji otoczenia.
      Pozdrawiam.

  • Reply Kaaaciulkaaa 14 października 2014 at 21:29

    Myślę, że nikt nie lubi gdy ktoś mu coś narzuca… Najlepiej robić to co się czuje, co się kocha..Ja kiedyś przejmowałam się tym co inni mówili na mój temat, a słyszałam wiele bolesnych słów i oceniana byłam nie na podstawie tego jaka jestem tylko jak wyglądam, moich kilogramów, bo to zbyt chuda itp… I po wielu przepłakanych nocach uznałam, że jestem sobą, i nie będę sie przejmować zdaniem innych, starać się za wszelką cenę zmieniać choć czasem jest to mało możliwe tylko dlatego, że komuś się coś we mnie nie podoba, że dla kogoś jestem za chuda, za blada… mam to gdzieś.. to nie świadczy o tym jaka jestem, bo to mój charakter mówi coś o mnie a nie wygląd… Czytam Cię od jakiegoś czasu i zawsze na widok Twych dzieci się uśmiecham, i jedyne o czym marzę, to że kiedyś też się otoczę taką gromadką i będę mieć z nimi taki fajny kontakt jaki wy macie;) Nie wiem czy mój komentarz był na temat no ale tak to czułam:)

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 22:00

      a z pewnością tak jest! kto by lubił? ;) Kasiu, krytykują Ci, którzy mają kompleksy. Tak myślę, gdzieś tam tli się w nich potrzeba, ciągłego udowadniania swojej wyższości, racji. Miejmy to w nosie, sama doszłaś do tego, że nie warto. Strasznie mi miło, że jesteś z nami :) I oczywiście życzę Ci tej cudnej gromadki :)))
      komentarz jak najbardziej na temat :*

  • Reply Tissana 14 października 2014 at 21:30

    Mam ochotę wcisnąć kopiuj, a potem u mnie na blogu: wklej :)
    Chciałabym mieć choć odrobinkę Twej mądrości :*

    P.S: Będziesz sprzedawać jeszcze jakieś cuda po dziewczynkach? Sprzedawaaaaaj :) :)
    Ja chcę!

    • Reply ma~ 14 października 2014 at 22:02

      będziesz stara, dostaniesz w gratisie :P
      a poważnie – jesteś mądrą i fajną mamą. Kopiuj – wklej :*
      a ubranka…..hmmmmm Marysia zajumała :P

    • Reply Tissana 15 października 2014 at 15:46

      Zazdraszczam Marysi cudnych ubraaaaaań ;)

  • Reply Magdalena Burek 15 października 2014 at 08:16

    Zawsze wiedziałam, że z Ciebie mądra kobita:)) Popieram, popieram notkę a jakby inaczej:)) Jak fajnie Gaję zobaczyć w dużym rozmiarze;dd. Ślicznotka, ale co się dziwić to rodzinne:)) Całusy ślę i zdrówka:***

  • Reply pw 15 października 2014 at 09:53

    ale czaderskie zdjęcia!

