Dzieci, polecamy, Rodzice

Adaptacja szkolna – jak przygotować dziecko do szkoły?

8 lutego 2016
Adaptacja szkolna – pojęcie, z którym zetknęłam się po raz pierwszy 15 lat temu, gdy opiekunka pracująca w żłobku, z którego tak szybko jak zapisałam  wypisałam swoje płaczące dziecko, wycedziła: Jak on tak beczy już drugiego dnia, to z jego adaptacją szkolną to dopiero będzie! To były inne czasy i wierzcie mi, takie zgryźliwości padały często i mało kogo bulwersowały. Ja natomiast wzięłam sobie do serca jedno, że właśnie z adaptacją szkolną źle nie będzie! Nie i już! Na przekór tej wstrętnej, nieczułej babie! ;). Dziś myślę, że powinnam jej podziękować, bo faktycznie o aklimatyzacji pierworodnego w szkole myślałam na długo, nim do niej trafił. Myślę, że w dużej mierze od tego właśnie zależał nasz edukacyjny sukces, choć nie obyło się i bez problemów po drodze.

Adaptacja szkolna, jej proces i przebieg niejednemu rodzicowi spędza sen z powiek. Podzielę się z Wami swoim doświadczeniem w tym temacie, gdyż uważam, że nie poszło mi najgorzej :).

JAK  SAMA POSTĘPOWAŁAM Z DZIECKIEM:

  • Nigdy, ale to nigdy nie straszyłam go szkołą. Nie ma nic gorszego jak wzbudzanie w dziecku lęku przed nieznanym.
  • Nie obiecywałam, że będzie łatwo. To co nam wydaje się proste, dla dziecka wcale nie musi takie być. Lepiej jest powiedzieć: „czasem może być ci trudno, ale jestem pewna, że sobie poradzisz”.
  • Nie nagradzałam dziecka za dobre stopnie. Uważam, że pochwała jest w tym wypadku wystarczającą nagrodą. Dziecko powinno uczyć się dla siebie, nie dla nagrody. To samo tyczy się kar. Kara nie zmotywuje, a wręcz zniechęci.
  • Nie oczekiwałam, że mój syn będzie najlepszy, najmądrzejszy i w lot opanuje cały materiał. Dopuszczałam do siebie myśl, że jego tempo to jedno, a moje ambicje drugie. Wspierałam, pomagałam, wsłuchiwałam się w jego zainteresowania i pomagałam rozwijać szkolne pasje.
  • Ufałam dziecku. O każdej uwadze od nauczyciela (bywały, a jakże!) dyskutowaliśmy. Najpierw słuchałam tego, co ma do powiedzenia dziecko, potem wyrażałam swoją opinię. Nigdy nie zaczynałam od pretensji i nakazów, najpierw chciałam znać punkt widzenia mojego dziecka. Czasem bywało i tak, że trzymałam jego stronę, gdy na przykład słusznie bronił swojego zdania, a sam przejaw przeciwstawienia się nauczycielowi już był uważany za przestępstwo.
  • Nigdy nie wyręczałam dziecka przy pracy domowej, o co wielokrotnie miał do mnie żal – bo Artur miał tak ładnie jak mu tatuś narysował itp. Dziecko od początku wiedziało, że to jego praca powinna być oceniona, a nie rodzica. Dzięki temu syn stał się szybko samodzielny i wiedział, że mama pomoże, ale nie wyręczy.
  • Nigdy nie mierzyłam mądrości dziecka otrzymanym stopniem. Owszem miło było, gdy przynosił piątki, ale nigdy nie stanowiło to wyznacznika którym oceniałam możliwości dziecka. Pozostając przy stopniach nigdy nie porównywałam jego stopni, do stopni jego kolegów.
  • Przed rozpoczęciem nauki rozmawialiśmy o szkole bardzo dużo, opowiadałam dziecku co może tam zobaczyć, czego doświadczyć i ile z nauki wyniesie korzyści. Będziesz potrafił sam policzyć pieniążki, sam się podpisać, a nawet przeczytać mamy gazetę ;).
  • Często bawiliśmy się w szkołę, bywałam panią nauczycielką, wzywałam dziecko do zabawkowej tablicy, rysowaliśmy szlaczki.
  • Opowiadałam dziecku zabawne historyjki dotyczące mnie w jego wieku i szkoły, przygód które tam przeżyłam.
  • Wiedziałam, że samodzielność pomoże dziecku w znacznym stopniu, dlatego od wczesnych lat uczymy się samodzielności: ubranie, jedzenie, korzystanie z toalety.