  • Reply Anonymous 15 października 2014 at 14:30

    Zdarza mi się wątpić w ludzi, patrząc na ich zachowania. Zdarza mi się wątpić w siebie, czy aby przypadkiem nie ulegam otaczającemu mnie światu. Ostatnio odkryłam nic odkrywczego-istnieją ludzie, którzy potrafią myśleć samodzielnie i działać w zgodzie z samym sobą, nie przejmując się opinią publiczną, lub po prostu są dorośli na tyle, by umieć przefiltrować kierowane pod swoim adresem uwagi. Tylko leniwi, nieszczęśliwi, nie realizujący siebie, niepewni własnej osoby powielają schematy narzucane lub promowane przez innych. Osoby, które zaczynają żyć tymi schematami, bez jakiegokolwiek zastanowienia, odniesienia do własnej osoby tak naprawdę nie realizują siebie. Nawet jeśli chodzą na siłownię, odczuwają z tego powodu pozytywne wibracje, dostrzegają pozytywne zmiany w swoim ciele, ale za tym wysiłkiem nie idzie głębsza motywacja, oparta na samorefleksji, a jedynie powierzchowność…czy taki człowiek może budzić podziw wśród innych? Oczywiście, że może. Pojawią się nawet kolejni jego naśladowcy. Media napędzają się, napędza się świat, napędza się marketing. Niemniej jednak w całym tym zgiełku smutną prawdą jest to, że taka osoba będzie zaznawać szczęścia jedynie doraźnego. Ale czy możemy to oceniać? Możemy o tym mówić i wyciągać wnioski dla siebie. Możemy się na to denerwować, możemy nie trawić pewnych środowisk. Możemy jednak interweniować, pytając osobę, która wzbudza w nas negatywnie odczucia, dlaczego robi to, co robi. Pytanie to nie może być nacechowane ocenianiem, oskarżycielskim i kpiącym tonem. Kto wie, może ulegliśmy złudzeniu, że dana osoba ulega schematom? A jeśli okaże się, że mieliśmy rację? Zacytuję Marka Aureliusza „Budź rozumnym usposobieniem rozumne usposobienie. Pokaż! Napomnij! A gdy ma uszy ku słuchaniu, wyleczysz go i nie będzie trzeba gniewu”. Pewien filozof, na którego wykłady chodziłam powiedział na seminarium: „zadaniem filozofa nie jest ocenianie człowieka”. Można to przeformułować i powiedzieć: „zadaniem człowieka nie jest ocenianie drugiego człowieka”. Spróbujcie, nie oceniając, powiedzieć coś na temat kogoś, który budzi w was odrazę. Nie jest to takie proste, prawda? I żebym nie została tutaj źle zrozumiana, nie uważam, że autorka tego posta ocenia. Chciałam napisać, że jest kolejną osobą, która przywróciła mi wiarę w potęgę osobowości. Nie przyjmuj jednak przekornej postawy. Jeśli wszyscy teraz zdrowo jedzą, to ja będę jadła niezdrowo! Jeśli współczesna matka ma być super seksi, to ja będę zapuszczoną małpą! Jeśli nawet robisz to, co wszyscy, ale potrafisz to uzasadnić i czerpać z tego nieskrywaną radość po prostu rób to, a będziesz szczęśliwa :)

    • Reply ma~ 15 października 2014 at 14:47

      Bardzo mądry komentarz! Ostatnie zdanie jest kwintesencją moich spostrzeżeń. Absolutnie daleka jestem od postawy:’ będę na przekór”, tego tak samo nie rozumiem, jak i całej pogonii za wykreowanym wzorcem. (Są tacy, którzy nawet jak się z Tobą zgadzają, napiszą przekornie, bo to dodaje ….no właśnie, czego?:)
      Ja może piszę w sposób lekko ironiczny (taki już mam styl zapewne;), ale nie oceniam, na pewno nie zamierzam zwracać komukolwiek uwagi, nie wyśmiewam -ot! luźne przemyślenia przelane na bloga. Człowiek jest istotą omylną, i z pewnością nie powinien posiadać monopolu, na jakiekolwiek wymuszania wobec innych. Nigdy nie chciałabym być oceniana, staram się również nie oceniać innych – mówię wyłącznie o zachowaniach, przywarach, przyzwyczajeniach i nigdy w kontekście konkretnej osoby.
      I uśmiechnęłam się do tej zaniedbanej małpy, czy grubaski siedzącej w Macu ;) – na pewno nie to chciałam przekazać ;) a już na pewno nie wmówić komukolwiek, że to fajne czy lepsze. Lubię o siebie dbać, lubię być umalowana, uczesana i kocham zdrową żywność – ale nie dlatego, że powinnam. I tu jest cały sens notki.
      Pozdrawiam ciepło:)

  • Reply Jo@nna 17 października 2014 at 09:37

    Ja ostatnio w przedszkolu od jednej zyczliwej mamy uslyszalam, ze sie zaniedbalam i koniecznie powinnam wrocic do pracy i wyjsc do ludzi :D ona, mamuska jednego dziecka przyjezdza do przedszkola zawsze pieknie ubrana, umalowana, a won duszacych perfumow niesie sie za nia na kilometr. Ja za to wskakuje rano w dres, zeby bylo szybciej,rozwoze maluchy z Mania na rekach,zeby wszedzie zdazyc na czas, a ogarniam sie po powrocie do domu. Wychodze z zalozenia, ze najpierw dzieci,pozniej ja. Co nie znaczy, ze chodze calymi dniami zaniedbana. A nawet gdyby tak bylo, to nikomu nic do tego, w koncu to kazdego prywatna sprawa i wazne, by samemu czuc sie dobrze we wlasnej skorze, z wlasnymi decyzjami :-)

    • Reply MzP 17 października 2014 at 13:41

      Ja za to nie cierpię pobudek i wstaję najpóźniej jak się da, dlatego tylko okazjonalnie zdarza mi się odprowadzać Mi jako supersexi mama, na co dzień wyglądam jak człowiek, a i dres się zdarzy i przejście w papciach (mieszkamy obok), w przetłuszczonych włosach itp. Czyli wersja w której nie wypuszczam się dalej, niż 100m od domu :P Jakoś tak wolę się kąpać jak mam już święty spokój w domu i nie muszę się zastanawiać co właśnie wymyślił mój dwulatek i co zastanę po wyjściu z wanny ;)

  • Reply Anonymous 17 października 2014 at 11:24

    Z całym szacunkiem, to brzmi jak próba wzajemnego pocieszania się przez kobiety które i czas już dotknął i mają za dużo w obwodzie. I jaka nagonka na szczupłych. Szczupłe mamuśki lubiące klasę w codzienności nie dajcie się :)

    • Reply ma~ 17 października 2014 at 11:43

      z całym szacunkiem, kompletnie nie o to mi w notce chodziło :) Ostatnią rzeczą, jaką chciałam przekazać tym postem – jest krytyka szczupłych mam :) Można lubić klasę i mieć nieco więcej w obwodzie, można być szczupłym i nie mieć klasy za grosz. Notką chciałam jedynie zawołać, żebyśmy nie były pod żadną presją. Żebyśmy mogły przede wszystkim być w zgodzie ze sobą, a nie panującymi wokół trendami i sprawa wagi, jest tu mało ważna, naprawdę ;) Po tym komentarzu sama poczułam się jak zaniedbana, nie posiadająca klasy, otyła matka polka….chyba się nie zrozumiałyśmy :)

  • Reply Anonymous 17 października 2014 at 21:50

    Jesteś matką polką i taki obraz siebie budujesz. A jeśli mowa o tolerancji to uczmy się jej wszyscy od siebie na wzajem. I dajcie już drogie kobiety spokój z tym marudzeniem, bo z postu o niezależności i wolności jaka jest w każdym człowiekiem wyszedł obraz nędzny. I niestety mimo twojego komentarza zdania nie zmienię, powiało formaliną. Niech każdy będzie kim chce. A mama laska, która ma fioła na punkcie dbałości o siebie niech będzie inspiracją dla tych, które troszkę o sobie zapomniały a matka polka niech dalej inspiruje te, które może jeszcze nie do końca się zrealizowały i czekają na ten fajny moment.Dajmy spokój i pozwólmy sobie właśnie na tolerancję. piękno jest w każdym z nas. A kariera nie musi być szykanowana, to też znajduje pożytek w trybikach życia, podobnie jak poświęcenie się rodzinnemu życiu. Sek w tym, żeby to własnie zrozumieć i nie walczyć zaciekle o swoją rację. Każdy człowiek jest fascynujący. A wyobrażeń na temat tego co jest dobre jest tyle ile ludzkich charakterów i istnień. Pozdrawiam gorącą otwarte umysły, które podejmą dyskusję bo wątek jest ciekawy.