Oczywiście polecam Wam również rozmowę z nauczycielką dziecka. Jeśli coś Was niepokoi, warto o tym porozmawiać z pedagogiem. Opowiedzieć o swojej pociesze, powiedzieć czego nie lubi, lub co wywołuje w niej lęk. Podkreślić mocne strony. Poza tym warto podjąć taką rozmowę choćby po to by zasugerować, że relacja wychowawca – rodzic jest dla nas ważna i jesteśmy otwarci na jak najlepszą współpracę dla dobra naszego dziecka.

Kolejnym ważnym punktem o którym nie należy zapominać jest rozmowa. Rozmowa jest dobra na wszystko. Zawsze i w każdym wieku. Po szkole warto rozmawiać z dzieckiem o minionym dniu, o tym co się wydarzyło, jakie są jego relacje z rówieśnikami. Nie naciskaj, czekaj aż dziecko chętnie Ci samo opowie. Jeśli zbudujesz dobrą relację z dzieckiem na początku szkoły, gdy wydarzy się coś złego (a tego nie możemy wykluczyć), będziesz wiedziała o tym pierwsza i szybko zainterweniujesz. Dziecko gdy ma do Ciebie zaufanie, nie będzie cierpieć w samotności. To bardzo ważne, bo należy pamiętać, że agresja w szkole niestety się pojawia. Gdy Twoje dziecko padnie ofiarą prześladowania, będziesz mogła mu pomóc. Nie ma nic gorszego niż radzenie sobie z czymś co cię przerasta w pojedynkę. Daj dziecku poczucie bezpieczeństwa, a ono obdarzy cię zaufaniem.

Adaptacja szkolna, to by była jak najlepsza jest niezwykle ważne. Dzięki niej dziecko jest pewniejsze siebie, łatwiej znosi porażki, nauka przychodzi mu łatwiej, łatwiej nawiązuje poprawne relacje z rówieśnikami. Adaptacja szkolna nie musi być trudna. Przygotuj dziecko na szkołę najlepiej jak potrafisz, nawet nie wiesz jak wiele możesz :).

Wraz z wydawnictwem Edgard mamy dla Was konkurs, w którym do wygrania będą wartościowe poradniki. Pierwszy to „Szkolne wyzwania – Jak mądrze wspierać dziecko w dorastaniu?”, a drugi „Zgodne rodzeństwo – Jak wspierać dzieci w budowaniu trwałej więzi”. Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem podzielisz się własnymi obawami jeśli chodzi o wychowanie swojego dziecka. Na odpowiedzi czekamy do 12 lutego do godz.23.59. Zachęcam – naprawdę wartościowe pozycje!

Adaptacja szkolna.jpgAdaptacja szkolna.jpg

WYNIKI KONKURSU

„Zgodne Rodzeństwo” otrzymują: Ania i Joanna autorki komentarzy:

Dobra będę pierwsza :)

Jestem mamą trójki rodzeństwa 9,8,6 lat. Zawsze marzyłam o rodzinie takiej idealnej, która wspiera się, nigdy nie krytykuje, nie rywalizuje o lepszą pozycję- kto jest lepszy mama czy tata- kogo kochamy bardziej itd. Dlatego właśnie moja obawa dotyczy wychowania zgodnego rodzeństwa, takiego które zawsze i wszędzie będzie się wspierać, nigdy nie będzie zazdrościło, a cieszyło się z sukcesu swojego brata czy siostry. Analizując dzisiejsze czasy bardzo często rodzeństwo oddala się od siebie, zamiast być ostoją staję się wrogiem nr jeden. Nie pielęgnujemy naszych więzi, przysłowie ” z rodziną wychodzi się najlepiej tylko na zdjęciu” nabrało takiego życia, że aż nie dowierzam, że to może być prawda. Wspólnie z mężem staramy się jak możemy, ale czy podołamy ?

Witam. Jestem mamą dwóch dziewczynek 9 i 6 letnich. Staramy się traktować je identycznie oczywiście na tyle na ile to możliwe. Moim marzeniem jest by dziewczynki były dla siebie siostrami ale też przyjaciółkami by nie rywalizowały ze sobą a raczej potrafiły wspierać się nawzajem w trudnych sytuacjach również w dorosłym życiu. Szczególnie ważne jest dla mnie to ponieważ mam brata ale kontakt między nami jest baaaardzo słaby,nigdy nie potrafiliśmy się ze sobą dogadać i tak już zostało, a źródło tego tkwi zapewne w dzieciństwie i wychowaniu nas przez rodziców. Chętnie poczytam jak traktowac dzieci tak samo a jednocześnie pozwolić im rozwijać ich indywidualność rowniez podczas szkolnych wyzwań, pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ciekawy post który pomógł mi trochę poukładać myśli przed przyszłorocznym posłaniec młodszej córki do pierwszej klasy.

„Szkolne Wyzwania” otrzymują: Małgorzata B. Ania autorki komentarzy:

Pięknie to wszystko opisałaś. Bardzo słuszne uwagi.
Z własnego doświadczenia wiem jednak, że teoria teorią, a żeby wytrwać w tych zasadach to również wyzwanie. W najbliższym czasie przyjdzie u mnie czas aby wypuścić do szkoły młodsze dziecko. O ile ze starszym nie miałam obaw, o tyle teraz naprawdę się boję. Syn ma problemy z radzeniem sobie z emocjami oraz problemy ze skupieniem uwagi. W klasie starszej córki też są takie dzieci jak mój syn i z niepokojem obserwuję jak mają ciężko. Nauczyciele zdają się ich bardziej krytykować niż wspierać, rówieśnicy nie akceptują w grupie. Bardzo się niepokoję, aby taki los nie spotkał mojego dziecka, dlatego z przyjemnością przygarnęłabym poradnik „Szkolne wyzwania…..”. Może znalazłabym tu kilka odpowiedzi na kłębiące się w głowie pytania.

Przeczytałam wpis jednym tchem:)w tym roku córka rozpoczęła klasę pierwszą!najbardziej niepokoi mnie fakt,że pani juz w klasie pierwszej wprowadza wśród dzieciaków niezdrową rywalizację.To co powinno byc dla najmłodszych wspaniałą przygodą i poznawaniem otaczającego świata przeradza sie w wyścig szczurów! Niestety z dnia na dzień obserwuję postępującą niechęć do szkoły.sama jestem nauczycielką i wiem ile krzywdy można wyrządzić dziecku niesprawiedliwie go oceniając lub nie doceniając jego wysiłków -a to jest według mnie najważniejsze.należy dostrzegać starania,przecież nie każdy jest wspaniały i zdolny,niektórzy aby osiągnąć sukces muszę włożyć w to wiele pracy i wysiłku.mnie każdy sukces uczniów cieszy ogromnie i tak staram się ich w tym przekonywać ze są warci wiele i że nie zawsze trzeba miec same piątki,żeby osiągnąć sukces w życiu dorosłym. Chcialabym żeby pani nauczycielka miała podobne podejście :)

Gratuluję!

Proszę o adres do wysyłki na maila.