    • Reply ma~ 17 października 2014 at 22:35

      Matką polką owszem, jestem – ale przed tym określeniem pojawiły się przymiotniki, a tu już bym się spierała, ba! nawet może broniła ;) Nie oczekuję, iż zmienisz zdanie, myślałam, że mogę ciut podpowiedzieć, co miałam na myśli, pisząc tę notkę, wszak ja ją pisałam – niestety po tym komentarzu widzę, że dalej się nie rozumiemy :) Nawołujesz do tolerancji, tej samej o którą ja w notce „proszę”. Bo czy nie jest brakiem tolerancji wymuszanie na innych, dostosowywania się? Ty postrzegasz mnie jako matkę polkę. Są tacy, którzy widzą we mnie „laskę”, która się pindrzy niepotrzebnie (nie odwożę dzieci do szkoły nieumalowana, mam pomalowane paznokcie, uczesane włosy-to często wystarczy). Nie rozumiem jak mogłaś odebrać mój tekst jako nagonkę na mamę karierowiczkę, czy mamę atrakcyjną. To mnie naprawdę dziwi. No, chyba że wyczytałaś więcej, biorąc pod uwagę komentarze. Jak mogłabym krytykować matki karierowiczki, kiedy sama również pracuję? (to, że nie pracuję poza domem, nie oznacza, że nie pracuję) Mało tego, w dwóch pierwszych ciążach pracowałam na etacie do ostatniego dnia ciąży. Później były ciąże zagrożone, więc musiałam zmienić formę zarobkowania, to tyle. Chciałabym, aby każdy miał swoją rację. O tym traktowałam w notce. Dużo tu niezrozumienia, oskarżeń – a to też poniekąd brak tolerancji. A jeśli chodzi o moje macierzyństwo-zrobiłaś to, o czym pisałam w notce. Zaszufladkowałaś mnie, oceniłaś a zaraz potem nawołałaś do tolerancji. Nie klei mi się, zwłaszcza, gdy czytam dalszą część komentarza, z którą się absolutnie zgadzam.
      Jak się kimś jest, to czy ten obraz nie buduje się sam? takie małe zastanowienie ;) bo męczy mnie myśl, że jestem matką polką i dodatkowo, jeszcze taki obraz siebie buduję – matko! tyle zachodu ;)
      Wiesz, nieskromnie uważam, że notka sama w sobie nie jest zła. Formaliny tu nie dostrzegam i większość czytelników również. Co więcej, dostałam parę maili, od ludzi, których naprawdę cenię, z gratulacjami za świetny tekst. Nie wiem jak to jest, że Ty odczytałaś go w taki, a nie inny sposób. Nie zamierzam Cię przekonywać, Twoją niechęć do mojej osoby zauważyłam. Komentarze wszystkie czytam, nawet te, które autor później sam usuwa. Nikogo nie atakowałam, wręcz przeciwnie. Nie oceniaj tak prędko porsonalnie innych, możesz nie mieć racji, w moim przypadku jej nie masz. Pozdrawiam i wracam do pacy (matka polka pracująca).

  • Reply Anonymous 17 października 2014 at 22:00

    Dodam jeszcze drogie Panie, że być pracującą mamą nie znaczy zaniedbywać rodziny. Pobuda 2 godziny wcześniej niż standardowo wypada, bo trzeba śniadanie zrobić , ubrać towarzystwo, do szkoły podrzucić i z wywieszonym jęzorem lecieć do pracy. A tu na dzień dobry szef nie w humorze, masa zadań i tych do zrealizowania i tych pod tytułem wielka improwizacja. czasem nadgodziny, telefony późną porą , A tu Jasio chce do mamy, chce zamek z klocków, bajeczkę, obiadek i kisielek, a tobie człowieku po powrocie do domu zostaje 3 h do 20:00, a gdzie pranie prasowanie, sprzątanie i czułostki dla męża. No i tak wyglądać trzeba. W korporacji wygląd jest równie ważny jak ostry umysł, szczególnie przy zawieraniu kontraktów kiedy liczy się pierwsze wrażenie. I cierpliwość , której człowiek uczy się latami. Dziecko wiadomo najważniejsze więc spać nawet w miłe piątkowe popołudnie z perspektywą weekendu ucieka jak Bolt na bieżni. I co proszę- mamy 22:58. Własnie skończyłam ogarniać domowe obowiązki i cieszę się bardzo, że jutro nie ruszam w delegację. Więc proszę – nie ma co wylewać zali tylko brać życie pełną parą. Pracujemy przecież przede wszystkim dla dobrej przyszłości naszych dzieci.