Podobne wpisy

14 komentarzy

  • Reply Ania 9 lutego 2016 at 08:27

    Dobra będę pierwsza :)

    Jestem mamą trójki rodzeństwa 9,8,6 lat. Zawsze marzyłam o rodzinie takiej idealnej, która wspiera się, nigdy nie krytykuje, nie rywalizuje o lepszą pozycję- kto jest lepszy mama czy tata- kogo kochamy bardziej itd. Dlatego właśnie moja obawa dotyczy wychowania zgodnego rodzeństwa, takiego które zawsze i wszędzie będzie się wspierać, nigdy nie będzie zazdrościło, a cieszyło się z sukcesu swojego brata czy siostry. Analizując dzisiejsze czasy bardzo często rodzeństwo oddala się od siebie, zamiast być ostoją staję się wrogiem nr jeden. Nie pielęgnujemy naszych więzi, przysłowie ” z rodziną wychodzi się najlepiej tylko na zdjęciu” nabrało takiego życia, że aż nie dowierzam, że to może być prawda. Wspólnie z mężem staramy się jak możemy, ale czy podołamy ?

  • Reply Marta mamawbiegu.pl 9 lutego 2016 at 08:35

    Nie jestem mamą szkolniaka ( jeszcze) ale zbiór Twoich rad niby oczywisty, niby zwyczajny, ale realizowanie go konsekwentnie i przed lata, to nie lada wyzwanie! Ale na pewno da świetne efekty! A i kilka punktów można spokojnie odnieść do przedszkolaka. Już na tym etapie „edukacji” spotykam rodziców robiących za dziecko prace w domu. Po cóż? Nie mam pojęcia!

  • Reply Katarzyna Kałwak 9 lutego 2016 at 08:51

    Nie jestem jeszcze mamą, ale mam kontakt z dziećmi z rodziny, które albo poszły niedawno do szkoły albo pójdą. Sama jestem przerażona jak na razie tym co mnie czeka w kwestii wychowywania, ale wiem, że kilka poradników oraz kilka pytań do doświadczonych mam i uda mi się też. Nie wiem jak będzie, ale dziecka wyręczać w pracach domowych nie będę. Pomagać mu zrozumieć treści zadań i poleceń będę.

  • Reply Małgorzata B. 9 lutego 2016 at 09:34

    Pięknie to wszystko opisałaś. Bardzo słuszne uwagi.
    Z własnego doświadczenia wiem jednak, że teoria teorią, a żeby wytrwać w tych zasadach to również wyzwanie. W najbliższym czasie przyjdzie u mnie czas aby wypuścić do szkoły młodsze dziecko. O ile ze starszym nie miałam obaw, o tyle teraz naprawdę się boję. Syn ma problemy z radzeniem sobie z emocjami oraz problemy ze skupieniem uwagi. W klasie starszej córki też są takie dzieci jak mój syn i z niepokojem obserwuję jak mają ciężko. Nauczyciele zdają się ich bardziej krytykować niż wspierać, rówieśnicy nie akceptują w grupie. Bardzo się niepokoję, aby taki los nie spotkał mojego dziecka, dlatego z przyjemnością przygarnęłabym poradnik „Szkolne wyzwania…..”. Może znalazłabym tu kilka odpowiedzi na kłębiące się w głowie pytania.

  • Reply Joanna 9 lutego 2016 at 11:41

    Witam. Jestem mamą dwóch dziewczynek 9 i 6 letnich. Staramy się traktować je identycznie oczywiście na tyle na ile to możliwe. Moim marzeniem jest by dziewczynki były dla siebie siostrami ale też przyjaciółkami by nie rywalizowały ze sobą a raczej potrafiły wspierać się nawzajem w trudnych sytuacjach również w dorosłym życiu. Szczególnie ważne jest dla mnie to ponieważ mam brata ale kontakt między nami jest baaaardzo słaby,nigdy nie potrafiliśmy się ze sobą dogadać i tak już zostało, a źródło tego tkwi zapewne w dzieciństwie i wychowaniu nas przez rodziców. Chętnie poczytam jak traktowac dzieci tak samo a jednocześnie pozwolić im rozwijać ich indywidualność rowniez podczas szkolnych wyzwań, pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ciekawy post który pomógł mi trochę poukładać myśli przed przyszłorocznym posłaniec młodszej córki do pierwszej klasy.

  • Reply Monika 9 lutego 2016 at 13:49

    Jestem mamą 6-letniego Kamilka. Dopuszczałam myśl na początku roku szkolnego, że będzie źle, jeśli chodzi o relacje społeczne. Synek bił dzieci, przeszkadzał pani w lekcji, wydawał odgłosy. Chcieliśmy z mężem go zdyscyplinować, co się nie udało, bo widać po nim było, że się denerwuje czy będzie kara. Żal mi się go zrobiło i porozmawiałam z nim. Zwykła rozmowa a dziecko się otwiera. Okazało się, że hałas go drażni i jest zmęczony od hałasu i wtedy bije i atakuje inne dzieci. Szkoła wysłała nas na badania, wybraliśmy Wrocław, żeby przebadać go w kierunku zespołu aspergera. Okazało się, że to nie jest to i jedyne co to zaburzenia sensoryczne i Kamil potrzebował pani wspomagającej. Szkoła zatrudniła takiego nauczyciela i już drugi tydzień po feriach idzie, kiedy Kamilek jest grzeczny. Tego było mu trzeba, a nie atmosfery strachu czy nerwów. Jesteśmy zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Przeczytałam niemalże biblię dla rodziców: „Jak mówić by dziecko nas słuchało(…)” i wiem , że najważniejsza jest rozmowa. Nie stawiamy mu wygórowanych wymagań, nie straszyliśmy i nie straszymy szkołą, staramy się mu towarzyszyć w jego wędrówce po życiu :)

  • Reply Uśmiech nauki 9 lutego 2016 at 16:06

    Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach dzieci bardzo lubią szkolę, garną się do niej. Jako nauczycielka nie spotkałam dziecka, które nie chciałoby do niej uczęszczać ( mówię o edukacji wczesnoszkolnej). Pamiętam moje pokolenie wyczekiwało ferii, wakacji natomiast dzisiejsze wcale a wcale na to nie czeka. Już po dłuższym weekendzie ochoczo przychodzą do szkoły stęsknione. Szkoła jest kolorowa, nauka podana w bardzo przyjazny sposób ( tablice interaktywne, e-booki itp.) Myślę, że jest to nie tyle triumf szkoły ile porażka rodziców. Ciągły brak czasu dla pociech, tablet do towarzystwa zamiast rodzicielskiego czasu bajki zamiast zabaw na placu…. To wszystko powoduje mniejszą wieź dziecka z rodzinnym domem a jeżeli ta więź nie jest wystarczająco głęboko w dziecku narasta gniew, bunt albo staje się wycofane. To, że rodzic powinien dużo rozmawiać z dzieckiem, znać jego problemy i tematy, które warto z nim przemilczeć wie każdy dorosły człowiek. Czasami mi się wydaje, że znam dzieci lepiej niż ich rodzice…

    • Reply Marta 9 lutego 2016 at 16:32

      Niestety znam dzieci, które nie lubią szkoły pomimo wspaniałości, które ta oferuje. Bardzo się natomiast cieszę, że jesteś tak wyjątkowym pedagogiem. Uwierz mi nawet w dzisiejszych czasach nie trudno o nauczyciela, który wcale nie próbuje dotrzeć do ucznia. Gdy rodzic (tak jak napisałaś to w swoim komentarzu) nie ma czasu dla swojego dziecka, nie poświęca mu uwagi, a dziecko w szkole trafi na takiego nauczyciela jak Ty, chwała za to. Jednak są też inne sytuacje. Dziecko może nie otrzymać ani zainteresowania wystarczającego w domu, ani w szkole. To najgorsza z opcji. Bo my dorośli niby wiemy, że należy z dzieckiem rozmawiać, znać jego problemy i omawiać z nim trudne dla niego tematy, ale jednak nie wszystkie dzieci to otrzymują.