    • Reply ma~ 17 października 2014 at 22:51

      pomijając tego szefa w złym humorze, nie zauważam u siebie różnicy. Bo i telefony od zleceniodawcy i nadgodziny (noce nieprzespane nie tylko z racji chorób, czy ząbkowania obecne). Teraz np po trzech całych nieprzespanych nocach (można, jelitówka męczy dzieci i mnie po kolei), czuwam, przy najmłodszej córci, jednocześnie nadganiając pracę, gdzie umysł trzeźwy, również mile widziany. Można się tak licytować w nieskończoność, tylko po co? skoro uważam podobnie, jak anonimowa autorka. Tylko nie w kontekście tej notki! Jej zamysł był absolutnie inny. Może pora się zastanowić, za co mi płacą, skoro moje teksty są mało czytelne? zaczynam się bać :)

  • Reply Anonymous 17 października 2014 at 22:04

    uwierzcie mi na słowo- nas pracujących żylet nie omijają pierwsze kroczki, ząbkowanie i biegunki. Przykro tylko patrzeć kiedy mamy, które zdecydowały się na życie domowe rzucają te swoje zazdrosne spojrzenia i w myślach złorzeczą. Hallllo my też mamy uczucia na głębokim poziomie i serio zdecydowanie mniej czasu, żeby rozkminiać jaką kto komu uwagę podpiął. Dystans do siebie polega na tym, żeby wiedzieć co jest w życiu ważne a z reszty umieć się zaśmiać.

  • Reply ma~ 17 października 2014 at 22:42

    dlaczego ciągle anonimowo? komentarz trafny, zgadzam się z nim absolutnie! Notka traktowała o czymś kompletnie innym :) Może powinnam najpierw napisać, że sama pracowałam od momentu, gdy mój synek skończył 5 mcy, a karmiłam Go piersią 2,5 roku? może tym dałabym dowód na to, że nie ujmuję mamom pracującym? że wszystko da się pogodzić? że tak samo można „być” przy dziecku? Notka kompletnie miała inny zamysł. Nie ma w niej krzty zazdrości. Ja od siebie może dodam jedynie, iż miałam o wiele więcej czasu pracując poza domem (chodzi o to zdecydowanie mniej czasu), niż teraz kiedy jestem z dziećmi w domu ;)

  • Reply Anonymous 18 października 2014 at 07:08

    hahahhahaha laska z korpo jest najlepsza :-D Głosi o tolerancji, a jedzie po Tobie, jak po szarej kobyle. Komentarze pisać potrafi, ale przeczytać ze zrozumieniem, to już nie. Ja nie komentuję, ale dziś powstrzymać się nie mogłam. Współczuję czytelników. Zrozumiała mała część. Drudzy wytłumaczyli sobie notatką swoje zaniedbanie, a trzecia jest doskonałym przykładem z posta, niby ciocia dobra rada, a kompromisów nie uznaje. Bo JA WIEM CO AUTOR MIAŁ NA MYŚLI, A MIAŁ ŹLE – więc autorze nie tłumacz nic komuś, kto zdania nie zmieni, bo przecież wie, kim jesteś, co czujesz, co robisz a już na pewno, jak żyjesz. Pozdrawiam tych co czytać potrafią, Ciebie również, to bardzo potrzebny tekst, w tym całym dzisiejszym wariactwie, gratuluję.

    nie mam konta w google, ale mam odwagę, by podpisać swoje słowa – Kaśka Stanek (zawodowo zajmująca się również przypadkami z notki)