  • Reply Ania 9 lutego 2016 at 20:18

    Przeczytałam wpis jednym tchem:)w tym roku córka rozpoczęła klasę pierwszą!najbardziej niepokoi mnie fakt,że pani juz w klasie pierwszej wprowadza wśród dzieciaków niezdrową rywalizację.To co powinno byc dla najmłodszych wspaniałą przygodą i poznawaniem otaczającego świata przeradza sie w wyścig szczurów! Niestety z dnia na dzień obserwuję postępującą niechęć do szkoły.sama jestem nauczycielką i wiem ile krzywdy można wyrządzić dziecku niesprawiedliwie go oceniając lub nie doceniając jego wysiłków -a to jest według mnie najważniejsze.należy dostrzegać starania,przecież nie każdy jest wspaniały i zdolny,niektórzy aby osiągnąć sukces muszę włożyć w to wiele pracy i wysiłku.mnie każdy sukces uczniów cieszy ogromnie i tak staram się ich w tym przekonywać ze są warci wiele i że nie zawsze trzeba miec same piątki,żeby osiągnąć sukces w życiu dorosłym. Chcialabym żeby pani nauczycielka miała podobne podejście :)

  • Reply Londyńczycy 10 lutego 2016 at 21:52

    U nas w domu jeszcze maluchy, ale kiedy zacząć wpajać pewne zachowania i zasady jeżeli nie teraz? Nasza 3,5 letnia Tosia rozpoczęła miesiąc temu pełnoetatową „edukację” w przedszkolu. I być może nie byłoby to nic nadzwyczajnego dla Nas (jest bowiem bardzo otwartą osobą, śmiałą i chętną do zabawy), gdyby nie fakt, że rozpoczęła ją w obcym kraju, wśród osób nie mówiących w jej języku, w sytuacji kiedy ona sama jeszcze ich językiem nie włada. Myślę że większy stres i obawy są u mnie a niżeli u córki, która radzi sobie bardzo dobrze- czasami jednak widzę jak troszkę się denerwuje gdyż chciałaby więcej , a jednak bariera językowa ją ogranicza. Obawiam się czy w związku z tym będzie tak rozwijała się jak wtedy gdyby przebywała jednak wśród polskojęzycznych dzieci; mam obawy gdyż jeżeli wrócimy do kraju, to czy poradzi sobie z adaptacją w nowym (jednak odmiennym) środowisku? czy nie będzie odstawać od dzieci polskich, które zaczynały edukację w zupełnie innych warunkach i w innym systemie? Czytam i śledzę historie podobne ; historie o powrotach i wiem jak trudne są dla dzieci początki w nowej rzeczywistości. Mam też wątpliwości a raczej obawy co do tego jak pobyt za granicą, z dla od rodziny i praktycznie odcięciem od niej, wpłynie na przyszłe relacje moich dzieci (młodszy bowiem nie wie w ogóle co to odwiedziny babci; co to kuzynka czy ciocia biorąca na kolana). Co prawda jest Skype, są telefony ale to nie jest kontakt realny. Moje dzieci na co dzień nie doznają bliskości rodziny (poza nami oczywiście)- zastanawiam się jak i czy to w przyszłości odbije się na ich więziach rodzinnych itd. Ahhh wiele tych wątpliwości ; wiele obaw. Ale ufam intuicji póki co . Mam nadzieję że nie zawiedzie.

  • Reply Chłopak z gitarą - jak to się zaczęło? - TosinkowoTosinkowo 11 lutego 2016 at 08:25

    […] również o wciąż aktywnym KONKURSIE, gdzie do wygrania są poradniki na temat wychowania […]

  • Reply Małgorzata B. 24 lutego 2016 at 08:16

    Napisałam do Ciebie e-mail, ale dostałam zwrot. Chyba masz pełną skrzynkę :) Jak mogę się z Tobą skontaktować i podać adres?

  • Reply Małgorzata B. 24 lutego 2016 at 08:18

    Ooops, sorki, dostałam też odp. od Ciebie, więc chyba jednak doszło :)))

    • Reply Marta 24 lutego 2016 at 18:54

      Tak, mam :))))

    Leave a Reply