    • Reply ma~ 18 października 2014 at 07:49

      Kasiu, dziękuję za zrozumienie notki, przede wszystkim :)
      Ja jednak doszukuję się racji w każdym komentarzu, tym nieprzychylnym mojej osobie również. Szukam „winy”, nie tylko w odbiorze, ale i przekazie. Czasem myślę, że może napisałam coś mało zrozumiale, czasem myślę, że komentujący po prosty nie chce przyjąć do wiadomości, że źle ocenił – bo zwyczajnie jest do mnie personalnie z jakiegoś powodu uprzedzony. Tak oceniam komentarz anonimowej (choć też nie całościowo-bo w dużej części się z Nią zgadzam, ba! ta notka właśnie do argumentów z komentarza poniekąd nawoływała), po tym, jak tłumaczę swój zamysł na nowo, a dostaję w odwecie właśnie to: „ja zdania nie zmienię”. Nie lubię gdy ktoś mnie ocenia. Zwłaszcza w taki sposób. Nie buduję swojego obrazu dzięki blogowi, jestem sobą. Dla jednych mogę być „jedynie” matką polką, dla tych, którzy wiedzą jak wygląda moje życie, z pewnością będę kimś więcej. Bo poza dziećmi, mam masę innych zadań, zobowiązań, zainteresowań, spotkań etc… I wbrew temu, co może Anonimowa o mnie myśleć, wiem co to korektor, puder, czy pomadka :) Właśnie o takim szufladkowaniu pisałam. Nie lubię tego. To, że piszę o dzieciach (nie, ja się nie poświęcam dzieciom – nie traktuję tego w takich kategoriach), że dbam o nie, że są i będą dla mnie najważniejsze, nie powinno czynić ze mnie zaniedbanej matki polki. Tak jak wspomniałam wcześniej – znajdziemy bardziej zadbane wielomatki, od kobiet bezdzietnych i odwrotnie – tu nie ma reguły, tu chodzi o człowieka, nie jego status rodzinny. Chciałabym jedynie, by każda z nas miała wybór. By jej własne zdanie na temat swojej osoby, liczyło się najwięcej. By sama mogła być tym, kim chce być – bez nacisku, czy piętnowania. O nic więcej nie nawoływałam – a próbuje mi się tu wmówić, że krytykuję matki karierowiczki, kobiety szczupłe, szczęśliwe na innym poletku, niż matkowanie. Nie godzę się na to, bo to absurd. Nie oceniam personalnie, moje notki nie traktują o pani x, czy pani y. Zaskakujące jest dla mnie to, jak niektórym nie sprawia to żadnego dyskomfortu, jak pewni są swoich przekonań, bo małym skrawku z czyjegoś życia…

  • Reply katarek 19 października 2014 at 20:09

    dziewczyny przepiękne… a co do zajęcia się sobą…matka nie powinna zapomiać, że jest też SOBĄ…kimś poza MATKĄ…nie powinna zapominać siebie „z przed”

    • Reply ma~ 19 października 2014 at 20:31

      pewnie, że tak byłoby lepiej, ale ja dałabym jej prawo wyboru. Może nie chciałaby SIEBIE „z przed” pamiętać? :) różne są w zyciu sytuacje…

  • Reply Kasia - ciężarówka w różowych okularach 21 października 2014 at 12:57

    O! Czytałam ten post jednym tchem! Ja niestety od zawsze nie mieściłam się w ramkach :/ Ciągle wmawiano mi, że coś ze mną nie tak. Nie lubiłam nigdy imprezować choć jestem osobą towarzyską to zawsze wszystkich dziwiło, że jestem domatorką i krytykowano mnie, że zamiast iść się zabawić na miasto ja wolę z Moim obejrzeć maraton filmowy. Krytykowano, że w wolnych chwilach sprzątam gotuje i piekę… Patrzono na mnie jak na wariatkę. Będę mamą za 4,5 miesiąca, a już wiem że nie będę pasować do ramki. Lubie długie spacery i samotne biegi z rana, a nie przepadam za siłownią czy fitnessem. Nie chodzę do fryzjera – ścinam się sama od 5 lat i strasznie mi z tym dobrze. Czasem jak mam ochotę chodzę na przysłowiowe paznokcie, ale nie chodzę regularnie tylko dlatego, bo to oznacza że dbam o siebie.
    Kurczę jak się cieszę, że jest ktoś kto potrafi się przyznać, że można inaczej i TO NIE JEST DZIWNE. :)
    Pozdrawiam!!

  • Leave a Reply